W środę w programie TVP Info Dobrosz-Oracz udostępniła fragment nagrania, w którym próbowała zapytać posła Berkowicza przed wejściem do Sejmu, czy był w wojsku. Poseł odparł, że "nie ma czasu" na rozmowę. – Poza tym rozmawiam z dziennikarzami, a nie z kurtyzanami – dodał. Dziennikarka zapowiedziała pozew.
Towarzystwo Dziennikarskie wydało oświadczenie, w którym zwraca się do marszałka Sejmu o stanowczą reakcję na opisane zachowanie, do Prezydium Sejmu – o rozważenie konsekwencji przewidzianych w regulaminie Sejmu, do komisji etyki poselskiej – o zbadanie sprawy i ocenę zachowania posła Konrada Berkowicza, a także do Klubu Poselskiego Konfederacja – o zajęcie stanowiska w sprawie publicznego poniżenia dziennikarki.
Zachowanie posła Berkowicza to – jak pisze Towarzystwo – "agresja słowna skierowana bezpośrednio przeciwko dziennikarce i rażące przekroczenie standardów obowiązujących osobę wykonującą mandat publiczny".

– Określenie "kurtyzana" jest określeniem poniżającym, seksualizującym i uwłaczającym godności kobiety. Nie odnosi się do wykonywanej przez dziennikarkę pracy ani do treści zadawanych przez nią pytań. Jego celem jest zdyskredytowanie i upokorzenie osoby, do której zostało skierowane" – wskazują członkowie TD.
Zwracają uwagę, że "szczególnie naganny jest fakt, że wypowiedź padła w bezpośrednim związku z wykonywaniem przez dziennikarkę czynności zawodowych i na terenie Sejmu – miejscu, w którym dziennikarze wykonują swoją pracę, relacjonując działalność parlamentu".
Towarzystwo Dziennikarskie podkreśla, że jest to sprawa standardów obowiązujących w polskim parlamencie i stosunku osób sprawujących mandat publiczny do przedstawicieli mediów. – Dziennikarz wykonujący swoje obowiązki zawodowe nie może być przez parlamentarzystę poniżany, obrażany ani atakowany personalnie – dodano.

Towarzystwo Dziennikarskie w oświadczeniu podkreśliło, że stanowczo potępia publiczne poniżenie dziennikarki i oczekuje jednoznacznego potępienia tego zachowania.
Konrad Berkowicz: nazwałem Dobrosz-Oracz stosownie do wykonywanej profesji
W środę po emisji programu Berkowicz napisał na portalu X: "Przekroczyłem nieprzekraczalną granicę. Przepraszam wszystkie kurtyzany". W czwartek w kolejnym wpisie na X udostępnił zdjęcie Dobrosz-Oracz, pisząc, że "nie zwyzywał tej pani".
"Nazwałem ją stosownie do wykonywanej profesji i charakteru warsztatu, który prezentuje" – stwierdził.

Zachowanie posła skrytykowali m.in. przedstawiciele rządu. Poseł KO Paweł Bliźniuk poinformował w czwartek, że razem z posłem KO Maciejem Tomczykiewiczem złożył do komisji etyki poselskiej wniosek o ukaranie Berkowicza w związku z jego zachowaniem wobec Dobrosz-Oracz. Do komisji wystąpił też marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, postulując wymierzenie Berkowiczowi najwyższej możliwej kary.
Dziennikarka TVP odpowiedziała na polecenie pakowania walizek
Jedną z wielu osób z branży mediów, które skrytykowały zachowanie Konrada Berkowicza wobec Justyny Dobrosz-Oracz, była Dorota Wysocka-Schnepf. – Prymityw. Cham. Złodziej. Oblech. Incel. Można mnożyć bez końca. Komisja Etyki udzieli mu nagany. A on będzie zacierał ręce, bo przypodobał się takim samym, jak on. I za rok znów wejdzie do Sejmu – stwierdziła w czwartek na platformie X.

– I co z tym zrobić? Serio pytam. W poczuciu bezradności. Justyś, jestem z Tobą – dodała.
Do jej wpisu odniósł się Konrad Berkowicz. – Już odpowiadam. Proszę pakować walizki, bo za rok Pani oraz Pani koleżanki "po fachu" nie będą pracować w Telewizji Publicznej – zapowiedział.

– Panie @KonradBerkowicz, pan mi nie grozi, ja się pana nie boję. Chlapnąć z gabineciku na X, to nie odwaga. Pytanie o wojsko i trzęsie pan portkami. A jak będzie pan prezesem TVP, liczę na pomoc w pakowaniu toreb, ma pan wprawę – odpowiedziała Wysocka-Schnepf.
– Weźmie pan przy okazji dla mnie?👇 Za opłatą! Zwrócę – zapewniła, dodając do wpisu zdjęcie dużej torby dostępnej w sklepach IKEA.
Jesienią 2025 roku Konrad Berkowicz został pzyłapany w sklepie IKEA, jak próbował wynieść bez płacenia kilka produktów, o łącznej wartości 390 zł. Zatrzymała go ochrona, a wezwani policjanci nałożyli na posła 500 zł mandatu.

Berkowicz tłumaczył, że nie skasował wszystkich produktów na kasie samoobsługowej, bo słuchał wtedy muzyki ze słuchawek. – Okazało się, że nie wszystko się nabiło. Zwykła nieuwaga – przekonywał.
źródło części tekstu: PAP













