SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

W Cannes Lions wygrywają kampanie motywujące do zrobienia czegoś wyjątkowego (komentarz)

Cannes to najprawdopodobniej największe nieformalne targi pracy dla kreatywnych oraz okazja do szeroko pojętego networkingu. To przegląd inspiracji. Idei, historii i działań, które motywują do dalszej większej pracy nad swoimi pomysłami i kampaniami, a kanneński lew jest reklamowym „certyfikatem zajebistości” - festiwal Cannes Lions opisuje Maciej Kozina z agencji 180heartbears + Jung v. Matt.

Maciej KozinaArticle

Cannes Lions to największy festiwal kreatywności. Dla ludzi związanych z branżą kreatywną czy też marketingiem lub komunikacją, dla których ich zajęcie jest czymś więcej niż realizacją potrzeby otrzymywania wypłaty, Cannes powinno być najważniejszym branżowym wydarzeniem w kalendarzu. Owszem, na mapie i w kalendarzu jest wiele festiwali reklamy. Jednak to Cannes - mimo tego, że wyszło już daleko poza obszar klasycznej reklamy - jest najważniejszym świętem reklamy.

Cannes Lions oraz towarzyszące mu Health Lions i Innovation Lions to okazja, by zapoznać się z tym, co wartościowego wydarzyło się w branży reklamowej na świecie. To tu największy zasięg i uznanie zyskują kampanie, które motywują wielu do zrobienia czegoś równie wyjątkowego lub są źródłem inspiracji w pracy przy własnych projektach. Oczywiście po Cannes w skrajnych przypadkach zachodzić może też zjawisko tzw. „agresywnej inspiracji”, które zrodziło m.in. polskie wcielenia „Push to Add Drama”, na których samą myśl zaczynam się rumienić z zażenowania.

Ważne jest to, że wszystkie nagrodzone prace w Cannes Lions można obejrzeć online. Radzę zarezerwować sobie kilka godzin w ratach - lepiej się przyswaja, bo po nastu „kejsach” pod rząd, wszystko zaczyna zlewać się w całość.

Dla mnie, jako kreatywnego, festiwale są właśnie takim przeglądem inspiracji. Idei, historii i działań, które motywują do dalszej większej pracy nad swoimi pomysłami i kampaniami. Bo nic nie daje takiego kopa jak dobry pomysł, zrealizowany gdzieś na drugim końcu świata. A właśnie najwięcej takich prac zobaczyć można w Cannes.

Kolejnym elementem są wykłady i warsztaty prowadzone przez najważniejsze nazwiska branży reklamowej, rozrywkowej, technologicznej i pochodnych. Podobnie jak „kejsy” - lepiej się je odbiera i chłonie w wygodnym, ciemnym i chłodnym audytorium, gdzie możesz skupić się tylko na tym (oraz na Twittowaniu i Snapowaniu z Cannes). Do tego należy dodać, że Cannes to najprawdopodobniej największe nieformalne targi pracy dla kreatywnych oraz okazja do szeroko pojętego networkingu.

Choć wygląda jak mocno wypasiony przycisk do papieru (zakładając, że zamówisz sobie swoją kosztowną replikę..), to kanneński lew jest swoistym reklamowym “certyfikatem zajebistości”. Najbardziej zróżnicowane jury złożone z kreatywnych profesjonalistów z całego świata uznało, że to, co zrobiłeś jest wyjątkowe. To niesamowite uczucie, jedyne w swoim rodzaju. Podobne jak to, kiedy wyrzucasz z siebie dobry, mocny, drapiący w potylicę pomysł. Różnica jest taka, że to pierwsze zdarza się dużo rzadziej.

Cannes ma to do siebie, że są tam kampanie, które znasz długo przed festiwalem i wiesz, że mają ogromną szansę na nagrodę. Chociażby dlatego, że przetestowano je na innych międzynarodowych festiwalach, takich jak Eurobest czy D&AD.

„Real Beauty Sketches” znali wszyscy na długo przed Cannes. Tak samo „Speaking Exchange”. Te rzeczy łatwo typować na zwycięzców. „I Will What I Want” czy „Like A Girl” znają (a przynajmniej powinni znać) wszyscy. Byłoby zaskoczeniem, gdyby nic nie dostały.

Nie chcę typować oczywistości. Czekam na kampanie, o których nie słyszałem wcześniej. Szczególnie, że szukam w Cannes Lions prac, które miały charakter bardziej lokalny i nie były z różnych powodów opisane przez media branżowe o globalnym zasięgu.

Jeśli chodzi o polskie rzeczy to osobiście trzymam mocno kciuki za „Paczki wdzięczności”. To, z wielu powodów, moja ulubiona polska kampania minionego roku. Mam nadzieję, że zostanie doceniona na festiwalu, bo wyróżnianie takich prac ma szansę na podniesienie poziomu reklamy w Polsce. Ale, jak to kiedyś ktoś mądrze powiedział po powrocie z Cannes, „nie przewidzisz…”.

Maciej Kozina, senior copywriter i concept director w 180heartbears + Jung v. Matt

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: W Cannes Lions wygrywają kampanie motywujące do zrobienia czegoś wyjątkowego (komentarz)

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl