Medioznawca: portale społecznościowe promują język gniewu i konfliktu

Portale społecznościowe promują język gniewu i konfliktu, a najbardziej znany polski wulgaryzm coraz częściej przestaje pełnić funkcję przekleństwa i staje się "partykułą wzmacniającą"- powiedział medioznawca i językoznawca prof. Jacek Wasilewski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Patryk Pallus
Patryk Pallus
Udostępnij artykuł:
Medioznawca: portale społecznościowe promują język gniewu i konfliktu
fot. Christian Hume/Unsplash
Fot. Christian Hume

Prof. Wasilewski zwrócił uwagę, że ogromna część komunikacji przeniosła się do portali społecznościowych, których algorytmy promują treści wywołujące silne emocje.

– Im więcej gniewu, oburzenia czy agresji, tym większa szansa, że komunikat zostanie zauważony. Kiedyś ludzie zabiegali o uwagę dziennikarza. Dzisiaj każdy jest własnym medium i walczy bezpośrednio o uwagę milionów użytkowników. W takiej konkurencji spokojna, wyważona wypowiedź przegrywa z awanturą – powiedział Wasilewski.

Jego zdaniem skutki widać również w debacie publicznej. - Język parlamentarny przestał być językiem parlamentarnym, coraz częściej staje się językiem ulicy - ocenił.

Wasilewski zaznaczył jednak, że przeklinanie samo w sobie nie jest zjawiskiem nowym. - Dwudziestolecie międzywojenne wcale nie było epoką grzecznych polityków. Posłowie wyzywali się od kanalii, płatnych pachołków czy zdrajców, a Piłsudski kazał ministrom rządu lubelskiego "kury szczać prowadzać" - przypomniał.

Jak wyjaśnił, współczesne przekleństwa różnią się od dawnych przede wszystkim funkcją. – Najbardziej znany polski wulgaryzm na "k" bardzo często przestał pełnić funkcję przekleństwa. Stał się partykułą wzmacniającą. Niektórzy używają go po prostu po to, żeby podkreślić emocje albo rytm wypowiedzi - powiedział.

Podkreślił jednocześnie, że nie oznacza to utraty jego wulgarnego charakteru. – To nie znaczy, że przestał być wulgarny. Nadal jest. Natomiast jego funkcja w języku wyraźnie się zmienia – zaznaczył.

Profesor zwrócił uwagę, że podobnym zmianom przez stulecia podlegały również inne słowa. Przypomniał, że XVII-wieczny "kutas" oznaczał ozdobny frędzel przy pasie kontuszowym, "kiep" był niegdyś ciężką obelgą odnoszącą się do męskich genitaliów, a "huncwot" wywodzi się od niemieckiego Hundsfott i z czasem z bardzo obraźliwego określenia stał się niemal pieszczotliwym synonimem łobuziaka.

W ocenie Wasilewskiego przekleństwa pełnią również ważną funkcję psychologiczną. – Badania pokazują, że przeklinanie w sytuacji bólu czy silnego stresu rzeczywiście może zwiększać odporność na cierpienie. Organizm mobilizuje się do działania, rośnie poziom adrenaliny i człowiek przez chwilę łatwiej znosi ból - powiedział.

Dodał jednak, że mechanizm ten działa tylko do pewnego momentu. – Jeżeli używamy przekleństw przy każdej okazji, przestają pełnić swoją funkcję. To trochę jak z lekami przeciwbólowymi – organizm się do nich przyzwyczaja i potrzeba coraz większej dawki – wyjaśnił.

Zdaniem profesora język nie tylko opisuje rzeczywistość, ale również ją współtworzy. – Język mówi nami równie mocno, jak my mówimy językiem. Od tego, jakim językiem będziemy mówić do siebie nawzajem, w dużej mierze zależy również to, jakim społeczeństwem będziemy – podsumował.

Źródło: PAP

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Marcin Boroszko na czele firmy szkoleniowej. Pożegnał się z BBC

Marcin Boroszko na czele firmy szkoleniowej. Pożegnał się z BBC

Michał Wiśniewski growth directorem w GPD Agency

Michał Wiśniewski growth directorem w GPD Agency

Rafał Michalski odchodzi z Fortuna PL

Rafał Michalski odchodzi z Fortuna PL

Reżyser "Lalki": Lubię, kiedy filmy budzą skrajne emocje. #Komentarze WM

Reżyser "Lalki": Lubię, kiedy filmy budzą skrajne emocje. #Komentarze WM

Jakub Goller poza TVP. Był tam wicedyrektorem [NASZ NEWS]

Jakub Goller poza TVP. Był tam wicedyrektorem [NASZ NEWS]

TVN jest u nas na liście firm chronionych. Co ministerstwo planuje ws. mega fuzji?

TVN jest u nas na liście firm chronionych. Co ministerstwo planuje ws. mega fuzji?