SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Monika Olejnik: to ja zmieniam rozmówców, a nie oni mnie (wideo)

W sobotę w Auli Głównej Politechniki Warszawskiej odbył się coroczny Charytatywny Bal Dziennikarzy. Jedna z najważniejszych imprez w polskim show biznesie zgromadziła zarówno przedstawicieli świata mediów, biznesu i polityki. Dochód z tegorocznego balu zasili konto Fundacji Anny Dymnej "Mimo wszystko".

Article

Gospodarzami Charytatywnego Balu Dziennikarzu byli Agata Młynarska, Kinga Rusin i Maciej Dowbor. Na scenie pojawili się tacy artyści jak Ewa Bem, Mrozu, grupa Poparzeni Kawą Trzy i saksofonistka Areta Chmiel.

>> XVI Charytatywny Bal Dziennikarzy (fotogaleria)

Zgromadzeni na Balu Dziennikarzy przedstawiciele mediów zgodnie podkreślali, że dziennikarstwo to dla nich nie tylko zawód, ale i życiowa pasja. Każdy dzień spędzony w pracy różni się od poprzedniego, jego przebieg podyktowany jest bowiem bieżącymi wydarzeniami. Dziennikarze doceniają możliwość przeprowadzania ciekawych rozmów z ludźmi, od których mogą się uczyć czegoś nowego.

Beata Tadla przyznaje, że uwielbia ludzi, a do jej ulubionych rozmówców zaliczają się zwłaszcza osoby pozbawione agresji i koniunkturalizmu.

– Zanim przyjechałam na stałe do Warszawy, musiałam odbyć szkolenie, dzięki któremu mogłam potem pracować w Sejmie. Wtedy w Sejmie spotkałam Bronisława Geremka i Jacka Kuronia, czyli ludzi, których do tej pory znałam tylko z telewizji. Kiedy pomyślałam sobie, że moja praca może polegać na tym, że będę spotykać mądrych ludzi, z których będę mogła cokolwiek czerpać, to ja chcę być w tym zawodzie, chcę być w Warszawie i chcę być w sejmie. Minęły chyba trzy miesiące od tego wydarzenia i pojawiłam się w Warszawie i zaczęłam swoją pracę z ważnymi, nie zawsze do końca mądrymi, ale zawsze ciekawymi ludźmi – mówi Beata Tadla.

Monika Olejnik twierdzi, że w swojej pracy najbardziej lubiła okres, gdy była reporterką sejmową. Wówczas czasem do późnej nocy, a nawet do rana siedziała w sejmie, montując programy dla radia. Dzisiaj jej praca polega na wywiadach, dziennikarka twierdzi jednak, że pomimo setek przeprowadzonych rozmów, każda kolejna jest dla niej nowym odkryciem.

– Trudno powiedzieć, kto mnie zmienił. Ja zmieniam, a nie mnie zmieniają. Bardzo lubię moje programy w radiu, w Siódmym dniu tygodnia, wielu polityków przychodzi do tych programów. Przez wiele lat przychodził Lech Kaczyński, który był najpierw prezydentem Warszawy i był niezwykłym człowiekiem, także jego zapamiętam – mówi Monika Olejnik.

Jarosław Kret przyznaje, że w codziennej pracy spotyka się zarówno z wielkimi autorytetami, jak i ludźmi miałkimi. W swojej karierze zawodowej szczególnie zapamiętał jedno spotkanie, które sprawiło, że inaczej spojrzał na świat. Do spotkania doszło na Mauritiusie, podczas kręcenia pierwszego filmu dokumentalnego. Filmowcami zainteresował się pewien starszy człowiek, miliarder, który jak twierdzi dziennikarz, osiągnął w życiu wszystko, co chciał.

– Podszedł do mnie, był w czapce kapitańskiej, gdzieś obok stał jego jacht i mówi: ale ja wam zazdroszczę tej waszej roboty. A ja mówię: no wie pan, rzeczywiście przytargaliśmy się pół świata, żeby zrobić film. On: ale macie w sobie tyle młodości, wolności i tyle pasji. A ja mówię: ale wydaje mi się, że pan osiągnął dużo w swoim życiu. On mówi: wie pan co, ja byłem przez całe życie groszorobem, mam tego tyle teraz, że się w głowie nie mieści, ale zamieniłbym to wszystko za to, żeby mieć te pasję, którą pan ma i ten błysk w oczach – mówi Jarosław Kret.

Dla Piotra Kraśki w zawodzie dziennikarza najważniejsza jest ciekawość ludzi i świata. Jego zdaniem za słaby wywiad winę ponosi dziennikarz, a nie rozmówca. To dziennikarz powinien bowiem posiadać umiejętność zadawania właściwych pytań i dotarcia do nawet bardzo zamkniętego w sobie rozmówcy. On sam najlepiej wspomina swój wywiad z prof. Marią Siemionow, chirurgiem plastycznym, która przeprowadziła pierwszą w Stanach Zjednoczonych udaną operację przeszczepu twarzy.

>>> 1000 gości na XVI Charytatywnym Balu Dziennikarzy. Aukcje z rekordem

– Dla mnie to niezwykła osoba. Sposób, w jaki ona o tym opowiadała, jak przygotowywała się do tej operacji. Ona planowała tę jedną operację przez 12 lat. Pytałem ją, czy układała sobie w głowie różne scenariusze, ale nie, ona jedną konkretną operację przygotowywała przez 12 lat. Rozpisaną chyba na 30 chirurgów, w sumie 50 osobowy zespół, który prowadził tę operację przez niemal całą dobę. Niezwykła osoba, wspaniały profesjonalista, cudowny lekarz. Osoba, z której absolutnie możemy być dumni, która w Stanach jest bogiem w tym, co robi – mówi Piotr Kraśko.

Charytatywny Bal Dziennikarzy po raz pierwszy odbył się w 1998 roku. Organizująca go Fundacja wspiera m.in. placówki opieki zdrowotnej, szpitale, instytucje opieki społecznej, domy dziecka, organizacje opiekujące się dziećmi, niepełnosprawnymi. Do tej pory, przy okazji podejmowanych przez Fundację działań, udało się zebrać łącznie ok. 3 mln złotych. 

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Monika Olejnik: to ja zmieniam rozmówców, a nie oni mnie (wideo)

10 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
wgm
Olejnik wczoraj w formie nie była - Brudziński rozstawił ją po kątach! Całą rodziną oglądaliśmy jej żałosne poczynania zdezawuowania pana Andrzeja Dudy. Fotografia z uspanym BronKomem wyciągnięta zza pazuchy przez gościa spowodowała osłupienie profesjonalistki, coś tam próbowała zanegować, to dostała drugą - z nową parą prezydencką! To był nokaut!
30 9
odpowiedź
User
kultura
a co ten nius ma wspólnego z kulturą, ja się pytam :)
15 10
odpowiedź
User
Voidd
Natomiast to widzowie/czytelnicy zmieniają dziennikarzy - oby się Olejnikowa nie odrealniła za bardzo i nie zapomniała o tym.
18 8
odpowiedź
User
gula gul gul
"Lech Kaczyński, który był
najpierw prezydentem Warszawy i był
niezwykłym człowiekiem, także jego
zapamiętam – mówi Monika Olejnik."
No proszę, ale trzeba mieć tupet.
Najpierw jeździła po nim jak po łysej kobyle, a teraz "był niezwykłym człowiekiem...", czego się nie robi żeby się uwiarygodnić...?!!!
Prostytutka, za przeproszeniem, przenajmniej nie udaje cnotliwej...
Jak to było ..." Nie nazywajmy szamba
perfumerią"...
15 10
odpowiedź
User
jadek
a mnie najbardziej bawi kret dokumentalista... który normalny dziennikarz i autor filmów dokumentalnych dostał kasę na zdjęcia na Mauritiusie???? ciekaw jestem, czy chociaż istniał ten jego miliarder z bajki?
9 8
odpowiedź