SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Netflix ma prawie 140 mln subskrybentów. „Jakość miliardowych produkcji przechodzi w ilość”

Netflix podał najnowsze wyniki, z których wynika że serwis wciąż przyciąga nowych subskrybentów, a wpływy firmy rosną choć zmienia się ich struktura. Firma ma też ambitne plany filmowe na 2019 rok, jednak zdaniem branży na horyzoncie rysują się poważne wyzwania. - Konkurencja na czele z Disney+ będzie coraz bardziej poważna, i pomimo rosnących wydatków na oryginalne produkcje Netflix może wymiernie odczuć rosnącą liczbę chętnych do udziału w streamingowym torcie. Czkawką może się też odbić polityka programowa, zgodnie z którą nowe tytuły tworzy się na podstawie algorytmu, a jakość przechodzi w ilość - oceniają dla Wirtualnemedia.pl eksperci segmentu VOD.

Reed Hastings, CEO Netflixa Article

Najnowsze wyniki Netflixa podane w ubiegłym tygodniu świadczą o tym, że serwis jest nadal w dobrej formie. W minionym kwartale Netflix pozyskał rekordową liczbę 8,84 mln aktywnych subskrybentów, z czego 1,53 mln w USA, a 7,31 mln na innych rynkach. Rok wcześniej na platformie przybyło 6,62 mln płacących użytkowników - 1,47 mln w USA i 5,16 mln poza USA. Z kolei w całym ub.r. liczba subskrybentów Netflixa zwiększyła się o 29 mln, wobec wzrostu o 22 mln w 2017 roku.

Na koniec ub.r. Netflix miał 139,26 mln płacących użytkowników.

Korzystnie prezentują się także rezultaty finansowe Netflixa. W czwartym kwartale 2018 r. przychód Netflixa wyniósł 4,18 mld dol., po wzroście o 27,4 proc. w skali roku. Zysk operacyjny w raportowanym okresie wyniósł 215,8 mln dol. (wobec 245,3 mln rok wcześniej), a zysk netto - 133,9 mln dol. (rok wcześniej było to 185,5 mln dol.). W ujęciu rocznym wpływy Netflixa zwiększyły się z 11,69 mld dol. w 2017 r. do 15,79 mld w ub.r., koszty ich uzyskania - z 8,03 do 9,97 mld dol., wydatki marketingowe - z 1,44 do 2,37 mld dol., a nakłady na technologie i rozwój - z 953,7 mln dol. do 1,22 mld dol. W efekcie zysk operacyjny poszedł w górę z 838,7 mln dol. do 1,6 mld dol., a zysk netto - z 558,8 mln do 1,21 mld dol.

Większe pieniądze na produkcje, 90 nowych tytułów

Netflix podkreśla, że na zwyżkujące wyniki biznesowe platformy znaczący wpływ ma obrana kilka lat temu strategia przewidująca rosnące inwestycje we własne produkcje serwisu. Wiele z nich okazało się znaczącym sukcesem. Zgodnie z danymi przytoczonymi przez Netflix np. film „Bird Box” tylko w ciągu pierwszego tygodnia emisji przyciągnął ponad 45 mln widzów. Według serwisu dobrze został przyjęty przez odbiorców także eksperymentalny, interaktywny odcinek serialu „Czarne Lustro” zatytułowany „Bandersnatch”.

Netflix nie zamierza zwolnić w kwestii kolejnych produkcji filmowych. Firma zapowiada, że w 2019 r. na nowe tytuły wyda kwotę mogącą sięgać 19 mld dol. Za te pieniądze ma powstać 90 nowych filmów i seriali, z których 55 będą stanowić filmy pełnometrażowe, a 20 to produkcje wysokobudżetowe. Wśród planowanych tytułów są m.in. „The Irishman” Martina Scorsese, „Potrójna granica” z Benem Affleckiem czy „The Laundromat”, w którym w głównych rolach wystąpią Meryl Streep i Gary Oldman.

Netflix to potęga

Wyniki podane przez Netflix świadczą o tym że serwis na razie podąża niezagrożony w wyznaczonych przez siebie kierunkach, jednak na horyzoncie pojawiają się kolejne rynkowe wyzwania, które wkrótce mogą postawić pod znakiem zapytania prymat tego serwisu na rynku streamingu wideo. Chodzi m.in. o spodziewany wzrost konkurencji w branży, a także o pojawiające się coraz częściej zarzuty o to, że pompując coraz większe pieniądze we własne produkcje Netflix stawia bardziej na ilość, niż na jakość. Te wątki pojawiają się w rozmowach które na temat przyszłości Netfliksa serwis Wirtualnemedia.pl przeprowadził z ekspertami rynku VOD. Jednym z nich jest Artur Kurasiński, znany bloger technologiczny i kinoman.

- Potęga Netflixa jest niesamowita - ocenia krótko Artur Kurasiński. - Pod koniec roku internauci masowo protestowali przeciwko zdjęciu serialu „Friends” (który święcił triumfy ponad 15 lat temu!). Netflix zdecydował się przedłużyć umowę z WarnerMedia na kolejny rok płacąc 100 mln dol. aby fani Moniki, Rachel i Chandlera mogli po raz kolejny obejrzeć ich losy.

Jak przypomina nasz rozmówca specjaliści z branży filmowej szacują, że w 2019 r. wydatki platformy pod wodzą Reeda Hastingsa mogą sięgnąć 19 mld dol.

- Czy to dużo? Zauważmy, że tylko jeden film „Bird Box”, który zadebiutował pod koniec 2018 r. obejrzało 80 mln użytkowników, co jest absolutnym rekordem branży SVOD - zaznacza Kurasiński. - To co na chwilę obecną sam Netflix wymienia jako jedno z największych zagrożeń to nie konkurencja ale… czas przeznaczony na rozrywkę. Tym samym to nie Hulu, Amazon czy HBO są konkurentami, ale gry takie jak Fortnite angażujące czasowo użytkowników (a więc odciągających ich od konsumpcji innych rozrywek jak oglądanie filmów).

Netflix ma obecnie 139,26 mln płacących użytkowników (wzrost o 8,84 mln w ciągu kwartału) i według Kurasińskiego wydaje się, że panuje  niepodzielnie. Ale już zdążyliśmy się przyzwyczaić do faktu, że każdy serwis czy usługa w globalnym internecie musi uważać na to co robi konkurencja. A ta nie śpi.

- Najważniejsi konkurenci czyli Apple, DC Entertaiment, CBS, NBC, Disney, Amazon czy WarnerMedia może nie mają aż tak głębokich kieszeni ale mają inne sposoby na walkę z Netfliksem – stworzone wcześniej kanały dystrybucji z milionami użytkowników albo własność intelektualną w postaci najbardziej rozpoznawalnych seriali i filmów – zaznacza ekspert. - Budżety na tworzenie nowych treści bądź kupowanie licencji w przypadku pozostałych podmiotów może nie są tak imponujące jak wypadku Netfliksa ale to nie znaczy, że należy je spisywać na straty. Netflix stał się tak pewny siebie, że wycofał możliwość płacenia za dostęp z platformy Apple oraz podwyższył o 13-18 proc. ceny abonamentu dla amerykańskich widzów. Analitycy co prawda są zadowoleni z wyników finansowych (16 mld dol. przychodów i zysk netto 1,2 mld za 2018 rok), ale zadłużenie wzrosło z 6,5 aż do 10,4 mld dol.

Zdaniem Kurasińskiego patrząc na rosnącą dominację Netfliksa rok 2019 może być dla tej platformy krytyczny z powodu pojawienia się olbrzymiej konkurencji w postaci usługi streamingowej Disney+, który ma prawa do m.in.: „Gwiezdych Wojen”, filmów z bohaterami Marvela, bajek oraz „Piratów z Karaibów” i zapewne te filmy będą pokazywane tylko na tej jednej platformie.

- Osobną kwestią jest poziom treści na Netfliksie – przyznaje Kurasiński. - Od samego początku właściciele tej platformy chwalą się, że korzystają z danych przy tworzeniu założeń swoich oryginalnych produkcji albo zakupu licencji. I to chyba jest najbardziej dyskusyjna cecha Netfliksa. Wielokrotnie krytycy zarzucali, że to co Netflix odpala i reklamuje jako hit w bardzo dużej ilości wypadków jest co najwyżej średniej klasy produkcją. Tak było w przypadku chociażby serialu „1983” stworzonego z udziałem polskich artystów.

Zdaniem naszego rozmówcy widać w tym wzorzec stosowany w filmie „Moneyball” – zamiast liczyć na przebłysk geniuszu i wpasowanie się w gusta masowego widza zatrudnijmy statystykę oraz algorytmy do odpowiedzi na pytanie „co nasz widz chce obejrzeć” i dajmy mu to.

- Że efekt jest średni, a hity jak „Bird Box”, „House of Cards” czy „Stranger Things” powstają rzadko? Odpowiedź jest prosta – zalejmy rynek produkcjami. Statystycznie zwiększymy tym samym szansę na wyprodukowanie przeboju. Tylko, że wypadku Netfliksa taki film czy serial od razu jest globalnym fenomenem – podsumowuje Kurasiński.

Inwestycje mogą nie wystarczyć

Na rosnącą za progiem Netflixa konkurencję ze strony dużych graczy segmentu filmowego zwraca uwagę także Marek Sowa, były prezes spółek Agora i UPC Polska.

- Liczba abonentów Netflixa wciąż rośnie, zwłaszcza na rynkach międzynarodowych – podkreśla Marek Sowa. - Firma przynosi zyski, a potężne zakupy programingowe i własne, oryginalne produkcje niezmiennie przyciągają uwagę widzów, dając firmie już ok. 10 proc. całego czasu, jaki Amerykanie spędzają przed ekranami telewizorów. Jednak w najbliższych latach firma będzie musiała zmierzyć się z kilkoma wyzwaniami natury konkurencyjnej i finansowej.

Jak zaznacza ekspert giełdowa, wskaźnikowa wycena Netfliksa jest bardzo wysoka, co oznacza że inwestorzy oczekują wysokich wzrostów również w nadchodzących latach.

- Tymczasem miliardowe nakłady na programing mogą nie zapewnić wystarczającej dynamiki wzrostu w sytuacji, kiedy Netflix z jednej strony mocno podnosi ceny miesięcznego abonamentu dla swoich klientów, a z drugiej strony wkracza nowa, silna konkurencja – ocenia Sowa. - Oprócz stale rozwijanych serwisów Amazon, HBO czy Hulu, już wkrótce pojawią się serwisy Disneya, AT&T i Apple. W związku z tym jest nieuniknione, że koszty tworzenia treści będą nadal rosnąć, ale duża część atrakcyjnych pozycji będzie dla klientów Netfliksa po prostu niedostępna. Podobnie jak Tesla, Netflix otrzymał od rynków bardzo wysoką premię za pierwszeństwo, ale dopiero teraz w szranki stają globalne firmy, które również dysponują znaczącymi środkami na nowe produkcje, ale mają przy tym dostęp do bogatych bibliotek programowych i wielomilionową rzeszę użytkowników swoich usług – zaznacza Sowa.

Wolfgang Laskowski, pełnomocnik zarządu ds. rozwoju usług platformy CDA.pl uważa, że sytuacja na rynku VOD będzie w nadchodzących latach coraz ciekawsza, a Netflix nie musi być na nim wiecznym liderem.

- Wyniki Netfliksa cały czas robią wrażenie, choć widać też, że w pewnych obszarach wzrost nie jest już tak imponujący, a niektóre kraje są dość mocno „nasycone” - dostrzega Wolfgang Laskowski. - Rosną wydatki Netfliksa na marketing i promocję oraz na technologię. Obstawiam, że w kolejnych kwartałach będą jeszcze większe. Ciekawie zrobi się tak naprawdę wtedy, gdy do konkurencji na poważnie włączy się Disney i być może Apple. Netflix zmienił zasady oglądania filmów i mocno przemeblował rynek telewizyjny i filmowy, ale koszulki lidera za same zasługi nie obroni. Będzie ciekawie.

Menedżer z CDA.pl podkreśla, że ostatnie produkcje Netfliksa częściej są krytykowane niż chwalone. Mówi się, że jakość przeszła w ilość.

- Nawet jeżeli w wielu przypadkach tak jest, to wydaje mi się, że ta krytyka jest przesadzona – ocenia Laskowski. - Ja bym raczej docenił fakt, że Netflix z taką konsekwencją i zaangażowaniem stawia na własne treści i nie zwalnia tempa w ich produkcji. Przy takiej skali działalności wpadki są naturalne.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Netflix ma prawie 140 mln subskrybentów. „Jakość miliardowych produkcji przechodzi w ilość”

13 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
kuropatwa
Wszystko dzięki serialowi "The Protector".
9 9
odpowiedź
User
Noname
No to powiem tak: naprawdę dobre seriale ma HBO GO. HBO ma fatalny marketing, katastrofą jest model dostępu i model zalogowania się ale już jak ktoś to zrobi to dostanie dostęp do seriali dla wyrobionego widza z wysokimi wymaganiami. Netflix wówczas wydaje się być ofertą dla prostych chłopów. No ale HBO ma tak słaby marketing, że nikt o tym nie wie..
17 12
odpowiedź
User
Hj
Zgadza się, giełdowa wycena Netflixa jest tak samo absurdalna jak Tesli, przecież żadna z tych firm nie ma wyłączności ani na serwisy streamingowe, ani na elektryczne samochody. Za chwilę dotrze do klientów że płacą znacznie więcej za abonament, ale wiele atrakcyjnych filmów i seriali jest u konkurencji.
13 8
odpowiedź
User
Gonzalez
No to powiem tak: naprawdę dobre seriale ma HBO GO. HBO ma fatalny marketing, katastrofą jest model dostępu i model zalogowania się ale już jak ktoś to zrobi to dostanie dostęp do seriali dla wyrobionego widza z wysokimi wymaganiami. Netflix wówczas wydaje się być ofertą dla prostych chłopów. No ale HBO ma tak słaby marketing, że nikt o tym nie wie..


Zgadzam się z Tobą.
Przy czym moim zdaniem nie jest to kwestia marketingu tylko pewnego rodzaju buty czy ignorancji, która wytworzyła się z powodu tego, że jeszcze kilka lat temu HBO było liderem i to właśnie HBO postawiło na seriale. Teraz HBO spuściło z tonu i nie trzeba być abonentem HBO w kablówce żeby móc odbierać HBO GO.
Od wielu lat jestem abonentem Netflix (jeszcze jak był dostępny tylko w USA) i również zgadzam się, że jakość została zamieniona w ilość. Kiedyś prawie wszystkie ich produkcje były (przynajmniej dla mnie) do obejrzenia. Teraz niestety mocno trzeba się natrudzić żeby coś ciekawego znaleźć. Niby wszystkiego dużo, a czasem nie ma co oglądać.
Moim zdaniem stosunek jakości do liczby produkcji w HBO jest wyższy.
16 8
odpowiedź
User
Taka prawda
Netflix już od dawna leci w ilość. Coraz głupsze filmy i seriale na poziomie 2/10 ale "sekta Netflixa" wszystko łyknie.
14 13
odpowiedź