SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Rafał Bryndal: Wiem, że nie uciekniemy od internetu. I nie chcemy przed nim uciekać

- Marzy mi się profesjonalnie skonstruowana, żywa strona funkcjonująca w sieci. Dzisiaj młody człowiek zainteresowany literaturą nie skieruje swoich kroków do Empiku czy innej księgarni po to, by poszukać w nich „Chimery”. Pierwsze co zrobi to zacznie przeszukiwać internet - mówi Wirtualnemedia.pl Rafał Bryndal, redaktor naczelny miesięcznika „Chimera”.

Rafał Bryndal, fot. Rafał OlejniczakArticle

Obecnie na polskim rynku prasowym funkcjonuje kilka tytułów poświęconych literaturze. Są wśród nich „Lampa”, „Książki”, „Twórczość”, „Znak”. Przed dwoma laty do tego grona dołączył miesięcznik „Chimera”, którego nazwa jest identyczna jak znanego pisma ukazującego się w Polsce w latach międzywojennych. Jednak w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Rafał Bryndal, redaktor naczelny „Chimery” zastrzega, że zespół wydający tytuł nie chce uchodzić za spadkobiercę kultowego magazynu z ubiegłego stulecia. - Nie chcemy się przyrównywać do ogromnej spuścizny tamtego pisma, jego wkładu w historię polskiej literatury - tłumaczy Bryndal. - Jedyne, co nas może z nim łączyć to pewna koncepcja, polegająca na połączeniu ze sobą dobrej literatury i starannej oprawy, która dodaje tekstom charakteru - podkreśla.

 Bryndal nie jest nowicjuszem w segmencie literackiej prasy. W 2010 r. został naczelnym magazynu „Bluszcz”, reaktywowanego w 2008 r. tytułu ukazującego się od XIX w. do wybuchu II wojny światowej. W 2012 r., po śmierci wydawcy „Bluszcz” został zawieszony. Wtedy Bryndal wraz ze wspólnikami założył spółkę i sięgnął po „Chimierę” - tytuł, który jak się okazało, nie jest chroniony prawami autorskimi.

Po dwóch latach funkcjonowania pisma jego naczelny przyznaje, że utrzymanie literackiego czasopisma na rynku nie jest sprawą łatwą. - Jesteśmy coraz lepiej postrzegani wśród twórców, ale nie wiem ile czasu musi jeszcze upłynąć, by potencjał czytelników docenili także ludzie, którzy w firmach decydują o budżetach reklamowych - podkreśla Bryndal. Dodaje przy tym, że „Chimerze” udaje się utrzymać finansowo nie tylko dzięki sprzedaży, ale także korzystnej umowie sponsorskiej z Orlenem, który finansuje sztandarową markę magazynu – konkurs literacki „Otwartym tekstem”, na który w tym roku napłynęło ponad 2,5 tys. opowiadań, głównie od pisarzy - amatorów. - Mówi się o tym, że korporacje to zło wcielone naszych czasów - mówi naczelny „Chimery”. - Tymczasem ich związki z szeroko pojętą kulturą to jeden z najlepszych, i w sumie najmniej kosztownych sposobów na zmianę tego wizerunku, szczególnie wśród młodych ludzi - tłumaczy.

Bryndal przyznaje, że chce, by „Chimera” stała się kanałem, dzięki któremu odbiorcy będą mieli dostęp do wyselekcjonowanej, dobrej literatury, i żeby pismo stało się popularne w kręgach osób o wykształconej literackiej wrażliwości. Żeby to osiągnąć świadomie stawia na znane nazwiska goszczące na łamach magazynu, takie jak Janusz Rudnicki czy Joanna Bator, i stara się nie zamknąć „Chimery” w ciasnej enklawie tytułów przeznaczonych wyłącznie dla specjalistów w dziedzinie literatury. Temu samemu celowi - dotarcia do większej liczby czytelników - ma służyć skierowanie pisma w kierunku internetu. Bryndal przyznaje, że na razie „Chimera” jest w sieci prezentowana jedynie symbolicznie, i zespół w najbliższym czasie zamierza to zmienić.

W rozmowie z Wirtualnemedia.pl naczelny „Chimery” mówi o internetowej ofensywie, prowadzeniu pisma bez redakcji, bezcelowości badań czytelnictwa i planach na przyszłość

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Rafał Bryndal: Wiem, że nie uciekniemy od internetu. I nie chcemy przed nim uciekać

3 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Księgowy
Zacznij pisać artykuły za honoraria na śmieciówkach, które te kultowa Chimera z XXI wieku pod twoim kierownictwem jest wydawana i utrzymaj się z rodziną w Warszawie. Jeśli tego nie jesteś w stanie zrobić, to znaczy, że gadasz bzdury. Zresztą to nie jest możliwe.
odpowiedź
User
miss
świetne pismo! uwielbiam!
odpowiedź
User
czytelnik
Mam nadzieję, że pismo nie zniknie z rynku, bo jest bardzo dobre. Powodzenia Panie Bryndal!
odpowiedź