SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Szacunkowe stawki dla celebrytów za udział w reklamach są oderwane od rzeczywistości

Najlepiej na markę oddziałują te gwiazdy, które postanowiły się z nią związać na dłużej. Przedstawiciele agencji reklamowych przyznają, że podane przez magazyn „Forbes” stawki, które firmy muszą rzekomo zapłacić za udział celebrytów w reklamie, nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Robert Lewandowski, Kamil StochArticle

- Zawsze mnie śmieszyły takie rankingi a już podawanie kwot z dokładnością do 1 zł, np. 391 429 zł mnie całkowicie rozbrajają! - komentuje ranking magazynu „Forbes” Marek Gargała, CEO agencji Publicis.

Z listy 100 najcenniejszych reklamowo polskich gwiazd w 2014 roku wynika, że najwięcej za udział w reklamie trzeba zapłacić Robertowi Lewandowskiemu (ponad milion zł). Sporo tańszy jest Jerzy Owsiak, którego udział w reklamie oszacowano na 674 tys. zł oraz Kamil Stoch, za którego reklamodawca musi zapłacić 645 tys. zł. (zobacz cały ranking)

Pytani przez nas eksperci z agencji reklamowych uważają, że podane kwoty są oderwane od rynkowych realiów.

- Negocjowałem ich wiele, łącznie z nazwiskami z tej listy, i znam różnice. Sam ranking jest czasami zupełnie nierelewantny w zestawieniu z rzeczywistością rynkową, gdyż znajduje się na tej liście kilka niedostępnych nazwisk np. dziennikarzy (nie show man’ów), którzy w reklamie nie wystąpią chyba, że chcieliby wyjść ze swojego zawodu tj. niezależnego dziennikarza - wyjaśnia Rafał Baran, CEO Grey Group.

Baran przypomina również, że wiele gwiazd, które znalazły się na liście „Forbesa”, związanych jest od lat z konkretnymi markami, dlatego nie ma nawet sensu ich wyceniać, gdyż są dla innych reklamodawców niedostępne, a próba zatrudnienia ich nie dałaby nowym markom wymiernych korzyści. Podobnego zdania jest Marek Gargała. - Te stawki są nierealne, bo są zawieszone w powietrzu i oderwane od rzeczywistości kontraktowej - kwituje.

Kiedy jednak do udziału w reklamach warto angażować celebrytów? - Dla mnie, jako stratega, najciekawszym zagadnieniem związanym z udziałem gwiazd w reklamie jest siła ich związku z reklamowaną marką i kategorią. Im silniejszy jest ten związek, tym więcej jest wart udział gwiazdy w projekcie - tłumaczy Adam Nowakowski, dyrektor strategiczny agencji Leo Burnett Warsaw.

Podaje on również trzy poziomy związku celebryty z marką. Na najwyższym znajdują się celebryci - eksperci, którzy rekomendują produkt. Na średnim poziomie, gwiazdom płaci się za przeniesienie jakiejś ich cechy na reklamowany produkt. Na poziomie trzecim (najniższym), znajdują się te gwiazdy, które przykuwają uwagę swoich wielbicieli.

- Musi być też opracowany pełen program wykorzystania gwiazdy łącznie z PR, social media, etc. Badania wykazują, że można liczyć na "dźwignię", którą daje celebryta dla budżetu mediowego marketera. Do tego należy doliczyć kwestię skojarzeń między marką a danym znanym nazwiskiem - radzi Rafał Baran.

Michał Szydlik z agencji reklamowej CzART, przyznaje jednak, że w ostatnim okresie można zauważyć trend rezygnowania firm z angażowania do udziału w reklamach gwiazd. - W Polsce w ostatnim czasie bardzo chętnie i często sięgano po celebrytów, sportowców, w wyniku czego ich siła oddziaływania nieco zmalała. Widać to po ruchach niektórych reklamodawców, którzy już rezygnują z gwiazd. Niemniej ludzie lubią identyfikować się ze swoimi idolami, więc na pewno całkowicie nie znikną oni z reklam - uważa Szydlik.

Na drugiej podstronie pełne komentarze o udziale celebrytów w reklama i stawkach za to

  • 1
  • 2
Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Szacunkowe stawki dla celebrytów za udział w reklamach są oderwane od rzeczywistości

12 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
pablo
To zabawne, że Baran i Gargała są "ekspertami".
odpowiedź
User
kornelia
I ktoś sądzi, że kupię T-Mobile, że Lewandowski reklamuje, że kupię inne gówno, że Stoch reklamuje? Tak mogą robić tylko śmieszne oszołomy!!!
odpowiedź
User
Yogi
Tak właściwie, to o czym jest ten artykuł? Skoro panów śmieszą te stawki, to niech podadzą właściwe lub przybliżone.
odpowiedź