SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Złoto to prawdziwy miernik wartości. Chroni przed inflacją

Gdy złoto potraktować jako punkt odniesienia dla zmian cen surowców, czyli jako pieniądz, można dojść do interesujących wniosków. Posiadanie złotych monet uchroniłoby nas przed wzrostem cen cukru i pszenicy, ale na ropie wyszlibyśmy o wiele gorzej.

Złoto to prawdziwy miernik wartości. Chroni przed inflacją

Często mówi się, że złoto jest prawdziwym miernikiem wartości i chroni przed inflacją, czyli erozją typową dla pieniądza papierowego, oderwanego od jakiegoś punktu oparcia i drukowanego w ilościach zależnych od aktualnej polityki pieniężnej rządów i banków centralnych, dążących do osiągnięcia określonych celów. A w dzisiejszych czasach z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia.

By przekonać się jak złoto potrafi chronić wartość różnych dóbr, policzyliśmy ile średnio w ciągu ostatnich 41 lat za uncję złota można było kupić najbardziej popularnych surowców przemysłowych i rolnych, szczególnie tych, których ceny budzą teraz największe emocje. Jeśli ten historyczny parytet wymiany porównać z bieżącymi cenami, uzyskamy odpowiedź na nasze pytanie.

Ile surowców można kupić za uncję złota

Surowiec

Średnio

od 1969 r.

Obecnie

(luty 2011)

Cena

bieżąca**

Cena

wg złotego

parytetu

Różnica między

ceną bieżącą

a wynikającą z parytetu

Bawełna (funty)

604

766

1,84

2,34

27,17%

Cukier (funty)

3722

4897

0,29

0,38

31,03%

Pszenica (buszle)

99

173

8,14

14,25

75,06%

Miedź (funty)

354,7

315,5

4,47

3,97

-11,19%

Srebro (uncje)

54,44

42,26

33,37

25,9

-22,39%

Ropa (baryłki)*

16,57

12,56

112,3

85,1

-24,22%

*od 1983 r. **średnia w lutym 2011 w dolarach. Źródło: wyliczenia własne na podstawie danych Stooq.pl.

Z naszego zestawienia wynika, że tę samą uncję złota można wymienić na znacznie większą ilość bawełny, cukru i pszenicy. I to mimo, że ceny tych trzech surowców wyrażone w dolarach wzrosły w ciągu ostatnich 12 miesięcy odpowiednio o 131, 32 i 61 proc., a wartość złota o zaledwie 28 proc. Z kolei za uncję kruszcu kupimy sporo mniej ropy, miedzi i srebra. A w przypadku tych trzech surowców wzrost notowań w ciągu 12 miesięcy sięgał odpowiednio 49, 34 i 110 proc.
Idąc dalej, można postawić tezę, że ropa, miedź i srebro są w porównaniu do naszego ponad czterdziestoletniego parytetu zbyt drogie, czyli przewartościowane. A korygując bieżące ceny tych surowców zgodnie z tym parytetem, baryłka ropy powinna kosztować 85 dolarów, uncja srebra niecałe 26 dolarów, a funt miedzi niespełna cztery dolary. I te szacunki wyglądają na całkiem racjonalne. Gorzej jednak z tą racjonalnością, gdy analogicznych przeliczeń dokonamy w odniesieniu do surowców rolnych. Wówczas bowiem okaże się, że cała wzięta przez nas pod lupę trójka jest zdecydowanie zbyt tania. Notowania pszenicy, by spełnić warunki historycznego parytetu, powinny pójść w górę aż o 75 proc., do poziomu ponad 14 dolarów za buszel i pokonać poprzedni rekord wszechczasów z początku 2008 roku. Bawełna powinna zdrożeć o 27 proc., do 2,34 dolarów za funt, choć i tak już jest najdroższa w historii. Cukier zaś powinien podskoczyć o 31 proc., do 38 centów za funt. Wydaje się to nieco absurdalne, jednak cukier był już dwukrotnie w historii sporo droższy (w połowie lat 70. i na początku 80. ubiegłego stulecia), pszenica byłaby droższa od poprzedniego rekordowo wysokiego poziomu (choć rekord ten utrzymał się tylko jeden dzień) o zaledwie 9 proc., a bawełnie od całkiem świeżego rekordu z 18 lutego brakuje 12 proc. (w tabelce uwzględniamy średnie ceny z każdego miesiąca). Te wyliczenia nie są więc całkiem absurdalne także i dla surowców rolnych, choć gdyby miały się sprawdzić i takie poziomy cen utrzymałyby się przez dłuższy czas, przyszłość jawiłaby się niezbyt różowo.

Można też jednak z tych symulacji wyciągnąć całkiem inny wniosek. Trzymając się zasady, że złoto stanowi ochronę i ucieczkę przed inflacją, można sądzić, że z tego zadania wywiązało się ostatnio aż za dobrze i zbyt mocno się zagalopowało, powodując zaburzenie proporcji między historycznym parytetem a bieżącą sytuacją. Gdyby jego cena zatrzymała się choćby w okolicach 1200 dolarów za uncję, czyli na poziomie sprzed siedmiu miesięcy, sytuacja byłaby o wiele lepsza, zaś przy cenie 1000 dolarów świat wyglądałby piękniej. Ropa powinna byłaby wówczas kosztować 60 dolarów, choć pszenica wciąż musiałaby zdrożeć o ponad 20 proc.


Roman Przasnyski, Open Finance
 

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Złoto to prawdziwy miernik wartości. Chroni przed inflacją

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
Zobacz więcej w kategorii: Reklamy / Marketing