SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

„Wielka woda” nowym serialem Netfliksa. "Wody nie leją, a przyjemność wielka"

Netflix od kilku lat testuje polską widownię sięgając w swoich lokalnych produkcjach po różne gatunki i tematy - od dystopijnych wizji („1983”) przez oryginalne kino dla nastolatków („Bejbi Blues”) po progresywną obyczajowo satyrę („Królowa”). „Wielka woda” to sześcioodcinkowy serial katastroficzny o powodzi, jaka nawiedziła Wrocław i okolice w 1997 roku i chyba najlepsza rzecz, jaką platforma zrealizowała w Polsce.

Kadr z serialu "Wielka woda"Article

To już kolejna po serialu „Rojst 97” wyprawa Jana Holoubka (wspólnie z Bartłomiejem Ignaciukiem są reżyserami „Wielkiej wody") do Wrocławia sprzed ćwierćwiecza. W tamtej produkcji powódź była tłem historii, tu jest główną bohaterką. Choć to nie do końca prawda. Scenarzyści Kasper Bajon i Kinga Krzemińska stawiają przede wszystkim na historie ludzi zaangażowanych w tragedię. Tworzą przekonujący i niezwykle wciągający portret zbiorowości w czasie próby. Jest to jednak zbiorowość przeglądająca się w dobrze zaprojektowanych losach poszczególnych bohaterów. Prawdziwym żywiołem jest to, co dzieje się pomiędzy nimi.

Powolny rozwój akcji

Akcja rozwija się powoli, pierwsze dwa odcinki to właściwie ekspozycja, ale warto uzbroić się w cierpliwość, by poznać tych bohaterów. Należy do nich Jaśmina Tremer (świetna Agnieszka Żulewska) ambitna hydrolożka wezwana do wojewódzkiego sztabu kryzysowego, by pomóc ocenić ryzyko zalania miasta. Do Wrocławia wezwał ją przedstawiciel wojewody Jakub Marczak (twarzowo otyły Tomasz Schuchardt), z którym bohaterkę łączy też trudna przeszłość. Tajemnic związanych z ich młodością jest więcej, ale póki co muszą o nich zapomnieć, by zapobiec kataklizmowi. Łatwo nie będzie, gdyż zbliżają się wybory parlamentarne i działania kryzysowe stają się elementem gry politycznej. W trakcie prac terenowych Jaśmina poznaje rolnika Andrzeja Rębacza (znany z innej produkcji Netflixa „Broad Peak” Ireneusz Czop), który nie godzi się na, konieczne zdaniem władz, wysadzenie wałów powodziowych w jego rodzinnej wsi Kąty (fikcyjna nazwa prawdziwej miejscowości stawiającej opór w 1997 roku), co ma zapobiec zalaniu Wrocławia.

Scenarzyści i reżyser idą śladem twórców głośnego „Czarnobyla” stopniowo budując napięcie przed znanym wszystkim finałem. Pokazują tragedię niejako od logistycznego zaplecza – starcia ambicji i charakterów, a także częściowej indolencji służb odpowiedzialnych za zapewnienie mieszkańcom bezpieczeństwa. Z niezwykłą precyzją scenarzyści budują siatkę zależności między wieloma postaciami (jest ich w sumie kilkanaście) nie traktując żadnej po macoszemu. Jeżeli ktokolwiek pojawia się na ekranie jego obecność ma znaczenie i uzasadniony ciąg dalszy, czy to w wątku matki Jasminy (nierozpoznawalna pod charakteryzacją Anna Dymna), czy ordynatora zagrożonego zalaniem szpitala (Łukasz Lewandowski). Nawet, gdy któraś z postaci znika nam na chwilę z radaru, jak córka Jakuba Klara (w tej roli Blanka Kot, córka Tomasza Kota, który wciela się tu z kolei w prezydenta Wrocławia) ma to uzasadniony dla fabuły sens. Dzięki temu serial jest prawie całkowicie pozbawiony pustych przebiegów, co przy takim zagęszczeniu wątków i postaci często ma miejsce w podobnych produkcjach.

Na osobną uwagę zasługuje oczywiście strona inscenizacyjna, od mniej więcej czwartego odcinka oglądamy zalane miasto. Realizatorzy  niezwykle zgrabnie łączą fragmenty inscenizowane w studio (bohaterowie płynący ulicami Wrocławia) z archiwalnymi materiałami telewizyjnymi i fragmentami Polskiej Kroniki Filmowej. Są w zasadzie nie do odróżnienia. Zdjęcia Bartłomieja Kaczmarka („Rojst”) trzymają się ciemnych, matowych barw, a obraz wraz z naporem wody wręcz wilgotnieje, aż czujemy zbutwiały zapach przeciekających wałów. Rozegrana głównie w ciemnościach scena ataku na protestujących mieszkańców Kątów to realizacyjny majstersztyk, który można by pokazywać studentem wydziału operatorskiego czy montażu.

Polityczna neutralność 

Warto też dodać, że twórcom udaje się zachować polityczną neutralność. Pokazuje władze samorządowe i polityków głównego szczebla nie wskazując wprost na ich polityczne afiliacje. Realizatorzy obnażają po prostu niekompetencje wynikające z ludzkich charakterów niezależnie od politycznych barw. Choć zdarzają się tu drobne złośliwości, jak przypomnienie niesławnego wystąpienia ówczesnego premiera Włodzimierza Cimoszewicza o konieczności ubezpieczenia się przed skutkami powodzi, czy przesadna atencja wojskowych dotycząca papieskiej wizyty. Dodatkowym smaczkiem (zwłaszcza dla wrocławian) jest scenograficzne odtworzenie realiów drugiej połowy lat 90. Na widok zawartości półek w osiedlowym sklepie zakręci się w oku łezka każdemu, kto pamięta tamten czas.

„Wielką wodę” pochłania się właściwie za jednym razem, jak długi film. Twórcy kolejny raz udowodnili, że świetnie się czują w scenograficznym kostiumie lat 90 czy 80. Z ciekawością czekam na ich kolejną produkcję, zwłaszcza, że sentyment do minionych dekad narasta wraz z kolejnymi rocznikami. Jeżeli jesteśmy skazani na tę „retromanię” to tylko w tak dobrym wydaniu.

Anna Dymna, Tomasz Kot i Piotr Rogucki

W głównej obsadzie "Wielkiej Wody" znaleźli się też: Anna Dymna, Jerzy Trela, Mirosław Kropielnicki, Blanka Kot oraz Tomasz Kot. W pozostałe rolę wcielili się: Jacek Beler, Klara Bielawka, Lech Dyblik, Roman Gancarczyk, Łukasz Garlicki, Łukasz Lewandowski, Leszek Lichota, Maria Maj, Adam Nawojczyk, Marta Nieradkiewicz, Katarzyna Pośpiech, Piotr Rogucki, Tomasz Sapryk, Katarzyna Pośpiech, Dariusz Toczek, Piotr Trojan i Grzegorz Warchoł.

- Szczególnie cieszy nas, że tak ważne dla wrocławian i Polaków wydarzenia zainspirowały wybitnych twórców do stworzenia nowego serialu dla Netfliksa, a fragmenty naszej historii i kultury dotrą oraz będą intrygować widzów na całym świecie - mówiła w zeszłym roku Anna Nagler, dyrektor ds. lokalnych seriali oryginalnych w Netfliksie.

Autorami scenariusza "Wielkiej Wody" są Kasper Bajon i Kinga Krzemińska. Pomysłodawczynią i producentką serialu jest Anna Kępińska, producentem liniowym - Jacek Dąbrowski-Udziela. Za produkcję wykonawczą odpowiada firma Telemark. Zdjęcia do serialu ruszyły w sierpniu zeszłego roku.

Podczas powodzi tysiąclecia w Polsce zginęło 56 osób, a tysiące rodzin straciło swoje domy i dorobek całego życia. Straty oszacowano na ok. 12 mld zł. Powódź miała szczególnie silny przebieg we Wrocławiu, zalane było tam 40 proc. powierzchni miasta.

Serial można oglądać od 5 października w serwisie Netflix.

Od ponad dwóch lat Netflix jest zdecydowanie najpopularniejszą platformą VoD w Polsce. Według badania Mediapanel w lipcu br. odwiedziło go 12,54 mln polskich internautów, z których każdy spędził w serwisie średnio 6 godzin, 3 minuty i 22 sekundy. Firma nie podaje liczby klientów w Polsce. Globalnie na koniec czerwca br. Netflix miał 220,76 mln subskrybentów.

Dołącz do dyskusji: „Wielka woda” nowym serialem Netfliksa. "Wody nie leją, a przyjemność wielka"

7 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
ms
Dlaczego pani hydrolożka zamyka laptopa? Laptop w 1997 roku?
odpowiedź
User
moont
Wy to każdy serial chwalicie.....a potem człowiek ogląda i ...... co widział recenzent :) bo kicha jest jak np. Król albo te wsponiane gnity Netflixowe
odpowiedź
User
Artur
Widziałem - słabe, sine, nudne.
odpowiedź