To jest viral. Pamiętamy panią Barbarę z hotelu, ale czy pamiętamy hotel?

Zrezygnowaną pracownicę hotelu, która obojętnym głosem wskazuje kolejne "atrakcje" kojarzy wielu. Pytanie, kto kojarzy sam hotel, na szyld którego wskazywała pani Barbara, mówiąc: "Tak się nazywamy"?

Karolina Pałys-Guzik
Karolina Pałys-Guzik
Udostępnij artykuł:
To jest viral. Pamiętamy panią Barbarę z hotelu, ale czy pamiętamy hotel?
Materiał z udziałem Pani Barbary wyświetlono miliony razy

Teza, jakoby viralowość cringe' owej reklamy nie przekładała się na efekt marketingowy odżyła kilka dni temu za sprawą wpisu Michała Brauma, właściciela agencji Imagepro. 

"Dwa lata temu jej 36-sekundową rolkę obejrzało kilka milionów osób. Cała Polska powtarzała:"Tu się pływa, tu nie wolno...". Ok, to teraz szybki test. Ale bez sprawdzania, dobra? Jak nazywa się ten hotel i w jakim leży mieście?" – pytał w swoim wpisie Braum.

W odpowiedziach zaroiło się od komentarzy. Wśród blisko 300 odpowiedzi znalazły się jednak zarówno te potwierdzające tezę, jak i te, które ją obalały:

"Ja nie pamiętałam. Tych filmów – podobnych – było setki. A oryginał pochodzi z Oslo, gdzie w podobny sposób miasto się reklamowało. Także, tu Ameryki nikt nie odkrył - jak to mówią" wszystko już było" tylko nie każdy o tym wie" – komentowała Agata Panas, właścicielka firmy Link Media. 

Wpis o viralu wywołał sporą dyskusję
Wpis o viralu wywołał sporą dyskusję © Fot. screen z Linkedin

"To zjawisko widoczne jest co najmniej od lat 90., a nadal jest bardzo aktualne, jak widać. Prawie każdy millenials kojarzy hasło reklamowe:"trzeba mieć fantazje dziadku! Trzeba mieć fantazje i pieniądze synku!", ale mało kto dziś pamięta produkt/usługę. Z drugiej strony takie hasła jak: No to Frugo! i (oczywiście śpiewająco) Dłuższe życie każdej pralki to Calgon pokazują, jak robić to dobrze. Aż mi się nostalgiczna łezka w millenialsowym oczku zakręciła" – skomentowała Magdalena Gibas, senior HR business partner w firmie Danone. 

Głosów, które wskazywały na niedostatecznie mocne zaakcentowanie w reklamie samego produktu było sporo, ale nie stanowiły one przytłaczającej większości. 

"Zanim na podstawie case study zaczniemy formułować teorie o budowaniu marek, wypadałoby najpierw sprawdzić samo case study. Bo przykład, który miał udowodnić Pańską tezę, w dużej mierze ją obala" – pisała Klaudia Mierosławska, executive producer w TVP. 

"Elements wygenerował około 8 mln wyświetleń, 850 tys. reakcji, 80 tys. udostępnień, blisko 30 tys. nowych obserwujących i ponad 50 publikacji medialnych. Hotel raportował też znaczący wzrost ruchu i rezerwacji" – tłumaczyła w swoim wpisie. 

Mierosławska dodała, że hotel na przestrzeni kolejnych miesięcy pracował na to, aby potencjału wygenerowanego przez niespodziewany viral nie roztrwonić: wykorzystywał Barbarę w kolejnych materiałach, PR-ze i sprzedaży. Została rozpoznawalnym assetem Elements.

"Na jakiej więc podstawie stwierdzamy, że marka" zniknęła"? Bo kilka osób po dwóch latach nie podało nazwy hotelu i miejscowości? (...) Bez danych o brand linkage czy aided/unaided awareness zdanie" zapamiętaliśmy człowieka, ale nie markę "pozostaje założeniem autora" – komentowała Mierosławska, puentując swoją wypowiedź słowami:

"Dwa lata później publikuje Pan Barbarę, pisze" Tu nie wolno "i uruchamia kolejną dyskusję o kampanii".

Tu jest hotel. Zadowolony

Oliwia Elias, revenue & commercial director w Elements Hotel & Spa, potwierdza w wypowiedzi dla portalu Wirtualnemedia.pl, że pani Barbara nie przestaje przyciągać gości. Nie podaje jednak konkretnych liczb mówiących o tym, jak kilka milionów obejrzeń rolki przekłada się na ilość rezerwacji: 

– Jeśli chodzi o bezpośrednie przełożenie na liczbę rezerwacji, trudno byłoby ocenić je jednoznacznie. Równolegle prowadzimy wiele działań sprzedażowych i marketingowych, dlatego przypisanie konkretnej liczby rezerwacji wyłącznie jednej publikacji nie byłoby miarodajne – tłumaczy. 

Barbara Przybycień, czyli twórczyni i główna autorka kultowego filmiku, na pytanie kto stał się bardziej popularny: ona czy hotel, odpowiada mi: – Trudno powiedzieć, kto zyskał większą rozpoznawalność. Natomiast najlepszym dowodem na długofalową skuteczność tej rolki są goście: do dziś regularnie słyszymy od osób meldujących się w hotelu, że to właśnie ten viral był dla nich pierwszym punktem styku z marką i głównym powodem, dla którego o nas usłyszeli. 

Przybycień potwierdza jednak, że bycie twarzą tak zasięgowego materiału otworzyło drzwi do "bardzo ciekawych współprac branżowych, prelekcji i nowych projektów".

"Marketingowa baba z hotelu", jak sama siebie opisuje na Instagramie, dodaje że efekt viralu nie przestaje jej zadziwiać: – Najbardziej niespodziewanym efektem całej tej akcji jest chyba właśnie jej niesłabnąca żywotność. Większość trendów w mediach społecznościowych umiera po kilku dniach, tymczasem ten materiał – jak widać – nadal rezonuje w dyskusjach branżowych nawet dwa lata od momentu publikacji.

Oliwia Elias potwierdza, że odważniejsza forma komunikacji przyniosła efekty, których trudno było się spodziewać: – Przy publikacji materiału, który wychodzi poza standardową, bardzo bezpieczną komunikację hotelową, zawsze pojawia się pewien element ryzyka. Nie da się w stu procentach przewidzieć reakcji odbiorców ani tego, w jakim kierunku rozwinie się dyskusja.

Logika reklamy viralowej: jak nie pamiętamy, to sobie przypomnimy

Dwa dni po swoim pierwszym wpisie Michał Braum zamieścił kolejny: "Moje zdanie o zapamiętanym wyłącznie człowieku oparłem na dziesiątkach rozmów z klientami, kursantami i znajomymi. Pytałem o ten viral na szkoleniach od około roku. Rolkę kojarzą prawie wszyscy. Nazwę hotelu i miejscowość – garstka. Ale nazwijmy rzecz po imieniu. To obserwacja z praktyki, nie badanie" – wyjaśnił, podkreślając jednocześnie, że hotel "oddał" część zasięgu:

"Pani Barbara wsparła fundację onkologiczną Cancer Fighters i akcję 1,5 proc. podatku, hotel wystawił licytację na WOŚP. To jest klasa. Więc morał się nie zmienia, ale dopowiadam go uczciwiej. Jeden viral to zapłon. Marka rośnie z tego, co robisz przez kolejne miesiące. Elements zrozumiał to lepiej niż większość i dlatego wciąż o nim rozmawiamy."

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Platforma streamingowa wyświetli reklamy. Nawet tym, którzy słono płacą

Platforma streamingowa wyświetli reklamy. Nawet tym, którzy słono płacą

"Daily Mail" uderza w Fabrizia Romano. Dziennikarz współpracuje z Meczyki.pl

"Daily Mail" uderza w Fabrizia Romano. Dziennikarz współpracuje z Meczyki.pl

Miała budować wizerunek Polski. Skończyło się kryzysem PR i dymisją

Miała budować wizerunek Polski. Skończyło się kryzysem PR i dymisją

TVN rusza z nowym cyklem wnętrzarskim. Promować się w nim będzie znana sieć marketów

TVN rusza z nowym cyklem wnętrzarskim. Promować się w nim będzie znana sieć marketów

Uber musi zapłacić ogromną karę. Za automatyczne blokowanie kont kierowców

Uber musi zapłacić ogromną karę. Za automatyczne blokowanie kont kierowców

To koniec. Barbara Mróz-Gorgoń rezygnuje ze stanowiska. Żali się na hejt

To koniec. Barbara Mróz-Gorgoń rezygnuje ze stanowiska. Żali się na hejt