Uwaga na wadliwe baterie w notebookach

- Niektóre modele baterii instalowane w notebookach Lenovo mogą stanowić zagrożenie dla użytkowników - poinformował UOKiK.

kk-uokik
kk-uokik
Udostępnij artykuł:

Spółka Lenovo powiadomiła Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, że litowo-jonowe baterie Sanyo stosowane w notebookach ThingPad Lenovo mogą na skutek silnego uderzenia ulec przegrzaniu, co grozi przykrymi konsekwencjami, np. zapaleniem się sprzętu. Na polski rynek trafiło około 600 wadliwych produktów (na światowy – 63 tys.).

Wada może wystąpić w bateriach instalowanych w laptopach lub sprzedawanych oddzielnie od listopada 2005 roku do lutego 2007 roku, należących do serii: FRU P/N 92P1131.

Spółka poinformowała Urząd, że dokona bezpłatnej wymiany wadliwych baterii oraz powiadomi dystrybutorów i sprzedawców o prowadzonej akcji. Dodatkowe informacje dostępne są na stronie: www.lenovo.com  oraz pod numerem telefonu: 0-22 465 09 99.

Na podstawie ustawy o ogólnym bezpieczeństwie produktów zarówno producent, jak i dystrybutor zobowiązany jest powiadomić UOKiK w każdym przypadku, gdy uzyskał informację, że wprowadzony na rynek produkt nie jest bezpieczny - informuje Małgorzata Cieloch, Rzecznik prasowy UOKiK.

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Wyjątek na trudnym rynku. Ten magazyn zwiększa sprzedaż drukowaną i cyfrową

Wyjątek na trudnym rynku. Ten magazyn zwiększa sprzedaż drukowaną i cyfrową

Rusza "Wojna zastępcza". O czym jest nowy serial TVP1?

Rusza "Wojna zastępcza". O czym jest nowy serial TVP1?

Gigantyczna kara KRRiT za patostreaming na YouTube. Za brak ochrony dzieci

Gigantyczna kara KRRiT za patostreaming na YouTube. Za brak ochrony dzieci

Krzysztof Ibisz: prowadzący musi mieć w sobie magnetyzm

Krzysztof Ibisz: prowadzący musi mieć w sobie magnetyzm

Nie żyje aktorka z "Na Wspólnej". Tragiczny finał poszukiwań

Nie żyje aktorka z "Na Wspólnej". Tragiczny finał poszukiwań

Platformy społecznościowe usuwają tylko niewielką część dezinformacji. Mimo licznych zgłoszeń

Platformy społecznościowe usuwają tylko niewielką część dezinformacji. Mimo licznych zgłoszeń