SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Ostatni dzień na podpisanie się pod apelem w obronie TVN. "Mało podpisów z Polsatu, RMF FM, WP i Super Expressu”

Ponad 1040 dziennikarzy podpisało się pod apelem zainicjowanym przez Wojciecha Czuchnowskiego i Mariusza Jałoszewskiego w obronie TVN i wolności mediów. Jak informuje portal OKO.Press, „okienko podpisowe” pozostaje otwarte - apel można podpisywać do północy w piątek, 20 sierpnia.

Article

Przygotowana przez środowisko dziennikarskie odezwa do rządu to odpowiedź na tzw. lex TVN, który - zdaniem inicjatorów akcji - uderza nie tyle we właścicieli stacji TVN24, co w dziennikarzy i inne osoby tam pracujące (oświetleniowców, techników, realizatorów montażystów itp.). Piotr Pacewicz, redaktor naczelny OKO.Press, zbieranie podpisów nazwał „największą oddolną, solidarnościową inicjatywą w historii polskiego dziennikarstwa”.

„My, dziennikarze polskich mediów, protestujemy przeciwko działaniom rządu Zjednoczonej Prawicy uderzającym w niezależność stacji TVN. Deklarujemy, że nie pozwolimy na niszczenie wolności mediów w naszym kraju, i wzywamy światową opinię publiczną do interwencji” - czytamy w apelu. I dalej: „Rządząca od 2015 r. partia Prawo i Sprawiedliwość wraz z koalicjantami wielokrotnie atakowała TVN za materiały pokazujące nadużycia władzy i broniące demokracji w Polsce. Publiczne i prorządowe media piętnowały dziennikarzy TVN i prowadziły przeciwko stacji kampanię propagandową”.

Dziennikarze na początku sierpnia zanieśli podpisany apel do Sejmu – wówczas widniało na nim ponad 700 podpisów osób pracujących w rozmaitych redakcjach. Wciąż jednak podpisów przybywało, gdyż dziennikarze nieustannie dopytywali, czy i gdzie można podpisać odezwę i dopominali się o umożliwienie im złożenia podpisu.

Nie podpisują dziennikarze Polska Press...

Ostatecznie na apel Jałoszewskiego i Czuchnowskiego odpowiedziało 1044 dziennikarek i dziennikarzy (stan na czwartek po południu).

- Ze względów oczywistych nie podpisali go dziennikarze i dziennikarki mediów publicznych (z godnym podziwu wyjątkiem kilkorga osób z publicznego radia), tzw. prawicowych i katolickich (mediów Rydzyka, ale też tygodnika „Gość Niedzielny” – drugiego po „Polityce” pod względem sprzedaży), a także tytułów dawnego Polska Press, poddanych kontroli Doroty Kani z „Gazety Polskiej” – stwierdził Piotr Pacewicz, naczelny portalu OKO.Press. - Bliższa analiza podpisów pokazuje na polityczną geografię mediów - dodał.

...a także kierownictwo Polsatu

Pacewicz wytyka, że na liście brakuje także zabrakło podpisów kierownictwa Polsatu, w tym redaktor naczelnej Polsat News - Doroty Gawryluk, a także „głównej postaci stacji Bogdana Rymanowskiego, który w latach 2001-2018 był jedną z twarzy TVN”. Nie ma także zbyt wielu podpisów z portalu Gazeta.pl: nie podpisała go np. powołana niedawno w struktury zarządu Agory szefowa portalu Agnieszka Siuzdak-Zyga. - Brakuje też kierownictwa „Super Expressu”; jest za to 5 podpisów dziennikarek i dziennikarzy – czytamy.

Po południu na Twitterze OKO.Press zamieściło informację, że dostaje „wiele głosów żalu” od dziennikarzy, którzy nie zdążyli podpisać apelu, a poczuli się skrytykowani.

- To nieporozumienie. Zwróciliśmy uwagę, że poza TVP i innymi publicznymi oraz otwarcie prorządowymi, kilka ważnych, niezależnych mediów (RMF FM, Polsat i Polsat news, Interia.pl, Wirtualna Polska, „Super Express”) nie wzięło udziału w proteście – nie podpisało się ich szefostwo, przyłączyły się tylko pojedyncze osoby – wyjaśnił Piotr Pacewicz.

Aby umożliwić składanie podpisów osobom, które nie zdążyły tego zrobić, ich zbieranie wydłużono do piątku do północy. Zgłaszać się można – jak informuje OKO.Press – mailowo do Piotra Pacewicza lub Wojciecha Czuchnowskiego.

Czuchnowski: jesteśmy zaskoczeni odzewem

Na pomysł sporządzenia apelu i poproszeniu o podpisy dziennikarzy, wpadł Mariusz Jałoszewski. – Natychmiast podchwyciłem ten pomysł i przyłączyłem się do akcji. Poczuliśmy po prostu potrzebę sprawdzenia, czy nasze środowisko, środowisko dziennikarskie jest solidarne. Odzew przerósł nasze oczekiwania – mówił kilka dni temu portalowi Wirtualnemedia.pl drugi z organizatorów akcji, Wojciech Czuchnowski.

Wśród osób sygnujących apel są redaktorzy naczelni dzienników, tygodników, miesięczników i portali internetowych – m.in. Jerzy Baczyński („Polityka”), Michał Celeda (Radio ZET), Kamila Ceran (TOK FM), Bogusław Chrabota („Rzeczpospolita”), Andrzej Dereń („Tygodnik Prudnicki"), Jerzy Domański (Tygodnik „Przegląd"), Robert Feluś („Wprost”), Piotr Gadzinowski (Dziennik „Trybuna”), Jerzy Jurecki („Tygodnik Podhalański”), Tomasz Lis („Newsweek Polska"), Katarzyna Kozłowska („Fakt”), Adam Michnik („Gazeta Wyborcza”), Paweł Moskalewicz („Forum”), Piotr Pacewicz (OKO.Press), czy Jacek Szmidt („Twój Styl”). Ale oprócz szefów list podpisali też dziennikarze rozmaitych redakcji (duży odzew jest ze strony redakcji lokalnych) i freelancerzy, niezwiązani na co dzień z żadną firmą.

KRRiT nadal niezdecydowana ws. koncesji dla TVN24

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji prowadzi postępowanie w sprawie koncesji dla TVN24 od 17 miesięcy, czyli rekordowo długo. W KRRiT zasiadają: Witold Kołodziejski (przewodniczący, wybrany przez Sejm), Teresa Bochwic (wybrana przez Senat), Janusz Kawecki (wybrany przez prezydenta), Andrzej Sabatowski (wybrany przez prezydenta) i Elżbieta Więcławska-Sauk (wybrana przez Sejm).

W drugiej połowie lipca na posiedzeniu KRRiT w głosowaniach odpowiedniej większości nie zyskały ani wniosek o przedłużenie koncesji TVN24, ani o nieprzedłużenie tej koncesji. Rozstrzygnięcia nie podjęto również na posiedzeniu Krajowej Rady w czwartek 12 sierpnia.

Obecna koncesja TVN24, na emisję satelitarną, wygaśnie 26 września. TVN24 jest zdecydowanie najpopularniejszym kanałem informacyjnym w Polsce. Według danych Nielsen Audience Measurement w pierwszej połowie br. średnia widownia minutowa stacji wynosiła 307 820 osób, a udział w rynku oglądalności - 4,78 proc. (o 7,36 proc. mniej niż rok wcześniej).

Szef TVN24 Michał Samul w rozmowie z Wirtualnemedia.pl przekonywał, że nie ma żadnych przesłanek, aby koncesja dla jego stacji nie została przedłużona. Przyznał jednak, że stacja jest gotowa na "różne warianty", gdyby stało się inaczej. Wśród nich jest zapewne koncesja w innym kraju Unii Europejskiej. Na przykład w Holandii lub Czechach, co praktykują już niektórzy nadawcy.

Sebastian Urban, radca prawny z Kancelarii Prawnej Media niedawno sugerował, że takie działania nie będą potrzebne, bo koncesja powinna zostać przedłużona. Przekonywał, że spółka powstała po połączeniu sił Warner Media i Discovery raczej nie zostanie nowym właścicielem TVN.

- Będzie razem z TVN w tej samej globalnej grupie kapitałowej, ale prawdopodobnie bez jakiegokolwiek stosunku zależności. Jeżeli moje rozumienie planowanej transakcji jest poprawne, nie powinna ona wpłynąć w żadnym stopniu na proces przyznawania koncesji dla TVN24. Co do samego połączenia sił dwóch globalnych gigantów medialnych, regulatorem który będzie mógł się sprawie dokładniej przyjrzeć, szczególnie na rynku polskim, jest raczej UOKiK niż KRRiT - stwierdził Urban w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

O Lex TVN szef ambasady USA i rzecznik Departamentu Stanu

Wątpliwości członków KRRiT budzi struktura kapitałowa TVN Grupy Discovery. Artykuł 35 ustawy o radiofonii i telewizji mówi, że koncesjonowane mogą być rozgłośnie radiowe lub stacje telewizyjne, których właścicielem jest spółka zarejestrowana w Europejskim Obszarze Gospodarczym. Formalnym właścicielem TVN jest Polish Television Holding z siedzibą w Niderlandach, a więc w EOG. Spółka w Amsterdamie należy jednak do amerykańskiego koncernu Discovery. To budzi wątpliwości KRRiT.

Zobacz także: Ustawa PiS ma doprowadzić do sprzedaży TVN. Lichocka: reeuropeizacja mediów

Nazywany „Lex TVN” projekt posłów PiS zakazuje sprawowania pośredniej kontroli nad koncesjonowaną w Polsce stacją przez spółkę spoza EOG. Gdyby przepisy weszły w życie, Discovery musiałby odsprzedać Grupę TVN. TVN24 poinformował, że w posiedzeniu KRRiT wziął udział poseł PiS Marek Suski, jeden z twórców „Lex TVN”. KRRiT twierdzi, że nie wpływał na jej członków, tylko konsultował harmonogram prac poselską ustawą.

Wielu komentatorów oceniło, że ustawa wymierzona jest w należącą do Amerykanów telewizję TVN, której informacyjny kanał TVN24 stara się obecnie o przedłużenie koncesji na nadawanie. Zgłoszony projekt nowelizacji krytycznie ocenili przedstawiciele administracji Stanów Zjednoczonych. - USA z rosnącym niepokojem obserwują procedurę związaną z koncesją TVN oraz nowy projekt zmian ustawy medialnej. TVN od ponad 20 lat jest istotną częścią polskiego krajobrazu medialnego. Wolna prasa ma kluczowe znaczenie dla demokracji" - napisał na Twitterze Bix Aliu, chargé d’affaires ambasady USA w Polsce.

- W silnych demokracjach wolna i niezależna prasa jest mile widziana. Różnorodne głosy i niezależne punkty widzenia informują społeczeństwo i pociągają do odpowiedzialności - są niezbędne dla demokracji, w tym Polski i Stanów Zjednoczonych - stwierdził Ned Price, rzecznik Departamentu Stanu.

Lex TVN ma zostać poprawione w Senacie

W zeszłą środę projekt nowelizacji został uchwalony w Sejmie. Za opowiedziało się 228 posłów, przeciw było 216, a 10 wstrzymało się od głosu (dziewięć osób z Konfederacji i Andrzej Gut-Mostowy z PiS). Wśród członków klubu PiS, którzy poparli nowelizację jest pięcioro posłów Porozumienia: Marcin Ociepa, Grzegorz Piechowiak, Wojciech Murdzek, Anna Dąbrowska-Banaszek i Mieczysław Baszko. W środę szef Porozumienia Jarosław Gowin, który krytykował nowelizację, został na wniosek premiera odwołany przez prezydenta ze stanowiska ministra rozwoju, pracy i technologii.

Poseł PiS Marek Suski zapowiedział, że w Senacie do nowelizacji zostanie dodana poprawka stanowiąca, że ograniczenie dot. kapitału spoza EOG nie obejmuje nadawców z koncesjami satelitarnymi. - To żebyście nie mówili, że chcemy likwidować TVN24 - zaznaczył.

W środę w nocy polskiego czasu nowelizację krytycznie ocenili przedstawiciele amerykańskiej administracji rządowej. Antony Blinken, szef dyplomacji USA, wyraził w środę "głębokie zaniepokojenie" w związku z przyjęciem przez Sejm nowelizacji kodeksu postępowania administracyjnego, a także przegłosowaniem ustawy medialnej. - Wzywamy polskie władze, by udowodniły swoje przywiązanie do zasad demokratycznych i wolności mediów nie tylko słowami, lecz też czynami - stwierdził Ned Price, rzecznik Departamentu Stanu USA.

Właściciel TVN zapowiedział, że może pozwać Polskę

W czwartek koncern Discovery poinformował, że wysłał do prezydenta Andrzeja Dudy formalne powiadomienie o powstaniu sporu w ramach Traktatu o stosunkach handlowych i gospodarczych RP i USA z 1990 r. Według firmy Polska złamała przepisy umowy o wzajemnej ochronie inwestycji.

- Zawiadomienie wynika z akcji dyskryminacji należącego do Discovery TVN-u przez Polskę, w tym z odmowy przedłużenia koncesji dla TVN24 oraz wczorajszego głosowania w niższej izbie polskiego parlamentu uchwalającego przepisy, które ograniczą zagraniczne prawa właścicielskie w mediach - napisano w komunikacie Discovery.

Firma zaznaczyła, że nadal chce dążyć do pozytywnego wyjścia z tej sytuacji, ale w razie niepowodzenia zamierza podjąć procedurę arbitrażową, żeby otrzymać pełną rekompensatę strat. Podstawą jest art. IX(3) traktatu z 1990 roku.

Zdaniem Discovery „działania Polski naruszają szereg zobowiązań traktatu podpisanego przez USA i Polskę 21 marca 1990”. - Te zobowiązania to m.in. sprawiedliwe i równe traktowanie, niestosowanie arbitralnych i dyskryminacyjnych środków, niedyskryminowanie przy udzielaniu licencji oraz zakaz wywłaszczeń bez odszkodowań - wyliczono.

Według nieoficjalnych ustaleń „Dziennika Gazety Prawnej” w notyfikacji przesłanej polskim władzom Discovery podkreśliło, że swoje aktywa w Polsce (to głównie firmy TVN i Discovery wraz ze spółkami zależnymi) wycenia na 3 mld zł. Ma to być wyznacznik, jakiego rzędu rekompensaty koncern może domagać się w ramach procedury arbitrażowej.

- Przykładowo, jeśli Discovery w ciągu 7 miesięcy zdecyduje się sprzedać część udziałów, to kupca może właściwie nie być w tak krótkim czasie lub znajdzie się taki, który kupi to po zaniżonej wycenie. Wtedy wysokością szkody będzie zapewne różnica między uzyskaną kwotą a faktyczną wartością spółki - powiedziała „DGP” osoba znająca kulisy tej sprawy.

TVN od 2015 roku w rękach kapitału z USA

Grupa TVN od sześciu lat jest w amerykańskich rękach. W połowie 2015 roku nadawcę kupił holding Scripps Networks Interactive, Z kolei na początku 2018 roku został przejęty przez koncern Discovery, ale zarządza stacją za pośrednictwem spółki Polish Television Holding BV, zarejestrowanej w Holandii.

Udział TVN24 w rynku telewizyjnym wśród wszystkich widzów w 2020 roku wyniósł 5,36 proc.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Ostatni dzień na podpisanie się pod apelem w obronie TVN. "Mało podpisów z Polsatu, RMF FM, WP i Super Expressu”

39 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
YKK
Nie przeceniajmy tego typu apeli, i nie róbmy nagonki na tych, którym daleko do tego typu szopek. PS. Ale z tą Gawryluk i Rymanowskim to mnie rozbawili...
39 44
odpowiedź
User
TKS
Los TVN jest po tym jak Konfederacja znowu ogłosiła, że się wstrzyma - jest w rękach Prezydenta Andrzeja Dudy. Będzie to żałosne jak TVN, który urządzał mu hejt teraz będzie błagał go o pomoc. Tym bardziej, że Prezydent nic nie musi bo po blamażu USA w Kabulu presji nie ma. A i nie dziwię się dziennikarzom, że nie podpisują się pod apelem w obronie TVN. To jakby podpisać kwestionariusz - deklarację przystąpienia do Partii Tuska.
odpowiedź
User
szymon
Mało podpisów, bo większość dziennikarzy nie jest za tym, by podpisywać się w obronie telewizji, gdy posła wyzywa się od szmat i durniów, a Stokrotka udaje, że tego nie słyszy. Potem w Sopocie wrzeszczy na festiwalu, że w wolnych mediach nie ma hejtu.
76 88
odpowiedź