SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Ponad 300 tys. zł dla Strajku Kobiet ze specjalnej cyfrowej prenumeraty „Gazety Wyborczej”

Niemal pięć tys. osób wykupiło w ciągu dwóch dni specjalnie promowaną cyfrową prenumeratę „Gazety Wyborczej” (Agora), z której pieniądze przeznaczone są na Strajk Kobiet. Jak podaje wicenaczelny dziennika, Bartosz Wieliński, do piątku zebrano w ten sposób ponad 300 tys. zł na rzecz protestujących.

Article

Akcja ruszyła w środę, promowana hasłem „Wesprzyj #wypierdalać”. Obecni prenumeratorzy mogą kupić teraz kolejną subskrypcję („zastąpi dotychczasową lub po prostu będziesz mieć dostęp na dłużej”) albo zachęcić kogoś do kupna. Jeśli subskrybent zdecyduje się na autoodnawialną prenumeratę w cenie 19,90 zł miesięcznie - pieniądze na Strajk Kobiet trafiają z pierwszego miesiąca. Abonent zyskuje dostęp do serwisów Wyborcza.pl i WysokieObcasy.pl. Można też kupić prenumeratę w cenie 25 zł (miesiąc dostępu), 75 zł (kwartał) albo 300 zł (rok). W tej opcji całość wpłaty jest kierowana na Strajk Kobiet (m.in. na pomoc zatrzymanym osobom potrzebującym pomocy prawnej). Pieniądze trafiają do osób protestujących w ramach Strajku Kobiet ma ulicach miast w całej Polsce.

W piątek po południu „Gazeta Wyborcza” opisała, że w ciągu dwóch dni trwania akcji (w sumie potrwa tydzień, do środy – 4 listopada) sprzedano niemal 5 tys. prenumerat. - Wasza pomoc jest niezwykle potrzebna. Organizatorki protestów są na celowniku prokuratury, która zamierza je ścigać za szerzenie epidemii. Uczestniczki i uczestnicy demonstracji są fizycznie atakowani, bici pałkami i traktowani gazem przez nacjonalistyczne bojówki, które Kaczyński wezwał do "obrony kościołów" za wszelką cenę pisze redaktor naczelna serwisu Wyborcza.pl, Aleksandra Sobczak.

Zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”, Bartosz Wieliński, doprecyzował na Twitterze: do piątku prenumeraty cyfrowe kupiło 4368 czytelników, na rzecz Strajku Kobiet pozyskano tą drogą 318 tys. zł.

Jak podkreślił w rozmowie z nami Paweł Nowacki, ekspert rynku mediów, z akcją „Gazety Wyborczej” może być pewnego rodzaju kłopot.  - Za kilkanaście lat ciężko będzie komuś wytłumaczyć (nie znającemu kontekstu), że wulgaryzmy w tej chwili w przestrzeni publicznej służą do wyrażenia protestu. Z jednej strony rozumiem wykorzystanie mocnego słowa. Jednak z drugiej staram się postawić w pozycji prenumeratora otwierającego maila, który widząc takie sformułowanie ma dysonans - komentował.

Inna witryna Agory, Gazeta.pl w środę umieściła znak i hasło „Kobiety walczą” przy logotypie serwisu. Na części strony głównej zamiast zapowiedzi tekstów wyświetlała się grafika z czerwoną błyskawicą symbolizującą Strajk Kobiet i tytułem „Tu miał być tekst informacyjny, ale dziś strajkujemy!”.

Michnik: Kaczyński odpowiada moralnie za atak na dziennikarki „GW”

Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” Adam Michnik ocenił, że wycofanie przez prokuraturę wniosku o aresztowanie sprawcy napaści na dziennikarki „GW” relacjonujące protest ws. aborcji  to zachęta do takich ataków. - Jarosław Kaczyński i jego sojusznicy, wypuszczając na wolność bandytów i bojówkarzy, podążają śladem dyktatorów - stwierdził.

W środę wieczorem we Wrocławiu podczas protestu przeciw ograniczeniu prawa do aborcji grupka mężczyzn zaatakowała demonstrujące kobiety. Poszkodowane zostały m.in. dziennikarki „Gazety Wyborczej” Magda Kozioł i Joanna Urbańska-Jaworska. Pierwsza została uderzona w brzuch i powalona na ziemię, a drugiej wytrącono z ręki aparat, wywrócono ją na ulicę i szarpano. Pomogli im inni uczestnicy marszu.

Incydent nagrały niektóre osoby, dzięki czemu dość szybko policja zidentyfikowała  i ujęła sprawcę: 32-letniego Roberta G z bojówki pseudokibiców Śląska Wrocław. W piątek po południu G. usłyszał zarzuty prokuratorskie: naruszenie nietykalności cielesnej jednej z dziennikarek „GW”, a także posiadanie środków odurzających i dopingujących (znaleziono je w czasie przeszukania jego mieszkania).

Jednocześnie postępowanie w tej sprawie przeniesiono z Prokuratury Rejonowej Wrocław-Stare Miasto do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Ta druga w piątek skierowała wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie Roberta G., uzasadniając, że podejrzany może mataczyć lub w inny sposób utrudniać śledztwo, a także ukryć się lub uciec za granicę.

Rozprawa w tej sprawie miała odbyć się w sobotę rano, ale w piątek wieczorem prokuratura wycofała wniosek o areszt. - Po zgłoszeniu wniosku o areszt interweniowała Prokuratura Krajowa i nakazała zmianę środków zapobiegawczych na wolnościowe - powiedziało anonimowo źródło „Gazety Wyborczej” w prokuraturze.

Michnik: władza zachęca do bicia dziennikarzy

W sobotę po południu na portalu „Gazety Wyborczej” pojawiło się oświadczenie redakcji podpisane przez Adama Michnika. Zatytułowano je: „Władza zachęca do bicia dziennikarzy”, przypominając, że prezes PiS i wicempremier Jarosław Kaczyński w wystąpieniu we wtorek zachęcał zwolenników partii do obrony kościołów przed demonstrantami.

- Wicepremier, wygłaszając ten apel, powinien liczyć się z tym, że wobec protestujących kobiet i dziennikarzy użyta zostanie przemoc. Ponosi więc za tę napaść moralną i polityczną współodpowiedzialność - stwierdził Adam Michnik.

Jego zdaniem wycofanie wniosek o aresztowanie Roberta G. świadczy o tym, że prokuratura „roztoczyła parasol ochronny nad bojówkarzem”. - Staje się jasne, że kryminaliści napadający na kobiety i dziennikarzy mogą w państwie PiS oczekiwać od prokuratury Ziobry, że pozostaną bezkarni. To sytuacja niewyobrażalna w państwie prawa należącym do Unii Europejskiej - dodał szef „GW”.

Ocenił, że „od pięciu lat rząd Prawa i Sprawiedliwości nie ustaje w wysiłkach, by zdusić wolność słowa w Polsce”. - Byliśmy już świadkami brutalnego przejęcia mediów publicznych i politycznej czystki wcześniej tam pracujących dziennikarzy, wielu nacisków na media prywatne oraz zapowiedzi podporządkowania ich władzom państwa PiS. Dziś do szykan wobec dziennikarzy należy dopisać fizyczną przemoc - wyliczył Michnik.

Wyraził nadzieję, że na tę sytuację zareagują nie tylko środowisko dziennikarskie w Polsce i za granicą, lecz także międzynarodowe instytucje zajmujące się ochronę praw człowieka.

- Jarosław Kaczyński i jego sojusznicy, wypuszczając na wolność bandytów i bojówkarzy, podążają śladem dyktatorów - uważa Adam Michnik.

W czwartek działające przy SDP Centrum Monitoringu Wolności Prasy zaprotestowało przeciwko atakowi na dziennikarki „Gazety Wyborczej”, nazywając go skandalicznym przykładem utrudniania pracy reporterom podczas wykonywania zawodowych obowiązków. Zaapelowało też o szybkie ukaranie sprawców.

Link do oświadczenia Adama Michnika zamieścili w mediach społecznościowych niektórzy dziennikarze „Gazety Wyborczej”. - To już nie jest mafia. Ziobro i Święczkowski to zwyczajni bandyci. Odpowiedzą za to.... - stwierdził Wojciech Czuchnowski.

Czuchnowski nawiązał do swojego sporu prawnego z PiS dotyczącego wpisu twitterowego z listopada 2018 roku, w którym napisał „mafia z PiS”. Partia rządząca domagała się od dziennikarza przeprosin i 15 tys. zł na cel społeczny. Sądy obu instancji oddaliły powództwo, przychylając się do stanowiska Czuchnowskiego, że wpis był uzasadnionym żartem.

W drugim kwartale br. w segmentach prasy i internetu Agory koszty zmalały mocniej od przychodów, dzięki czemu poprawiły się wyniki rentowności.  „Gazeta Wyborcza” na koniec czerwca miała 243 tys. subskrybentów cyfrowych.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Ponad 300 tys. zł dla Strajku Kobiet ze specjalnej cyfrowej prenumeraty „Gazety Wyborczej”

15 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
goo
przy tak ogromnym zainteresowaniu strajkami 5 tysiecy to nędza. To pokazuje realny wpływ społeczny GieWu. Ze swoim radykalizmem doszli do ściany.
odpowiedź
User
Farmer
Perfidia Agory wzięła od rządu 2, 9 mln zł a teraz 300 tys. na strajk przeciw rządowi. Powinni im obciąć dotację. Żydokomuna w pełnej krasie
odpowiedź
User
Jacek
"Za kilkanaście lat ciężko będzie komuś wytłumaczyć wulgaryzmy". Dobry jest. Wytłumaczyć trudno już dzisiaj, a za tydzień będzie jeszcze trudniej
odpowiedź