Włodzimierz Piątek relacjonował przede wszystkim wydarzenia w Szczecinie: koncerty, festiwale, spektakle, działalność Polskiej Żeglugi Morskiej, życie codziennie i miejskie inwestycje.
Był związany z miesięcznikiem "Bryza", a w latach 90. ze szczecińskim oddziałem "Gazety Wyborczej".

– Od kilkudziesięciu lat dokumentował nasze próby do spektakli i premiery przedstawień. Ostatnim wydarzeniem, które u nas sfotografował, były lutowe urodziny Klubu Świętokradców Parafii Czarnego Kota Rudego. W teatralnym archiwum mamy tysiące zdjęć wykonanych przez Włodka na próbach i spektaklach – wyliczono na fanpage’u facebookowym Teatru Polskiego w Szczecinie.
– Włodku, na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci 🖤 Rodzinie i Bliskim składamy szczere wyrazy współczucia – dodano.
– Zmarł Włodzimierz Piątek, legenda szczecińskiej fotografii, świadek historii, który w niejednym reportażu opowiadał o katastrofie tramwaju na ulicy Wyszaka, o wybuchu armaty na zamku... Los sprawił, że tam, gdzie coś się działo, był i On – stwierdził na Facebooku . Andrzej Kraśnicki Jr.

– Miałem to szczęście, że zetknąłem się z Nim, gdy jako 19-latek pojawiłem się w redakcji Gazety Wyborczej. Szybko nauczył mnie, że to nie pesel decyduje o prawdziwym wieku człowieka, chociaż zawsze pozostał dla mnie "Panem Włodkiem". Niesamowita energia, radość z życia i ten fajny luz, gdy pędząc z jakiegoś materiału z "gorącymi" zdjęciami, deadlajn przestawał mieć znaczenie, bo trafiło się na przykład imponujące gniazdo z całą bocianią rodziną. Zdjęcie boćków było wówczas ważniejsze:). Mam nieodparte wrażenie, że to dzięki takim jego "lekcjom" odkryłem, że warto czasem zmniejszyć ciśnienie i od razu korzystać z tego wszystkiego fajnego, co akurat los podstawia nam pod nos – opisał.











