MSZ zwolnił urzędnika za udostępnienie tekstu z OKO.Press. „Gorzka satysfakcja, jesteśmy niebezpieczni dla władzy”

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zwolniło z pracy urzędnika w randze radcy za to, że udostępnił na Facebooku post z serwisu OKO.Press, dotyczący podpisaniu przez Polskę deklaracji blokującej uznanie prawa do aborcji za prawo człowieka. - Gorzką pociechą jest „docenienie” nas jako medium niebezpiecznego dla przedstawicieli władzy - komentuje Piotr Pacewicz, redaktor naczelny OKO.Press.

jk
jk
Udostępnij artykuł:

Sprawę nagłośnił portal OKO.Press. - Zwolniona osoba była wieloletnim urzędnikiem służby cywilnej w randze radcy ministra. Zajmowała się analizami strategicznymi i planowaniem w wydziale programowania Departamentu Współpracy Rozwojowej MSZ. Kontaktowaliśmy się z nim i wiemy, że zamierza w sądzie domagać się przywrócenia do pracy - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Maria Pankowska, autorka portalu OKO.Press.

Ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych

Powodem zwolnienia urzędnika miało być „ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych - członka korpusu służby, poprzez zamieszczenie na portalu Facebook treści o charakterze szkalującym, a ponadto obrażającym osoby publiczne, w tym urzędującego Ministra Spraw Zagranicznych”. Jak podkreśla nasza rozmówczyni, sprawę jego zwolnienia należy postrzegać wielowymiarowo.

- Dotyczy ona wolności słowa w internecie i jej granic, prawa do wyrażania poglądów i komentowania rzeczywistości na prywatnych profilach, o co przecież, jak ostatnio zapowiadali, zamierzają walczyć przedstawiciele polskiego rządu. Zwolnienie obnaża hipokryzję tych deklaracji. Wpisuje się też w próby podporządkowania służby zagranicznej interesom partyjnym i odcięcia społeczeństwa od informacji o działaniach MSZ - mówi Maria Pankowska. Zapytany przez dziennikarkę resort odpowiedział, że „nie komentuje decyzji kadrowych podejmowanych w indywidualnych sprawach pracowniczych”.

Sprawą zajęła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która zapewniła zwolnionemu urzędnikowi pomoc prawną. - Jedna z kancelarii, z którą współpracujemy, podjęła się reprezentacji zwolnionej urzędniczki na naszą prośbę - informuje portal Wirtualnemedia.pl .Dominika Bychawska-Siniarska, członkini zarządu HFPC. - Moim zdaniem jest to działanie, które ma wzbudzić efekt mrożący. Po to, by pozostali pracownicy, których dotyczy ta sytuacja, powstrzymali się od podobnych zachowań. Tym samym ogranicza się ich swobodę wypowiedzi - mówi Bychawska-Siniarska serwisowi OKO.Press.

Piotr Pacewicz, redaktor naczelny OKO.Press, w rozmowie z nami podkreśla: - Gorzką pociechą jest „docenienie” nas jako medium niebezpiecznego dla przedstawicieli władzy, bo wytrącającym ich z przekazów dnia, jakie mają wyznaczać ramy ich publicznych wypowiedzi a może nawet ramy ich świadomości. Poważnie zaś: to rodzaj wewnętrznej cenzury podmiotowej, która ma zamknąć polityków obozu władzy w politycznej bańce. Słowo „bańka” jest tu zresztą niefortunne, to raczej schron o betonowych ścianach – mówi.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Nie żyje współtwórca "Króla Lwa". Pracował też przy innych kultowych filmach Disneya

Nie żyje współtwórca "Króla Lwa". Pracował też przy innych kultowych filmach Disneya

Znany youtuber wśród komentatorów Australian Open w Eurosporcie i HBO Max

Znany youtuber wśród komentatorów Australian Open w Eurosporcie i HBO Max

Zabójstwo Jarosława Ziętary. ABW pokazuje prokuraturze "ściśle tajne" dokumenty

Zabójstwo Jarosława Ziętary. ABW pokazuje prokuraturze "ściśle tajne" dokumenty

Nie tylko "Znachor" i "Lalka". Netflix zekranizuje kolejną klasyczną powieść

Nie tylko "Znachor" i "Lalka". Netflix zekranizuje kolejną klasyczną powieść

The Voice Comeback Stage Powered by Orange – pierwszy taki projekt, w historii telewizji
Materiał reklamowy

The Voice Comeback Stage Powered by Orange – pierwszy taki projekt, w historii telewizji

Biedronka oddaje głos pracownikom w nowej kampanii

Biedronka oddaje głos pracownikom w nowej kampanii