Do burzliwej wymiany zdań z udziałem prowadzącego program "Miłosz Kłeczek zaprasza" w Telewizji Republika i posła Polski 2050 Kamila Wnuka doszło przed tygodniem podczas dyskusji na temat naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjski pocisk pod Lublinem.
Kłótnia rozpoczęła się, gdy prowadzący usiłował zakrzyczeć gościa i zarzucił mu brak zrozumienia czytanych na antenie fragmentów rządowego poradnika bezpieczeństwa.
– Czytaj ze zrozumieniem: służby korzystają z systemów alarmowych w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. Tak? – zwracał się na "ty" prowadzący do swojego gościa.

Wtedy Wnuk próbował coś powiedzieć. – Ale uspokój się. Uspokój się! Teraz ja, potem ty! – mówił podniesionym głosem Miłosz Kłeczek.
Po dalszej wymianie zdań, w której prowadzący mówił do posła Polski 2050 w tym samym stylu, ostatecznie wyprosił go ze studia. Miłosz Kłeczek podszedł nawet do swojego gościa i, wskazując ręką wyjście, powiedział: – Tam są drzwi!
Po programie zarząd Polski 2050 postanowił o wstrzymaniu udziału polityków partii w programach Telewizji Republika prowadzonych przez Miłosza Kłeczka. Ponadto skierował do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji skargę na zachowanie Kłeczka wobec przedstawicieli Polski 2050 w ostatnich dniach.
Dziennikarze o zachowaniu Miłosza Kłeczka w TV Republika
Poprosiliśmy o opinie na temat zachowania Miłosza Kłeczka ludzi mediów, w tym jego byłych kolegów z telewizji publicznej, gdzie pracował do grudnia 2023 roku. Po zmianie władzy prezenter trafił do Telewizji Republika. Zapytaliśmy, jak odnosi się do jego zachowania sama stacja. Ani Tomasz Sakiewicz, ani Jarosław Olechowski nie odpowiedzieli na nasze pytania.

Pytam o sytuację byłą koleżankę Kłeczka z TVP Info, Magdalenę Ogórek, która w maju 2025 roku wyprosiła Piotra Szumlewicza z programu "Polska Wybiera" w stacji wPolsce24. – Sytuacja była zgoła odmienna. Piotr Szumlewicz pisał na mój temat obelżywe komentarze na X, godzące we mnie jako kobietę. Zaproszenie było decyzją wydawcy programu, którą byłam zaskoczona – podkreśla Magdalena Ogórek w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.
Przypadek Miłosza Kłeczka ocenia dla nas krótko.
– Zawsze będzie mi niezręcznie komentować pracę byłych kolegów ze stacji, staram się tego nie robić. Osobiście hołduję jednak innemu stylowi uprawiania dziennikarstwa, niemniej zawsze to widz decyduje – ocenia.
Jednocześnie, nie odnosząc się do Miłosza Kłeczka, uważa, że nie zawsze takie sytuacje wpływają pozytywnie na oglądalność. – Widz jest dziś wybredny. Pamiętajmy, że telewizje konkurują z rynkiem podcastowym. Program musi bronić się merytorycznie, nie musi mieć dodatkowych "eventów". Sama staram się jednocześnie dbać o temperaturę dyskusji, ale i kontrolować ją tak, by goście na przykład nie obrażali się wzajemnie – tłumaczy.

Rozmawiamy ze znanym dziennikarzem, który dobrze zna Miłosza Kłeczka jeszcze z czasów pracy w TVP Info. Chce zachować anonimowość. Nie dziwi go zachowanie prezentera Republiki. – On po prostu taki jest. Pamiętam, jak odrzucił ogórek przez stół senatorowi Jackowi Buremu z Polski 2050 w programie "Woronicza 17". Dziś taki sposób uprawiania dziennikarstwa ma mu zapewnić korzyści ze strony PiS – słyszę z dobrze poinformowanego źródła.
Jednoznacznie o postawie Miłosza Kłeczka wypowiada się Krzysztof Ziemiec, były prezenter i publicysta TVP Info, który dziś współtworzy youtube'owy kanał Otwarta Konserwa.
– To niedopuszczalne. Chodzi zarówno o standardy dziennikarskie, jak i kulturę osobistą. Nigdy w życiu nawet w 1 proc. się tak nie zachowałem – kwituje Krzysztof Ziemiec w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.
Inny znany współpracownik Kłeczka z telewizji publicznej, także nie owija w bawełnę. – Odpiął wrotki – ucina, nie chcąc, nawet anonimowo, obszerniej krytykować byłego kolegi z pracy.

Szynol: Kłeczek sam wypisał się z zawodu dziennikarza
Postawę Miłosza Kłeczka ocenia w rozmowie z Wirtualnemedia.pl medioznawca Adam Szynol. Ekspert nie szczędzi krytyki, gdyż w jego odczuciu prezenter Republiki od dawna nie zachowuje się jak dziennikarz.
Nie mówmy o standardach, bo Miłosz Kłeczek dawno wypisał się z zawodu dziennikarskiego. Żaden dziennikarz się tak nie zachowuje. To, co Kłeczek wyczynia w Republice, uwłacza zawodowi. To dewastowanie wizerunku branży.
Według eksperta postawa prezentera Republiki nie może zaskakiwać, bo dał się poznać z tej strony jeszcze w czasach PiS-owskiej telewizji publicznej. – 10 lat temu, żeby zaskarbić sobie wdzięczność pryncypałów takich jak Pereira czy Kurski i politycznych sponsorów wpisał się na trwałe w działania TVP Info w czasach PiS. Dlatego dziś nie może dziwić, gdy podstawia posłowi kartkę, by ten napisał oświadczenie o rezygnacji z zaangażowania w stowarzyszenie Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego – ocenia Adam Szynol.
Nizinkiewicz: Kłeczek powinien poprzestać na aktywności fizycznej
Jacek Nizinkiewicz zwraca uwagę na program "Miłosz Kłeczek. W ruchu", w którym prezenter prowadzi rozmowy z gośćmi podczas aktywności fizycznej. – Może powinien skupić się na zdrowym stylu życia? Mówię to bez ironii i cienia złośliwości, bo propagowanie sportu dobrze mu wychodzi – mówi nam dziennikarz "Rzeczpospolitej".

Zwraca uwagę, że zachowaniem wobec posła Wnuka Miłosz Kłeczek nie zaszkodzi ani sobie, ani Republice, a wizerunkowi branży dziennikarskiej.
– Wśród telewidzów Republika ma "kiboli". Trzeba zrozumieć, że jest zapotrzebowanie na takie zachowania. Wzorce płyną pewnie z takich stacji jak Fox. Konkurencja ze strony kanałów internetowych coraz większa. Republika walczy więc o wspólnego widza z Kanałem Zero. Tam też padają ostre słowa. Prowadzący podczas debaty powinien być jednak bardziej jak sędzia piłkarski niż kibol.
Nizinkiewicz dodaje, że Miłosz Kłeczek mimo wszystko reprezentuje zawód dziennikarza. – Robi to celowo, by budować rozpoznawalność. Z dziennikarstwem nie ma to jednak nic wspólnego, ale nie przeszkadza widzom Republiki. Nie zaszkodzi sobie ani stacji, jednak to zachowanie rykoszetem uderzy w dziennikarzy – podsumowuje.











