SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Spadek optymizmu wśród detalistów przez zakaz handlu w niedziele. „Przyspieszenie penetracji e-commerce”

Wprowadzony w marcu br. zakaz handlu w niedziele, w sektorze detalicznym wywołał spadek nastrojów. Branża obawia się długoterminowych konsekwencji tej decyzji. Z drugiej strony, powinna doprowadzić do pewnych przetasowań w strukturze rynku, ponieważ handel internetowy, punkty usługowe i małe sklepy prawdopodobnie odbiorą kawałek tortu dużym super- i hipermarketom - prognozują analitycy Haitong Banku.

Article

Według szacunków Haitong Banku, w tym roku zakaz handlu w niedzielę spowoduje przyspieszenie penetracji e-commerce w Polsce o 0,5 proc., w 2019 r. o 0,9 proc., a począwszy od 2020 r. nawet o 1,2 proc.

Najbardziej popularną platformę online prowadzi Carrefour, a rynek jest zdominowany przez graczy omnichannel z prowadzącymi tradycyjne hipermarkety. Wyjątkami są Piotr i Paweł oraz specjalistyczne platformy frisco.pl i bdsklep.pl.

- Dyskonty nie weszły jeszcze na ten rynek. Zakaz handlu w niedzielę może z powodzeniem przyspieszyć penetrację e-commerce w Polsce, w tym w segmencie dóbr szybko zbywalnych, ponieważ część konsumentów może zdecydować się na przeniesienie swoich niedzielnych zakupów z tradycyjnych sklepów do sieci - ocenia Krzysztof Kawa, analityk z Haitong Banku.

Makroekonomia sprzyja detalistom

Przedstawiciele sektora detalicznego w Polsce nieco mniej optymistycznie oceniają koniunkturę na rynku niż rok temu. Wtedy jeszcze nie było pewności, czy rząd wprowadzi ustawę ograniczającą niedzielny handel. Uczestnicy rynku uważają jednak, że sytuacja makroekonomiczna jest dosyć korzystna. Rekordowo niskie bezrobocie oraz dynamiczny wzrost płac sprawiają, że nastroje konsumentów są najlepsze od dekad i korzystnie wpływają na dalszy wzrost sprzedaży detalicznej.

Wzrost cen żywności nieco spowolnił po osiągnięciu niezwykle wysokiego poziomu w drugiej połowie ubiegłego roku. Z kolei sprzedaż detaliczna żywności pozostaje na ścieżce ciągłego wzrostu, który w czerwcu sięgnął około 3,1 proc.

Wzrost płac, który rok temu był jednym z głównych obaw branży handlowej, nadal sprawia, że bardzo trudno jest pozyskać i utrzymać pracowników. A spowolnienia go raczej nie należy się spodziewać w kolejnych kwartałach – mówi Krzysztof Kawa, Analityk, Haitong Bank. – W 2016 i 2017 r. branża boleśnie odczuwała wyższy niż średni krajowy wzrost płac, który wpływa bezpośrednio na koszty operacyjne oraz decyduje o poziomie przychodów i dochodów pozostających do dyspozycji firm. Jednak w pierwszej połowie bieżącego roku średni wzrost płac w handlu ponownie się zrównał z poziomem ogólnokrajowym (7,0 proc.), co powinno pomóc spółkom detalicznym w pozyskiwaniu nowych pracowników i zarządzaniu obecnymi – dodaje.

Dyskonty i supermarkety rozwijają się wolniej

Z szacunków Haitong Bank wynika, że ekspansja dyskontów i supermarketów w latach 2016-2017 wynosiła średnio zaledwie 2,3 proc. (1,5 proc. nie licząc Biedronki), podczas gdy w latach 2010-2015 było to 6,4 proc. (3,9 proc. nie licząc Biedronki). W ubiegłym roku te sieci odpowiadały za 41 proc. sprzedaży spożywczej, a z uwzględnieniem tylko nowoczesnych formatów udział ten sięga niemal 70 proc.

Tradycyjne i specjalistyczne sklepy wciąż stanowią około 40 proc. rynku spożywczego w Polsce. Jednak analitycy uważają, że ich powierzchnia sprzedażowa się kurczy na rzecz nowoczesnych sklepów i w związku z tym, ogólny wzrost powierzchni sprzedażowej powinien być niższy niż w przypadku wiodących dyskontów i hipermarketów.

– To pozytywny znak dla branży, ponieważ zwiększenie sprzedaży w sklepach już otwartych zazwyczaj przynosi wyższe zwroty niż dodawanie nowej powierzchni. Wszystkie sieci dyskontów i niektórzy operatorzy hipermarketów uruchamiają nowe formaty sklepowe i modernizują programy w celu poprawy swojej oferty handlowej. W związku z tym ogólne wydatki kapitałowe wiodących sieci powinny utrzymać się na dosyć wysokim poziomie – mówi Krzysztof Kawa.

Promocjami nadgonić "stracone" niedziele

W związku z wprowadzonym w marcu br. zakazem handlu w niedziele, detaliści intensyfikują działania promocyjne, by ściągnąć klientów w pozostałe dni tygodnia. Z danych Kantar Media wynika, że suma wydatków reklamowych pięciu graczy o największym budżecie (Lidl, Biedronka, Kaufland, Carrefour i Tesco) wzrosły w pierwszym kwartale o 20 proc. r/r, podczas gdy sprzedaż detaliczna wzrosła w tym okresie o 9 proc. Wskazuje to na zaostrzenie walki konkurencyjnej.

Z drugiej strony analiza ewolucji luki pomiędzy zmianą cen towarów i usług (CPI) w sektorze spożywczym, a zmianą cen produkcji (PPI) żywności wskazuje na złagodzenie aktywności konkurencyjnej w porównaniu z rokiem 2017. Analitycy szacują wzrost cen żywności w czerwcu na poziomie 3,0 proc. oraz przewidują spowolnienia we wzroście cen produkcji żywności. To powinno pozwolić sieciom spożywczym nadal korzystać z niewielkiego wzrostu marż brutto z uwagi na opóźnienia w przeniesieniu niższych kosztów produkcji na ceny sprzedaży. Zdaniem analityków Haitong Bank, nie byłoby to możliwe, gdyby konkurencja była ostrzejsza.

Skutki prawne zakazu handlu w niedziele

Na razie trudno ocenić pełne konsekwencje dla sprzedaży i kosztów wprowadzonych ograniczeń w niedzielnym handlu. Zdaniem Filipe Rosy, szefa działu analiz i znalityka sektora detalicznego Haitong Bank w Portugalii, większość uczestników polskiego rynku nie oczekuje, by wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę miało istotny wpływ na ogólny wzrost rynku. Uważają natomiast, że będą w tym zwycięzcy i przegrani. Niektórzy z nich sądzą, że najbardziej poszkodowane będą super- i hipermarkety z powodu ich ponadprzeciętnego udziału w niedzielnym handlu. Wśród zwycięzców większość uczestników rynku wskazuje na punkty usługowe i sklepy internetowe – które zgodnie z prawem mogą być otwarte w niedzielę – oraz dyskonty, które dzięki swojej skali i rentowności przejmą nieproporcjonalnie duży udział sprzedaży przeniesionej z niedzieli na inne dni tygodnia.

Nie ma zgody co do tego, jakie będą konsekwencje dla tradycyjnego handlu. Niektórzy obserwatorzy uważają, że część tradycyjnych sklepów nie zdecyduje się na otwieranie w niedzielę, a nawet, że mogą one paść ofiarą intensywnych działań promocyjnych podejmowanych przez dyskonty. Inni spodziewają się, że tradycyjne sklepy będą się starały wykorzystać przewagę, jaką daje im prawo do handlowania w niedzielę i w związku z tym będą w stanie odzyskać część sprzedaży utraconej na rzecz nowoczesnych formatów handlowych. Z kolei wiodące sieci dyskontów – sklepy których i tak są bardzo zatłoczone – mogą mieć problemy z obsługą wzmożonego ruchu w piątkowe i sobotnie godziny szczytu. To może skutkować pewną frustracją klientów i spowodować transfer części z nich do innych sąsiadujących placówek.

Również podatek od handlu pozostaje kwestią otwartą. Polski rząd nadal czeka na wynik apelacji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości wobec decyzji Komisji Europejskiej, która nakazała zawieszenie podatku w trzy tygodnie po jego wprowadzeniu we wrześniu 2016 r. Analitycy Haitong Bank spodziewają się, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości potwierdzi decyzję podjętą przez Komisję, w związku z czym polski rząd może nie mieć alternatywy i porzuci progresywny model podatku na rzecz opłaty zryczałtowanej.

Trend: konsolidacja

W branży handlowej panuje powszechna zgoda, co do tego, że konsolidacja utrzyma się w sektorze spożywczym, który wciąż jest bardzo rozdrobniony. Filipe Rosa zwraca uwagę, że skala staje się coraz ważniejsza, biorąc pod uwagę, że trzech najważniejszych graczy, czyli Biedronka, Lidl i Kaufland, cały czas rosną w siłę. Głównymi kandydatami do przejęcia wydają się lokalne sieci supermarketów z kilkoma wyjątkami (np. Dino). Ich rentowność jest dosyć niska i brakuje im skali oraz pozycji rynkowej, która umożliwiałaby konkurowanie z dyskontami i wiodącymi sieciami supermarketów. Niektórzy uczestnicy rynku sygnalizują, że potrzebna jest również dalsza konsolidacja w segmencie hipermarketów, dlatego że tracą one udział w rynku i nie ma na nim miejsca dla tak wielu graczy.

Konsolidacja w tradycyjnym handlu także powinna być kontynuowana w wolniejszym tempie. Eurocash podkreślał kilkakrotnie, że wielu spośród jego franczyzobiorców osiąga wiek emerytalny i prawdopodobnie przekażą biznes potomkom. Jednak drugie pokolenie nie zawsze chce przejąć rodzinny interes, wybierając własną ścieżkę kariery. Sprzedaż firmy innym graczom rynkowym wydaje się być zatem jedyną drogą do wycofania się z biznesu.

Analitycy Haitong Bank zakładają, że trend ten będzie się utrzymywał i oczekują, że mogą pojawić się informacje o niewielkich akwizycjach w segmencie franczyzowym. Oczekują również, że Eurocash będzie jednym z nabywców pierwszego wyboru i będzie działał, jako konsolidator rynku przy tego typu transakcjach dzięki swoim relacjom ze sklepami tradycyjnymi.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Spadek optymizmu wśród detalistów przez zakaz handlu w niedziele. „Przyspieszenie penetracji e-commerce”

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl