W połowie czerwca informowaliśmy o zamieszaniu wokół serialu TVP "Wojna zastępcza". Produkcję krytykowali m.in. scenarzystka Ilona Łepkowska oraz były oficer Agencji Wywiadu ppłk Marcin Faliński.
Szefowa rady programowej TVP Barbara Bilińska przekazała wówczas Wirtualnemedia.pl, że do nadawcy wpłynął pozew od Mariusza Furmanka o plagiat opiewający na 3 mln zł.
Furmanek to autor "Operacji Bosfor" - powieści szpiegowskiej z okresu rozpadu ZSRR. W rozmowie z nami precyzuje informacje oraz opowiada o szczegółach rozmów z TVP. Przede wszystkim na razie wysłał na Woronicza jedynie wezwanie do zaprzestania naruszania dóbr osobistych - jeszcze nie pozew.
Wezwanie do TVP
Furmanek oczekuje od władz TVP dialogu. – Jeśli telewizja wykaże się rozsądkiem i podejmie formę dialogu, to nie złożę pozwu. Natomiast w innym przypadku złożenie go jest pewne. To nie jest tak, że wymyśliłem sobie historię i z braku innego zajęcia postanowiłem zaangażować Telewizję Polską. Będziemy się oczywiście za pomocą mojego pełnomocnika kontaktowali również z radą programową telewizji, która zaleciła kierownictwu TVP pogłębiony audyt tego przedsięwzięcia, którym była "Wojna zastępcza" – tłumaczy były szef Obrony Cywilnej Kraju.

Reżyserem "Wojny zastępczej" jest Denis Delić, producentem Telewizja Polska, a jego realizacją zajmowała się spółka Z AND T. Serial opowiada o losach młodych ludzi, którzy spotykają się na szkoleniu w szkole agentów i zaczynają działalność w 1991 roku.
Ilona Łepkowska krytykowała produkcję, twierdząc, że "spalono ciekawy temat". W recenzji przedstawionej radzie programowej TVP opisała liczne błędy, jakie jej zdaniem popełniono przy powstawaniu serialu.
Furmanek przyznaje: – Nie chcę się wdawać w dywagacje na temat tego, jakiego poziomu jest to produkcja. Mogę tylko powiedzieć, że dla mnie, jako autora "Operacji Bosfor", serial jest nieco obraźliwy, jeżeli chodzi o poziom narracji. Bije od niego infantylizm, ale lepsi eksperci ode mnie wypowiadali się już, m.in. pani Ilona Łepkowska.
O komentarz do sprawy poprosiliśmy publicznego nadawcę. Biuro prasowe TVP odpowiedziało: – Potwierdzamy, że do Biura Prawnego TVP wpłynęło wezwanie do natychmiastowego zaniechania naruszeń osobistych praw autorskich Mariusza Furmanka.

Gdy dopytywaliśmy, jakie jest stanowisko telewizji w tej sprawie, przekazano nam: – Do sprawy odniesiemy się w odpowiednim czasie. Na ten moment nie komentujemy.
Dlaczego 3 mln zł?
Mariusz Furmanek przyznaje, że otrzymał już odpowiedź na wezwanie, jakie skierował do TVP. – Telewizja Polska stoi na stanowisku, że serial powstał na bazie scenariusza, który miał jakoby powstać na bazie doświadczeń historycznych Rzeczypospolitej Polskiej. Nie do końca tak jest. Nie chciałbym w tej chwili ujawniać szczegółów - one są przedmiotem dywagacji o charakterze prawnym. Ale mamy potężne argumenty, zupełnie niezaprzeczalne, które stoją w opozycji do tego rodzaju stanowiska.
Furmanek dodaje: "Natomiast telewizja też w sposób racjonalny odniosła się do tego wezwania, bo powiedziała, że bada sprawę bardzo wnikliwie i oczekuje na materiały, które mogłyby zmienić jej stanowisko w zakresie uznania autorstwa tego scenariusza jako przypadkowej zbieżności powieści i tego właśnie dzieła, które było przedmiotem pracy, nazwijmy to, odtwórczej z mojego punktu widzenia autorów scenariusza."

Nasz rozmówca zna osobiście autorów scenariusza, bo jak twierdzi, pracował nad scenariuszem na początkowym etapie jego powstawania. – Wyglądał on wówczas zupełnie inaczej. Potem nasze drogi się rozeszły. Nie zakładam, że Telewizja Polska wykazuje się złą wolą. Zakładam, że jest po prostu niedoinformowana albo wprowadzona w błąd przez autorów scenariusza – mówi były szef Obrony Cywilnej.
Czytaj także: Kanał Newsmax Polska poszerza zasięg
Furmanek domaga się 3 mln odszkodowania. Dlaczego? – Niektórzy zastanawiają się dlaczego i skąd taka kwota. Może posłużę się niesądowym "kalkulatorem", ale ten serial miał ponad 15 mln odsłon, biorąc pod uwagę badania Nielsena. 15 milionów razy 20 groszy to 3 miliony zł. To trochę tak, jakby ktoś policzkował nas za 20 groszy dziennie. Nie jest to chyba zbyt wygórowana kwota, prawda?

"Wojna zastępcza" krytykowana jest na poziomie jakości produkcji, w tle jest zarzut o plagiat, a ppłk Marcin Faliński nazwał produkcję "jedną wielką dezinformacją" o prorosyjskim i antypolskim charakterze. Zawiadomił o kontrowersjach Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Antykorupcyjne, ministra-koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka oraz szefa gabinetu politycznego premiera Pawła Grasia.
Czy w tej sytuacji powstanie drugi sezon serialu? Zapytaliśmy o to biuro TVP, które odpowiedziało jedynie: – Na razie nie mamy precyzyjnych informacji.
Ostatni odcinek pierwszego sezonu ukazał się 24 maja. "Wojnę zastępczą" oglądało średnio nieco ponad 770 tys. widzów.











