Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
Oba materiały ukazały się 20 września 2026 r. W Radiozet.pl opublikowano artykuł "Ile kosztuje spotkanie z prezydentem? «Pakiet Platinum to rozmowa z Karolem Nawrockim»" Mariusza Gierszewskiego, a w Gazeta.pl tekst "Spotkanie z Nawrockim za dziesiątki tysięcy dolarów? Ludzie prezydenta tłumaczą" Marcina Kozłowskiego.

Sprostowania dotyczyły informacji o pakietach sponsorskich wydarzenia organizowanego przez Fundację Centrum Strategii Rozwojowych. Według zakwestionowanych przez nią publikacji pakiet Platinum za 100 tys. dolarów miał umożliwiać spotkanie z prezydentem jeden na jeden, Gold za 50 tys. dolarów – rozmowę w małym gronie, a Silver za 25 tys. dolarów – kontakt w większej grupie.
W sprostowaniach fundacja oświadczyła, że żaden z pakietów nie przewidywał spotkań z prezydentem, a ona sama nie miała wpływu na to, z kim spotykał się Karol Nawrocki. Zaprzeczyła również, by sugerowała, że możliwość rozmowy z prezydentem zależała od wykupienia pakietu i jego ceny.
Decyzję o publikacji sprostowania skrytykowała Dominika Długosz z "Newsweeka", współautorka ustaleń opisanych w artykule Gierszewskiego. Dziennikarka zaznaczyła, że prawo do żądania sprostowania przysługiwało każdemu, ale sama nie opublikowałaby go bez nakazu sądu. – Ja bym go bez nakazu sądu nie zamieściła, strona www (bo nie redakcja) Zetki podjęła inną decyzję. Błędną – napisała na X.com Długosz. W innym wpisie podkreśliła, że nie wycofuje się z ani jednego słowa, które padło w artykule. – To, że państwo z CSR znaleźli słabe ogniwo, które postraszyli sprostowaniem w trybie prawa prasowego, to już problem tego ogniwa. Wszystko, co napisaliśmy, jest prawdą, a nasi świadkowie są gotowi zeznawać – podkreśliła.

Wtórował jej Michał Szadkowski z Newsweeka, który przyznał, że nie wie, dlaczego Radio ZET opublikowało sprostowanie w sprawie tekstu. – Wszystko, co napisaliśmy, jest prawdą, zapraszamy CSR do wytoczenia procesu. Nie możemy się doczekać – napisał.
Sprostowanie w Radiozet.pl obejmowało ponadto kwestię odpowiedzi na pytania dziennikarzy. Fundacja zakwestionowała informację, że nie odpowiedziała przed weekendem mimo złożonej obietnicy. Według jej oświadczenia odpowiedzi wysłano w piątek wieczorem, a artykuł ukazał się w niedzielę. Pod sprostowaniem wskazano, że fundację reprezentował adwokat Hubert Kubik.
Do publikacji odniósł się na platformie X Błażej Spychalski. Wpisem nawiązał do wcześniejszych materiałów o wydarzeniu, które określił jako "atak" na prezydenta i fundację. Napisał, że przedsięwzięcie dla firm z Polski i USA odbywało się pod patronatem prezydenta RP. Zapowiedział też kolejne sprostowania.

Wieczorem Radio ZET wydało oświadczenie, w którym napisano, że "redakcja Radia ZET stanowczo dementuje doniesienia, jakoby wycofała się z informacji zawartych w publikacji": – Podtrzymujemy wszystkie ustalenia naszego dziennikarza, oparte na rzetelnie zweryfikowanych i wiarygodnych źródłach – dodano.
– Publikacja sprostowania Fundacji Centrum Strategii Rozwojowych pod materiałem wynikała wprost z treści art. 31a Prawa prasowego, zgodnie z którym na wniosek osoby zainteresowanej, redaktor naczelny ma obowiązek je opublikować, jeżeli spełnia ono określone w ww. przepisie warunki formalne, a jednocześnie nie zachodzą przewidziane prawem podstawy do odmowy jego publikacji. Sprostowanie to instrument prawny umożliwiający osobie zainteresowanej przedstawienie własnego stanowiska wobec informacji zawartych w danym materiale prasowym. Sprostowanie nie jest oświadczeniem pochodzącym od redakcji, nie dowodzi braku rzetelności materiału prasowego ani nie jest formą wycofania się redakcji z ustaleń w nim opisanych – czytamy w oświadczeniu.

– Wszelkie próby rozpowszechniania nieprawdziwych informacji, pomówień lub treści naruszających dobre imię redakcji Radia ZET oraz Mariusza Gierszewskiego będą analizowane pod kątem podjęcia odpowiednich kroków prawnych – napisano pod koniec stanowiska.
Podpisał się pod nim: Mariusz Smolarek (redaktor naczelny Radia ZET), Anna Augustyn (dyrektor centralnego newsroomu Grupy Eurozet), Mariusz Nowik (dyrektor informacji Radia ZET, z-ca redaktora naczelnego Radia ZET d/s Informacji oraz Natalia Kovacs-Głowińska (redaktor naczelna RadioZET.pl).
– Nie ma żadnego pozwu, a w każdym razie nie został on doręczony żadnej z wyżej wymienionych osób. Nie ma też mowy o roszczeniach czy przeprosinach – poinformował nas Eurozet.
Stanowski zarzucił mediom kompromitację. Później usunął wpis
Publikację sprostowań skomentował również Krzysztof Stanowski. – Co za kompromitacja tzw. mainstreamowych mediów. Ale co się tutaj naprodukowaliście to wasze – napisał na X, udostępniając wpis fundacji.

O znaczeniu sprostowań przypomniał tymczasem Paweł Figurski, dziennikarz związany z portalem Zero.pl. – Akurat sprostowanie nie jest przyznaniem się autorów do błędu. Może się nawet okazać, że treść sprostowania jest kłamstwem. Instytucja sprostowania jest zatem bardzo myląca dla odbiorców – napisał.
Wypowiedź Figurskiego przywołał pod wpisem Stanowskiego użytkownik Koroluk, komentując: "Niestety twój podwładny psuje ci trochę narrację". Wpis Stanowskiego został następnie usunięty.
Do wypowiedzi Stanowskiego odniosła się również Dominika Wielowieyska. – Wielu ludzi nie rozumie, czym jest kategoria "sprostowania", która jest zawarta w prawie prasowym. Ale to, że nie rozumie tego Krzysztof Stanowski, człowiek mediów, trochę dziwi – napisała na X.

Dziennikarka przypomniała o postulacie zastąpienia słowa "sprostowanie" określeniem "stanowisko". Wskazała, że postępowanie dotyczące publikacji sprostowania służy umożliwieniu przedstawienia stanowiska osobie lub instytucji opisanej w artykule, a nie rozstrzyganiu o prawdziwości materiału.
Sprostowanie nie rozstrzyga o prawdziwości artykułu
Zgodnie z prawem prasowym o sprostowanie może wystąpić każda zainteresowana osoba lub organizacja, której dotyczą zakwestionowane informacje. Sprostowanie musi być rzeczowe, odnosić się do faktów i spełniać wymogi ustawowe. Jeżeli spełnia te warunki i nie zachodzą ustawowe podstawy odmowy, redaktor naczelny ma obowiązek je opublikować – bez konieczności wcześniejszego uzyskania przez wnioskodawcę wyroku sądu.
Sama publikacja sprostowania nie oznacza jednak przyznania przez redakcję, że artykuł zawierał nieprawdę, nie potwierdza również prawdziwości stanowiska wnioskodawcy. Jak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego, sprostowanie służy przedstawieniu przez zainteresowaną stronę własnej wersji wydarzeń. Także sąd rozpatrujący żądanie jego publikacji bada spełnienie ustawowych warunków, a nie rozstrzyga, która wersja wydarzeń jest prawdziwa.












