SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

WeWork zwalnia pracowników. Branża coworkingu zmaga się z problemami z powodu koronawirusa

Sandeep Mathrani, szef amerykańskiej platformy WeWork zajmującej się wynajmowaniem powierzchni biurowych, zapowiedział zwolnienia w firmie. Branża coworkingu została mocno dotknięta pandemią koronawirusa. Polskie firmy przyznają, że część klientów złożyła rezygnacje z wynajmowania biura, a nowe zapytania pojawiają się rzadko.

Fot. Biuro WeWork w WaszyngtonieArticle

Dyrektor wykonawczy firmy WeWork, która zajmuje się coworkingiem, Sandeep Mathrani powiedział w tym tygodniu pracownikom, że do końca maja zostanie sfinalizowana nowa runda zwolnień. Przynoszący straty dostawca powierzchni biurowej wdraża kolejny plan redukcji kosztów - podaje "Financial Times". hh

Sandeep Mathrani nie podał, ile osób straci pracę, jak jednak dowiedziała się gazeta, zwolnionych może zostać tysiąc pracowników z zespołu, który liczy 10 tys. osób. W ubiegłym roku WeWork zwolnił 2,4 tys. pracowników.

- Restrukturyzacja jest nieunikniona, jeśli chcemy odnieść sukces. Przyglądamy się wszystkim biurom i regionom, a niektóre zespoły mogą być bardziej dotknięte zwolnieniami niż inne - miał powiedzieć Mathrani pracownikom.

Grupa WeWork została mocno dotknięta pandemią koronawirusa. Niektórzy najemcy odmówili zapłaty czynszu lub zażądali wypowiedzenia umów najmu. Firma stara się teraz renegocjować setki umów najmu z właścicielami nieruchomości, aby obniżyć koszty.

SoftBank nie wykupił akcji za 3 mld dolarów

To nie wszystkie kłopoty firmy. Na początku kwietnia japoński SoftBank odmówił wykupienia akcji WeWorku o wartości 3 mld dolarów, więc firma pozwała go do sądu. Brak wykupu akcji japoński koncern uzasadniał tym, że WeWork nie spełnił warunków zawartych w umowie. Pod koniec października ubiegłego roku SoftBank zapowiedział przejęcie 80 proc. udziałów w WeWork. Japoński koncern już wcześniej przeznaczył na rozwój startupu kwotę 10 mld dol. Teraz miał zainwestować w WeWork kolejne 9,5 mld dol., z czego 5 mld zostanie przeznaczone na bieżące potrzeby spółki, za 3 mld dol. zostaną wykupione udziały od innych inwestorów, zaś kolejne 1,5 mld ma zostać zainwestowane w przyszłości. Pomimo tych inwestycji SoftBank ma jako udziałowiec jedynie rolę doradczą bez większości głosów.

- Prasa źle opisuje zaangażowanie SoftBank w WeWork. Softbank jako akcjonariusz został wezwany do spełnienia określonych warunków na podstawie zaktualizowanej oferty. Nie ma to wpływu na zaangażowanie SoftBanku w finansowanie WeWork i nie wpływa na naszą płynność finansową. SoftBank jest największym udziałowcem WeWork i realizuje strategiczny pięcioletni plan finansowy - poinformował Marcelo Claure, prezes firmy w liście do pracowników.

Prezes WeWork dodał, że pandemia koronawirusa jest dużym wyzwaniem dla firmy, której biura są otwarte w wielu miastach na świecie.

- Od początku rozprzestrzeniania się pandemii wirusa koronawirusa podjęliśmy szereg działań, począwszy od częstszego dezynfekowania pomieszczeń, rotacyjnych programów pracy czy współpray z Uberem, aby unikać transportu miejskiego. Zmiany te zostały wprowadzone ze względu na zdrowie i bezpieczeństwo naszych pracowników oraz firm, które wynajmują u nas pomieszczenia - podkreślił Marcelo Claure.

Są problemy z wynajmem biur

WeWork ma swoje biura w 118 miastach świata, m.in. w Ameryce Północnej, Europie, Afryce i Azji. W Polsce ma pięć biur coworkingu w Warszawie. Jak poinformowała nas Oxana Klichnikova, szefowa biura prasowego WeWork, firma nie zamierza zmniejszać liczby lokalizacji w Warszawie. Warszawskie biuro nie odpowiedziało na nasze pytania dotyczące rezygnacji firm z biur wynajmowanych przez WeWork.

Wojciech Majewski, właściciel biura coworkingowego Biurco, potwierdza, że są problemy z wynajmem biur klientom w czasie pandemii koonawirusa.

- Zdecydowanie tak - zapytania o możliwości wynajmu pojawiają się sporadycznie, a klienci, którzy negocjowali już rozpoczęcie najmu w większości wstrzymali się z podpisaniem umów. Nie jest to dla mnie zaskoczenie - ciężko chyba znaleźć branżę, która nie odczuła wpływu epidemii. Zakładam, że większość naszych obecnych i potencjalnych klientów przyjmuje postawę wyczekiwania, zawieszenia decyzji, w oczekiwaniu na rozwój sytuacji i rządowe kroki w sprawie ograniczeń - ich zaostrzenia lub poluzowania. Pojawiają się już pierwsze zapowiedzi, sądzę więc, że koniec kwietnia w przypadku wielu firm przyniesie rozstrzygające decyzje - mówi nam Wojciech Majewski.

Właściciel Biurco dodaje, że na razie tylko pojedynczy klienci złożyli rezygnację z wynajmu powierzchni biurowej, ale większość rezydentów pracuje zdalnie i w biurze pojawia się znacznie rzadziej. - Paradoksalnie ci, którzy zdecydowali się dalej pracować w naszym biurze, mają dziś bardzo komfortowe warunki - cisza i spokój jest niespotykana - przyznaje Majewski.

Prezes Biurco podkreśla, że w coworkingu firmy nie ma dużych otwartych przestrzeni, więc w czasie pandemii można zapewnić każdemu klientowi odpowiednią izolację poprzez pracę w osobnym pokoju.

"Los wielu coworkingów może być przesądzony"

- Już w pierwszych dniach stanu zagrożenia epidemią zainstalowaliśmy przy wejściu dystrybutor z płynem dezynfekującym i umieściliśmy informacje o stosowaniu zasad higien. Na bieżąco odkażamy też wszystkie dotykowe powierzchnie, a w łazienkach używamy mydeł antybakteryjnych i elektrycznych, bezdotykowych suszarek do rąk. Wypełnianie zaleceń GIS odnośnie organizacji miejsca pracy w połączeniu z odpowiedzialną postawą naszych rezydentów daje nam pewne poczucie bezpieczeństwa - zaznacza Majewski.

Właściciel Biurco twierdzi, że coworking jako idea elastycznej przestrzeni do pracy i spotkań przetrwa, chociaż zmiany są nieuniknione.

- Jeśli kryzys będzie głębszy, korporacje znajdą oszczędne rozwiązania w swoich zmniejszonych strukturach, a mikroprzedsiębiorców nie będzie stać na coworking i kawiarnie zdecydują się ich przytulić do spotkań biznesowych - los wielu coworkingów, może być przesądzony. Zwłaszcza tych, które nie są właścicielami swojej powierzchni (a to większość), bo koszty najmu w krótkim czasie skonsumują zaplecze finansowe. Szansą jest model, w którym właściciel nieruchomości ponosi ryzyko razem z operatorem coworkingu - uważa Wojciech Majewski.

Podobne zdanie ma Mateusz Piotrowicz, country manager ShareSpace, która jest platformą łączącą firmy poszukujące biur serwisowanych lub coworkingów z operatorami.

- Zdecydowanie jest teraz mniej klientów, w ciągu zaledwie kilku dni zauważyliśmy znaczny spadek zainteresowania przestrzeniami coworkingowymi. Wiele trwających procesów zostało wstrzymanych, a biura opustoszały. Większość firm z dnia na dzień zdecydowała się na pracę w formule home office. Teraz czekają aż sytuacja się ustabilizuje i do tego czasu nie chcą zaciągać żadnych nowych zobowiązań - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Piotrowicz.

Obniżki opłat, krótsze umowy

Jak dodaje menedżer ShareSpace, większość przestrzeni biurowych jest otwarta dla klientów, a operatorzy reagują na obecną sytuację proponując obniżki opłat oraz oferując umowy na czas nieokreślony lub z krótkim okresem wypowiedzenia. - W najbliższych trzech miesiącach spodziewamy się obniżki średnich stawek za stanowisko pracy (biurko) do poziomu około 1-1,2 tys. zł. Firmy dopiero poszukujące nowego biura będą miały szansę uzyskać naprawdę atrakcyjne warunki w topowych lokalizacjach - podkreśla Mateusz Piotrowicz.

Przedstawiciel ShareSpace uważa, że obecna sytuacja uwydatniła zalety najmu elastycznego, a w dłuższej perspektywie może nawet przełożyć się na jeszcze większe zainteresowanie biurami serwisowanymi.-  Warto pamiętać, że coworking to nie tylko przestrzeń dla freelancerów, ale dedykowane biura dla zespołów od dwóch do nawet dwustu osób. Krótki czas najmu czy brak kosztów związanych z aranżacją to tylko niektóre z plusów wyboru takiego rozwiązania - mówi Piotrowicz.

Dodaje, że wielu partnerów ShareSpace decyduje się na portfelowy najem przestrzeni do pracy. - To pewnego rodzaju hybryda, w której klient wynajmuje część powierzchni na bardziej tradycyjnych warunkach, decydując się na dłuższe zobowiązanie. Jednocześnie pozostałą część pożądanych stanowisk pracy lokuje w przestrzeniach flex znajdujących się w tym samym lub sąsiednim budynku. To sposób, który świetnie sprawdzi się w dynamicznie rozwijających się firmach, które nawet z dnia na dzień mogą potrzebować nowej kadry, a tym samym dodatkowych miejsc do pracy - podkreśla Mateusz Piotrowicz.

Dołącz do dyskusji: WeWork zwalnia pracowników. Branża coworkingu zmaga się z problemami z powodu koronawirusa

2 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
XX
A jak tam w branży coachingowej?
odpowiedź
User
realista
nadchodzi upadek takich powierzchni, lepiej pracować z domu i oszczedzac na kosztach wynajmu
odpowiedź