O tym, że postawiono mu zarzuty prokuratorskie dotyczące składania fałszywych zeznań, Piotr Nisztor poinformował w poniedziałek na X. – Sprawa jest absurdalna (oświadczenie cały czas aktualne👇) i jest kolejnym elementem uderzenia we mnie oraz @RepublikaTV za ujawnienie patologii rządu D. Tuska – ocenił.
– Nie dam się jednak zastraszyć! – zapewnił.
O czym Nisztor rozmawiał z Obajtkiem
W marcu 2018 roku Onet ujawnił nagranie rozmowy Piotra Nisztora z Danielem Obajtkiem, zaznaczając, że odbyła się ona w czerwcu 2018 roku w gabinecie ówczesnego prezesa Orlenu. Dziennikarz Republiki sugerował, żeby w koncernie zatrudniono jego ojca i żonę Aleksandrę Dołhan.
– Coś jej zaproponujemy, za trzy miesiące będzie miała upload, dostanie trzydzieści procent więcej czy czterdzieści. My o nią zadbamy – zapewnił na nagraniu Obajtek. Podobną deklarację złożony w odniesieniu do ojca Nisztora.

Według Onetu niedługo potem żona dziennikarza została zatrudniona w Orlenie. Natomiast Nisztor wiele razy chwalił, m.in. na antenie TVP Info, działania firmy zarządzanej przez Obajtka.
Tymczasem w trakcie procesu karnego, który wytoczył kilka lat później Grzegorzowi Jakubowskiemu, Piotr Nisztor przecząco odpowiedział na pytanie, czy w związku ze swoją znajomością z Danielem Obajtkiem załatwiał pracę dla swojej żony i ojca.
Piotr Nisztor: to część represji wobec Republiki
Już w pierwszej połowie maja Piotr Nisztor informował, że prokuratura planuje postawić mu zarzuty karne. Przekonywał, że śledczy działają "na polityczne polecenie" i "w ramach zemsty Donalda Tuska i jego ekipy za ujawniane przeze mnie patologie i skandale".
– To także jeden z elementów represji wymierzonych w Republikę, niezależną stację telewizyjną, patrzącą rządowi Donalda Tuska na ręce. Wszystko po to, aby nas zastraszyć i zniszczyć, aby nikt już nie śmiał mówić o korupcji, patologiach, złodziejstwie, niejasnych interesach i kłamstwach tej władzy – wyliczył.

Twierdził, że przy tych działaniach prokuratury "kluczową rolę odgrywa Roman Giertych i jego ferajna". Próbował też podważyć wiarygodność nagrania jego rozmowy z Obajtkiem.
– W efekcie tych politycznych działań prokuratura Żurka na podstawie zmanipulowanych, najprawdopodobniej sfałszowanych, pochodzących z niewiadomego źródła fragmentów nagrań mojej rzekomej rozmowy z Danielem Obajtkiem, byłym prezesem Orlenu, chce mi się przedstawić zarzuty. Portal Onet.pl ujawnił te fragmenty dokładnie 5 lat po ich powstaniu, aby ci, którzy za tym stoją nie ponieśli odpowiedzialności (śledztwo z mojego zawiadomienie w tej sprawie nie zostało wszczęte, właśnie z tego powodu) – napisał.
– W dacie wskazanej przez portal nie byłem nawet w siedzibie Orlenu (nie byłem tam również w tygodniach poprzedzających tę datę, jak i w tygodniach już po wskazanej rzekomej dacie nagrania). Prokuratura nie tylko nie posiada nośników/nośnika na którym zostały one zarejestrowane, ale także oryginałów a cała sprawa to polityczna hucpa, aby dopaść niewygodnego dziennikarza – dodał.

Zdaniem Nisztora ujawnienie nagrania to "dobrze zaplanowana operacja wymierzona w zniszczenie mnie i odebranie wiarygodności za publikowane materiały". – Zamierzam udowodnić swoją niewinność i obnażyć bezprawne, polityczne działania prokuratury Waldemara Żurka, a także w dalszym ciągu konsekwentnie ujawniać patologie i nieprawidłowości na szczytach władzy w Republice i "Gazecie Polskiej" – zapowiedział.










