SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Michał Tusk był jednocześnie dziennikarzem „GW” i PR-owcem OLT? „GW”: oszukał nas

Według „Wprost” Michał Tusk, syn premiera Donalda Tuska, podjął pracę w biurze prasowym linii lotniczych OLT Express, kiedy jeszcze był zatrudniony w redakcji „Gazety Wyborczej Trójmiasto”. W tym czasie pomagał w przygotowaniu wywiadu z dyrektorem OLT.

Michał Tusk, fot. pap

Michał Tusk, fot. pap

Jak ustalił tygodnik „Wprost”, Michał Tusk umowę z OLT podpisał 15 marca i do dzisiaj jej nie wypowiedział. Tymczasem jego pożegnalny felieton w „Gazecie Wyborczej Trójmiasto”, gdzie pracował wcześniej jako dziennikarz, ukazał się dopiero 12 kwietnia. „Ani przełożeni, ani nawet jego najbliżsi redakcyjni koledzy nie wiedzieli, że jeszcze przed kwietniowym pożegnaniem z ‘Gazetą’ rozpoczął w marcu współpracę z OLT Express. Co prawda ostatnie jego teksty o lotnictwie ukazały się przed tym, ale i tak mamy prawo czuć się oszukani” - pisze w opublikowanym w niedzielę po południu oświadczeniu Jan Grzechowiak, szef „Gazety Wyborczej Trójmiasto”. „Michale, nie tak wyobrażałem sobie koniec Twojej przygody z ‘Gazetą’” - dodaje.

Jak udało się Michałowi Tuskowi przez prawie miesiąc łączyć obie prace? Według „Wprost” dla OLT Express pracował głównie zdalnie, przez internet, wykorzystując do tego skrzynkę e-mailową na nazwisko Józef Bąk, którą założył 12 lat temu. Młody Tusk zajmował się m.in. pomocą w autoryzacji wywiadów prezesa OLT i proponowaniem tras lotniczych, a jednocześnie pracował dla Portu Lotniczego w Gdańsku. Na pierwszej posadzie zarabiał miesięcznie 5,95 tys. zł plus VAT, a na drugiej - 3,2 tys. zł.

23 marca w dodatku do „Gazety Wyborczej Trójmiasto” ukazał się wywiad z Jarosławem Frankowskim, dyrektorem OLT. Według „Wprost” Michał Tusk jako dziennikarz „GW” przygotował pytania do tej rozmowy, a jako PR-owiec OLT - zredagował odpowiedzi na nie. Takiej wersji wydarzeń zaprzecza Jan Grzechowiak, twierdząc że pomysłodawcą i autorem wywiadu był Michał Jamroż, redakcyjny ekspert od branży komunikacyjnej i ówczesny przełożony młodego Tuska. Przy czym Grzechowiak przyznaje, że Michał Tusk współuczestniczył w układaniu pytań i został zobowiązany do przekazania ich dyrektorowi linii Jarosławowi Frankowskiemu. „Teraz dowiadujemy się, że nas oszukał i sam napisał odpowiedzi” - pisze Grzechowiak.

>>> "Michał Tusk jest debilem!"

Naczelny „Gazety Wyborczej Trójmiasto” ocenia, że ta sytuacja wydaje się tak nieprawdopodobna, że trudno mu w nią uwierzyć. „Albo więc dziennikarze ‘Wprost’ zniekształcili wypowiedź Michała, albo syn premiera, nasz niedawny kolega, kompletnie się pogubił” - stwierdza Grzechowiak w oświadczeniu.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Michał Tusk był jednocześnie dziennikarzem „GW” i PR-owcem OLT? „GW”: oszukał nas

33 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
ekspert
ciekawe ;)
8 8
odpowiedź
User
Oj tam
Oj tam, każdy może się pogubić. Tylko nie kazdy ma takie nazwisko, które zobowiązuje do perfekcji.
8 8
odpowiedź
User
Posh
Tylu próbowało bezskutecznie pogrążyć Donalda Tuska. Zaczęła córka, wkroczył syn, pora na żonę? ;-)
8 8
odpowiedź
User
Może zajmiemy się łamaniem prawa i obyczaju, a nie zastępczymi bzdurkami o jakimś smarkaczu!
To jakieś bzdurne drobiazgi. Zajmijcie się lepiej nepotyzmem w Telewizji Polskiej. Pracują tam żony senatorów, posłów, europosłów, ministrów rządu, ambasadorów RP, dyrektorów anten, jednostek prawnych, administracyjnych i księgowych w samej telewizji. Żony swoich mężów są nietykalne i chronione względami prezesa Brauna, bo to żony jego kolegów z partii. Mogą nie przychodzić do pracy (w piątki), mogą nie wypełniać służbowych obowiązków, za które pobierają wynagrodzenie, mogą wygadywać fidrygały na wizji, mogą nic nie umieć, mogą mieć zerową oglądalność, mogą być zatrudnione nie tam, gdzie pobierają wynagrodzenie. Może ich nie chcieć żaden wydawca i autor programu. Mogą pyskować swoim przełożonym i mogą straszyć innych swoim mężem i jego koleżką prezesem. Może Gazeta Wyborcza coś o tym napisze???????
8 8
odpowiedź
User
redaktor
Przecież w dzisiejszych czasach niemal każdy dziennikarz kręci lody, a co do dziennikarzy od komunikacji w lokalnych wkładkach GW to nie tylko w trójmiejskiej ale i warszawskiej kręcą lody jak się tylko u nas dwaj koledzi, zmyślają bohaterów itd. kto by łaził po ludziach i rozmówców szukał za 2-4 tys. netto, że już przemilczę ogólne kręcenie lodów Agory z różnymi firemkami w postaci pseudo artykulików. Dziennikarstwo upadło jakieś 5 lat temu w tym kraju jeśli ktoś jeszcze nie zauważył.
8 8
odpowiedź