Obraźliwe nazwy na mapach Google. Firma zabrała głos

Od soboty w Google Maps widoczne były obraźliwe określenia miejsc na terenie Warszawy, np. "Pałac Kibolski", zamiast Pałac Prezydencki. Według informacji Ministerstwa Cyfryzacji nie był to zorganizowany atak - przekazał wiceszef resortu Dariusz Standerski. - Google na bieżąco usuwa niewłaściwe nazwy - poinformowała firma.

Patryk Pallus
Patryk Pallus
Udostępnij artykuł:
Obraźliwe nazwy na mapach Google. Firma zabrała głos
fot. Google Maps

Od sobotniego wieczora użytkownicy Map Google informowali w mediach społecznościowych, że w aplikacji nawigacyjnej widoczne były obraźliwe nazwy obiektów i miejsc na terenie Warszawy, zamiast oryginalnych.

Przykładowo Pałac Prezydencki widoczny był pod nazwą "Pałac Kibolski", nazwa "Grób Znanego Żołnierza SS" zastąpiła Grób Nieznanego Żołnierza, a pomnik Syreny nad Wisłą przemianowany został na "Pomnik roznegliżowanej Marty Kaczyńskiej nad Wisłą".

Wiceminister: nie był to atak

W poniedziałek rano wymienione obiekty miały już swoje oryginalne nazwy w Mapach Google, ale nadal można było zobaczyć miejsca, takie jak "Park im. Heinricha Himmlera", czy "patelnia z Polakami al'dente".

- Według naszych aktualnych informacji to nie był żaden atak czy zorganizowana akcja - przekazał poniedziałek, w programie Onet Rano wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski. Jak tłumaczył, Google udostępnia użytkownikom map funkcję "Zaproponuj zmianę", gdzie każdy może wpisać m.in. alternatywną nazwę czy adres danego miejsca.

Jak wskazuje Google w swoim serwisie, zgłoszona zmiana nie pojawia się od razu. Zgłoszenie jest bowiem przetwarzane przez system moderacji, po czym może zostać zaakceptowane albo odrzucone.

- Jak różne aplikacje, które dostarczają nam mapy, robią aktualizację swoich systemów, to czasem się zdarza błąd, niedopatrzenie, jakiś problem i w tym przypadku mieliśmy z tym do czynienia - wskazał Standerski, tłumacząc dlaczego obraźliwe nazwy były widoczne w aplikacji.

- W uproszczeniu dzieciaki się dorwały i zaczęły kombinować. Skutek był bardzo poważny, bo wielu ludzi na tych mapach jeździ i to jest ich nawigacja do celu. I okazało się, że celem nie jest już Pałac Prezydencki na przykład, a "Pałac Kibolski" - mówił wiceminister cyfryzacji.

Pytany, czy mógł to być test rosyjskich służb wobec polskich możliwości cyfrowych, Standerski odpowiedział, że "niestety każde takie incydenty to są testy - albo wykonywane przez wrogie służby, albo bacznie obserwowane przez wrogie służby".

- Jestem przekonany, że na Wschodzie powstała notatka z tego, że grupka dzieciaków potrafiła namieszać na bardzo popularnej aplikacji z mapami. Wyciągnięto wnioski, sprawdzono, gdzie są podatności i pewnie to będzie w przyszłości wykorzystywane, żeby na przykład pomieszać transport - czy to transport medyczny, czy to nawet transport wojskowy. Na pewno takie rzeczy nie sprzyjają naszemu bezpieczeństwu - ocenił Standerski.

Google: egzekwujemy nasze zasady dotyczące treści

"Na bieżąco usuwamy niewłaściwe nazwy przypisane do wielu lokalizacji w Polsce w Mapach Google. Blokujemy odpowiedzialne za nie konta i rygorystycznie egzekwujemy nasze zasady dotyczące treści" - przekazało Wirtualnemedia.pl biuro prasowe Google Polska.

Firma poinformowała PAP, że jej zespoły przywracają prawidłowe nazwy lokalizacji, a zmiany będą widoczne w Mapach Google w miarę aktualizacji danych. Biuro prasowe nie odniosło się do pytania o błąd w aplikacji.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

"Niepokochani" pierwszym serialem audio w TVN24+

"Niepokochani" pierwszym serialem audio w TVN24+

Awans w New Age Media

Awans w New Age Media

STS na dłużej z Pogonią Szczecin

STS na dłużej z Pogonią Szczecin

Koniec zdjęć do 6. serii "The Office PL". "Sezon jeszcze mocniej wychodzi poza biuro"

Koniec zdjęć do 6. serii "The Office PL". "Sezon jeszcze mocniej wychodzi poza biuro"

Merach wszedł do Polski. "Liczą się konsumenci, nie influencerzy"
Materiał reklamowy

Merach wszedł do Polski. "Liczą się konsumenci, nie influencerzy"

Ekipa nie dostanie zwrotu pożyczek od spółki filmowej. Więcej kapitału

Ekipa nie dostanie zwrotu pożyczek od spółki filmowej. Więcej kapitału