Na początku 2021 roku Borys Budka i Rafał Trzaskowski zapowiedzieli zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy w sprawie likwidacji TVP Info. Stację, która uchodziła wtedy za tubę propagandową Prawa i Sprawiedliwości, określili mianem "fabryki hejtu" i "biuletynu partyjnego".
Nie udało się zebrać wymaganych 100 tys. podpisów. Działacze KO tłumaczyli to okresem pandemii. Zbiórkę wznowiono w maju. Choć kilka miesięcy później politycy mieli wszystkie wymagane podpisy, partia nie zdecydowała się na szybkie złożenie projektu do Sejmu. Stało się tak dopiero w grudniu 2022 roku. Projekt w sprawie likwidacji TVP Info i zniesienia opłat abonamentowych przepadł podczas głosowania w marcu 2023 roku.
Dziennikarz TVP Info: Relacje z Konfederacją mamy bardzo dobre
Trzy lata później politycy Konfederacji zorganizowali konferencję pod główną siedzibą Telewizji Polskiej w Warszawie. Poseł Witold Tumanowicz nazwał stację "rządową tubą propagandową", która – jego zdaniem – powinna zostać zlikwidowana. Krzysztof Rzońca stwierdził, że Polacy nie powinni utrzymywać stacji, która "w swojej propagandzie przekracza już Jacka Kurskiego".

Powodem był program fact-checkingowy "Kłamstwo nie przejdzie" z udziałem Wojciecha Machulskiego, rzecznika Konfederacji. Wystąpił w nim też Witold Zembaczyński, poseł Koalicji Obywatelskiej. Politykom przerywali eksperci, którzy weryfikowali ich stwierdzenia. Konfederacja uznała to za materiał propagandowy. Partia podała, że projekt w sprawie likwidacji TVP Info i zniesienia opłat abonamentowych trafił do Sejmu.
Postulat likwidacji TVP Info albo też całkowitej likwidacji telewizji czy mediów publicznych pojawia się w naszym kraju co pewien czas od trzydziestu sześciu lat. Tak więc Konfederacja nie jest pierwsza i nie będzie ostatnia z tą inicjatywą. Nie wróżę powodzenia, bo jak można zlikwidować coś, co już jest w procesie likwidacji od ponad dwóch lat?
Zwraca uwagę, że choć politycy chętnie wypowiadają się na temat mediów publicznych, to niekoniecznie ułatwiają im pracę, obecnie pozostawiając je w stanie likwidacji.
— Ten stan dobrze oddaje stosunek obecnie rządzących polityków do publicznych mediów: poprzednicy bez żenady je wykorzystywali do własnej propagandy — ani rozwój, ani likwidacja, tylko stagnacja — dodaje Dworak.
Jak inicjatywa Konfederacji jest odbierana w TVP Info? — To był chwyt kampanijny. Konfederacja, lekko stłumiona przez Przemysława Czarnka, szukała impulsu, żeby z czymś wypłynąć na nagłówki portali. TVP jest świetnym chłopcem do bicia, więc sprowokowali całą sytuację. Wycięli fragment programu "Kłamstwo nie przejdzie" i zrobili wokół tego jazdę w Internecie — ocenia dziennikarz stacji.

W jego ocenie doszło do skoordynowanej akcji.
Najpierw konfederackie trolle, później politycy i usłużny, konfederacki komentariat zaczął o tym pisać. Machulski chciał sobie zrobić zasięgi. Nawet filmik na YouTube nagrał. Tylko jest problem: nie miał dobrych kart. W formacie "Kłamstwo nie przejdzie" była bardzo dobrze traktowana przez prowadzącego, który dbał o komfort i swobodę wypowiedzi rzecznika z Konfederacji.
O dalszym losie projektu Konfederacji zdecyduje marszałek Sejmu, ale zdaniem naszego rozmówcy z TVP akcja już zakończyła się niepowodzeniem. — Większość ruchu w sieci była wygenerowana przez boty. Sprawa urodziła się na X i umarła śmiercią naturalną na X. Nie przebiła się poza "bańkę" — zauważa dziennikarz.
W czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości Konfederacja najczęściej była prezentowana w Telewizji Polskiej negatywnie lub nie była pokazywana wcale. Do niektórych programów nie zapraszano polityków tej partii. Stanowiliby bowiem bardziej wyrazistą konkurencję dla przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy, których TVP wtedy promowała.

— Relacje z Konfederacją mamy bardzo dobre. Z chęcią przychodzą do naszych programów. I z tego — co wiem — z tego odcinka, wokół którego podnieśli takie larum, też byli zadowoleni. Jak można mówić, że należy zlikwidować TVP Info? Bo co? Bo profesor ekspertka polemizowała z poglądami rzecznika Konfederacji? Brzmi to śmiesznie. Na tym polega właśnie dobra rozmowa! Polemika i dyskusja ludzi, którzy mają różne zdania — przekonuje dziennikarz TVP Info.
Pieniądze dla Republiki i wPolsce24 zamiast TVP Info?
Likwidator, dyrektor generalny ani prezes TVP nie mają prawa samodzielnie zamknąć kanału TVP Info. Zgodnie z obowiązującą ustawą o radiofonii i telewizji, publiczny nadawca musi oferować: "ogólnotematyczne programy I i II, wyspecjalizowany program informacyjno-publicystyczny, program o tematyce kulturalno-artystycznej, program skierowany do odbiorców zagranicznych oraz regionalne programy telewizyjne".

Konieczne jest więc usunięcie z ustawy sformułowania "wyspecjalizowanego programu informacyjno-publicystycznego". Na tym nie koniec. Nadawca publiczny musi nadawać kanały zapisane w karcie powinności, którą akceptuje Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Kanał TVP Info jest w niej zapisany.
W obecnej kadencji Sejmu trudno sobie wyobrazić przegłosowanie ustawy o likwidacji TVP Info. Jeśli pod koniec 2027 roku władze przejmie prawica z PiS-em i Konfederacją na czele, to możliwe są różne scenariusze.
Uważam, że zrobią dokładnie tak, jak Jacek Kurski powiedział w Katowicach. Powołają jakiś fundusz medialny i będą transferować pieniądze publiczne do PiS-mediów, a TVP zetną do minimum. Będą pompować Sakiewicza, Biereckiego i innych i ich rozgrywać.
Czy wtedy dojdzie do likwidacji kanału informacyjnego TVP? — Jarosław Kaczyński nie pozwoli się sprowadzić do roli zakładnika Sakiewicza. Na prawicy jest za dużo osób, które chcą wrócić do TVP i dostawać wypłaty na czas, których nie ma w Republice. Sam Kurski mówił w rozmowie z Danutą Holecką: "Pani Danusiu, jeszcze wrócimy do TVP" — mówi inny dziennikarz TVP.

W prawicowych mediach obawiają się jeszcze innego scenariusza: — Jeśli pół roku przed wyborami premier Donald Tusk będzie wiedział, że stracą władzę, to mogą przystąpić do rzeczywistej likwidacji TVP. Zaczną na przykład wyprzedawać sprzęty, żeby nowej ekipie było ciężko postawić TVP Info na nowo — przekonuje reporter telewizji wPolsce24.
Ponad 20 proc. odbiorców ogląda telewizję drogą naziemną. Po wyłączeniu TVP Info (MUX-3), tych widzów mogłyby przejąć Republika i wPolsce24 (MUX-8), a także Wydarzenia 24 (MUX-1). Ostatni kanał należy do Grupy Polsat Plus, ale w przeciwieństwie do Polsat News nie emituje publicystyki, tylko krótkie informacje. Zarówno TVN24, jak i Polsat News wchodzą w skład płatnych pakietów.
— Postulat likwidacji TVP Info to przedwyborcze "na lachy". Kiedy opadnie kurz kampanii, nowa koalicja rządząca będzie potrzebowała tuby propagandowej i skorzysta z profesjonalnego narzędzia w postaci szeroko-zasięgowej telewizji państwowej — ocenia Piotr Barełkowski, jeden z twórców Republiki, który budował też zasięg techniczny wPolsce.pl (dzisiaj wPolsce24).

Jego zdaniem zniknięcie TVP Info nie spowodowałoby dużych skutków dla rynku reklamowego.
Zysk reklamowy na tej operacji byłby niewielki. Domy mediowe — w tym mój — nie lokują poważnych kampanii w kanałach informacyjnych, gdyż przekazy "na żywo" oraz niepewność czasu i skali emisji rozwalają wszelkie strategie reklamowe. Zatem zyski konkurencji nie byłyby zauważalne po takiej likwidacji. Obecnie natomiast straciliby akolici KO, gdyż ich agitacja polityczna dominuje w TVP Info.
"Dziś jest to zupełnie inny program"
Postulat Konfederacji zaskakuje Krzysztofa Lufta, konsultanta dyrektora generalnego TVP i zarazem członka rady programowej nadawcy publicznego, w latach 2010-2016 członka KRRiT, a w 2019 roku kandydata do Sejmu z list Koalicji Obywatelskiej. Po zmianach w mediach publicznych w 2023 roku Luft chwali kanał informacyjny TVP.
TVP Info już przeszła radykalną reformę i dziś jest to zupełnie inny program. Przyzna to każdy, kto ma pamięć choć trochę lepszą niż złota rybka i pamięta choćby słynne paski TVP Info. Politycy Konfederacji mogliby też pamiętać, że nigdy nie byli tam wówczas zapraszani, a ich wystąpienia, podobnie jak wystąpienia polityków całej opozycji, nigdy nie były tam emitowane na żywo — w przeciwieństwie do licznych wystąpień władzy.

Z danych Nielsena opublikowanych przez KRRiT wynika, że w 2025 roku stacja miała 1,71 proc. udziału w rynku telewizyjnym. W 2024 roku było to 1,42 proc., w 2023 roku 4,93 proc., a w 2022 roku 5,18 proc. W ostatnich miesiącach TVP Info koncentruje się na walce o widza z mniejszych miejscowości. Kierujący anteną od grudnia Jan Józefowski pisał nawet do rady programowej, że stacja ma teraz "eksponować polskie tradycje".
Józefowski podał, że widownia TVP Info to w równym stopniu kobiety i mężczyźni, odbiorcy powyżej 50. roku życia z niskim i średnim wykształceniem, mieszkańcy małych miast, ale także i miast największych powyżej 500 tys. mieszkańców. Nadawca stawia ostatnio na formaty, takie jak "Polska na Tak", "Poranek na wsi" oraz "Info Senior".
Treści niepolityczne mogą być szansą na zyskanie dodatkowych widzów. Kanał TVP Info był krytykowany za sposób relacjonowania kampanii prezydenckiej. Stacja na przykład na paskach wyliczała kontrowersje wokół Karola Nawrockiego ("Nawrocki i proceder sutenerstwa?", "Nawrocki i ciemne karty życiorysu", "Nawrocki i trójmiejski półświatek"). Belki o Rafale Trzaskowskim były pozytywne lub neutralne ("Trzaskowski: Twórzmy wspólnotę", "Trzaskowski: idźmy do przodu", "Trzaskowski: wygramy te wybory").

Luft twierdzi jednak, że obecny kanał TVP Info różni się w sposób zasadniczy od poprzedniej wersji stacji. — Dziś jest to zupełnie nowy program, który z wysiłkiem zdobywa widzów, bo wraz z odejściem od niebywałej patologii, jaką była ta stacja za czasów PiS-u, do TV Republika odeszli zarówno pracownicy tamtej TVP Info jak i jej widzowie — przekonuje.
Zauważa, że stacja jest nagradzana. — Proces budowania TVP Info od nowa, zdobywanie nowej widowni to procesy trudne i długotrwałe, ale po 2 latach TVP Info ma już niewątpliwe sukcesy, czego wyrazem były chociażby nagrody Grand Press w niezwykle ważnej kategorii programów fact-checkingowych. W dzisiejszych czasach przeciwdziałanie dezinformacji to oczywiste zadanie mediów publicznych — i choćby dlatego TVP Info jest potrzebna — ocenia Krzysztof Luft.

Trudno wyobrazić sobie TVP bez kanału newsowego
Choć kiedyś niewiele osób wierzyło w sukces TVN24, to dzisiaj Polska jest krajem, gdzie funkcjonuje wiele kanałów informacyjnych. Nie wszędzie na świecie nadawcy publiczni tworzą stacje newsowe. Całodobowego kanału informacyjnego nie ma na przykład amerykańska telewizja publiczna PBS. W Europie publicznych stacji newsowych nie ma na przykład na Litwie czy w Luksemburgu. W dużych europejskich krajach, takich jak Wielka Brytania, Włochy i Hiszpania, to nie do pomyślenia.
Od stu lat misja mediów publicznych określana jest słowami: "informacja, edukacja, rozrywka". Bez informacji istnienie mediów publicznych w ich europejskim modelu nie ma sensu. Obecnie rynek mediów jest tak ukształtowany, że zadanie to realizowane jest przede wszystkim (choć nie wyłącznie) w wyspecjalizowanych kanałach informacyjnych. Dlatego pomysł likwidacji TVP Info oznacza w rzeczywistości pierwszy krok do likwidacji telewizji publicznej, niezależnie od tego, kto taką propozycję składa.
Podobnego zdania jest Daszczyński, który TVP kierował w latach 2015-2016. — Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie polskiej telewizji publicznej bez kanału informacyjno-publicystycznego. Oczywiście pod pewnymi warunkami. Najważniejsze jest przestrzeganie zasad opisanych jasno w ustawie o radiofonii i telewizji, a w szczególności zasady bezstronności, wyważenia i niezależności — zauważa.

Nie brakuje głosów, że kanał TVP Info, tak jak i cała Telewizja Polska, to trofeum po wygraniu wyborów i przejęciu władzy. Stacja mogłaby pewnie być postrzegana lepiej, gdyby postawiła na dziennikarzy o różnym światopoglądzie. Obecnie trudno sobie wyobrazić, żeby u boku Doroty Wysockiej-Schnepf pracowała konserwatywna dziennikarka. W dawnej TVP też nie było twarzy o wyraziście lewicowo-liberalnych poglądach.
— Nie jestem naiwny. Skoro poprzednia władza polityczna w Polsce na przełomie 2015 i 2026 roku mogła bez żadnego skrępowania obalić panujący ład medialny, to podobnie mogą uczynić następni, co nie daj Panie Boże. Jedynym pewnym rozwiązaniem mogłoby być wpisanie zasad konstruowania mediów publicznych do Konstytucji RP, ale to chyba karkołomna koncepcja — ocenia Daszczyński.
Prezes TVP jak Rzecznik Praw Obywatelskich?
Teoretycznie istnieją też rozwiązania ustrojowe.
— Najprostszym rozwiązaniem byłby — jak w przypadku Rzecznika Praw Obywatelskich — wybór prezesa TVP przez 2/3 Sejmu na dłuższą kadencję, co oznaczałoby wpływ opozycji na treści i większy obiektywizm przekazu tych mediów. Szefów lokalnych ośrodków TVP można byłoby wybierać w wyborach samorządowych, jak radnych sejmików wojewódzkich, także znaczną większością głosów, bez afiliacji partyjnej. Ale to mrzonki, bo dla polityków wpływ na TVP jest jak narkotyk albo seks — przekonuje Barełkowski.
Obecna koalicja rządząca ma od dłuższego czasu większość w Radzie Mediów Narodowych i mogłaby powołać pełnoprawne władze TVP. Nasi rozmówcy twierdzą, że mogłoby to pozytywnie wpłynąć na postrzeganie m.in. kanału TVP Info. Prawicowe media, jak Republika, cytując treści z kanału, piszą o "nielegalnej TVP".
— W Polsce od ponad 2 lat trwa formalna likwidacja mediów publicznych po okresie "pałkarskiej propagandy" rządów PiS. Oznacza to prawne podporządkowanie ministrowi kultury pełniącemu funkcję walnego zgromadzenia spółki. Przedłużanie się okresu prawnej tymczasowości nie ułatwia odbudowy autorytetu — zauważa Juliusz Braun.
Niewiele wskazuje na to, żeby sytuacja miała szybko ulec zmianie. — Trudno niestety oprzeć się wrażeniu, że taka sytuacja bezpośredniej kontroli jest politycznie wygodna dla koalicji rządowej. Brak ustawy gwarantującej niezależność telewizji publicznej i określającej jej kształt organizacyjny niesie jednak zagrożenia dla przyszłości TVP — dodaje Braun. W przypadku ustawy medialnej weto prezydenta Karola Nawrockiego jest bardzo prawdopodobne.
— Nasza demokracja nie wykształciła wielu niezależnych instytucji, służących społeczeństwu. Media publiczne też podlegają temu prawu, więc dokąd będzie trwała zimna wojna polityczna, nieznająca, przynajmniej po jednej - skrajnej - stronie, pojęcia kompromisu, TVP Info będzie działało, lepiej lub gorzej, ale bez szans na powszechną akceptację przez opinię publiczną — ocenia Dworak.












