SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Wiceszef MSZ: zaproszę ambasador Wielkiej Brytanii w związku z zatrzymaniem Ziemkiewicza na lotnisku

Wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk poinformował w poniedziałek, że zaprosi do resortu ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce Annę Clunes. Rozmowa - jak przekazał - ma dotyczyć sprawy zatrzymania na londyńskim lotnisku publicysty Rafała Ziemkiewicza.

Rafał Ziemkiewicz, fot. AKPA Article

Do zatrzymania Rafała Ziemkiewicza doszło w sobotę rano na lotnisku Heathrow. Przyleciał do Wielkiej Brytanii wraz z żoną i córką, która zaczyna studia na Oxfordzie. Ziemkiewicz chciał uczestniczyć w inauguracji roku akademickiego córki, która będzie uczyć się na wydziale biochemii.

- Zaproszę w tym tygodniu do MSZ Panią Ambasador Wielkiej Brytanii Annę Clunes, by upewnić się, że wolność słowa należy do katalogu brytyjskich wartości i zapytać, jak koresponduje to z postawą brytyjskich służb w sprawie Rafała Ziemkiewicza - poinformował na Twitterze wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk.

- Bardzo chętnie się dowiem, o jakie poglądy chodzi i jak to się mieści w ramach wolności słowa, którą - jak rozumiemy - Wielka Brytania powinna szanować. Żeby się tego dowiedzieć w tym tygodniu zamierzam rozmawiać z ambasador Wielkiej Brytanii – stwierdził wiceszef MSZ w rozmowie z Polskatimes.pl.

Dodał, że rozmowa będzie miała na celu ustalenie, "jak rozumieć wolność słowa, która sprawia, że część osób jest niepożądana na terytorium tego kraju, ze względu na głoszone poglądy, które nie są sprzeczne z prawem, a jednocześnie uniemożliwiają wjazd na terytorium Wielkiej Brytanii".

Politycy Konfederacji: to uderzenie w wolność myśli, słowa i sumienia

- Na tle Europy Zachodniej Polska jest ostoją wolności słowa; brońmy tego, że można wyrażać poglądy niezgodne "z linią nowo lewicowej poprawności politycznej - mówił poseł Konfederacji Robert Winnicki, komentując zatrzymanie na londyńskim lotnisku Rafała Ziemkiewicza.

Winnicki przekonywał na konferencji prasowej w Sejmie, że należy wyciągnąć wnioski nie tylko z tego zatrzymania, ale też z wypowiedzi polskich polityków, którzy mówią o "jednej Unii Europejskiej jako wspólnocie wartości".

- Otóż my chcemy współpracować bardzo blisko gospodarczo z Europą Zachodnią, kiedy to jest zgodne z polskim interesem narodowym, ale nie sposób nie ukrywać, że nie chcemy dzielić systemu wartości z tymi państwami, które w sposób pełzający wprowadzają wspólny totalizm lewicowej myśli do swojej praktyki działania - oświadczył Winnicki.

Poseł apelował o docenienie i utrzymanie wolności słowa w Polsce, która jest według niego "ostoją wolności słowa na tle zachodniej Europy", pomimo nawału propagandy w "mediach rządowych i w mediach opozycji".

- I tak jest lepiej niż na Zachodzie, i trzeba żebyśmy byli tego świadomi, i trzeba, żebyśmy bronili stanu rzeczy, w którym w w debacie publicznej można wyrażać poglądy niebędące w 100 proc. zgodne z linią nowo lewicowej poprawności politycznej" - ocenił Winnicki.

Adwokat Jacek Wilk zaznaczył, że Konfederacja nie kwestionuje prawa każdego państwa "do niewpuszczania na swoje terytorium tego, kogo to państwo nie chce wpuścić", jednak - według niego - zatrzymanie red. Ziemkiewicza z powodu jego poglądów jest "uderzeniem w jeden z filarów cywilizacji zachodniej, europejskiej, łacińskiej, która opierała się zawsze o wolność myśli, słowa i sumienia".

Były poseł przyznał, że wolność słowa jest ograniczana także w europejskim kręgu cywilizacyjnym, jednak tylko w takich przypadkach, jak "podżeganie do popełnienia przestępstwa, pomówienia, czy zdrada tajemnicy państwowej".

- Natomiast cenzura prewencyjna i "z góry" zabranianie wyrażania swoich poglądów pokazuje jak upada Zachód, który w tych czasach posługuje się terrorem politycznej poprawności, niebędącym niczym innym, jak skrzyżowaniem cenzury z propagandą - ocenił Wilk.

Rafał Ziemkiewicz nie wpuszczony do Wielkiej Brytanii

W poniedziałek Ziemkiewicz opowiadał o zatrzymaniu w Salonie24. Na lotnisku podczas kontroli paszportowej usłyszał, że "trzeba wyjaśnić pewne rzeczy". "Przez 1,5 godziny byłem zwodzony, że to problem techniczny, bardzo uprzejmie. Zapewniano, że zaraz zostanę wpuszczony. Przez następne dwie godziny nic się nie działo. Zadzwoniłem więc do konsula" - relacjonował.

>>> Praca.Wirtualnemedia.pl - tysiące ogłoszeń z mediów i marketingu

Następnie - jak mówił - poproszono go do „pokoju przesłuchań”, zebrano od niego odciski palców, zrobiono rewizję osobistą i wykonano zdjęcia, a po pół godzinie powiedziano, że jest aresztowany. Zabrano mu rzeczy osobiste, dokumenty, leki na cukrzycę i telefon - relacjonował.

- Po pewnym czasie pojawił się urzędnik emigracyjny i powiedział mi, że oni i tak mnie nie wpuszczą z powodu moich poglądów politycznych - . Dodał, że urzędnik nie był w stanie powiedzieć, o jakie poglądy chodzi. Zaznaczył, że pozwolono mu porozmawiać telefonicznie z żoną i konsulem. Po godzinie został wypuszczony. - Być może pomogła interwencja konsula - dodał. Ziemkiewicz musiał wrócić do Polski.

Rafał Ziemkiewicz poleciał do Londynu wraz z żoną i córką ponieważ córka zaczyna studia na Oksfordzie. Ok. godz. 15 pojawiła się informacja, że o ile obie kobiety zostały wpuszczone, o tyle publicystę zatrzymano, odebrano mu też leki na cukrzyce, które miał ze sobą.

- Odwoziliśmy córkę i męża zatrzymano na lotnisku przy przejściu granicznym. Początkowo powiedziano, że to chwilowe, że trzeba wyjaśnić pewne rzeczy - opisała żona Rafała Ziemkiewicza w rozmowie z Niezalezna.pl.

- Mąż był przez trzy godziny zatrzymany na Heathrow, po czym poproszono go do "pokoju przesłuchań", zebrano od niego odciski palców, zrobiono rewizję osobistą i wykonano zdjęcia, a następnie po kolejnych pół godziny powiedziano, że jest aresztowany. Zabrano mu rzeczy  osobiste, dokumenty, leki i telefon. Nie podano zarzutu, pod jakim zatrzymano męża - dodała.

Rafał Ziemkiewicz: zostałem zatrzymany za poglądy

- Zostałem zatrzymany za poglądy, które ponoć nie licują z wartościami uznawanymi w Wielkiej Brytanii - powiedział PAP Rafał Ziemkiewicz. Kiedy dopytywał, jakie to są poglądy usłyszał od funkcjonariusza, który prowadził czynności służbowe w jego sprawie, że ten nie wie, nie zna, ale na pewno są niewłaściwe.

Ziemkiewicz stwierdził, że przyleciał do Anglii wraz z żoną i córką, która zaczyna studia na Oxfordzie, na wydziale biochemii. - Chciałem być na inauguracji roku akademickiego, jestem dumny z tego, że córka dostała się tu na studia. To najlepszy wydział w tym kierunku w Europie. Niestety, nie wyszło - powiedział Ziemkiewicz.

- Trafiłem do aresztu, w którym byli także inni mężczyźni. Z większością z nich nie dało się porozmawiać w żadnym europejskim języku. Byli z Afryki, jakichś krajów daleko i blisko-wschodnich. Był wśród nich obywatel Korei Południowej, z nim akurat mogłem się dogadać po angielsku. On został zatrzymany za to, że - zdaniem służb brytyjskich - miał przy sobie za dużo gotówki. To za dużo oznaczało dwa tysiące dolarów, a więc kwotę, którą bardziej zamożni ludzie przepuszczają w jeden wieczór - zażartował Rafał Ziemkiewicz.

Jego zdaniem to zatrzymanie jest konsekwencją sprawy sprzed kilku lat, kiedy to Rafał Pankowski, współzałożyciel stowarzyszenia "Nigdy więcej" sporządził raport, w którym zwarł listę polskich antysemitów.

- Ponieważ na różnych „listach żydów” umieszczany jestem regularnie, uzupełnienie tego obecnością na liście antysemitów uważam za zawodowy sukces - coś jakby zdobycie „korony Synaju" – skomentował Ziemkiewicz w tekście dla "Rzeczypospolitej" w kwietniu 2018 r.

Jak powiedział w rozmowie z PAP, na liście organizacji antysemickich znalazł się także Paweł Kukiz, z którym on sam nie miał wiele wspólnego. Ale za to był w stowarzyszeniu Endecja, który to projekt zakończył się, według słów Ziemkiewicza z 30 kwietnia 2018 r. "fiaskiem" i "powodem do wstydu".

Rafał Ziemkiewicz podczas rozmowy telefonicznej z PAP przebywał na brytyjskim lotnisku, oczekują na samolot, którym musi wrócić do Polski. Przyznał, że jest zmęczony i rozczarowany krajem, który okazał się "lewacki i faszystowski w swoich działaniach".

O zatrzymaniu na lotnisku w Londynie publicysta obszernie opowiedział także na swoim kanale youtube'owym.

 

W 2018 r. odwołano spotkania autorskie z Ziemkiewiczem w Wielkiej Brytanii

Na początku 2018 roku Rafał Ziemkiewicz miał pojawić się na trzech spotkaniach autorskich: w Bristolu, Cambridge i Londynie, zaprosiła go organizacja Polska Niepodległa. Jednak wskutek działań posłanki Rupy Huq z Partii Pracy musiano zmienić lokalizację niedzielnego spotkania w Londynie, które pierwotnie planowano w restauracji należącej do Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego.

Rupa Huq na łamach „Guardiana” zaapelowała do brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, żeby wydano Rafałowi Ziemkiewiczowi zakaz wstępu do Wielkiej Brytanii.

- Obecność Ziemkiewicz nie przyczyni się do polepszenia relacji międzyrasowych w Wielkiej Brytanii. Tak jak nawoływałam w Izbie Gmin do wydania zakazu wjazdu Donaldowi Trumpowi, tak sądzę, że Rafał Ziemkiewicz nie jest mile widziany na naszej ziemi. To człowiek mający duży dorobek w zakresie antagonizowania, poprzez zaciekłe komentarze, mniejszości społecznej - uzasadniła.

Kilka dni później Ziemkiewicz poinformował, że organizatorzy musieli odwołać zaplanowane spotkania. - To uruchomiło taką lawinę policyjnych najść: i organizatorzy byli nachodzeni, straszeni, i właściciele, dysponenci obiektów. Nawet restauracji, w której była zarezerwowana kolacja, nie żaden publiczny event. Niestety przychodzi policja i mówi: „Zostaliśmy ostrzeżeni, że ma tu przyjechać człowiek, którego mogą nie lubić mniejszości etniczne, może dojść do zamieszek, my nie chcemy zamieszek. Krótko mówiąc: to nie może się odbyć” - opisał na antenie TVP Info.

- W końcu uznaliśmy, że skoro wszystkie sale zostały w takim trybie przyjścia „smutnych panów” poblokowane, to nie ma sensu w tej chwili, żebym ja tam jechał i się szwendał bezpożytecznie gdzieś po ulicach. Zrobimy to oczywiście jeszcze raz, spotkanie się odbędzie, choćby się miało ostatecznie odbyć na Skypie albo w jakiś inny sposób - zapowiedział.

Zarzuty wyrażone pod jego adresem przez posłankę Partii Pracy określił jako „stek pomówień”, a ją samą jako „oszołomkę”, przypominając, że wcześniej apelowała o zakazanie Donaldowi Trumpowi wstępu do Wielkiej Brytanii. Zwrócił też uwagę, że Rupa Huq oskarżyła go o rasizm i islamofobię, ale nie antysemityzm. - Bo ta pani apelowała też o to, żeby Wielka Brytania przeprosiła za to, że przyczyniła się do powstania państwa Izrael. Więc akurat ona sam jest, jak wielu lewicowców, antysemitką - stwierdził.

Ziemkiewicz w „Do Rzeczy”, TV Republika i na YouTubie

Rafał Ziemkiewicz z mediami jest związany od ponad 20 lat. Obecnie współpracuje przede wszystkim z tygodnikiem do „Rzeczy” i Telewizją Republika, z oboma jest związany od ich startu w 2013 roku.

W 2016 roku został jednym z gospodarzy programów „W tyle wizji” i „W tyle wizji extra” w TVP Info. Zniknął w nich jesienią ub.r., po tym jak krytykował ogłoszoną wówczas przez prezesa PiS „piątkę dla zwierząt”. https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/rafal-ziemkiewicz-zniknal-z-tvp-info-po-krytyce-ustawy-antyfutrzarskiej

Pod koniec ub.r. Rafał Ziemkiewicz uruchomić swój kanał youtube’owy, zamieścił tam ponad 350 nagrań, które łącznie zanotowały 31,4 mln odtworzeni, kanał ma obecnie 111 tys. subskrybentów.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Wiceszef MSZ: zaproszę ambasador Wielkiej Brytanii w związku z zatrzymaniem Ziemkiewicza na lotnisku

23 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Grześ
Tu nikt nie musiał nigdzie donosić! Wystarczy, że sobie Anglicy translatorem googla filmiki tego pana przetłumaczą i już. Wszystko jak na dłoni. Nie chcą wpuszczać talibów z Afganistanu, to i fanatyków z innych krajów też może nie chcą. Anglia to kraj należący do zachodniej cywilizacji, więc Polska (a przynajmniej połowa) jest jej obca kulturowo tak samo jak pasterze kóz z Afganistanu, czy innych akermańskich stepów...
25 9
odpowiedź
User
Grześ
Tu nikt nie musiał nigdzie donosić! Wystarczy, że sobie Anglicy translatorem googla filmiki tego pana przetłumaczą i już. Wszystko jak na dłoni. Nie chcą wpuszczać talibów z Afganistanu, to i fanatyków z innych krajów też może nie chcą. Anglia to kraj należący do zachodniej cywilizacji, więc Polska (a przynajmniej połowa) jest jej obca kulturowo tak samo jak pasterze kóz z Afganistanu, czy innych akermańskich stepów...

Aha. I to nie że "lewacy" go nie wpuścili, tylko prawicowcy-konserwatyści rządzący obecnie w GB.
23 0
odpowiedź
User
aaf
Ruscy agenci trujący Polonem i handlarze bronią nie maja takich problemów.
8 16
odpowiedź