SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Rośnie popularność bitcoinów. Część waluty może być kupowana za pieniądze z nielegalnych źródeł

Dopóki któryś kraj nie zacznie akceptować bitcoina jako waluty, nie ma co liczyć na to, że stanie się on popularny na masową skalę. Mimo to liczba osób korzystających z elektronicznej waluty będzie rosła. Anonimowość dysponentów bitcoinów rodzi jednak ryzyko. Kupując bitmonety, nie wiemy, czy nie zostały one kupione za pieniądze mogące pochodzić z nielegalnego źródła. Na świecie podejmowane są jednak inicjatywy, które mają ograniczyć anonimowość użytkowników. To również istotne z podatkowego punktu widzenia.

Rośnie popularność bitcoinów. Część waluty może być kupowana za pieniądze z nielegalnych źródeł

– Moim zdaniem popularność bitcoinów będzie rosła, dlatego że jest to produkt nowatorski, który ma być alternatywą dla tradycyjnego, dobrze nam znanego systemu bankowego. Nie sądzę jednak, aby stał się on popularny na szerszą skalę, dopóki któreś z państw oficjalnie nie zacznie akceptować bitcoina jako waluty – uważa Adrian Mackiewicz, radca prawny w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy. – Jest też bardzo poważne ryzyko prania brudnych pieniędzy przy wykorzystaniu bitcoina, więc prawdopodobnie nieprędko bitcoin stanie się jakąś międzynarodową czy państwową walutą.

Jak podkreśla Mackiewicz, posługując się bitcoinem, mając ulokowane w nim aktywa, użytkownik powinien liczyć się z tym, że mogły one zostać kupione za pieniądze, które pochodziły z nielegalnych źródeł, w skrajnych przypadkach nawet z działalności terrorystycznej czy handlu narkotykami.

– To dlatego, że bitcoin można nabyć w sposób anonimowy i można nim handlować w sposób anonimowy. To jest najpoważniejsze ryzyko, z którym aktualnie twórcy bitcoina, czy w ogóle bitcoin jako system powinien się zmierzyć. Z tego, co jest mi wiadomo, w ostatnim czasie giełdy zajmujące się hurtowym pośrednictwem przy wymianie bitcoina, podjęły pierwsze kroki zmierzające do tego, żeby wykluczyć albo chociaż ograniczyć anonimowość użytkowników i przy transakcjach od określonego pułapu użytkownik jest proszony o podanie swoich podstawowych danych – mówi Mackiewicz.

To jednak i tak raczej nie zachęci poszczególnych rządów do zaakceptowania bitcoina jako waluty.

Kwestia anonimowości ma istotne znaczenie przy opodatkowaniu obrotu bitcoinami. Ekspert podkreśla, że użytkownicy są w większości świadomi, że dochód wygenerowany na obrocie bitcoinem podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym. Dużo bardziej skomplikowana jest jednak kwestia podatku VAT.

– Z interpretacji podatkowych, które są dotychczas udostępnione, wynika, że obrót bitcoinem jest co do zasady opodatkowany podatkiem VAT. Natomiast wystawienie faktury czy w ogóle rozpoznanie takiego podatku jest skomplikowane, dlatego że nasz kontrahent jest przeważnie podmiotem anonimowym. Nie wiemy, gdzie jest jego siedziba, jak się nazywa, skąd pochodzi. Ta anonimowość jest jedną z charakterystycznych cech obrotu bitcoinem, dlatego wydaje się, że nasze prawo jest w tym zakresie niedoskonałe i będzie wymagało dostosowania do praktyki obrotu – mówi Adrian Mackiewicz.

Obecnie toczy się dyskusja na temat tego, czy bitcoin można nazwać pieniądzem lub walutą, czy też jest to innego rodzaju dobro.

– Bitcoin jest właściwie towarem, którego wartość rynkowa podlega jeszcze spekulacji, nie ustabilizowała się. Jest towarem dlatego, że żaden podmiot nie jest zobowiązany prawnie do akceptacji bitcoina jako waluty, jako znaku pieniężnego, i nie jest też instrumentem inwestycyjnym w rozumieniu prawa polskiego, ponieważ nie jest ustawowo wymieniony jako instrument inwestycyjny – mówi radca prawny w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Problemem jest fakt, że bitcoin nie ma centralnego, zinstytucjonalizowanego emitenta. Wręcz przeciwnie, jest wytwarzany przez swoich użytkowników, którzy w zamian za wspieranie systemu mocą obliczeniową swoich komputerów uzyskują kolejne wirtualne monety. Na rynku nie istnieje też podmiot prawnie zobowiązany do akceptacji płatności dokonywanych za pomocą bitcoinów, a to jest źródłem poważnego ryzyka dla osób, które je otrzymują  lub zgromadziły spore oszczędności w tym towarze.

– Taka osoba musi liczyć się z tym, że otrzymuje produkt, który być może nie będzie mógł już podlegać dalszej wymianie, ponieważ nie znajdzie się kontrahent, który będzie zmuszony do zaakceptowania płatności takim produktem, czyli w monecie bitcoin – twierdzi Adrian Mackiewicz.

Problemem może być także egzekucja należności od innego uczestnika rynku bitcoina. W przypadku transakcji przeprowadzanej bez pośrednictwa giełdy, tylko od naszego kontrahenta będziemy mogli żądać zapłaty albo wydania kodów cyfrowych.

– Jeżeli natomiast mamy do czynienia z obrotem giełdowym, jak to miało miejsce w przypadku znanej giełdy MtGox, wówczas tym podmiotem będzie giełda, która pośredniczy w obrocie, tzn. przyjmuje od naszego kontrahenta walutę, bitcoin, przyjmuje od nas zapłatę, a następnie przekazuje naszemu kontrahentowi naszą zapłatę, a nam walutę. W sytuacji, w której obrót na giełdzie przestaje funkcjonować, jedynym podmiotem, do którego możemy się zwrócić, będzie ta giełda. Praktyka wskazuje jednak, że są to spółki, które nie będą w stanie w pełni regulować swoich zobowiązań i tak też jest w przypadku MtGox – wskazuje ekspert.

Ryzyko nie ogranicza się jedynie do możliwości wymiany bitcoina na powszechnie akceptowany pieniądz. Problemem są także silne wahania wyceny bitcoina, przez co bardziej opłacalne jest wykorzystanie go do celów czysto spekulacyjnych niż związanych z regularnym obrotem gospodarczym.

– Na początku tego roku obserwowaliśmy dramatyczny wręcz spadek wartości bitcoina, obecnie obserwujemy ponownie wzrost, tym niemniej wahnięcia są tak szybkie i poważne, że uniemożliwiają w zasadzie ochronę kapitału. Czyli przedsiębiorca lub użytkownik bitcoina musi liczyć się z tym, że wartość posiadanych przez niego kodów, monet bitcoin, będzie ulegała wahnięciom także w dół – uważa Mackiewicz.

Ekspert podkreśla, że niewątpliwą zaletą bitcoinów jest jednak to, że transakcje dokonywane są błyskawicznie, nawet jeżeli kontrahenci znajdują się w różnych krajach i różnych strefach czasowych. Użytkowników bitcoinów nie ogranicza bowiem system bankowy. Z pewnością w bitcoinach tkwi wielki potencjał, a wpływ obecnych czynników ryzyka na rozwój takich płatności może z czasem zostać ograniczony.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Rośnie popularność bitcoinów. Część waluty może być kupowana za pieniądze z nielegalnych źródeł

1 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
wanda
słyszałam,że można na nich zarobić ale ja wolę coś mniej ryzykownego. czytam co wybrać na poradniku inwestowania.. ostatnio był temat lucro i brzmi to jak coś dla mnie.
9 8
odpowiedź