Trwający prawie godzinę wywiad Krzysztofa Ziemca z geologiem klimatycznym prof. Leszkiem Marksem zamieszczono na Otwartej Konserwie w zeszłą środę. Do poniedziałku przed południem materiał zanotował 185 tys. odtworzeń.
"Szukamy odpowiedzi na pytania czy ostatni atak zimy, który miał miejsce na półkuli północnej zwiastuje ochłodzenie klimatu? Czy temperatury w okolicach -30 stopni Celsjusza to tylko anomalia czy coś do czego będziemy musieli się przyzwyczaić. Czy globalne ocieplenie spowodowane przez emisję CO2 to mit? Czy w średniowieczu było cieplej niż obecnie? Co może spowodować nową epokę lodowcową?" – czytamy w opisie wywiadu.
W trakcie rozmowy prof. Marks otwarcie negował istnienie globalnego ocieplenia i argumentował swoje stanowisko.

Jakub Wiech: tezy prof. Marksa w sprzeczności do faktów
We wpisach pod wywiadem na YouTube przeważają opinie zgadzające się ze stanowiskiem prof. Marksa. Widzowie chwalili też naukowca za odwagę w głoszeniu takich poglądów.
Gorzej dla Otwartej Konserwy i jej gościa było na innych platformach społecznościowych, m.in. X. Tam niektórzy internauci krytykowali nie tylko wypowiedzi prof. Marksa, lecz także zespół kanału za zaproszenie takiego rozmówcy.
– Prof. Marks, geolog, znany jest w środowisku naukowym z powtarzania tez, które nie mają pokrycia w faktach – stwierdził na X Jakub Wiech. Przypomniał, że tezy naukowca o tym, że rozwój cywilizacji (głównie emisja gazów cieplarnianych) ma minimalny wpływ na ocieplanie klimatu, były krytykowane przez wiele osób ze środowisk akademickich. Tak było m.in. w 2024 i 2025 roku.

– No, a teraz, pomimo tej całej historii, prof. Marks po raz kolejny idzie do jakiegoś medium i nieskrępowanie głosi swoje tezy, pozostające w sprzeczności do faktów – zauważył Wiech.
– Szkoda, że przez te 17 lat profesorowi Marksowi nie udało się obalić teorii antropogenicznego globalnego ocieplenia jakąś recenzowaną publikacją naukową w solidnym wydawnictwie. Nobla miałby w kieszeni. A tak to pozostają wywiady w miejscach, gdzie dziennikarz potakująco kiwa głową, licząc w niej jednocześnie dochody z wyświetleń – dodał.
Otwarta Konserwa: nie ma jedynej słusznej wersji
Redakcja Otwartej Konserwy do takich głosów odniosła się w weekend. W oświadczeniu podkreśliła, że stanowczo sprzeciwia się "praktykom polegającym na próbie wykluczania z debaty publicznej osób mających inne, niż zakłada tzw. ‘konsensus’, poglądy".

– Od początku istnienia "Otwartej Konserwy" naszym założeniem była otwartość na różne, często sprzeczne i przeciwstawne opinie i obserwacje na najważniejsze kwestie polityczne, społeczne, prawne, ekonomiczne czy ideologiczne. Jesteśmy ciekawi głosów prezentujących optykę tzw. głównego nurtu, ale uważamy, że należy przedstawiać także inne punkty widzenia, by spróbować je zrozumieć – zapewniono.
– Nie z każdym naszym gościem musimy się zgadzać. Nie każdy pogląd musimy podzielać. Jednak ufając w inteligencję naszych odbiorców wychodzimy z założenia, że przedstawiając szeroki wachlarz opinii i poglądów nasi odbiorcy wyciągają własne, przez nikogo nie narzucane, wnioski – wyliczono.
Zespół Otwartej Konserwy zwrócił uwagę na ogromny upadek autorytetów w ostatnich latach. – Rzeczywistość wielokrotnie i boleśnie udowodniła, że nie ma czegoś takiego jak jedna, jedyna słuszna wersja, a wygłoszona z największą powagą "opinia ekspercka" w krótkim czasie może okazać się bujdą na resorach – ocenił.

Podano wiele przykładów na poparcie tej tezy. – Przekonywano nas już, że nie ma nic złego w robieniu interesów z Rosją "taką jaka ona jest". Zapewniano nas, że nosząc maseczki i nie wchodząc do lasu pokonamy wirusa z Wuhan. Z całą powagą najpierw twierdzono, że Ukraina padnie pod rosyjskim butem w ciągu kilku dni, po czym parę miesięcy później ci z tych samych ust słyszeliśmy, że to jednak Rosja zaraz zostanie rzucona na kolana. Nakazano nam (i wciąż się każe) likwidowanie źródeł ogrzewania na paliwo stałe grożąc, że w przeciwnym razie planeta spłonie. Jednocześnie państwowe instytucje ostrzegają, że ze względów bezpieczeństwa lepiej mieć na podorędziu… kozę czy piec kaflowy – opisano.
Bez przeprosin
– Dlatego nie zamierzamy przepraszać za to, że otwarcie rozmawiamy – ani za to, że pytamy. Historia wielokrotnie pokazała, że największe błędy rodziły się nie z nadmiaru pytań, lecz z zakazu ich zadawania. Naszym zdaniem debata publiczna nie polega na chóralnym powtarzaniu tej samej tezy, lecz na sporze, który pozwala oddzielić prawdę od złudzeń – podkreśliła redakcja kanału.

Zwróciła uwagę, że w sporze naukowym dyskutują ze sobą osoby o zbliżonym dorobku i doświadczeniach, zaś w internecie są konfrontowane z "często anonimowymi ‘mędrkami’".
– Ci, którzy dziś próbują zamykać usta rozmówcom i wyznaczać granice "dopuszczalnych poglądów", powinni pamiętać, że każda epoka była przekonana o swojej nieomylności — aż do momentu, gdy rzeczywistość brutalnie ją zweryfikowała. My pozostaniemy wierni zasadzie, od której zaczynaliśmy: wolna debata jeśli bywa niewygodna, to właśnie dlatego jest potrzebna. Bo prawda nie boi się rozmowy — boją się jej tylko ci, którzy nie są jej pewni – podkreślił zespół Otwartej Konserwy.
Otwarta Konserwa została uruchomiona wiosną 2024 roku, po tym jak z Krzysztofem Ziemcem pożegnała się Telewizja Polska. Kanał ma obecnie 225 tys. subskrybentów, a opublikowane na nim 1,7 tys. materiałów zanotowało łącznie 85 mln odtworzeń.

Na Patronite kanał zebrał jak dotąd 60,6 tys. zł od 97 użytkowników, a obecnie co miesiąc jest mu przekazywane 2,4 tys. zł.













