SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Publicyści „W Sieci” spierają się o okładkę z Marysią Sokołowską

Na okładce nowego numeru „W Sieci” znajduje się Marysia Sokołowska, 17-latka, która niedawno nazwała Donalda Tuska zdrajcą. Robert Mazurek i Łukasz Warzecha krytykują to, twierdząc, że eksponowanie nastolatki świadczy o zidioceniu prawicy. Okładki broni natomiast Michał Karnowski.

Article

O Marysi Sokołowskiej głośno zrobiło się w ostatnim tygodniu kampanii wyborczej do europarlamentu, kiedy podczas wizyty Donalda Tuska w jej liceum w Gorzowie Wielkopolskim zapytała premiera, dlaczego jest zdrajcą Polski. Na okładce nowego numeru „W Sieci” nastolatka, trzymając megafon, zapowiada swój manifest, w którym uzasadnia krytyczną opinię o Tusku.

>>> Przeglądaj wszystkie okładki „W Sieci” w naszym dziale Jedynki

- Jestem rozczarowana brakiem perspektyw dla ludzi młodych. Tysiące wykształconych, młodych osób, po latach studiowania nie potrafią znaleźć dla siebie miejsca na polskim rynku pracy. Nie mogą się przebić przez siec układów i znajomości, skazani są na pracę za grosze. To prowadzi do emigracji zarobkowej, ucieczki z Polski. Młodzi muszą się decydować na tak drastyczny krok, choć woleliby pewnie ułożyć sobie życie w kraju. O dziwo, jeszcze niedawno Pan Premier uważał to za swój sukces, że młodzi mogą wyjeżdżać za pracą. Jednak czy można mówić o sukcesie, gdy zmuszonych do życia na emigracji jest już ponad 2 mln moich rodaków? - zaczyna swój tekst Sokołowska.

Obszerne zajmowanie się nastolatką przez „W Sieci” i inne media prawicowe skrytykowali w weekend na łamach wPolityce.pl współpracujący z tygodnikiem publicyści Robert Mazurek i Łukasz Warzecha. - Pasowanie 17-letniej Marysi na ikonę polskiej prawicy jest dowodem na tejże prawicy, excusez le mot, zidiocenie. I nie Marysia jest tu problemem, ale wołający o pomstę do nieba brak mózgów - stwierdził ten pierwszy. Jego zdaniem prawicowe pisma i serwisy „w jakimś szaleńczym pędzie ku autokompromitacji” zrobiły z nastolatki bohaterkę, za to z drugiej strony została ona skrytykowana przez media lewicowe. - Marysia okazuje się być groźną antysemitką i głupkowatą szafiarą, którą radna Platformy Obywatelskiej (tak, Obywatelskiej) ku zachwytowi posłów tejże partii proponuje obić. Szczujni funkcjonariusze Lisa i Michnika kończą dzieło - opisał Mazurek. Tymczasem według niego Sokołowska jest przypadkową celebrytką, o której wypowiedzi zrobiło się głośno tylko dlatego, że była tak ostra i padła pod koniec kampanii wyborczej.

>>> wPolityce, Niezalezna i Fronda na czele serwisów prawicowych, w dół Salon24

Robert Mazurek przedstawił wizję analogicznej jego zdaniem sytuacji: gdyby za dwa lata inna nastolatka w podobny sposób skrytykowała urzędującego wtedy premiera Jarosława Kaczyńskiego, stałaby się bohaterką „Faktów” TVN i „Szkła kontaktowego”, trafiłaby na okładkę „Newsweeka”, zostałaby pochwalona w „Polityce” i „Gazecie Wyborczej”. Za to media prawicowe szybko by odkryły, że dziewczyna słabo się uczy, nie chodzi na religię, pali marihuanę, a jej ojciec należał do ZSMP. - Zanim więc, drodzy moi przyjaciele ze stron obu, postawicie im pomniki spytajcie choć czy sobie tego życzą. A najlepiej weźcie zimny prysznic - podsumował publicysta.

Mazurek kolejny już raz przedstawił opinię odrębną wobec linii redakcyjnej „W Sieci”. Kiedy w lipcu ub.r. w felietonie na łamach tygodnika skrytykował o. Tadeusza Rydzyka, redakcja przyznała, że tekst wywołał ostre dyskusje wśród dziennikarzy, z których większość się z nim nie zgadza, ale został opublikowany, ponieważ tygodnik nie cenzuruje autorskich wypowiedzi swoich felietonistów (przeczytaj więcej na ten temat).

Z kolei Łukasz Warzecha swój komentarz o nowej okładce „W Sieci” zatytułował: „Czy naprawdę chcemy, żeby Marysia Sokołowska zajęła miejsce profesorów Krasnodębskiego, Thompson, Staniszkis, Zybertowicza?”. Zdaniem publicysty Sokołowska, nazywając Tuska zdrajcą, przesadziła i nie wykazała się wielką odwagą.

- Moim zdaniem większą odwagą wykazują się choćby ci przedsiębiorcy, którzy wbrew urzędniczej klice starają się prowadzić uczciwe biznesy. Albo dziennikarze lokalnych mediów, ujawniający machloje władzy - stwierdził Warzecha. - Wobec szefa PO jestem niezmiernie krytyczny i uznaję go za postać ogromnie szkodliwą, ale nie dostrzegam powodów, które pozwalałyby określić go mianem „zdrajcy”. I wszystkim zalecałbym stosowanie tego określenia z umiarem - dodał.

Według Warzechy nastolatka z Gorzowa nie wypowiedziała poważnej opinii, tylko mocną obelgę, na której niepotrzebne tak bardzo skupiają się media prawicowe. Publicysta zasugerował, że lepiej zająć się odbywającym się w weekend kongresem Polska Wielki Projekt, pokazującym, że środowiska konserwatywne potrafią dojrzale analizować rzeczywistość społeczną.

Łukasz Warzecha zadeklarował, że nie będzie już pisał o Marysi Sokołowskiej. - Życzę jej, żeby dziennikarze ze wszystkich stron jak najprędzej przestali się nią zajmować, a ona sama nabrała pewnej, by tak rzec, skromności i wstrzemięźliwości gdy idzie o wyrażanie opinii na temat naszej rzeczywistości, która bywa jednak nieco bardziej skomplikowana niż może się wydawać osobie w wieku lat 17 - podsumował.

Decyzji o umieszczeniu Sokołowskiej na okładce „W Sieci” broni natomiast Michał Karnowski, członek zarządu wydającej tygodnik spółki Fratria, w swoim tekście na wPolityce.pl wyliczając pięć powodów tego ruchu. Przede wszystkim zwrócił uwagę, że to sam Donald Tusk podniósł znaczenie wypowiedzi nastolatki, ponownie odwiedzając jej liceum po tygodniu od pierwszego incydentu.

- Czy ta dziewczyna to na pewno jest „każdym”? Czy gdy twardo potrafiła odmówić przyjęcia kwiatów od Tuska, w sytuacji zapewne silnej presji części otoczenia, gdy pokazała, że potrafi uzasadnić swoje poglądy, że od dawna interesuje się życiem publicznym, nie udowodniła, że jej krzyk protestu jest jednak poważny? Czy nie zasługuje by dać jej głos? - zapytał Karnowski. Zaznaczył, że Sokołowska nie jest przypadkową celebrytką, tylko głosem młodego pokolenia, które w wyborach do europarlamentu wyraziło swój sprzeciw wobec obecnej władzy.

Robertowi Mazurkowi Michał Karnowski zarzucił stetryczenie i traktowanie nastolatki z „warszawskim poczuciem wyższości”. Nie zgodził się też z jego wizją analogicznej heroizacji przez media lewicowe osoby, która w podobny sposób obraziłaby Jarosława Kaczyńskiego. - Może żyjemy na innych planetach, ale (pro)rządowe i nierządowe możliwości niszczenia czy wywyższania kogokolwiek, czyli dystrybucji społecznego szacunku, są zupełnie nieporównywalne. I nie jest to różnica teoretyczna - stwierdził Karnowski, podkreślając, że media prawicowe, zwłaszcza stacje telewizyjne, mają o wiele mniejszy zasięg niż te o orientacji lewicowej. Dodał, że krytykowanie Marysi Sokołowskiej w internecie zaczęło się m.in. od pokazującego ją w negatywnym świetle artykułu w poprzednim numerze „Newsweeka”.

- Czy odwrócenie głowy w tym momencie jest na pewno zachowaniem pożądanym? Czy nie byłoby przyzwoleniem na jej zniszczenie? - zapytał Michał Karnowski. - Jeśli już stała się de facto (choć zgoda - miejmy nadzieję, że na chwilę) osobą publiczną, a nie dokonało się to naszą decyzją, to mamy obowiązek jej bronić przed tymi haniebnymi atakami, musimy pozwolić jej się wypowiedzieć spokojnie i w pełni - ocenił.

Karnowskiego poparł felietonista „W Sieci” Wojciech Wencel, który w tekście „Instytut Warzechizmu-Mazurkizmu wobec wypadków gorzowskich. ‘Uważamy, że tow. Sokołowska powinna być skromna. Jak my’” wyśmiał argumenty Łukasza Warzechy i Roberta Mazurka w tej sprawie. - Apelujemy do naszych prawicowych (fuj!) czytelników o zachowanie dystansu wobec gorszącego czynu licealistki. Zalecamy utrzymanie na najwyższym poziomie praktykowanych od lat w naszym Instytucie postaw: bufonady, zdrowego cynizmu, zrzędliwości i karierowiczostwa - kpił.

Łukasz Warzecha zaznaczył, że cieszy go taka dyskusja w gronie publicystów „W Sieci”. - Poza wszystkim pokazuje, iż wewnątrz środowiska naszego tygodnika i portalu możliwe są ostre, ale merytoryczne spory. My nie jesteśmy „Gazetą Wyborczą”, gdzie obowiązuje jedna partyjna linia - stwierdził.

W I kwartale br. średnia sprzedaż ogółem „W Sieci” wynosiła 79 351 egz. (według ZKDP - zobacz wyniki wszystkich tygodników opinii).

Dołącz do dyskusji: Publicyści „W Sieci” spierają się o okładkę z Marysią Sokołowską

41 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Ekspert
Jak można robic bohatera z 17-letniej idiotki?

Karnowcy oszaleli
odpowiedź
User
Ekspert
Jak można robic bohatera z 17-letniej idiotki?

Karnowcy oszaleli
odpowiedź
User
kamil
Karnowscy prowadzą "tabloid opinii",więc lubią sensacje.A o okładce można powiedzieć tylko tyle,że ta Marysia została poddana photoshopowi.
odpowiedź