Jak podawaliśmy, Donald Trump publicznie świętował zakończenie programu. "Colbert wreszcie odchodzi z CBS. Niesamowite, że utrzymał się tak długo! Bez talentu, bez wyników, bez życia. Był jak martwy człowiek. Można wziąć kogokolwiek z ulicy i byłby lepszy niż ten całkowity palant. Dzięki Bogu, że w końcu zniknął!" – stwierdził.
Sam Colbert podczas ostatniego odcinka nie wspominał ani razu o Trumpie, podkreślał wdzięczność za lata pracy. Nie rozwodził się nad okolicznościami zdjęcia audycji z anteny.
Colbert bez audycji
Kierownictwo stacji powoływało się na problemy finansowe jako podstawę wycofania programu. Natomiast zdaniem Bloomberga poważnym wyzwaniem dla funkcjonowania programu okazał się także YouTube oraz sposób, w jaki konsumujemy dziś materiały wideo.
Widzowie nie czekają już tak chętnie do godziny 23:35 na audycję telewizyjną. Wszystko - od monologów, przez wywiady, po najlepsze momenty programu - dostępne jest na wyciągnięcie ręki w smartfonie.

Dane Bloomberga wskazują jasno: przychody z reklam w amerykańskich programach typu late night spadły w ciągu ostatniej dekady o niemal 60 proc.: z blisko 520 mln dolarów w 2017 roku do ok. 209 mln w ubiegłym roku.
Branża telewizyjna przegrała walkę o uwagę widza z atomizacją mediów społecznościowych. W epoce, w której każdy żyje w swojej własnej "bańce" informacyjnej, tworzenie satyry trafiającej do masowego odbiorcy stało się coraz trudniejsze.
Co w zamian?
Symbolem tej zmiany jest to, co zajmie miejsce Colberta w ramówce CBS. Zamiast kolejnego programu opartego na aktualnych wydarzeniach, stacja stawia na Comics Unleashed Byrona Allena.
Czytaj także: 360 mln zł dla TVP. Kolejne przelewy z budżetu państwa
To format typu "evergreen", który unika polityki i świetnie sprawdza się w powtórkach. To sygnał, że telewizja należąca do Paramount wybiera bezpieczną rozrywkę kosztem polityki.

Paramount jest na drodze do pozyskania Warner Bros. Discovery, do którego należą m.in. stacje CNN oraz TVN. Transakcja może zostać zakończona nawet do połowy lipca.










