Leszek Kraskowski (zgadza się na podawanie nazwiska - red.) jest podejrzany o posiadanie bez zezwolenia broni palnej i amunicji, a także o grożenie śmiercią komendantowi powiatowemu policji w Piasecznie. Broń i amunicję znaleziono w trakcie przeszukania samochodu Kraskowskiego. Do zgromadzonych dowodów dołączono materiały z odwieszonej sprawy przeciwko dziennikarzowi, któremu prokurator postawił zarzut znęcania się nad własną rodziną. Decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące.
W piątek rzecznik prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba przekazał, że prokurator uznał, że aktualnie nie zachodzi potrzeba dalszego stosowania wobec podejrzanego izolacyjnego środka zapobiegawczego. "Nadal aktualna pozostaje przesłanka ogólna i nie uległa uchyleniu przesłanka szczególna stosowania wobec Leszka K. środka zapobiegawczego" - przekazał PAP prok. Skiba.

Wyjaśnił, że dziennikarz wyjdzie aresztu, jeśli do 17 lipca wpłaci 25 tys. zł na konto prokuratury okręgowej w Warszawie i że wówczas obowiązywać go będzie dozór policyjny z obowiązkiem stawiania się na ursynowskiej komendzie dwa razy w tygodniu oraz zakaz opuszczania kraju wraz z zatrzymaniem paszportu.
Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, w piątek Kraskowski opuścił areszt. Serwis niezależna.pl podał, że kaucję wpłacił Tomasz Sakiewicz, prezes Telewizji Republika.
W niedzielę dziennikarz poinformował na platformie X, że Rzecznik Praw Obywatelskich wszczął postępowanie z urzędu. Ze skanu pisma, które zamieścił pod swoim wpisem wynika, że w związku z informacjami, które pojawiły się w mediach, RPO podjął postępowanie wyjaśniające w celu zbadania zarzutów, czy zapewniono mu prawo do obrony, odpowiednie warunki bytowe oraz stosowano wobec niego reżim przewidziany dla tzw. więźniów niebezpiecznych.

Kraskowski zamieścił również oświadczenie. "Zabrali mi wszystko. Telefony, komputery, pendrivy, twarde dyski, a nawet samochód. Kiedyś je odzyskam. Pytanie: kiedy. Prokurator zapewnia, że już za kilka dni, bo biegli kończą pracę, ale po ostatnich doświadczeniach jakoś mu nie wierzę. Zrobili ze mnie człowieka bezrobotnego i bezdomnego" - napisał.
Leszek Kraskowski to były dziennikarz śledczy m.in. "Rzeczpospolitej", "Wprost", "Super Expressu" i "Dziennika". Obecnie swoje materiały publikuje na własnym portalu internetowym i kanale na platformie YouTube.
źródło: PAP











