Kanał Zero to z pewnością najgłośniejsze medium ostatnich dwóch lat, budzi ogromne zainteresowanie widzów i komentatorów. To efekt pomysłu na programy, modelu dystrybucji, twarzy, które dołączyły do projektu, ale przede wszystkim charyzmy samego właściciela. Nie brakuje jednak kontrowersji dotyczących m.in. inicjatyw Stanowskiego (w ub.r. kandydował na prezydenta) czy gości zapraszanych do programów.
A jak to wygląda od strony biznesowej? W połowie grudnia Stanowski podał, że kanał wypracował 40,59 mln zł przychodów, o 49 proc. więcej niż przed rokiem (27,33 mln), z czego te z reklam wideo i display emitowanych przez YouTube poszły w górę z 6,4 do ok. 11,8 mln zł, a pozostałe pochodzą od własnych reklamodawców. Kanał osiągnął 9,19 mln zł zysku EBITDA, wobec 4,39 mln zł rok wcześniej.
– Bez wątpienia wyniki finansowe oraz skala wyświetleń treści kanału Zero jest dowodem na sukces tego formatu. Nie znamy sposobu jego pierwotnego finansowania oraz poziomu inwestycji, ale dodatni wynik EBITDA praktycznie od początku działalności zasługuje na duży szacunek – komentuje dla Wirtualnemedia.pl Rafał Oracz, partner w Devonshire Investment Group.

Kanał Zero jak dotąd działał na YouTubie, wydał też kilka numerów magazynu drukowanego i wypuścił do sprzedaży własną kolekcję odzieży. Z początkiem lutego pojawi się w dwóch nowych dla siebie miejscach: ruszy jego portal internetowy Zero.pl i kanał telewizyjny.
Portal Kanału Zero nie obroni się samą jakością?
Redakcją Zero.pl kieruje Patryk Słowik, wcześniej związany z Wirtualną Polską i "Dziennikiem Gazetą Prawną". Jak już opisywaliśmy, w zespole są dziennikarze zajmujący się różnymi obszarami tematycznymi.
– To dziennikarze o różnych wrażliwościach, różnych specjalizacjach, ale każdego z nich od dawna szanuję, a nawet podziwiam. Niektóre nazwiska mogą Wam niewiele mówić, bo wiele osób z zespołu nigdy nie czuło potrzeby gwiazdorzyć w mediach społecznościowych. Ale przekonacie się, że to doskonali fachowcy – opisywał Słowik.

Przedstawiciele Kanału Zero nie podali, jakie mają oczekiwania co do odwiedzalności nowego portalu. Natomiast Stanisław Stanuch, w przeszłości m.in. szef serwisów komunikacyjnych i społecznościowych, na platformie X zwrócił uwagę, że Zero.pl będzie miał problemy z rywalizowaniem z dużymi portalami informacyjnymi, jeżeli będzie publikował niewiele treści, niezależnie od ich jakości.
– Załóżmy, że Zero.pl ma codziennie doskonały kontent, to ile w ciągu pierwszego roku ściągnie RU? Załóżmy optymistycznie, że będzie to liczba równa liczbie subskrybentów kanału czyli ok. 2,5 mln – stwierdził.
– Tyle tylko, że to jest mniej więcej 10 proc. czołówki portali horyzontalnych. To jest zdecydowanie mniej niż główna strona Onet.pl, która jak widać z wykresu, podobnie jak w przypadku innych portali, jest cieniem dawnej SG. Tymczasem Stanowski na pewno będzie chciał wykorzystać rozpoznawalność nazwy "Zero", a więc SG jego portalu. Teraz bez względu czy będzie miał jakiś kontent o którym mówi cała Polska czy nie, to piniondz na infrastrukturę (własną czy hostowane) 3ba mieć. I nie są to małe piniondze – zauważył.

Stanuch przypomniał, jak 25 lat temu Agora, w której pracował wówczas jako dziennikarz "Gazety Wyborczej", uruchomiła portal Gazeta.pl. – Generalnie to powszechna opinia była taka, że Gazeta jak wystartuje, to będzie numerem 1, bo... ma najlepszy skład dziennikarski w Polsce. Pamietajmy, że były to czasy, gdy jak w Gazecie napisali, że by zacytować klasyka: "Czarne jest białe, a białe jest czarne", to nikt tego nie śmiał podważać i tak miało być – opisał.
– No i wystartowali i...nie byli nie tylko wtedy, ale nigdy numerem 1 w Polsce. Kontent jest ważny, to oczywiste, ale nie najważniejszy (niestety) w dużych internetowych przedsięwzięciach – podkreślił.
Rafał Oracz zwraca zaś uwagę, że portal internetowy jest bliższy dotychczasowemu, internetowego środowisku działania Kanału Zero niż stacja telewizyjna. – Choć bazuje na innym sposobie konsumpcji treści i w mojej opinii ma zupełnie inny model biznesowy – zaznacza.

W grudniu Kanał Zero uruchomił spółkę Zero Media, która będzie zajmować się sprzedażą oferty reklamowej jego kanału youtube’owego, portalu i stacji telewizyjnej. Kieruje nią Rafał Romaniuk, a do zespołu dołączyły osoby związane wcześniej m.in. z WPP Media, Wirtualną Polską i IMS.
Ryzyka w telewizji
Z kolei Kanał Zero TV ma emitować najpopularniejsze formaty Kanału Zero, aktualne rozmowy na tematy społeczno-polityczne, rozrywkę i materiały popularno-naukowe, formaty podróżnicze i motoryzacyjne. Emisja stacji będzie prowadzona przez całą dobę. Telewizja będzie dostępna drogą satelitarną (prawdopodobnie dzięki współpracy z Canal+), w sieciach kablowych oraz ofertach IPTV i streamingowych.
Krzysztof Stanowski zapowiedział, że Kanał Zero będzie dostępny – przynajmniej u niektórych operatorów tv – na pozycji 0 na liście kanałów.

Według Rafała Oracza obecność w telewizji niesie ze sobą ryzyka. – Decyzja o dalszych inwestycjach jest naturalną konsekwencją strategii wzrostu i ucieczką do przodu, choć osobiście uważam, że wejście w rynek koncesjonowanej telewizji może się okazać dużym wyzwaniem, ze względu na brak wartości dodanej (po co szukać Kanału Zero TV skoro można obejrzeć materiały na YT), oraz uzależnienie od zewnętrznej dystrybucji – wylicza.
– Jest też w pewnym sensie zaprzeczeniem idei stojącej u źródeł powstania Kanału Zero (a wcześniej Kanału Sportowego), które kwestionowały zastany porządek medialny – zauważa Oracz. Krzysztof Stanowski, zapowiadając kilka miesięcy temu uruchomienie stacji telewizyjnej, przyznał, że celem jest dodatkowe zarabianie na produkowanych treściach.
– Telewizja wciąż jest medium, które zasysa sporo budżetów reklamowych. O ile w telewizję wielkiej wiary nie mam, to jednak ona ciągle istnieje – powiedział.

Ile warty jest Kanał Zero?
Stanowski w połowie grudnia zapowiedział, że w 2026 roku Kanał Zero ma wypracować 100 mln zł przychodów i minimum 25 mln zł zysku EBITDA. W zespole ma być 200 osób, wobec 110 w grudniu i średnio 69 w 2024 roku.
Duża dynamika rozwoju biznesowego sprowokowała dyskusję, ile może obecnie wynosić wycena Kanału Zero. Na Facebooku spytał o to bloger, przedsiębiorca i obserwator rynku nowych technologii Artur Kurasiński.
Według Rafała Oracza takie dyskusje są bezcelowe z jednego powodu. – Ze względu na kluczową rolę Krzysztofa Stanowskiego dla wyników i perspektyw wzrostu, projekt ten jest w tym momencie praktycznie nie sprzedawalny – podkreśla partner w Devonshire Investment Group. – Z perspektywy potencjalnego nabywcy inwestycja wiązałaby się z uzależnieniem od osoby twórcy Kanału Zero oraz potencjalnie dużym ryzykiem, którego realne konsekwencje odczuli już jego partnerzy w Kanale Sportowym – przypomina.

Podobnie Kanał Zero postrzega Michał Brański, wiceprezes ds. strategii w Wirtualnej Polsce Holding. – Ambitne przedsięwzięcie, które uważnie obserwuje cały rynek – na dodatek ewenement na skalę światową – podkreśla.
– Krzysiek Stanowski to człowiek-x-factor pojawiający się w Polsce raz na dekadę, albo i rzadziej. Skala talentu medialnego? Joe Rogan, bracia Paul, Andrew Tate, Javier Milei, Tucker Carlson, Mr. Beast, IShowSpeed... Stanowski – gdzie kryteria tego zestawienia to łatwość lepienia ciekawych treści w locie oraz budowania kościoła wyznawców i sympatyków – podsumowuje Brański.













