"Polski Murdoch" z Republiki. "Jedno słowo Kaczyńskiego i Sakiewicza nie ma"

Po wizycie policji u prezesa Republiki internet zalały komentarze o Tomaszu Sakiewiczu i jego asystentce. Jedni widzą w tym polityczne prześladowanie, inni – kompromitację szefa stacji. – Zawsze marzył o pozycji, którą dziś zajmuje – mówi Piotr Barełkowski, były prezes nadawcy. – Ma ambicję być demiurgiem polskiej prawicy – dodaje Bartosz Wieliński z "Gazety Wyborczej".

Adrian Gąbka
Adrian Gąbka
Udostępnij artykuł:
"Polski Murdoch" z Republiki. "Jedno słowo Kaczyńskiego i Sakiewicza nie ma"
Tomasz Sakiewicz podczas Kongresu Partii Konserwatywnych

15 maja. Piątkowe popołudnie w Republice upłynęło pod znakiem wydania specjalnego. Stacja podała, że policja weszła do domu Tomasza Sakiewicza i skuła jego asystentkę. Powodem był jeden z wielu fałszywych alarmów. Funkcjonariusze otrzymali informację, że w mieszkaniu znajduje się "dziecko w niebezpieczeństwie".

Live z mieszkania Tomasza Sakiewicza
Live z mieszkania Tomasza Sakiewicza © YouTube | Telewizja Republika

Sakiewicz wezwał policję do udostępniania nagrania z interwencji. Jak podał TVN24, na to nie chce zgodzić się prokuratura. Dlatego że jedna z osób była niekompletnie ubrana. Prezes Republiki miał mieć na sobie tylko t-shirt i bokserki. Twierdzi, że choć mieszkanie jest wykorzystywane w celach redakcyjnych, to w trakcie interwencji przebierał się przed wyjściem z asystentką.

Później Sakiewicz i inni przedstawiciele Republiki oskarżyli o incydent "kroptodyktaturę Tuska". Mówili o ubeckich metodach. Sympatycy Prawa i Sprawiedliwości oraz stacji uznali to za prowokację, dowód na prześladowania stacji, jej prezesa i w ogóle mediów krytycznych wobec rządu.

W sieci pojawiła się lawina memów i wygenerowanych przez sztuczną inteligencję filmów, które mają przedstawiać Sakiewicza.

"Najlepsza stacja na świecie"

Cofnijmy się. Koniec stycznia, siedziba Republiki przy Placu Bankowym w Warszawie. Poseł PiS Dariusz Stefaniuk nagrywa krótki film zza kulis. W kadrze pojawia się Tomasz Sakiewicz.

"Witam wszystkich, którzy oglądają Telewizję Republika. To najlepsza stacja w Polsce, najlepsza w Europie i najlepsza na świecie, co nawet potwierdziła ostatnia nagroda dana nam przez konserwatystów światowych w centrum Trump Kennedy" – cieszy się Sakiewicz.

Brzmi jak deklaracja wiary: nie tylko w projekt, ale i własną pozycję. Brzmi, jakby naprawdę uwierzył, że jego stacja jest i bardziej profesjonalna, i bardziej wpływowa niż amerykański Fox News.

Dla posła PiS takie nagranie może być szansą na częstsze zaproszenia dla Republiki.

– Prezes PiS musi liczyć się z Sakiewiczem. I to bardzo. Posłowie PiS mówią, jak ogromny wpływ ma Republika na prawicowych wyborców. Mówią: jak zacząłem bywać w Republice, to od razu na spotkania przychodzi więcej ludzi. I z większym szacunkiem podchodzą – mówi nam Jacek Gądek, dziennikarz polityczny "Newsweeka".

Tomasz Sakiewicz staje się władcą dusz prawicowych wyborców. Przejął widzów TVP formowanych przez Jacka Kurskiego i jeszcze ich radykalizuje. Przywiązuje ich do swojej telewizji. Strzyże ich też z pieniędzy i beszta, by wpłacali pieniądze na jego telewizję.

Jacek Gądek
dziennikarz polityczny "Newsweeka"

Równolegle w kuluarach mówi się o problemach finansowych Republiki, które rosły wraz z odpływem reklamodawców i coraz to ostrzejszym przekazem stacji. Sakiewicz na każdym kroku apeluje, by wspierać finansowo jego media. Niedawno zasugerował ministrowi z kancelarii prezydenta, żeby i Karol Nawrocki zachęcał do przekazywania wpłat na stację.

Piotr Barełkowski, były prezes Telewizji Niezależnej, która była kiedyś nadawcą Republiki: – Zawsze marzył o pozycji, którą obecnie zajmuje i należy mu pogratulować konsekwencji, bo przecież w "Gazecie Polskiej" i w Republice różnie bywało. Sakiewicz potrafi doskonale grać w teatrze życia, budować poprawne relacje z ludźmi, na których mu zależy, i chłodne z natrętami oraz drugim garniturem gości. Tomasz Sakiewicz to z całą pewnością osoba z wielką wizją i niemniejszymi ambicjami.

Profesor Jacek Dąbała, medioznawca z UJ, audytor jakości mediów, dodaje: – Tomasz Sakiewicz jest dziennikarzem o określonych, bardzo wyrazistych poglądach. Jest to postać widoczna, zaznaczająca się i oddziałująca na polską rzeczywistość. Przynajmniej w określonym zakresie, który można dostrzec w badaniach.

Od podziemia do mediów

Tomasz Sakiewicz to warszawiak z dziada pradziada. Urodził się w 1967 roku. Opowiada, że w latach 80. działał w opozycji antykomunistycznej – w konspiracyjnych strukturach licealnych, Ruchu Katolickiej Młodzieży Niepodległościowej, współpracował z prasą podziemną.

– Wydawał pismo, a ja załatwiałem pieniądze – wspomina Ryszard Czarnecki, jego licealny znajomy, były eurodeputowany PiS.

– To były media takie jak "Słowo niezależne", przeznaczone dla młodych ludzi. Współpracowałem z "Wiadomościami Codziennymi". To była ekipa bliska "Głosu" Antoniego Macierewicza, starsi koledzy. Ale dawali możliwość pisania do tych mediów, tworzyliśmy grupy konspiracyjne. To naturalna konsekwencja walki o wolność słowa i w ogóle wolność – mówi nam Tomasz Sakiewicz.

Po maturze studiował psychologię (specjalizacja psychologia dziecięca) na Uniwersytecie Warszawskim, ale pracy magisterskiej nie napisał. Napisał za to bajki dla swoich dzieci.

Na początku lat 90. Sakiewicz zaangażował się politycznie, bo – jak podkreśla– tam trafili jego koledzy z prasy podziemnej. – Byliśmy razem w partii politycznej ZChN. Opuścił jej szeregi razem z Antonim Macierewiczem lub zaraz po nim. W młodości był zaangażowanym człowiekiem, z żyłką społeczną, polityczną. Wyróżniał się na tle rówieśników – mówi Ryszard Czarnecki.

Sakiewicz twierdzi, że proponowano mu szersze zaangażowanie w politykę, ale odmówił. Tak to dziś tłumaczy: – W 1991 roku ostatecznie wycofałem się z jakiegokolwiek uprawiania polityki. Doszedłem do wniosku, że partii w Polsce jest dużo, a brakuje konserwatywnych mediów i że bardziej to odpowiada mojej naturze.

Wielu uważa, że polityki Tomasz Sakiewicz nigdy nie porzucił.

Barełkowski: – Miał inną wizję i był zawsze bardzo zaangażowany politycznie. Myślę, że potrafi budzić wśród współpracowników sympatię, jak każdy polityk. To dziś bez wątpienia człowiek sukcesu, jednak uważam, że ten czas nie będzie trwał zbyt długo.

Dlaczego? – Dziś Telewizja Republika niemal oficjalnie jest organem Prawa i Sprawiedliwości. Jako medium prywatne ma do tego prawo. Jednak po wielu latach widzimy załamanie się tej partii i wielki kryzys jej narracji oraz propagandy, za którą odpowiedzialna jest m.in. Republika. Z tego powodu widzę bliską perspektywę osłabienia przekazu PiS na rzecz komunikatów obu Konfederacji – odpowiada Barełkowski.

"Relacje między Sakiewiczem i Kaczyńskim są bardzo ciekawe"

Największymi akcjonariuszami Telewizji Republika są spółki Słowo Niezależne, Niezależne Wydawnictwo Polskie, Fundacja Niezależne Media i sam Tomasz Sakiewicz. Jak podawał Konkret24, w Słowie Niezależnym 150 z 474 udziałów ma spółka Srebrna, której rzeczywistym beneficjentem (według KRS) jest Jarosław Kaczyński.

Jej prezesem do sierpnia był Kazimierz Kujda, który od lat 90. był zaangażowany w działalność PiS. Zastąpił go Tomasz Barczak, w ostatnich wyborach prezydenckich pełnomocnik finansowy komitetu Karola Nawrockiego. Wiceprezesem Srebrnej jest Jacek Cieślikowski, od 2006 roku warszawski radny PiS. W radzie nadzorczej spółki zasiada też m.in. Grzegorz Tomaszewski, brat cioteczny Kaczyńskiego.

Większość udziałów w Forum, czyli wydawcy "Gazety Polskiej Codziennie", mają spółki zarządzane przez działaczy PiS: Geranium (44,04 proc.) i Srebrna (17,73 proc.). 22.49 proc. walorów należy do spółki Słowo Niezależne wydającej m.in. Niezalezna.pl, zaś wśród pozostałych inwestorów są Katarzyna Gójska (5,09 proc.), Tomasz Sakiewicz (3,77 proc.), Roman Rojek (2,51 proc.) i Marcin Wolski (0,45 proc.).

Prezesem spółki Forum, dyrektorką generalną w spółce Niezależne Wydawnictwo Polskie oraz w spółce Słowo Niezależne, członkinią rady nadzorczej Telewizji Republika jest Beata Zofia Dróżdż. To radna Sejmiku Województwa Łódzkiego z nadania PiS, która bezskutecznie ubiegała się o mandat poselski w ostatnich wyborach parlamentarnych.

Mimo tych powiązań nasi rozmówcy nie uważają, żeby relacje między Kaczyńskim a Sakiewiczem były dobre. Niedawno nawet Marzena Paczuska, była szefowa "Wiadomości" TVP za czasów PiS, jako członkini Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zagłosowała przeciwko rozłożeniu rocznych rat Republiki za koncesję na raty miesięczne.

Zastanawiam się, czy Sakiewicz nie podpadł prezesowi Kaczyńskiemu i prezes PiS nie chce mu ułatwiać gry, żeby się finansowo rozwijał. Raczej wolałby, żeby się finansowo ciągle dusił. Na pewno relacje między Sakiewiczem i Kaczyńskim są bardzo ciekawe. Wiemy, że szef Republiki domaga się audiencji na Nowogrodzkiej, ale jej nie dostaje. Kaczyński w czasie rządów PiS też nie dawał Sakiewiczowi urosnąć za bardzo.

Bartosz Wieliński
 zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej"

Już jesienią 2024 roku posłanka Joanna Lichocka skrytykowała Republikę za zbiórki tylko na swoje konto zamiast na partię, która zajmowała się wówczas pozyskiwaniem środków finansowych na kampanię prezydencką Karola Nawrockiego. Zgrzytów było więcej.

– Sakiewicz ma ambicje stania się takim demiurgiem polskiej prawicy. To on chciałby rozdawać karty. Kaczyński wie, czym ta gra pachnie i do tego nie dopuszcza. Stąd krytyka, że publikuje informacje o sporach w PiS-ie. Znamienne były te spory, na co wpłacać, na PiS czy na Republikę, wyświetlanie kodu QR dotyczącego wpłat na Republikę podczas konferencji, na której Kaczyński prosił o datki. Te sygnały pokazują, że relacje z PiS-em nie są takie gładkie i jednoznaczne, jakby się mogło wydawać – zauważa Wieliński.

Zdaniem naszych rozmówców prezes Republiki prowadzi własną grę, która nie zawsze pokrywa się z interesami Kaczyńskiego.

– Sakiewicz nie jest propagandystą jednej opcji. To mit, że Republika służy PiS-owi. W samym PiS-ie o Republice mówi się "Partia Republika", a nie Telewizja Republika. Sakiewiczowi zależy na dwóch rzeczach: na pieniądzach i władzy. Chciałby zbudować warty miliardy koncern medialny, ale jego własny radykalizm i ekscesy na antenie Republiki stają na przeszkodzie realizacji tej wizji – przekonuje Gądek.

W jego ocenie aspiracje Sakiewicza wychodzą poza świat mediów.

Chciałby też mieć jak największy wpływ na PiS, by wprowadzić na listy tej partii swoich ludzi, a potem do Sejmu i szachować Jarosława Kaczyńskiego. Osobiście Kaczyński nie znosi Sakiewicza - jego buty, rozpasania i chęci wpływania na partię. A także za to, że w czasach rządów PiS Sakiewicz dzięki pieniądzom od państwa żył jak pączek w maśle, a teraz jego Republika nie chce popierać PiS, a wręcz promuje Konfederację i partię Grzegorza Brauna.

Jacek Gądek
dziennikarz polityczny "Newsweek Polska"

Pierwszy etap – "Gazeta Polska"

To Sakiewicz miał namówić Piotra Wierzbickiego, który został zmuszony do odejścia z gazety "Nowy Świat", do założenia "Gazety Polskiej". Tytuł zaczął ukazywać się w 1993 roku. Na jego łamach publikowali m.in. Rafał Ziemkiewicz, Piotr Semka, Andrzej Gwiazda, Jerzy Targalski, Stanisław Michalkiewicz, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Marcin Wolski, Eliza Michalik czy Tomasz Terlikowski.

Michalik, która w 2003 roku napisała z Sakiewiczem książkę "Układ", związała się potem z lewicowo-liberalnymi mediami. Terlikowski, który był redaktorem naczelnym i szefem programowym Republiki, niedawno dołączył do TVN24+. Żadne z nich nie chce dziś rozmawiać o Tomaszu Sakiewiczu.

Chętnie mówią za to obecni współpracownicy szefa Republiki, oczywiście wyłącznie komplementując prezesa.

Piotr Nisztor: – Poznałem Tomasza Sakiewicza ponad 20 lat temu, kiedy zaczynałem pracę w "Gazecie Polskiej". Napisałem maila, że chciałbym pisać do gazety. I od razu dostałem szansę, zostałem rzucony na głęboką wodę. Zresztą Tomek, od kiedy pamiętam, zawsze dawał szansę młodym ludziom, stawiał na młodych. Pewnie dlatego Republika ma jeden z najmłodszych zespołów w mediach.

Młodsi reporterzy Republiki, a nawet pracownicy techniczni, w przeciwieństwie do dziennikarzy wszystkich pozostałych stacji, ignorują pytania o sytuację w redakcji. Obawiają się, że prezes będzie szukał "kreta".

Co powiedział Tomasz Sakiewicz w Krakowie?

Sakiewicz – jak słyszę – od początku ma tzw. "instynkt medialny". Współpracownicy twierdzą, że zawsze "tryskał pomysłami".

Piotr Nisztor: – Obecnie kolegia są zdalne, ale pamiętam stacjonarne, które odbywały się przy Filtrowej, gdzie mieści się "Gazeta Polska". Tomasz Sakiewicz mówił: "W tym numerze zróbmy jeszcze to" albo "dołączmy naklejkę". I okazywało się, że to był hit. Te pomysły naprawdę "żarły".

Sakiewicz zapisuje sobie jeszcze jedną zasługę: – Pewnie niewiele osób wie, że pierwszą stronę internetową spośród liczących się mediów papierowych miała "Gazeta Polska"; jeszcze przed Gazeta.pl. Otoczenie Piotra Wierzbickiego było sceptyczne, więc spowolniliśmy ten projekt. Była połowa lat 90., już wtedy myślałem poważnie o internecie. Jak zostałem naczelnym, to już bardzo mocno zacząłem stawiać na media internetowe.

Sakiewicz: Republice grozi poważne niebezpieczeństwo! Rząd nas inwigiluje i dąży do likwidacji

W 2005 roku Sakiewicz zastępuje Wierzbickiego w fotelu redaktora naczelnego "Gazety Polskiej". I rozbudowuje "prawicowe medialne imperium" o portal niezależna.pl (2008 rok) i dziennik "Gazeta Polska Codziennie" (2011 rok).

"Telewizja Sakiewicza"

– Była demonstracja w obronie TV Trwam. Ewa Stankiewicz zorganizowała spotkanie pod TVP. Publicznie zadała mi pytanie, czy można zacząć zbierać pieniądze na "Telewizję Sakiewicza" – Tomasz Sakiewicz wraca do 2013 roku, kiedy zaczęła działać Republika.

Nie chciał telewizji ze swoim nazwiskiem w tytule. – Uważałem, że byłoby to zbyt pyszne i zbyt dzielące – zastrzega Sakiewicz.

10 kwietnia zaczęła nadawać Telewizja Republika. Początki były skromne: kilka pomieszczeń, częste awarie, młody zespół.

Jeden z zatrudnionych wtedy w Republice wspomina: – Stacja była mała z niewielkim budżetem, więc zatrudniła cały tłum dzieciaków. Pracowaliśmy wtedy za trzech za grosze, ale było fajnie. Przez pierwsze miesiące codziennie były awarie, zerwania emisji z powodu problemów technicznych.

Inny dodaje: – 3-4 pokoje, dwa studia, antresola i gabinet pana Dobrzyńskiego. Było jak w domu. Przypominało to redakcje z początku lat 90.

Na początku Republika miała funkcjonować w modelu a la carte (opłata subskrypcyjna miała wynosić 5 złotych za miesiąc). Jednak stacja szybko postawiła na jak najszerszy zasięg i bezpłatną dystrybucję. Naraziła się ojcu Tadeuszowi Rydzykowi.

Twórca Radia Maryja i TV Trwam zasugerował, że Republika nie jest niezależna, ponieważ miała otrzymać za darmo miejsce na transponderze satelitarnym Cyfrowego Polsatu. Zakonnik zauważył też, że szef "Gazety Polskiej" udzielił wypowiedzi portalowi naTemat.pl, należącemu wówczas do Tomasza Lisa. Sakiewicz wyjaśniał, że miejsce na transponderze wynajął po cenach rynkowych.

Oglądalność Republiki była początkowo marginalna – w 2014 roku było to średnio niespełna 10 tys. widzów (0,09 proc. udziału w rynku telewizyjnym). Mimo to stacja była kuźnią kadr dla Telewizji Polskiej Jacka Kurskiego. Pierwsza ekipa Republiki zrobiła karierę na Placu Powstańców po przejęciu w 2015 roku władzy przez Prawo i Sprawiedliwość (Michał Rachoń, Karol Jałtuszewski, Karolina Tomaszewicz, Bartłomiej Graczak, Piotr Pawelec i Jan Korab). Dzisiaj z tej grupy tylko Rachoń pracuje ponownie w Republice.

Na naukach w TVP

W 2016 roku największe gwiazdy Republiki przeszły do Telewizji Polskiej. Michał Rachoń twierdzi, że w "TVP był na wypożyczeniu".

Sięga po sportowe porównanie: – Nie miałem wielkiej ochoty przechodzić do TVP. Moi szefowie podjęli taką decyzję na zasadzie sportowej. Tomasz Sakiewicz był jak trener lub prezes klubu, a ja jak zawodnik. Mówił: "Słuchaj, chłopie, masz iść do tego klubu, bo rozwiniesz się jako sportowiec, a być może później wrócisz do klubu macierzystego". Tomek przekonał mnie podejściem: "My w przyszłości zbudujemy coś dużego, ale potrzebujemy zdobyć doświadczenie, wiedzę, dlatego masz iść do TVP".

– Ci, którzy chcieli być lojalni, przyszli do mnie zapytać, co zrobić z propozycjami, które dostawali. Uważałem, że potrzebujemy pewnej grupy ludzi, która nauczy się pracować w dużych mediach, mających środki rozwoju. Michał Rachoń był najważniejszym przykładem. On rzeczywiście mówił, że jeżeli nie chcę, żeby odchodził, to zostanie. Wiedziałem, że ma tam wielką szansę rozwoju i nauki – zapamiętał Sakiewicz.

Dla Republiki nie był to łatwy czas. W pierwszym roku prezesury Jacka Kurskiego na Woronicza stacja miała 0,11 proc. udziału w rynku, a w ostatnim, czyli w 2022, już tylko 0,09 proc.

– Prawo i Sprawiedliwość chciało, żeby media publiczne były przeciwwagą dla mediów liberalno-lewicowych. Dla nas to była niedobra decyzja, bo stanowiła barierę w rozwoju. Ten rynek, który my moglibyśmy zająć, zagospodarowały media publiczne – mówi szef Republiki.

Złoty czas

Złote czasy dla Republiki zaczynają się pod koniec 2023 roku. To okres zmiany warty w mediach publicznych, przejętych w gorącej atmosferze po rządach Zjednoczonej Prawicy. Przez liczne transfery w redakcji brakuje miejsca. Stacja zatrudniająca ponad 300 osób przygotowuje przeprowadzkę z siedziby na warszawskim Muranowie do Błękitnego Wieżowca, niedaleko stołecznego ratusza. Na początku 2025 roku przeprowadzka staje się faktem.

Do stacji powracają główne twarze propagandowej TVP, m.in. Danuta Holecka. Była gwiazda "Wiadomości" TVP zadebiutowała na antenie Republiki zaledwie kilka dni po zmianach na Woronicza i Placu Powstańców. 20 grudnia 2023 roku stacja Sakiewicza nadawała z dotychczasowego studia "Wiadomości" wydanie specjalne z dziennikarzami, którzy tracili pracę.

Oni nie przespali momentu, dobrze biznesowo się rozwijają, bo wyczuli moment. Republika najobszerniej relacjonowała tamte wydarzenia – wspomina Michał Adamczyk, który był wtedy w studiu.

Wiadomości na antenie TV Republika. Tulicki o trwającym ataku: To nawet nie są standardy białoruskie

Wiedziałam, że jak mi prezes Sakiewicz proponuje pracę, to na pewno będę mogła robić to, co uważam za stosowne i jak mi sumienie dyktuje. Pracować na to, żeby stacja się rozwijała. Wszyscy pracują z pasją, dlatego są takie wyniki – zapewnia Danuta Holecka.

Dzisiaj informacje TV Republika 29-12-2023

Jarosław Olechowski, były szef TAI, obecnie szef wydawców Republiki: – Pracowałem wtedy w Banku Pekao SA, ale tęskniłem mocno za mediami. Widziałem w Republice duży potencjał. Najpierw spotkałem się z Michałem Rachoniem, a później także z Tomaszem Sakiewiczem. Ustaliliśmy, jakie są oczekiwania. Pierwszym wyznaczonym celem, który udało nam się osiągnąć, było pokonanie TVN24.

Razem z nimi do Republiki przyszli widzowie Telewizji Publicznej. To tutaj – zamiast w prokuraturze – pojawia się Zbigniew Ziobro. Poseł Dariusz Matecki przed zatrzymaniem miał spędzić nawet noc w Republice. Stacja informuje o zaostrzonych środkach bezpieczeństwa, pokazując opuszczone rolety obok ruchomych schodów.

W 2025 roku Republika jest czwartym najpopularniejszym kanałem (po Polsacie, TVP1 i TVN). Miała udział w rynku na poziomie 6,06 proc. i średnią widownię przekraczającą 342 tys. widzów. Udział w rynku TVN24 wyniósł 5,16 proc. (średnio ponad 291 tys. widzów). W kwietniu br. Republika (5,33 proc.) przegrała już z TVN24 (5,61 proc.).

Zasięgi Republiki nie rosłyby tak znacząco, gdyby nie koncesja pozwalająca na nadawanie na MUX-8 naziemnej telewizji cyfrowej, podpisana latem 2024 przez ówczesnego szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Macieja Świrskiego. Zasiadający w KRRiT prof. Tadeusz Kowalski ocenił, że przyznanie koncesji nastąpiło "z naruszeniem zasady dochowania należytej staranności wynikającej z braku wystarczającej informacji o wnioskodawcach i zignorowaniu niektórych opinii ekonomicznych". Republika wierzyła w stałą hojność darczyńców.

W kwietniu 2025 roku decyzję KRRiT uchylił Wojewódzki Sąd Administracyjny. Ocenił, że Świrski "naruszył przepisy postępowania administracyjnego w stopniu, w którym mogło mieć to wpływ na wynik sprawy". Potwierdził zarzuty zawarte w skardze spółki związanej z Grupą MWE Networks, która przegrała konkurs z Republiką i wPolsce24. O dalszych losach naziemnych koncesji tych stacji zdecyduje Naczelny Sąd Administracyjny.

Choć Republika nie miała problemów z opłaceniem pierwszej raty za koncesję, to z drugą już tak. Stacja złożyła wniosek o rozłożenie rocznej raty w wysokości 1,85 mln zł na raty miesięczne. KRRiT rozpatrzyła go negatywnie. Później w stacji nasiliły się problemy z wypłatami na czas, a główne twarze Republiki zaczęły coraz żarliwiej apelować o wpłaty.

Ostrzej

Sukces stacji rósł wraz z zaostrzeniem przekazu. Republika jest oskarżana o jednostronność, manipulację i radykalny język. Niektórzy mówią wprost: to propaganda, nie dziennikarstwo. Jej cel: dzielić Polaków, polaryzować.

To nie jest typowy kanał informacyjny. To poglądy, które w przestrzeni medialnej wyraża grupa ludzi. Każdy może oczywiście nazwać się dziennikarzem, ale "rasowe" dziennikarstwo w granicach możliwości, to dążenie do absolutnej bezstronności. Wiązanie się z określoną formacją polityczną czy z określonymi poglądami to zgodnie z logiką wyklucza. Tutaj mamy do czynienia z pewną narracją medialną o wyrazistym charakterze prawicowym. Trzeba mieć tylko świadomość, że to propaganda o charakterze prawicowym, tak jak istnieje propaganda o charakterze liberalnym.

prof. Jacek Dąbała

W 2025 roku Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wymierzyła wobec stacji dwie kary po 40 tys. zł z powodu mowy nienawiści. Powodem był brak wystarczającej reakcji na telefony starszej kobiety do studia. Ta wyraziła opinię, że w przypadku kolejnej pandemii "pospólstwo szwabsko-bolszewickie będzie zdychać z głodu". Mówiła też o "starej komuszej rurze", a marszałka Sejmu nazwała "fagasem z TVN". Podczas innego połączenia dzwoniąca mówiła o "szubienicy" dla członków rządu.

Duże kontrowersje na początku 2024 roku wywołała wypowiedź bliskiego prawicy satyryka Jana Pietrzaka "Mamy baraki dla imigrantów: w Auschwitz, w Majdanku, w Treblince, w Stutthofie". Z kolei publicysta Marek Król sugerował na antenie, żeby imigrantów "czipować" albo wykonywać im tatuaże z numerkami.

Po wypowiedziach z reklamowania w stacji wycofały się m.in. IKEA, mBank, Tarczyński, Provident, otoDom.pl (należy do Grupy OLX), Adamed Pharma, USP Zdrowie, Pyszne.pl, Media Expert, Żabka, Carrefour, Kaufland, Wedel i Storytel.

W pierwszej połowie 2025 roku do KRRiT wpłynęło ponad 15 tys. skarg na materiały stacji dotyczące Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i jej założyciela Jerzego Owsiaka. Nadawca i jego goście sugerowali, że fundacja nie odpowiada na trudne pytania o finanse. Przypominał jej kampanię społeczną "Pokonamy sepsę" przed wyborami, w których PiS stracił władzę. 71-letni mężczyzna zadzwonił do WOŚP i groził zastrzeleniem Owsiaka. Twierdził, że wcześniej obejrzał krytyczny materiał o fundacji w Republice.

Przed finałem WOŚP Republika miała nie pokazać spotu jednej z firm nawiązującego do wydarzenia. – Oświadczam, że jeżeli jakakolwiek firma chce z nami współpracować i chce się reklamować w tamtej telewizji, musi wybrać. Nie będziemy z wami współpracowali, jeżeli będziecie się reklamowali w Telewizji Republika, która jest antyonkologiczna, antyhematologiczna, antyludzka momentami – stwierdził Owsiak.

Po dwóch latach od rozpoczęcia bojkotu część marek wróciła do Republiki.

Jaką rolę pełni obecnie w polskich mediach stacja Sakiewicza? – Dziennikarstwo bardzo partyjne, niebrzydzące się kłamstwem czy insynuacją. Z dziennikarskiego punktu widzenia to dość paskudne. Z drugiej strony myślę, że to w Polsce poszło za daleko. Tu trudno mówić o dziennikarstwie, ale wydaje mi się, że wyzwanie, jakie tego rodzaju media tworzą, jest potrzebne. Trochę jak drapieżniki w lesie, przynoszą konieczność większego wysiłku od mediów głównego nurtu, które jakoś nie dają z tym rady, ale to wyzwanie jest – ocenia Jacek Żakowski, publicysta "Polityki".

"Problemy z płatnościami zdarzają się cyklicznie"

Krytyka stacji i bojkoty reklamodawców jeszcze bardziej wpływają na wypłaty. A raczej ich brak. – Koń, jaki jest, każdy widzi. Problemy z płatnościami cyklicznie się powtarzają. Może to jakiś sposób na biznes. Jeśli pracownicy nie dostają na czas pensji albo otrzymują ją w ratach, to zaczynają się buntować. Jest zła atmosfera, przychodzą nowi. To jak cypryjski wąż, który zjada swój ogon – żartuje były dziennikarz Republiki.

Dziennikarze narzekali na problemy z płatnościami nie tylko w czasie, kiedy Prawo i Sprawiedliwość było w opozycji. Problemy pojawiały się także w czasie rządów PiS, o czym donosiły media.

– W 2018 roku pisałem o tym reportażu. Przyszły do nas dwie pracowniczki Republiki. Mówiły, że idą święta i nie mają z czego tych świąt zrobić. Wiem, że ludzie pisali wtedy pisma do premiera i marszałka Sejmu z prośbą o interwencję. Z tego, co wiem, to teraz nie jest tam lepiej. Oglądalność wcale nie przekłada się na wyniki finansowe, bo trzeba ją jeszcze przekuć – wspomina Wieliński z "GW".

Marta Gordziewicz z TVN24 w reportażu "Republika propagandy" wykazała, że od 2017 do 2023 roku trzynaście spółek Skarbu Państwa przeznaczyło na zakup reklam i sponsoring w mediach Sakiewicza 110 mln zł. Ministerstwa i związane z rządem agencje i fundusze wydały z kolei 40 mln zł (to łącznie 150 mln zł). Konkret24 podawał z kolei, że przez 8 lat rządów PiS do spółek Sakiewicza i Fundacji Klubów "Gazety Polskiej" popłynęło prawie 20 mln zł z budżetów ministerstw i kancelarii premiera.

Dwa lata temu portal OKO.press informował, że umowy podpisane w latach 2019-2023 przez Fundusz Sprawiedliwości z wydawcą portalu Niezależna.pl i Telewizji Republika opiewały na prawie 5 mln zł.

Najwyższa Izba Kontroli ujawniła, że Polska Agencja Żeglugi Powietrznej miała wiosną 2021 roku zapłacić Republice 738 tys. zł za program liczący dziesięć 20-minutowych odcinków na temat zmian przepisów dotyczących lotów dronami. Przez sześć lat Polska Fundacja Narodowa przelała stacji 8,8 mln zł, m.in. na anglojęzyczne pasmo "Poland Daily".

Pytam Sakiewicza o opóźnienia w płatnościach.

Patrząc na inne telewizje, to my płacimy nawet szybciej, ale próbuję przyzwyczaić ludzi do tego, że to nie jest typowa firma, w której pierwszego dostaje się pieniądze na rachunek. Są takie media, już nie będę wymieniał nazwy, gdzie po dwóch miesiącach od wystawienia rachunku dostaje się pieniądze. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

Tomasz Sakiewicz
szef TV Republika

Przekonuje, że utrzymanie konserwatywnych mediów nie jest łatwe. – Jak rozmawiałem z szefem Newsmaxa, to mówił, że w czasie dominacji liberalnej lewicy w Stanach, to bojkot reklamowy potrafił dotyczyć nawet 99 proc. rynku. Oni mieli zasięg do 50 mln widzów, a dostawali za reklamy kwoty odpowiadające 0,5 mln odbiorców – odpowiada Sakiewicz. W 2012 roku sam Sakiewicz wzywał czytelników "GPC" do bojkotowania firm, które reklamują się przy "Wiadomościach" TVP1.

"Oddziały szturmowe" Sakiewicza

Każda armia potrzebuje oddziału uderzeniowego. Kluby "Gazety Polskiej" to oddział potężnej już armii, która idzie ku zwycięstwu – to słowa Jarosława Kaczyńskiego. Padły podczas rozmowy prezesa PiS z dziennikarką "Gazety Polskiej" w 2019 roku.

Tomasz Sakiewicz kojarzony jest właśnie z prężnie działającymi Klubami "Gazety Polskiej". Ich celem jest: "walka o interes narodowy, suwerenność państwa, krzewienie patriotyzmu i tradycyjnych wartości". Kluby angażują się w kampanie wyborcze, wspierają środowiska związane z Prawem i Sprawiedliwością. Są porozrzucane po całym świecie. I są częstym powodem zagranicznych wyjazdów szefa Republiki.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości i prezydenci wywodzący się z tego obozu są często doceniani na galach "Gazety Polskiej". Laureatami "Człowieka Roku Klubów Gazety Polskiej" byli na przykład: Andrzej Duda (2015), Beata Szydło (2016), Mateusz Morawiecki (2017), Jarosław Kaczyński (2020), Przemysław Czarnek (2021) i Karol Nawrocki (2024).

Wierny Macierewiczowi

Dla niektórych Sakiewicz i jego media są zbyt radykalne, politycznie zacietrzewione, zamknięte, propagandowe. Ale współpracownicy szefa Republiki mówią o nim tylko dobrze.

Piotr Nisztor: – Ma duży dystans do siebie. Wie o tym każdy, kto go zna. Często żartuje z różnych komentarzy o swojej wadze. On sam potrafi to wszystko obrócić w fajny i sympatyczny żart. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek widział prezesa potężnie wściekłego.

Dalej Nisztor rysuje obraz Sakiewicza jako prezesa, który jest dostępny dla pracowników, gościnny. – Prezes Sakiewicz lubi zapraszać ludzi do swojego domu. Jeśli jest pilna potrzeba spotkania, znajduje czas. Jako prezes największej stacji newsowej nie odgradza się od ludzi. Zawsze był bardzo blisko z dziennikarzami i innymi pracownikami. Tomasz Sakiewicz ponad 20 lat temu i dzisiaj to dokładnie ta sama osoba – uważa Nisztor.

Inny dziennikarz Republiki dorzuca jeszcze kilka zalet Sakiewicza: nie przeklina, nie doprowadza do napięć, jest uprzejmy i szarmancki wobec kobiet.

Były reporter stacji twierdzi, że najbliżej ucha prezesa są oddani mu od wielu lat współpracownicy: – Nigdy mi nic złego nie zrobił. Najbardziej irytujące jest to, że ma wokół siebie starych współpracowników z "Gazety Polskiej" i jest bardzo podatny na ich zdanie. Kiedyś był jakiś temat, który każdy (inne stacje – red.) olał, bo nie zapewniał oglądalności, ale Katarzyna Gójska napierała, bo to dotyczyło katastrofy smoleńskiej. I Republika tym grzała. Oczywiście, nikt tego nie oglądał. Nawet pracownicy.

Media Sakiewicza, podobnie jak jego mentor z młodości, Antoni Macierewicz, dużo czasu i miejsca poświęcają tematowi katastrofy smoleńskiej, niekiedy przekazując niesprawdzone teorie. Jesienią 2010 roku "Gazeta Polska" podała np., że funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu dzwonił do żony po rozbiciu się Tupolewa. Miał stwierdzić, że "dzieją się rzeczy straszne". Wdowa po oficerze wszystkiemu później zaprzeczyła.

MACIEREWICZ O ROSYJSKIEJ KONFERENCJI - NIEZALEŻNA TV - PART I 

Smoleńsk był jednak przez lata jednym z najistotniejszych tematów dla Republiki. Nie bez przyczyny stacja rozpoczęła nadawanie w trzecią rocznicę katastrofy. Były szef podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz do tej pory regularnie pojawia się na antenie kanału, nawet przy okazji połączeń wideo w godzinach nocnych.

Macierewicz ostrzega przed nowym planem Tuska! | Republika Nocą

Najczęściej pozywany dziennikarz?

Prawicowi dziennikarze twierdzą, że szef stacji dobrze radzi sobie także podczas starć z oponentami politycznymi.

Michał Adamczyk, związany z TVP i wPolsce24, a obecnie z kanałem Tak! na YouTube, rzuca przykładem: – Tomasz Sakiewicz jest bardzo sprawnym mówcą, ma dobrą pamięć do różnych wydarzeń. Pamiętam jedną kłótnię w studiu. Róża Thun poczuła się urażona słowami Sakiewicza i żądała przeprosin. Pani Róża była bardzo zdenerwowana podczas tego programu, a Tomasz Sakiewicz był bardzo spokojny. Posłanka, która żądała przeprosin, sama awanturowała się w tym studiu, a Tomasz Sakiewicz zachował stoicki spokój.

Pytam o tę sytuację Różę Thun.

On zawsze zachowuje się ohydnie i bezczelnie. Zasugerował, że ja nie reprezentuję polskich interesów. Powiedzieć coś takiego posłance do Parlamentu Europejskiego wybranej w Polsce – to szczyt bezczelności. Oczywiście to mu wyrzuciłam. To była PiS-owska telewizja, więc redaktor Adamczyk raczej jego faworyzował zamiast dopuścić mnie do głosu. Nie miałam innego wyjścia niż przerwać udział w tym beznadziejnym programie i wyszłam. Potem sprawa przeniosła się do sądu. Poskarżyłam się za to, że usiłował pozbawić mnie mojej narodowej, polskiej tożsamości. Poczucie tożsamości jest dobrem prawnie chronionym.

Róża Thun

Sakiewicz masakruje na wizji Różę Gräfin von Thun und Hohenstein

Sąd pierwszej instancji orzekł, że Sakiewicz ma przeprosić polityczkę za słowa sugerujące, że "nie czuje się Polką". Szef Republiki pozwał też polityczkę za jej wypowiedź z konferencji prasowej "zarabiają na poniżaniu, obrażaniu, wykluczeniu ze społeczeństwa ludzi, którzy nie pasują do jego wizji polskości". Tutaj także sąd nakazał przeprosiny. Thun twierdzi, że obie sprawy są nadal w toku.

Sakiewicz robi potwornie złą robotę, szkodzi Polsce, ponieważ jest jedną z postaci, które dzielą polskie społeczeństwo, sieją hejt i nienawiść.

Róża Thun

Thun zwraca też uwagę na "okropne" okładki pism prowadzonych przez szefa Republiki. Rok temu sąd zdecydował, że Sakiewicz ma przeprosić za okładkę "Gazety Polskiej" z 2022 roku z wizerunkiem obecnego premiera i napisem "Gott mit uns". Sędzia nie miał wątpliwości, że szef rządu przypomina na zdjęciu Adolfa Hitlera.

"Cała okładka jest kolażem bardzo wielu zdjęć pana premiera, ale taki wąsik na wielu zdjęciach istnieje. To ma budzić uśmiech. Jeżeli już, to jest wąsik Charliego Chaplina. Jego wprowadził do kultury Chaplin. Inny ważny polityk też go zaczął używać" – ironizował podczas transmitowanej przez Republikę rozprawy Sakiewicz.

Tomasz Sakiewicz w sądzie
Tomasz Sakiewicz w sądzie © YouTube | Telewizja Republika

Inna okładka, inny bohater. Bartosz Kramek, szef Fundacji Otwarty Dialog, wygrał prawomocny proces przeciwko Sakiewiczowi i "Gazecie Polskiej"za kontrowersyjną okładkę z sierpnia 2017 roku. Fotomontaż przedstawiał Kramka w mundurze Wehrmachtu, co sąd uznał za zniesławienie. Nakazał przeprosiny i zapłatę 15 tys. zł zadośćuczynienia.

Współpracownicy znów bronią szefa Republiki. – Tomasz Sakiewicz jest chyba rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę pozwów. Nie pamiętam sytuacji, żeby Tomek powiedział: "Nie, ja już mam dość, tego nie puścimy, bo nas pozwą". Jakby przyzwyczaił się do tego, że jest najczęściej pozywanym dziennikarzem i redaktorem naczelnym w Polsce. To świadczy o odwadze – przekonuje Piotr Nisztor.

Jest pozywany, bo kłamie. Ostatnio razem z Tomaszem Lisem wygraliśmy w Sądzie Najwyższym z Sakiewiczem właśnie proces o kłamstwo, a mógł od razu przeprosić. Jest pozywany, bo nie prostuje kłamstw, które głosi, czy insynuacji – odpowiada Jacek Żakowski.

"Gazeta Polska Codziennie" po tym wyroku przeprosiła za okładkę z 2017 roku, na której zdjęcia Tomasza Lisa i Jacka Żakowskiego opatrzyła tytułem "Dziennikarze do lustracji", który mógł sugerować, że te dwie osoby były funkcjonariuszami służb komunistycznych.

Ekspansja czy chude lata

Sakiewicz kreśli plany ekspansji międzynarodowej. – Na pewno będziemy starali się budować też media anglojęzyczne, międzynarodowe. Gdziekolwiek pojedziemy za granicę, to wszyscy pytają: "Jak to zrobiliście? Jak powstała telewizja konserwatywna, która jest największa w kraju?" Oni chcą, żebyśmy pomogli im zakładać takie telewizje. Istnieje potrzeba budowy europejskiego kanału konserwatywnego i będziemy starali się taki kanał tworzyć – zapowiada.

Choć Sakiewicz często bywa za oceanem, to konserwatyści z amerykańskiego kanału Newsmax udzielili franczyzy Telekom Srbija, który otwiera konkurencję dla Republiki.


– Mam wrażenie, że nie była to inwestycja w stylu maratonu. Nie udało się im inwestora z USA znaleźć i nie udało się walić w rząd Tuska tak skutecznie, żeby przyszedł nowy "patriotyczny" rząd, który sypałby pieniędzmi, jak sypał wcześniej rząd PiS. To chyba największy problem politycznej nieskuteczności Tomasza Sakiewicza – mówi Wieliński.

Sakiewicz na CPAC 2026: od czasów, kiedy powstały Stany Zjednoczone, jesteśmy w UNII SERC!

Nie wszystkie pomysły szefa Republiki skończyły się sukcesem. – Tomasz Sakiewicz zawsze miał i do dziś ma bardzo wiele pomysłów. Nie wszystkie są oczywiście udane, jak słynna Albicla, ale większość tych inicjatyw odnosiła sukcesy. Przede wszystkim przełamał monopol medialny stworzony w III RP. Wszystko dzięki odwadze, charyzmie i konsekwencji, no i autentyczności – mówi Nisztor.

"Sukces" Republiki nastąpił mimo wielu kontrowersji wokół przekazu stacji, niekończących się zbiórek pieniędzy i coraz bardziej oryginalnych sposobów apelowania o datki. Latem 2024 roku koparka przecięła kabel z zasilaniem w pobliżu stacji, co doprowadziło do awarii prądu i wyłączenia sygnału na kilkadziesiąt minut.

Pasek o awarii prądu w Republice
Pasek o awarii prądu w Republice © YouTube | Telewizja Republika

"Gdyby nie wyłączono kilka miesięcy temu sygnału telewizji publicznej, to pewnie uznalibyśmy, że to awaria bardzo ciężka, pierwszy raz się zdarzyła. Ponieważ tych przypadków jest dużo, to trzeba się sprawie przyjrzeć i zabezpieczyć jeszcze mocniej" – mówił na antenie Republiki Sakiewicz. W czasie rozmowy na ekranie pojawił się też numer konta.

Niedługo przed wyborami prezydenckimi Republika alarmowała, że służby specjalne prowadzą akcję w jednym ze studiów telewizyjnych wynajmowanych wcześniej przez stację. Nadawca podawał, że podniósł poziom bezpieczeństwa w związku z działaniami Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Portal Republiki pisał o "atakach na wolne media".

Rzecznik koordynatora służb specjalnych zapewniał, że akcja nie ma związku z Republiką. Dopiero w styczniu 2026 roku dziennikarze Radia Zet i "Newsweeka" wyjaśnili, że funkcjonariusze szukali wspólnika eksplozji w Stanach Zjednoczonych, który najpierw poleciał do Kopenhagi, a potem do Warszawy.

Niedawno poszukiwany listem gończym Zbigniew Ziobro został komentatorem Republiki w Stanach Zjednoczonych, a Tomasz Sakiewicz dostał w tej sprawie wezwanie do prokuratury. Jego stacja telewizyjna poinformowała o zaostrzeniu środków bezpieczeństwa i wzywała do udziału w manifestacji w obronie szefa. Opuszczono rolety przed wejściem do redakcji, o które potknęła się kobieta. Incydent pokazano na żywo na antenie. Goście w studiu nie mogli powstrzymać śmiechu.

Kilka dni później pod budynkiem stacji pojawił się wóz strażacki i radiowóz policyjny. Republika szybko zaczęła transmitować sytuację, opisując ją jako "Akcję służb Tuska". W kolejnych dniach doszło do całej serii fałszywych alarmów w miejscach związanych z mediami Sakiewicza. Funkcjonariusze mieli pojawić się nawet w mieszkaniach pracowników stacji. Policja oskarżanie służb o działanie z premedytacją określiła mianem fake newsa. Przekonywała, że musi sprawdzać takie sygnały.

Straż pożarna pod siedzibą Republiki
Straż pożarna pod siedzibą Republiki © YouTube | Telewizja Republika

Sakiewicz: CHCIELI NAM WYŁĄCZYĆ SYGNAŁ! - Szokujące kulisy operacji przeciwko Republice!

Były dziennikarz stacji Sakiewicza twierdzi, że potrafi on idealnie wykorzystać takie sytuacje. – On jest bardzo inteligentny. Te wszystkie teorie spiskowe, wyłączenia prądu i tak dalej są dla "ciemnej masy". On to sprawnie wykorzystuje do budowania wizerunku prześladowanej stacji, a ludzie wpłacają – mówi były reporter Republiki.

– On czuje się jak taki polski Rupert Murdoch. Teraz myśli, że rozdaje karty na prawicy, bo ma telewizję. Ale wie, że jest też uzależniony od PiS, bo jego widzowie, to wyborcy PiS. Jedno słowo, jeden bojkot Kaczyńskiego i Sakiewicza nie ma. Musi mocno uważać, żeby nie przegiąć – dodaje.

W ostatnim czasie zaczęło jednak przybywać krytycznych głosów na temat Republiki, także wśród osób wspierających stację. Redakcja przed rokiem prowadziła zbiórkę 5,5 mln zł na wóz transmisyjny. Towarzyszyła temu grafika z pojazdem wielkości tira. Ostatecznie zaprezentowano samochód zbliżony wielkością do dostawczaka, który według internautów nie kosztuje więcej niż 100 tys. zł.

Zdaniem byłego reportera Republiki Sakiewiczowi chodzi przede wszystkim o "pieniądze i wpływy", a stacja i jej twarze mają niewiele wspólnego z prawicą i konserwatyzmem.

W jakimś sensie Sakiewicz jest wizjonerem. Stworzył system medialny oparty na czymś, co jedni mogą nazwać kłamstwem, a drudzy alternatywną rzeczywistością. Był pionierem, zwłaszcza jeśli chodzi o telewizję. Ta telewizja zawsze jest trochę odklejona od rzeczywistości i jest w kontrze do rzeczywistości. Wizjoner w jego przypadku brzmi raczej negatywnie, a nie pozytywnie, ale ci, którym daje pracę, mogą być mu wdzięczni, twierdzi Żakowski.

Obecni współpracownicy mają zupełnie odmienne zdanie o prezesie. – Tomasz Sakiewicz miał, ma i będzie miał te same poglądy. On jest naturalny. Zero jakiejś gry czy udawania. Antykomunizm i patriotyzm to jego znaki rozpoznawalne – przekonuje Nisztor.

Pytanie, jak długo Republika utrzyma pozycję i czy zapowiadane dodatkowe kanały i ekspansja zagraniczna w ogóle dojdą do skutku. Nawet wspomniany na początku najpotężniejszy kiedyś magnat medialny świata Rupert Murdoch sprzedał z czasem znaczną część swoich aktywów.

Magnat medialny nie żebrze o pieniądze. A on właściwie żyje z "żebractwa" w tym momencie. Ludzie, którzy popierają Prawo i Sprawiedliwość, to często starsze osoby, które powinny pieniądze przeznaczać na inne cele niż wspieranie "bandyckiej" telewizji, jaką jest Republika – przekonuje Wieliński.

– Sakiewicz nie jest magnatem w sensie finansowym, bo Telewizja Republika, choć jest momentami najchętniej oglądaną telewizją w Polsce, to ma kłopoty z tym, aby płacić swoim pracownikom pensje. Ale jest magnatem politycznym, bo masa wyborców jest zapatrzona w jego telewizję. Sam lubi wystawne życie – jego pseudonim "Sakiewka" nie wziął się tylko od nazwiska – ocenia Gądek.

Sam Sakiewicz stanowczo sprzeciwia się takim sugestiom. Kiedy rzecznik rządu Adam Szłapka stwierdził, że zbiórka na Republikę służy sfinansowaniu "luksusowego życia" jej szefa, prezes stacji zapowiedział kosztowny proces dla polityka. Po słynnej akcji w mieszkaniu Sakiewicza w relacji na żywo pokazano pomieszczenia, które miały dowodzić życia w skromności.

Wielkim testem dla Republiki może być ewentualny powrót prawicy do władzy. Wówczas mniejsza lub większa część twarzy stacji Tomasza Sakiewicza może zdecydować się na transfer. A Republika nie będzie mogła już przekonywać widzów, że jest w jakikolwiek sposób prześladowana czy dyskryminowana.

– Moim zdaniem Republika będzie miała bardzo poważne problemy, ale z tego, co słyszymy o Tomaszu Sakiewiczu, to jest człowiekiem majętnym, więc jest chyba gotowy na takie poświęcenie. Jakby w TVN odwróciła się wajcha, o czym PiS marzy, żeby capnąć TVN24 po zmianie właścicielskiej, to będzie koniec Republiki. Któż to będzie wtedy oglądał? – pyta retorycznie Wieliński.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Tak wyglądał pierwszy dzień Kanału Zero TV. Ograniczenia reklamowe i pierwsze wpadki

Tak wyglądał pierwszy dzień Kanału Zero TV. Ograniczenia reklamowe i pierwsze wpadki

"Pytanie na śniadanie" pierwszy raz zmierzy się z "DD TVN" także latem. "Jesteśmy dumni, że czerpią z naszych pomysłów"

"Pytanie na śniadanie" pierwszy raz zmierzy się z "DD TVN" także latem. "Jesteśmy dumni, że czerpią z naszych pomysłów"

Tyle zarobił Cyfrowy Polsat z nowym prezesem. Więcej z internetu, tv na kartę i prądu, mniej ze smartfonów

Tyle zarobił Cyfrowy Polsat z nowym prezesem. Więcej z internetu, tv na kartę i prądu, mniej ze smartfonów

Nowa osoba w zarządzie Kanału Zero

Nowa osoba w zarządzie Kanału Zero

TVP szykuje 40-lecie "Teleexpressu". Start w Opolu, finał w Krynicy Morskiej

TVP szykuje 40-lecie "Teleexpressu". Start w Opolu, finał w Krynicy Morskiej

Koniec nagrań do nowej edycji "Twoja twarz brzmi znajomo". Wiemy, co się zmieni

Koniec nagrań do nowej edycji "Twoja twarz brzmi znajomo". Wiemy, co się zmieni