SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

„Stop dopalaczom” pełen absurdu i fałszu, z efektami odwrotnymi od zamierzonych (komentarz)

Spot „Stop dopalaczom” ma szansę osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego. Dlaczego? Chociażby dlatego, że młodzież w lot wyczuła fałsz. Rzuca się w oczy absurd przedstawionej sceny, która utrwala pewne stereotypy o dopalaczach. Naprawdę fatalny jest claim na końcu: „Za 10 zł kupisz śmierć! Główny Inspektorat Sanitarny” - ocenia Marcin Świejkowski z Fabryki Komunikacji Społecznej.

Marcin Świejkowski Article

Powiedzieć, że strategia, pomysł kreatywny i realizacja tego spotu są amatorskie, to w zasadzie jakby go pochwalić. Przypomina politykę narkotykową rządu - tylko zachęca do brania różnych substancji. Nie ma się co pastwić i wymieniać, że aktorzy drętwi, dialogi nieautentyczne, a reżyserii w zasadzie brak, bo tak można w nieskończoność. Gdyby sprowadzić dyskusję do jednego mianownika, to należy zadać pytanie - czy naprawdę, tak wydawałoby się szacowna instytucja publiczna, powinna się ośmieszać produkując takie cuda? Dlaczego tak wielu osobom wydaje się, że potrafią zaplanować i zrealizować skuteczną kampanię społeczną? To tak samo, jakby twierdzić, że każdy może operować serce, albo zaprojektować most.

Na co dzień tworzę strategie kampanii o tematyce społecznej w Fabryce Komunikacji Społecznej i im dłużej pracuję, tym bardziej mam świadomość, jak trudno dotrzeć do odbiorców i jak łatwo tą komunikację zepsuć osiągając efekt odwrotny od zamierzonego. Taki właśnie efekt ma szansę osiągnąć ten spot. Dlaczego? Chociażby dlatego, że młodzież w lot wyczuła fałsz: „jacyś urzędnicy, próbują być cool, siląc się by mówić tak jak my, ale koniec końców to władza, starzy, przedłużenie karzących i moralizujących rodziców”. To tylko buduje bunt, uruchamia mechanizm oporu psychologicznego.

Drugi karygodny błąd tego spotu, to naprawdę fatalny claim na końcu: „Za 10 zł kupisz śmierć! Główny Inspektorat Sanitarny”. Jak może być odczytany przez grupę docelową? „Czyli jeśli kupię droższe dopalacze, to nic mi nie grozi?”, „Im droższy narkotyk, tym bezpieczniejszy?”. To daje świetną wymówkę do „zabawy” z dopalaczami, przecież „ja kupuję takie za 30 zł”.

Na koniec warto powiedzieć o absurdzie przedstawionej sceny, która utrwala pewne stereotypy o dopalaczach. Widzimy dilera - typowego typa spod ciemnej gwiazdy, który wprost zaczepia grzeczną i dobrze wychowaną młodzież przy trzepaku. To się nie dzieje w rzeczywistości, lub ma miejsce w ograniczonym stopniu. Młodzież załatwia sobie „temat” przez znajomych, albo wręcz zamawia dostawę z internetu. Spot sugeruje rodzicom, że winni wszystkiego są właśnie oni - źli z zewnątrz, którzy częstują dzieci narkotykami, a wyłapanie ich wszystkich zakończy problem. Jest inaczej - to w dużej mierze młodzi świadomie i z własnej woli decydują się na to, żeby się zabawić, coś przeżyć, a każdego zamkniętego dilera zastąpi kolejny.

Może po prostu lepiej pokazać, że życie bez używek jest nie mniej kolorowe? Z takiego założenia wyszliśmy w agencji tworząc kilka lat temu kampanię „Narkotyki? Na co mi to!”. Pokazaliśmy w niej wspaniałych młodych ludzi z rewelacyjnymi pasjami, a całość opatrzyliśmy claimem „Większość młodych ludzi w Polsce nie używa narkotyków. Takie są fakty!”. To kontra do powszechnie panującego przekonania, że „dzisiaj wszyscy biorą”, a „młodzież coraz gorsza, tylko narkotyki jej w głowie”. Takie przekonanie daje tylko przyzwolenie do sięgania po takie substancje, bo skoro wszyscy biorą, to nie może być w tym nic złego. Nasz przekaz bazował dokładnie na tym samym zjawisku - konformizmie.

Twórcy spotu, chwalą się, że wydali na niego zaledwie 3 tysiące złotych. Pomijając to, że nawet tych pieniędzy, w tym spocie nie widać, to naprawdę o wiele lepiej byłoby je przeznaczyć na nomen omen „dopalenie” w internecie (np. w Google Display Network, na Youtube) nieco starszej kampanii „Dopalacze ryją banię”.

Marcin Świejkowski, strategy & development manager w Fabryce Komunikacji Społecznej

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: „Stop dopalaczom” pełen absurdu i fałszu, z efektami odwrotnymi od zamierzonych (komentarz)

10 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
pavv
A co to jest "claim" Panie strategy & development manager? Co... polskiego języka już się nie używa?
22 8
odpowiedź
User
zalamany?
Claim? Co to $#%### jest???
12 8
odpowiedź
User
mlecz
Oczywiście zrobiona za parę baniek dałaby lepszy skutek, ... not!

Akcje "na co mi to" i "wyloguj się do życia" pokazały, że nie wiecie jak trafić do młodych.
10 8
odpowiedź
User
cool
Jakkolwiek dziadowskie są te spoty, trzeba przyznać że w jednym z nich jest pokazana bardzo życiowa sytuacja. Jeśli osobie niepełnoletniej utrudni się dostęp do legalnych używek to znajdzie sobie inny sposób na zabicie nudy: wdychanie gazu z zapalniczek, wąchanie kleju, a jak nawet tego zabraknie to podduszanie.
9 8
odpowiedź
User
olo
co ty wiesz o mlodziezy ?
o prawdzie i falszu, kazdy z branzy
bedzie to jechal, bo jest dobre,
taka regula konkurencji
a bedzie to jechal,bo branza na tym
NIE ZAROBILA, okazuje sie,ze spota
moze zrobic kazdy bystry facet,ktory
wie o co w tym chodzi, bo co ma wiedziec
facet po anglistyce albo polonistyce ?
NIC , tylko gdzie przecinek postawic
8 9
odpowiedź