SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

„Zimna wojna” to klasyk na równi z filmami Wajdy i Kieślowskiego, jest szansa na Oscara (opinie)

Nominacje oscarowe dla „Zimnej wojny” są bardzo zasłużone i same w sobie są wielkim sukcesem. Ten bardzo potrzebny film już teraz stał się klasykiem, na równi z wielkimi filmami Andrzeja Wajdy czy Krzysztofa Kieślowskiego, i w naturalny sposób podtrzymuje ciekawość o tym, co się dzieje w polskim kinie - szanse na zdobycie Oscara przez twórców „Zimnej wojny” oceniają dla Wirtualnemedia.pl eksperci z branży filmowej.

Konferencja prasowa filmu "Zimna wojna", od lewej: T.Kot, P.Pawlikowski, E.Puszczyńska i Ł.Żal / Fot. ŁBrzezicki Article

Oscary to najbardziej prestiżowe nagrody świata filmowego, przyznawane przez Amerykańską Akademię Filmową. Tegorocznych nagrodzonych poznamy 24 lutego podczas uroczystej gali. W tym roku statuetki zostaną przyznane po raz 91.

We wtorek Akademia ogłosiła oficjalne nominacje do Oscarów we wszystkich kategoriach. Zgłoszony przez Polskę film „Zimna wojna” ma szansę na Oscara w kategorii „Najlepszy film nieanglojęzyczny”. Z kolei operator filmowy Łukasz Żal otrzymał nominację za najlepsze zdjęcia, a Paweł Pawlikowski - za reżyserię.

Pawlikowski i Żal pracowali wspólnie przy filmie „Ida”, który w 2015 roku został nagrodzony Oscarem jako najlepszy film nieanglojęzyczny. Łukasz Żal był wtedy również nominowany za zdjęcia do „Idy”.

Czarno-biały film o trudnej miłości

Film „Zimna wojna” opowiada historię trudnej miłości dwojga ludzi, którzy nie umieją żyć bez siebie, ale równocześnie nie potrafią być razem. Wydarzenia pokazane w filmie rozgrywają się w latach 50. i 60. XX wieku, w Polsce i budzącej się do życia Europie, a w ich tle wybrzmiewa wyjątkowa ścieżka dźwiękowa, będąca połączeniem polskiej muzyki ludowej z jazzem i piosenkami paryskich barów minionego wieku.

W rolach głównych występują Tomasz Kot i Joanna Kulig, którym na ekranie partnerują Agata Kulesza i Borys Szyc.

„Zimna wojna” z szansą na 3 Oscary

Film Pawła Pawlikowskiego jest koprodukcją międzynarodową. Wśród polskich koproducentów znaleźli się m.in. Canal+, EC1 Łódź - Miasto Kultury, Kino Świat, Opus Film i Polski Instytut Sztuki. Obraz był wyświetlany w kinach w zeszłym roku, miał też już swoją premierę na dvd.

- „Zimna wojna” to film wyjątkowy nie tylko w skali Polski, ale też i świata. W Canal+ uwielbiamy takie projekty i nie boimy się w nie inwestować. Zarówno w przypadku „Zimnej wojny”, jak i „Idy” czuliśmy, że mamy do czynienia z ekipą i scenariuszem, które gwarantują najwyższą jakość. Wspieramy polskie kino od ponad 20 lat, a ostatnie nominacje oscarowe pokazują, że nasza strategia koprodukowania odważnych i wykraczających poza utarte schematy filmów daje efekty. Cieszy fakt, że w tym roku Akademia wyróżniła polską produkcję aż w trzech kategoriach, a nikt nie zdziwiłby się, gdyby także Joanna Kulig została nominowana do Oscara - komentuje w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl Edyta Sadowska, wiceprezes ds. programowych platformy nc+. - Jako telewizja, która od wielu lat pokazuje Polakom galę wręczenia Oscarów, ze zniecierpliwieniem czekamy na te największe filmowe emocje - dodaje.

Wieloletnia szefowa Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Agnieszka Odorowicz w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl ocenia, że decyzja Amerykańskiej Akademii Filmowej o przyznaniu trzech nominacji do Oscarów dla filmu Pawlikowskiego to sukces całej polskiej kinematografii.

- Ten bardzo potrzebny film w naturalny sposób podtrzymuje ciekawość o tym, co się dzieje w polskim kinie. Ponadto ponownie film nakręcony w języku polskim i według polskiego scenariusza, z udziałem polskich twórców, otrzymuje nominacje do najbardziej prestiżowej amerykańskiej nagrody - podkreśla Agnieszka Odorowicz. - Dzisiejsze nominacje są sukcesem pod każdym względem, również sukcesem osobistym Pawła Pawlikowskiego, bo to jego historia. Poza tym Ewa Puszczyńska, która jest producentką filmu, udowodniła kolejny raz, że jest świetnym i kreatywnym producentem - dodaje.

Obecnie Odorowicz jako członek zarządu Cyfrowego Polsatu zajmuje się produkcją i dystrybucją filmów fabularnych Grupy Polsat. Ma zatem na bieżąco kontakt z branżą filmową. - Dla mnie „Zimna wojna” jest filmowym arcydziełem z każdego punktu widzenia - zarówno docenione przez Amerykańską Akademię Filmową wspaniałe zdjęcia i reżyseria, ale także świetne role pierwszo- i drugoplanowe oraz niezapomniana wirtuozerska muzyka. Zostaną w kanonie polskiej sztuki filmowej i sercach widzów na lata. Zresztą świadczy o tym też frekwencja w kinach, rzadko się zdarza, żeby czarno-biały film, w dodatku w starodawnym formacie i o czasach stalinowskich, był tak popularny wśród widzów - zauważa Agnieszka Odorowicz. Cały jej komentarz dla portalu Wirtualnemedia.pl, m.in. o promocji filmu z nominacją do Oscara, można przeczytać tutaj.

Krytyk filmowy Wiesław Kot uważa, że „Zimna wojna” „wdarła się w Oscarowe nominacje brawurowo” i całkiem nieprzypadkowo, ponieważ film był już wcześniej doceniany od każdej strony w najrozmaitszych miejscach na świecie.

- Od Australii przez Cannes, Londyn i Nowy Jork koneserzy rozpływają się nad reżyserskim cyzelatorstwem Pawła Pawlikowskiego, nad minimalistyczną, choć tak sugestywną grą duetu Kulig-Kot, nad dopieszczonymi kadrami Łukasza Żala. Daliśmy więc światu - w tym Amerykańskiej Akademii Filmowej dzieło pełne, domknięte, świadectwo mistrzowskiej roboty filmowej - ocenia Wiesław Kot.

Kot zwraca uwagę, że na dzieło Pawlikowskiego złożyło się unikatowe romantyczne dzieciństwo reżysera, spędzone pod tymi samymi mazowieckimi wierzbami i rozkołysanymi łanami, które inspirowały Szopena, ale także nabyta w angielskich uczelniach filmowych organizacja i dyscyplina pracy na planie.

- Dopiero takie połączenie atutów pozwoliło oszlifować ten diament, jakim była miłość polsko-angielskiej pary rodziców twórcy „Zimnej wojny”. Naturalnie zinterpretowana po latach i przełożona na fabułę filmową. Ona jest osadzona w twardych realiach bierutowskiej Polski, czy Paryża epoki Edith Piaf i młodego Milesa Davisa, a przecież jest w niej twardy rys ponadczasowy. Ostatecznie miłość niemożliwa choć konieczna, taka, która nie może się zrealizować w życiu, więc musi się spełnić w śmierci, to historia fundamentalna nie tylko dla kultury Zachodu. Że przywołamy w tym kontekście „Tristana i Izoldę” czy Romea i Julię”. To opowieść wpisana wręcz w ludzkie DNA, właściwa człowiekowi jak oddech i krwiobieg - zaznacza krytyk filmowy. - Dlatego twardo stąpa pa mazowieckim piachu i paryskim bruku, a jednocześnie unosi się nad ziemią. Romans Zuli i Wikora nie tyle się śledzi, co chłonie. Przejmuje na własność - dodaje.

- Więc - niezależnie czy znajdzie on łaskę w oczach tych najważniejszych jurorów na świecie, czy znajdzie się od poza podium - ma on już stałe i utrwalone miejsce w historii kina pisanej przez największe z możliwych „H” - pointuje Wiesław Kot.

Jako ogromny sukces Pawła Pawlikowskiego i całej ekipy pracującej przy „Zimnej wojnie” ocenia trzy nominacje do Oscarów Dawid Muszyński, redaktor naczelny portalu Naekranie.pl. - Przecież wszyscy ludzie pracujący przy tym filmie gdzieś swoje doświadczenie zdobywali. Ktoś ich uczył. Byli to polscy filmowcy, którzy teraz z dumą mogą spoglądać na swoich wychowanków. A młodzież ma kolejne pokolenie na którym może się wzorować - tłumaczy dziennikarz filmowy.

Czy pominięcie Joanny Kulig w nominacjach jest dużą stratą? - Wszyscy napompowaliśmy balonik oczekiwań w stosunku do tej nominacji, która od początku była mało realna. Konkurencja w tej kategorii była ogromna. Jedno jest pewne szum wokół Asi na pewno pomoże jej w dalszej karierze i umieści na radarze wielu zagranicznych agentów - uważa Dawid Muszyński.

Dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska podkreśla, że docenienie „Zimnej wojny” aż w trzech nominacjach to wielki sukces polskiego kina, ale - co ważne - kina bardzo autorskiego, konsekwentnie niekomercyjnego z założenia i bardzo oryginalnego, bo takie robi Paweł Pawlikowski.

- To jego druga nominacja, takie kino z Polski zachwyca świat, intymne, emocjonalne, robione z serca. Ogromny sukces Łukasza Żala, przed którym Hollywood stoi otworem. To też ważna informacja, która idzie w świat, że w Polsce robi się kino na światowym poziomie, dyktujące trendy, ale przede wszystkim takie, które trafia do ludzi na całym świecie. To wskazówka dla tych, który w Polsce chcą robić tzw. „hollywoodzkie kino” - takie kino w wykonaniu Polaków świata nie interesuje, nasze ostatnie sukcesy - „Ida”, „Zimna wojna”, „Nina”, „Twarz”, „Fuga” - pokazują jedno: naszą siłą jest emocja, sposób opowiadania, intymność, głębia psychologiczna, a nie kosmiczny budżet. My umiemy pięknie i z klasą, opowiadać historie, które są stąd, nie udają hollywoodzkich produkcji - ocenia dziennikarka.

W ocenia dziennikarza i krytyka filmowego Tomasza Raczka, film Pawła Pawlikowskiego można porównywać do obrazów Andrzeja Wajdy i Krzysztofa Kieślowskiego. - To bardzo zasłużone nominacje! „Zimna wojna” już stała się klasykiem, na równi z wielkimi filmami Wajdy czy Kieślowskiego. Niezależnie od tego, które nominacje zamienią się w Oscary i ile ich będzie - dzisiejszy dzień dał wielki powód do radości nie tylko twórcom „Zimnej wojny”, ale także polskim widzom. Uważam, że po latach polski film znowu odnalazł klucz do serc widzów na świecie. Pawlikowski połączył polską wrażliwość z angielskim wyczuciem formy i elegancją przekazu - opisuje Tomasz Raczek.

Oscar będzie, ale w jakiej kategorii?

Zapytani przez Wirtualnemedia.pl o wskazania, w której z trzech kategorii „Zimna wojna” ma największe szanse na zdobycie statuetki, eksperci są podzieleni.

- Moim zdaniem, najbardziej prawdopodobna jest nagroda za „Najlepszy film nieanglojęzyczny”. Już dzisiaj można powiedzieć, że dużym zaskoczeniem będzie jeśli w tej kategorii nie wygra „Zimna wojna” lub „Roma”. Na te dwa filmy ewidentnie wszyscy zwracają największą uwagę. Pozostałe kategorie dla nieanglojęzycznego filmu to niemalże „kategorie śmierci”. To jednak są nagrody amerykańskiego biznesu filmowego, za którymi stoją ogromne pieniądze i osobiste relacje. W kategorii za „Najlepszą reżyserię” i „Najlepsze zdjęcia” ogromnym sukcesem jest sama nominacja! Pamiętajmy, że Gala Oscarów to ogromny przemysł, za którym idą potężne pieniądze. Tak jak polskiej aktorce w roli po polsku trudno jest otrzymać nominację w kategorii „Główna rola kobieca”, tak samo reżyserowi spoza Stanów Zjednoczonych, który zrealizował film w obcym języku jest bardzo trudno otrzymać nagrodę za „Najlepszą reżyserię” - ocenia Agnieszka Odorowicz.

Dawid Muszyński uważa, że najbliżej Oscara z tych trzech nominacji dla „Zimnej wojny” jest Łukasz Żal za zdjęcia. - Był już nominowany do tej nagrody w 2015 roku za „Idę” i czuję, że tym razem ją dostanie. Niestety, w pozostałych kategoriach mamy mniejsze szanse - zaznacza dziennikarz. - Moim zdaniem: reżyseria i zdjęcia. Ale to loteria - to jest wielkie wyróżnienie mieć nominacje. Polacy mają kolejny wielki powód do dumy. Umiemy robić piękne filmy, które pokochać może świat. To spora umiejętność - dodaje Karolina Korwin-Piotrowska.

- Coś czuję ze największe szanse może mieć... Pawlikowski za reżyserię. Życzę mu, aby członkowie Akademii skorzystali z podpowiedzi canneńskiego jury i przyznali mu Oscara - pointuje Tomasz Raczek.

Światowa premiera "Zimnej wojny" odbyła się w trakcie 71. Festiwalu Filmowego w Cannes. Już pierwszy pokaz wzbudził euforię publiczności, przynosząc łzy wzruszenia Julianne Moore, gratulacje od Benicio del Toro i dwudziestominutową owację na stojąco. Zaowocował też wysypem bardzo pozytywnych recenzji, porównujących polską produkcję do "La La Land" i "Casablanki". Ukoronowaniem sukcesów filmu na najważniejszej imprezie filmowej świata stała się natomiast nagroda za najlepszą reżyserię dla Pawła Pawlikowskiego.

Ostatnio "Zimna wojna" Europejską Nagrodę Filmową. Podczas imprezy w Sewilli laury odebrali też Joanna Kulig, Paweł Pawlikowski oraz montażysta Jarosław Kamiński.

Łukasz Żal za zdjęcia był nominowany także do m.in. prestiżowej nagrody Amerykańskiego Stowarzyszenia Autorów Zdjęć Filmowych (ASC Award).

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: „Zimna wojna” to klasyk na równi z filmami Wajdy i Kieślowskiego, jest szansa na Oscara (opinie)

8 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
jffvki
Ciekawy jestem Naszych opinii o tym filmie. Branża filmowa jest zachwycona, to już wiemy. A co na to widzowie? Ja uważam, że film jest fajnie skręcony i zagrany. Mi osobiście nie leży tylko temat miłosny. Patrząc na całość jako dzieło, mnie ten film nie zachwycił. Patrząc realnie Oskara może otrzymać tylko jako film nieanglojęzyczny. , W pozostałych kategoriach, nie ma szans choćby był najlepszy. Tak wygląda amerykański rynek filmowy. Mimo, że temat filmu nie jest moim ulubionym, to trzymam kciuki i życzę powodzenia. Zanim ogłoszono nominacje, mówiłem do żony, że jedyną kategorią, w której widzę ten film są zdjęcia. Pożyjemy, zobaczymy. Nie jestem ani krytykiem, ani krytykiem filmowym, tylko zwykłym widzem (może ograniczonym, może szukającym czegoś innego w kinie, ale posiadającym własne zdanie)
18 4
odpowiedź
User
glurp
Balonik dalej się nadyma, ale już niedługo pęknie. Do najlepszych filmów Wajdy i Kieśla nawet nie ma startu ta wydmuszka. Za kilka lat nikt nie będzie pamiętał.
10 17
odpowiedź
User
Misiekmadarzym
Mnie od razu odrzuca to ze jest filmem czarno bialym... i nawet nie przejdzie mi to bym zaczal ogladac.
5 18
odpowiedź
User
lol
Balonik dalej się nadyma, ale już niedługo pęknie. Do najlepszych filmów Wajdy i Kieśla nawet nie ma startu ta wydmuszka. Za kilka lat nikt nie będzie pamiętał.


Ale co się nadyma, przecież sama nominacja to DUŻY sukces, brak nominacji byłby rozczarowywaniem po tylu zdobytych wyróżnieniach, ale na samą wygraną już wszyscy patrzą bardziej realnie, w końcu to amerykanistyka nagrody filmowe i wiadomo, że z automatu wolą nagradzać swoich, mimo to należy kibicować naszym. Nie znoszę takiego malkontenctwa, tak ci przeszkadza, że ludzie potrafią się cieszyć i wierzyć w sukces jeśli są po temu racjonalne przesłanki?
14 4
odpowiedź
User
Jowita
Ciekawy jestem Naszych opinii o tym filmie. Branża filmowa jest zachwycona, to już wiemy. A co na to widzowie? Ja uważam, że film jest fajnie skręcony i zagrany. Mi osobiście nie leży tylko temat miłosny. Patrząc na całość jako dzieło, mnie ten film nie zachwycił. Patrząc realnie Oskara może otrzymać tylko jako film nieanglojęzyczny. , W pozostałych kategoriach, nie ma szans choćby był najlepszy. Tak wygląda amerykański rynek filmowy. Mimo, że temat filmu nie jest moim ulubionym, to trzymam kciuki i życzę powodzenia. Zanim ogłoszono nominacje, mówiłem do żony, że jedyną kategorią, w której widzę ten film są zdjęcia. Pożyjemy, zobaczymy. Nie jestem ani krytykiem, ani krytykiem filmowym, tylko zwykłym widzem (może ograniczonym, może szukającym czegoś innego w kinie, ale posiadającym własne zdanie)

Mnie osobiście temat miłosny bardzo leży. Wzorowany był podobno na relacji rodziców autora, więc chyba prawdziwy. Chodziarz trudno wyczuć, czy dziecko może właściwie ocenić taką relację. Z życia też zam taka miłość, więc jest dla mnie wiarygodna. Klimat filmu mi się podobał i fantastyczne zdjęcia. Osobiście trzymam kciuki za Łukasza Żala.
9 4
odpowiedź