Z tym ostatnim będzie coraz ciężej, bo nie każdy wydawca ma cierpliwość (i pieniądze), by utrzymywać dziennikarzy, którzy zamiast ośmiu "kawałków" dziennie zrobią jeden raz na kilka tygodni albo nawet miesięcy. Co z tego, że po tym jednym polecą ważne głowy, ktoś trafi za kratki, ukrócony zostanie skandaliczny proceder itp. Z takiego tematu będą co najwyżej cytowania i nagrody. Ale ruch wygenerują te "produkcyjniaki" z chwytliwymi tytułami.
Dlatego będzie przybywać autorów, którzy przechodzą na własny garnuszek. Bo jeśli mają coś do powiedzenia i znajdą publiczność to będą mieli zasięgi, a potem pieniądze.
Będą też (zresztą już są) honorowani dziennikarskimi nagrodami. I powoli będzie ubywać wśród laureatów przedstawicieli medialnych potentatów.
Wirtuale 2026 pokazały, że ci najwięksi jeszcze rządzą w światku nagród. Kto marudzi, że to "ciągle ci sami" niech da Panu Bogu szansę i zgłasza kandydatów spoza tej "bańki". Prawie 100-osobowe jury w tej nagrodzie daje pewność, że nic tam nie jest ustalane "przy zielonym stoliku".

Miałem przyjemność obserwować poniedziałkową galę Wirtuali z widowni Teatru 6. Piętro (tu zdjęcia z wydarzenia). O nominowanych i nagrodzonych przeczytacie w innym miejscu tego serwisu. Ja wrzucę Wam kilka uwag obserwatora, który sporo lat spędził w tym zawodzie i do tego jest w komfortowej sytuacji, bo może napisać, co chce, a nie co wypada.
Show na teatralnej scenie skradł Roman Czejarek z Polskiego Radia. Trudno było sobie wyobrazić innego zwycięzcę w kategorii "Audio roku". Jego opowieść o Heweliuszu to absolutny majstersztyk. To też trochę opowieść o drodze zawodowej Romana, bo Heweliusz w dramatycznych okolicznościach kończył swoją służbę w czasie, gdy młody dziennikarz Polskiego Radia w Szczecinie zaczynał swoją drogę w tym zawodzie.
Kiedy, odbierając nagrodę, ze swadą rzucił ze sceny kilka słów i odprawił sceniczny small talk z doskonale prowadzącym galę Igorem Sokołowskim, to pomyślałem jaka to szkoda, że w naszym zawodzie takich mistrzów słowa coraz mniej.

Ale byli na scenie też mistrzowie, którzy mówili niewiele. Bo przemawia to, co wychodzi spod ich ręki. Autor "Okładki roku" Tomasz Bocheński, dyrektor artystyczny w Polska Press Grupa odbierając na scenie statuetkę Wirtuali powiedział tylko najzwyklejsze: "dziękuję bardzo". Ale Tomek nie musi się rozgadywać. Mówią jego prace. W myśl starej i mądrej dziennikarskiej zasady, że dobra fotografia czy grafika to więcej niż 1000 słów tekstu.
Słowa padają tysiącami w programie "Stan wyjątkowy", którego autorzy wygrali w kategorii "Program wideo roku" w internecie. To pokazuje, że format z gadającymi głowami ma sens i nie wymaga wielkich nakładów, żeby go stworzyć. Jest tylko jeden warunek: trzeba mieć coś do powiedzenia. Patrząc na scenie na bohaterów tej kategorii, odbierających statuetkę, pomyślałem, że "kawałek" tej statuetki należy się też Agnieszce Burzyńskiej. Wszak "Stan wyjątkowy" to ciąg dalszy formatu "Stan po Burzy". Że tak sobie pozwolę przypomnieć ten fakt.

Jeszcze ciekawsze od oficjałki na scenie były jak zwykle późniejsze pogaduszki podczas części mniej formalnej. Co tam w trawie piszczało? W TVN spora obawa, co ze stacją zrobi nowy właściciel. Zwłaszcza z dziennikarzami trudniącymi się polityką.
W "Rzeczpospolitej" spokojne oczekiwanie, czy właściciel PTWP Wojciech Kuśpik, po przejęciu Gremi Media będzie coś majstrował przy świeżo zakupionym dzienniku. Jest w redakcji nadzieja, że nie będzie, zwłaszcza, że laureat Wirtuali w kategorii "Wydarzenie medialne roku" odbierając nagrodę puścił ze sceny oko do widowni komunikując, że jeszcze by coś na rynku dokupił. A jak jesteś na zakupach to chwilowo nie interesujesz się tym, co już kupiłeś.
W oczach części nominowanych, którzy tym razem nie wygrali, można było zobaczyć cień rozczarowania. Spokojnie, zaraz po Wirtualach są nagrody Zetki. Jest szansa na rewanż.

Wszystkim nominowanym i nagrodzonym z serca gratuluję. A organizatorom podpowiadam: w przyszłym roku warto wzbogacić galę telewizyjną transmisją. Ja wiem, że to nie są tanie rzeczy, ale coś mi mówi, że ta czy inna telewizja chętnie by weszła w kooperację, bo wydaje się, że Wirtuale po dwóch edycjach już na stałe zagościły w kalendarzu ważnych wydarzeń na medialnym rynku.










