SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Tomasz Gackowski: Cisza wyborcza jest fikcją, kiedy w social mediach można pisać o „kupowaniu POmidorów lub PIStacji”

Cisza wyborcza - w swojej funkcji - ma być czasem zadumy, wyciszenia, okresem nieskrępowanego rozważania kampanii wyborczej, programów politycznych itd. Czy w rzeczy samej tak jest? Wątpię - pisze Tomasz Gackowski, medioznawca i szef serwisu medioznawca.com.

Tomasz Gackowski: Cisza wyborcza jest fikcją, kiedy w social mediach można pisać o „kupowaniu POmidorów lub PIStacji”

Można byłoby założyć, iż cisza wyborcza jest elementem procesu politycznego wyłaniania władz demokratycznych w krajach o relatywnie krótkiej historii demokracji. W tej perspektywie cisza wyborcza miałaby funkcję bufora, który pozwala obywatelom-wyborcom swobodnie podjąć decyzje bez presji spotów wyborczych oraz rozdających ulotek polityków.

Na ile jest to skuteczne pokazują słupy i billboardy, z których politycy patrzą na nas w trakcie naszego niedzielnego spaceru do punktu wyborczego. W przestrzeni internetowej nieustannie natykamy się na materiały polityczne - zamieszczone, polubione, udostępnione przez różne osoby i środowiska w ostatnich minutach przed nastaniem ciszy wyborczej, byle tylko trafić do relatywnie szerokiego grona odbiorców, którym dana wiadomość wyświetli się w trakcie weekendowego korzystania z mediów społecznościowych. Dość wspomnieć o pisaniu o partiach i politykach w internecie, tak jakbyśmy szli na zakupy do warzywniaka, gdzie kupujemy lub też nie kupujemy POmidory, PIStacje etc.

Te przypadki pokazują, jak bardzo złudne może być wrażenie obowiązywania ciszy wyborczej. Jednak jeśli pozostawić na boku jej istotę, warto zwrócić uwagę na to do czego cisza wyborcza nas obywateli - bo nie tylko polityków czy też media - zmusza. To jest trochę tak jakby nie móc rozmawiać o Superbowl na dwa dni przed Superbowl. W USA cisza wyborcza nie obowiązuje. Myślę, że analogia z Superbowl jest o tyle trafna, o ile naturalnym wydaje się nam, że właśnie te ostatni dwa dni przed wyborami - ten weekend - jest właśnie okresem kiedy Polacy chcą rozmawiać o wyborach, programach i politykach. Chcą wymieniać poglądy na temat polityki. Bo to właśnie zaraz mają podjąć decyzję (wg różnych badań istotna większość wyborców podejmuje decyzje w ostatnim czasie przed wyborami, nawet stojąc nad urną).

Można by odwrócić tezę i powiedzieć, że pewnie część obywateli wolałaby, aby cisza wyborcza obowiązywała przez całą kadencję - 4 lata - a przestała obowiązywać właśnie na dwa dni przed wyborami. To dość przewrotne. Choć Polska, znajdując się w gronie takich zacnych krajów jak Francja, Hiszpania, Włochy, Węgry, Czechy i Rumunia, gdzie obowiązuje cisza wyborcza, mogłaby równie dobrze znaleźć się w gronie takich krajów jak: Niemcy, Portugalia, Wielka Brytania, Bułgaria, Holandia, Belgia, Austria, Słowacja, Dania, Szwecja, Finlandia i Estonia.

Osobiście sądzę, że cisza wyborcza - zwłaszcza w dobie nowych mediów - jest nobliwą, ale jednak fikcją.


Tomasz Gackowski, medioznawca i szef serwisu medioznawca.com

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Tomasz Gackowski: Cisza wyborcza jest fikcją, kiedy w social mediach można pisać o „kupowaniu POmidorów lub PIStacji”

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl