W grudniu 2025 roku pojawiło się w mediach społecznościowych nagranie, o którym poinformowała Rzecznika Praw Pacjenta redakcja Menedżera Zdrowia.
Pojawił się na nim wizerunek Krzysztofa Cugowskiego. Wideo pokazuje, że wdał się na nim w bójkę w Sejmie z przedstawicielem firmy farmaceutycznej. Został wyprowadzony przez straż, a całość zdarzenia pokazała jedna ze stacji TV.
W kolejnych minutach filmu muzyk tłumaczył, że chorował na cukrzycę, a leki zapisywane mu przez lekarzy nie pomagały.

Jak opisuje nagranie Rzecznik Praw Pacjenta, pomogła dopiero odpłatna metoda osoby, która propaguje w przestrzeni publicznej pseudomedycynę, prawdopodobnie polegająca na przyjmowaniu preparatów (niezbadanych, niezatwierdzonych do stosowania) sprzedawanych przez wspomnianego pseudomedyka (chodziło o Jerzego Ziębę - red.).
AI użyta do dezinformacji
Oczywiście sytuacja pokazana w nagraniu nigdy nie miała miejsca. W tej sprawie wypowiedział się Krzysztof Cugowski.
"Od jakiegoś czasu w mediach społecznościowych pojawiają się filmy wykorzystujące mój wizerunek, w których mam rzekomo wspierać pseudomedycynę. Nie dajcie się nabrać, to przykłady deepfake, czyli fałszywe filmy wytworzone przy użyciu sztucznej inteligencji. Podjęliśmy już kroki mające doprowadzić do usunięcia tych materiałów, które są oszustwem. Miejcie się na baczności, uważajcie i nie dajcie się oszukać" – zabrał głos na Facebooku.

RPP konkluduje, że na tej dezinformacji skorzystał tylko oferujący płatne usługi.
"W związku z tą sytuacją i troską o ochronę pacjentów przed fałszywymi treściami szerzącymi dezinformację medyczną, Rzecznik Praw Pacjenta wystąpił do organów właściwych do wykrywania i ścigania przestępstw" – informuje.
– Oszukiwanie pacjentów, żerowanie na ich zdrowiu i życiu są i będą przeze mnie tępione i ścigane. Nie ma zgody na takie działania i na krzywdzenie pacjentów oraz ich rodzin przez osoby dążące jedynie do osiągania zysków – mówi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

– Przeciwdziałanie dezinformacji medycznej jest poważnym wyzwaniem dla naszego państwa, w które należy zaangażować wiele organizacji, urzędów czy instytucji. Ale też każdy z nas powinien uruchomić krytyczne myślenie, sprawdzać, czy to, co czyta w sieci jest prawdziwe, a w razie wątpliwości nie podawać takich informacji dalej i weryfikować je w wiarygodnych źródłach – dodaje.
Przytacza także za Demagogiem sprawę popularnego na Instagramie, jak się okazało fikcyjnego lekarza. Jego działalność opierała się na schemacie typowym dla oszustw z wykorzystaniem fałszywego autorytetu medycznego.
Rzekomy lekarz Adrian Halewski miał swoje konto na platformach społecznościowych – podaje Rynek Zdrowia. Namawiał do zakupu suplementu diety, który rzekomo miał leczyć wiele schorzeń. Jednak doktor Halewski nie istnieje.
Nie ma go w bazie lekarzy posiadających prawo wykonywania zawodu prowadzonej przez Naczelną Izbę Lekarską. Wszystko, co widnieje na jego profilach, zostało wygenerowane przez AI. Zanim jego konto na Instagramie zostało usunięte, zgromadził 100 tys. obserwujących.












