Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
Zgodnie z AI Act od 2 sierpnia 2026 w Polsce istnieje obowiązek oznaczania treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Nowe oznaczenia dostrzega już 74 proc. konsumentów, przy czym młodzi użytkownicy zauważają je 2 razy częściej niż starsi. 2 na 3 konsumentów twierdzi, że marki, które tego nie robią, po prostu oszukują.

Wymuszona transparentność jednak kosztuje. Ponad połowa badanych (53 proc.) deklaruje spadek zaufania do marki, w reklamach której pojawiają się oznaczenia "wygenerowano przez AI", a 48 proc. mniej ufa zawartym w nich informacjom (takim jak skład, cechy produktu, pochodzenie). 18 proc. zadeklarowało, że po informacji, że reklama powstała w całości przy użyciu AI, zrezygnowałoby z zakupu.
Najbardziej nieufni i niechętni AI w reklamie są jednak najmłodsi badani (18–24). Niemal trzy czwarte z nich (73 proc.) deklaruje, że oznaczenia obniżają ich zaufanie do marki, a aż 38 proc. rezygnuje z zakupu.

W najmłodszej grupie sztucznie wyglądające zdjęcia, grafiki i postacie to najbardziej irytujące elementy reklam – twierdzi tak ponad połowa (53 proc.) osób w wieku 18–24.
– Jeśli wykorzystanie AI wynika ze strategii, insightu czy ma sensowne uzasadnienie, to może być podstawą świetnych kampanii i genialnym narzędziem. Ale – co pokazują badania – wykorzystywanie go zawsze i wszędzie jako drogi na skróty prowadzi do slopizacji marketingu i niszczenia zaufania konsumentów. My z tym walczymy. Zbliżamy marki do ludzi. Nasz rebranding i hasło "Matters" są na to odpowiedzią – tłumaczy Łukasz Kępiński, CEO Tears of Joy.

Poczucie "slopizacji marketingu" dotyka wszystkich grup docelowych. Aż 73 proc. Polek i Polaków jest zmęczonych gigantyczną liczbą postów i reklam, które "nic nie dają", a 2/3 (odpowiednio 63 proc. i 69 proc.) twierdzi, że większość marek walczy o uwagę, mając niewiele do powiedzenia, a różne reklamy są do siebie coraz bardziej podobne.












