Grzybfluencerzy zbierają miliony wyświetleń. Marki dopiero wchodzą do lasu

Grzybobranie to jeden z najpopularniejszych polskich zwyczajów, który w mediach społecznościowych potrafi generować ogromne zasięgi. Raport Collabot "Grzyb fluencerzy. Kto zbiera uwagę, kiedy Polska idzie do lasu?" pokazuje twórcę, który w jednym sezonie osiągnął 76,7 mln wyświetleń. Co ciekawe, płatne współprace stanowią w tej kategorii zaledwie około 1 proc. publikacji.

Kinga Walczyk
Kinga Walczyk
Udostępnij artykuł:
Grzybfluencerzy zbierają miliony wyświetleń. Marki dopiero wchodzą do lasu
screen Instagram; montaż: WM
Fot. Instagram

Zanim Damian Lipczyński (GrzybiarzWLesie) wyruszy do lasu, sprawdza prognozę pogody: opady i temperaturę. W Google Maps i aplikacji mBDL ogląda konkretne kompleksy leśne, analizuje wiek oraz skład drzewostanu.

Tak pracuje przez cały rok, nie tylko jesienią. W 2024 roku postawił sobie za cel, żeby w każdym miesiącu zebrać pełny kosz grzybów. Udało się. Dzięki temu zaczął poznawać gatunki występujące poza głównym sezonem. Gdy publikuje film, liczy się czas. Jeżeli właśnie rozpoczął się "wysyp", internauci szukają informacji, czy grzyby już rosną i co można znaleźć w lasach. Dobrze opublikowany materiał może wtedy w kilka godzin wyjść daleko poza społeczność zgromadzoną wokół profilu.


WIDEO

Zaskakujące zasięgi grzyboinfluencerów

Skala bywa zaskakująca nawet dla samych twórców. Konto GrzybiarzWLesie, założone w maju 2025 roku, do końca tamtego roku zgromadziło około 161 mln wyświetleń. Według statystyk, przekazanych przez Lipczyńskiego, tylko w ciągu 28 dni poprzedzających naszą rozmowę jego materiały odtworzono około 100 mln razy. Najpopularniejsze filmy osiągają po kilka milionów wyświetleń, choć ich autor nie uważa, aby rozwój profilu był zasługą jednego virala.

Statystyki przekazane WM przez Damiana Lipczyńskiego
Statystyki przekazane WM przez Damiana Lipczyńskiego © Materiały prasowe | Damian Lipczyński
Statystyki przekazane WM przez Damiana Lipczyńskiego
Statystyki przekazane WM przez Damiana Lipczyńskiego © Materiały prasowe | Damian Lipczyński

Podobne historie rozgrywają się na dziesiątkach innych kont. Czasem uwagę przyciąga pełny kosz, czasem niezwykle duży borowik, a czasem informacja, że w określonym regionie właśnie zaczął się "wysyp". Są wśród tych twórców pasjonaci, leśnicy, klasyfikatorzy grzybów i osoby dokumentujące rodzinne wyprawy. Łączy ich jedno: temat, który jeszcze niedawno mógł wydawać się zbyt wąski dla dużego influencer marketingu, potrafi dziś generować wyniki kojarzone z największymi internetowymi twórcami.

Czy "wysyp już ruszył"?

Jeszcze przed wejściem do lasu grzybiarz może dziś sprawdzić pogodę, opady, mapę drzewostanu, filmy z okolicy i relacje twórców informujących, czy "wysyp już ruszył". Po powrocie publikuje zdjęcie znaleziska albo pyta internautów o gatunek. Wokół tej praktyki wyrosła grupa twórców, których Collabot określa jako "grzybfluencerów".

Raport pokazuje, że nie jest to wyłącznie sezonowa ciekawostka. Z przytoczonych w nim badań wynika, że 71,4 proc. Polaków chodzi w sezonie na grzyby.

Zainteresowanie tematem widać również w wyszukiwarce. Według analizy Google Trends zamieszczonej w raporcie, średni indeks zapytań o grzyby wynosi wiosną 4,8, zaś jesienią – 44,9. To różnica 9,3-krotna. Do najczęstszych sezonowych zapytań należą "gdzie grzyby", "czy są grzyby" oraz "grzyby mapa".

Ponad 400 profili pod lupą

Collabot przeanalizował 409 profili na Facebooku, Instagramie, TikToku i YouTubie oraz materiały 404 twórców z okresu 8 czerwca–6 września 2026 roku (raport zaktualizowano 21 września). Na podstawie wskaźnika Brief Fit wybrano 10 twórców najlepiej dopasowanych do briefu kampanii o jesieni, lesie, grzybach i osobistym doświadczeniu zbierania. Wskaźnik mierzy dopasowanie do briefu, nie ogólną jakość treści ani brand safety.

W top 10 znaleźli się: Paweł i Grzyby, Grzybów Znawca, GRZYBY I WĘDKARSTWO POLSKIE, KOSZYK I WĘDKA, GrzybiarzWLesie, Grzybowy Kapelusz, blondynka_na_grzybach, ZalatanyTata i Grzyby, Anna Pigiel oraz Grzybowy Gość.

Twórców podzielono na sześć typów: "Mykolog" – wiedza i rozpoznawanie gatunków; "Wysypiarz" – informacje o sezonie i warunkach; "Łowca trofeum" – rekordowe okazy i pełne kosze; "Leśny towarzysz" – relacja z całej wyprawy; "Remikser" – szybkie formaty TikToka; "Leśny kucharz" – kulinarne wykorzystanie znalezisk.

Michała Bucholca, założyciela Collabota i współtwórcę raportu, najbardziej zaskoczyła skala zjawiska. Rekordowy twórca analizowany w raporcie zgromadził w sezonie 76,7 mln wyświetleń.

Grzybobranie wydaje się niszowym tematem, tymczasem grzyby zbiera siedmiu na dziesięciu Polaków, a filmy twórców mają milionowe odsłony. Jeden z nich zebrał w sezonie aż 76,7 mln wyświetleń. Całkiem pokaźna ta nisza.

Michał Bucholc
założyciell firmy Collabotai współtwórcę raportu "Grzyb fluencerzy. Kto zbiera uwagę, kiedy Polska idzie do lasu?"

Wysyp zaczyna się także w algorytmie

Jesienią Polacy szukają grzybów niemal 10 razy częściej niż wiosną. Według Michała Bucholca wysokie zasięgi łączą sezonowość, emocje związane ze znaleziskiem i autentyczność. Wyjątkowy okaz czy pełny kosz, opublikowane w czasie wysypu, mogą dzięki algorytmom "wyjść" daleko poza bazę obserwujących.

Skala tego efektu jest widoczna także u mniejszych twórców: "Ale gigant!" GrzybiarzaWLesie osiągnęło 5,1 mln wyświetleń przy 164 tys. obserwujących, a materiał Grzybowego Gościa – 110 tys. przy 3490 subskrybentach.

Collabot podkreśla, że jest to wskaźnik orientacyjny – nie mierzy unikalnego zasięgu ani zaangażowania, a wyników z różnych platform nie należy sumować.

Damian Lipczyński z GrzybiarzaWLesie podkreśla, że o trwałym rozwoju decydują nie pojedyncze virale, ale regularność i seria dobrze przyjętych publikacji. Na zasięg wpływają także aktualność, wyjątkowe znalezisko, naturalna reakcja i moment publikacji.

Bucholc wskazuje natomiast, że spektakularne znalezisko przyciąga uwagę, ale to wiedza i osobowość twórcy sprawiają, że odbiorca zostaje na dłużej.

Jeden borowik może otworzyć drogę do telewizji

Anna Pigiel mówi o sobie, że jest "pasjonatką grzybów". Ale nie analizuje mechanizmu popularności swojego materiału. Film z borowikiem z 26 sierpnia uzyskał według raportu 1 282 423 wyświetlenia na Instagramie przy 37 515 obserwujących. To około 34 razy więcej niż baza konta.

Twórczyni podkreśla, że natura, las, grzyby i zioła są jej pasją, a nie wyuczonym zawodem. Po popularności materiału została zaproszona do "Pytania na śniadanie", "Dzień Dobry TVN", TVP3 Białystok i Polsat News. Jak zauważyła, obecność w programach przełożyła się na wzrost liczby obserwujących.

Naprawdę nie wiem, co odpowiada za tak wysoką oglądalność filmiku z moim pięknym grzybem. Natura i wszystko, co jest z nią związane"

Anna Pigiel
instagramerka, "pasjonatka grzybów"

Pigiel nie współpracuje z markami, choć rozważyłaby propozycję zgodną z profilem jej działalności.

Piotr Grześ, prowadzący kanał Grzybów Znawca, ma państwowy certyfikat klasyfikatora grzybów, jest magistrem inżynierem leśnictwa i członkiem Polskiego Towarzystwa Mykologicznego. Określenie "mykolog terenowy" uważa za adekwatne, choć sam preferuje "znawcę grzybów".

Opowiada, że codziennie otrzymuje wiele próśb o rozpoznanie gatunku. Czasami wiadomość dotyczy nagłego przypadku, na przykład dziecka, które zjadło grzyb. Wtedy podstawowym celem staje się wykluczenie na podstawie dostępnych zdjęć najbardziej trujących gatunków. W typowych przypadkach zdjęcie może wystarczyć, ale nie zawsze.

Grześ zwraca też uwagę, że popularność jego profilu jest większa, niż pokazuje pojedynczy przykład z raportu. Jak twierdzi, wiele jego materiałów przekroczyło milion wyświetleń, a niektóre zbliżyły się do 4 mln. Przesłane przez niego statystyki Facebooka za 28 dni pokazywały 15,9 mln wyświetleń, 127 tys. interakcji i 21,5 tys. nowych obserwowań. Marki proponowały mu współprace, ale żadnej nie przyjął.

statystyki przekazane WM przez Piotra Grzesia
statystyki przekazane WM przez Piotra Grzesia © Materiały prasowe | Piotr Grześ

Zasięg duży, ale rynek reklamowy dopiero raczkuje

Raport Collabota wskazuje, że jedynie około 1 proc. analizowanych publikacji stanowiły płatne współprace. Wynik wymaga ostrożnej interpretacji, ponieważ raport nie podaje porównawczego odsetka dla wszystkich twórców ani innych kategorii. Pokazuje jednak wyraźny rozdźwięk pomiędzy zasięgami a stopniem komercjalizacji niszy.

GrzybiarzWLesie jest tu dobrym przykładem. Damian Lipczyński przyznaje, że milionowe wyniki nie przyniosły jeszcze większych kampanii komercyjnych. Otrzymuje zapytania, ale najczęściej są to propozycje barterowe, które go nie interesują. Dotychczas koncentrował się na budowaniu społeczności na Facebooku i sam nie szukał aktywnie współprac.

Mam wrażenie, że wiele marek wciąż nie do końca zdaje sobie sprawę, jak duży potencjał mają konta z taką tematyką. Grzybobranie może wydawać się niszą, ale zainteresowanie jest ogromne, szczególnie w okresach intensywnych wysypów.

Damian Lipczyński
GrzybiarzWLesie

Twórca rozważyłby współpracę z firmami związanymi z lasem, grzybobraniem, outdoorem, odzieżą i wyposażeniem terenowym. Zastrzega, że nie przyjąłby kampanii produktu, którego sam nie chciałby używać albo nie mógłby polecić z czystym sumieniem.

Artur Nalepko, founder REL Management, widzi w tej kategorii szansę dla marek outdoorowych i odzieżowych, producentów wyposażenia, wydawców książek, branży kulinarnej, ale również rozrywki i formatów opartych na humorze. Warunkiem ma być dobre dopasowanie pomysłu i umiejętność wykorzystania sezonowego zainteresowania.

Specyfika tych profili sprawia, że są one dużo bardziej wiarygodne w swojej dziedzinie niż profile mainstreamowe, a to ogromna przewaga w sezonie.

Artur Nalepko
founder REL Management

Nalepko nie traktuje samej wielokrotności wyświetleń względem liczby obserwujących jako bezpośredniej wartości biznesowej. Widzi w niej raczej sygnał, że popyt na treści jest większy niż ich podaż. Mniejszy profil może wtedy generować zasięg zbliżony do znanej twarzy, ale oferować niższe stawki i niższy koszt dotarcia. Jednocześnie współpraca z mikroinfluencerem niesie większe ryzyko, że konkretna publikacja nie uzyska wysokiego organicznego wyniku.

– Trzeba zwrócić uwagę na to, co dzieje się po sezonie i z sezonu na sezon. Czy twórca nagrywa cały rok, utrzymując zainteresowanie, czy aktywuje się co sezon, czy może tworzy jeden virala i znika – wyjaśnia ekspert.

Pogoda nie musi całkowicie determinować kampanii. Zdaniem Nalepki treści mogą dotyczyć przygotowań, rytuałów i samego zainteresowania lasem, a słabe zbiory również da się zamienić w temat.

Lipczyński pokazuje jednak, że w pracy twórcy pogoda, opady i aktualny stan lasów mają bezpośredni wpływ na planowanie wyprawy. Dla marki oznacza to potrzebę pozostawienia miejsca na elastyczną publikację i dopasowanie scenariusza do realnych warunków.

To wciąż słabo zagospodarowana kategoria – tylko około 1 proc. przeanalizowanych materiałów było płatnymi współpracami. Wielu twórców dociera też do starszej grupy odbiorców, a dziś znaleźć dobrego silver influencera jest prawie tak trudno, jak kilogramowego prawdziwka.

Michał Bucholc
założyciell firmy Collabotai współtwórcę raportu "Grzyb fluencerzy. Kto zbiera uwagę, kiedy Polska idzie do lasu?"

Reklama wymaga oznaczenia także przy barterze

Niewielki udział kampanii nie oznacza, że zasady oznaczania reklam są w tej kategorii inne. Biuro prasowe UOKiK przypomina, że materiał powinien zostać oznaczony jako reklama lub współpraca sponsorowana, jeśli twórca otrzymał za publikację korzyść materialną. Dotyczy to wynagrodzenia pieniężnego, ale także przekazanego w zamian za promocję koszyka, noża, aplikacji, odzieży lub innego produktu.

Obowiązek może obejmować również afiliację, gdy twórca zarabia dzięki kodowi zniżkowemu, oraz promocję własnych produktów i usług. Zgodnie z rekomendacjami UOKiK, komercyjny charakter treści powinien być oznaczony czytelnie i jednoznacznie, najlepiej dwupoziomowo: przy użyciu funkcji platformy i bezpośrednio w samym materiale lub jego opisie.

Materiał jest relacją prywatną tylko wtedy, gdy twórca kupił dany produkt za własne pieniądze, marka w żaden sposób na niego nie wpłynęła, nie nawiązała z nim kontaktu i nie zaoferowała żadnych korzyści – teraz ani w przyszłości – za pokazanie tego przedmiotu lub miejsca.

Biuro prasowe UOKiK

Przedmiot współpracy ma w tej niszy wyjątkowe znaczenie. Kampania odzieży przeciwdeszczowej nie stawia takich samych pytań jak reklama aplikacji, która identyfikuje grzyb i sugeruje, czy można go zjeść.

UOKiK zwraca uwagę, że marka powinna sprawdzić kompetencje twórcy. Jeśli reklamodawca ma wpływ na przygotowanie błędnego lub niebezpiecznego przekazu, nie może automatycznie przenieść całej odpowiedzialności na influencera. W razie zatrucia lub wprowadzenia odbiorców w błąd dochodzą potencjalne roszczenia cywilne oraz kryzys wizerunkowy.

– Marka, decydując się na współpracę z twórcą, powinna zweryfikować jego kompetencje. W przypadku błędnego przekazu reklamodawca nie może zasłonić się niewiedzą twórcy ani przenieść na niego całej odpowiedzialności – ostrzega biuro prasowe.

Nalepko również uważa, że ryzyko należy ograniczać już na etapie selekcji, wybierając osoby dysponujące odpowiednią wiedzą i publikujące merytoryczne treści.

Aplikacja nie zastępuje oględzin

Dariusz Tarabasz, partner i adwokat w Czyżewscy Kancelarii Adwokackiej, zwraca uwagę, że aplikacje do rozpoznawania grzybów ze zdjęć niosą większe ryzyko niż cyfrowe atlasy. Fotografia nie pokazuje wszystkich cech potrzebnych do pewnej identyfikacji, a wynik zależy m.in. od jakości zdjęcia i danych, na których wytrenowano model.

Aplikacja wygeneruje odpowiedź najbardziej prawdopodobną, niekoniecznie jednak w tym przypadku właściwą. Grzyb występujący najczęściej niekoniecznie jest grzybem jadalnym. Konsekwencje błędu spadną jednak na osobę, która grzyb zje.

Dariusz Tarabasz
partner i adwokat w Czyżewscy Kancelarii Adwokackiej

Adwokat wskazuje też na regulacyjną lukę. W jego ocenie aplikacje identyfikujące grzyby nie mieszczą się w katalogu systemów wysokiego ryzyka określonym w unijnym AI Act, choć ich pomyłka może zagrozić zdrowiu. Nie podlegają więc takiemu reżimowi oceny zgodności jak niektóre systemy stosowane w medycynie. Jednocześnie, jak zaznacza prawnik, wprowadzenie niebezpiecznej aplikacji na rynek nie wyłącza odpowiedzialności podmiotu, który ją oferuje.

– Nie mamy gwarancji, że aplikacje zostały dobrze sprawdzone przez podmiot niezależny. Tego rodzaju aplikacja może być traktowana jako cyfrowy produkt niebezpieczny. Zasady odpowiedzialności są surowe, ale najczęściej można się o tym przekonać dopiero, gdy dojdzie do tragedii – zaznacza adwokat.

Prawnik łączy ryzyko technologiczne ze zmianami zachodzącymi w przyrodzie. Wiedza przekazywana w rodzinie ma w Polsce dużą wartość, ale zmieniający się klimat może wpływać na zasięg gatunków. Dlatego nawet wieloletnie doświadczenie nie powinno prowadzić do pewności opartej wyłącznie na internetowym zdjęciu.

Najlepszym zabezpieczeniem jest stara zasada: nie masz pewności, to nie jedz. Powinni pamiętać o niej także internetowi twórcy i nie rozwiewać zbyt pochopnie wątpliwości innych.

Dariusz Tarabasz
partner i adwokat w Czyżewscy Kancelarii Adwokackiej

Twórca nie zastępuje eksperta

Twórcy sami podkreślają granicę między edukacją a poradą dotyczącą bezpieczeństwa. Damian Lipczyński pokazuje cechy gatunków, ale zaznacza, że decyzji o zjedzeniu grzyba nie należy opierać wyłącznie na zdjęciu, filmie czy komentarzu. W razie wątpliwości radzi skonsultować okaz z ekspertem.

Anna Pigiel również podkreśla, że jest pasjonatką, a nie naukowczynią, i w razie potrzeby odsyła odbiorców do ekspertów.

Dla marek oznacza to, że duży zasięg nie jest równoznaczny z kompetencjami do identyfikacji grzybów. Liczą się nie tylko wyświetlenia i koszt współpracy, ale także tematyka treści, kompetencje twórcy i ryzyko błędnej rekomendacji. Autentyczność przyciąga odbiorców, ale nie zastępuje odpowiedzialności.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Pornhub pod lupą brytyjskiego regulatora. Chodzi o weryfikację wieku użytkowników

Pornhub pod lupą brytyjskiego regulatora. Chodzi o weryfikację wieku użytkowników

Francuski nadawca publiczny obniży ślad węglowy o 19 proc.

Francuski nadawca publiczny obniży ślad węglowy o 19 proc.

Standard DVB-I u naszych sąsiadów. Kiedy potrzebna wymiana telewizorów?

Standard DVB-I u naszych sąsiadów. Kiedy potrzebna wymiana telewizorów?

YouTube wygrywa w odpowiedziach AI. Co czwarta odsyła do treści z platformy

YouTube wygrywa w odpowiedziach AI. Co czwarta odsyła do treści z platformy

Podcast Chajzerów niesie się po sieci. Jaki cel mogła mieć rozmowa o ich ślubie?

Podcast Chajzerów niesie się po sieci. Jaki cel mogła mieć rozmowa o ich ślubie?

Mazurek powtórzył w Kanale Zero wersję polityków PiS. Szef Urzędu zaprzecza

Mazurek powtórzył w Kanale Zero wersję polityków PiS. Szef Urzędu zaprzecza