Agnieszka Parfienowicz: AI nie może sprowadzić marketingu do średniactwa

– Może się okazać, że kampanie różnią się logotypem, kolorami i tekstem, ale poza tym są prawie takie same. Tego się obawiamy – mówi Agnieszka Parfienowicz, managing partner – media solutions w WPP Media. Rozmawiamy o granicach automatyzacji, kreatywności i oczekiwaniach klientów, którzy zamiast obietnic związanych z AI chcą zobaczyć wyniki. Okazją jest organizowany przez WPP Media 30 września Innovation Festival. W programie znalazły się wystąpienia m.in. Andrzeja Dragana i Neila Harbissona, premiera badania o odbiorze AI w reklamie oraz warsztaty, podczas których marketerzy przetestują narzędzia wykorzystywane w analizie danych i kreacji.

Kacper Peresada
Kacper Peresada
Udostępnij artykuł:
Agnieszka Parfienowicz: AI nie może sprowadzić marketingu do średniactwa
Agnieszka Parfienowicz
Fot. materiały prasowe

Kacper Peresada (Wirtualne Media): Z jakimi oczekiwaniami dotyczącymi AI klienci przychodzą dziś do was? Co się zmieniło w ostatnich miesiącach?

Agnieszka Parfienowicz, managing partner media solutions WPP Media: Ostatnio mamy dużo pytań o oznaczanie AI: jak do tego podejść, które elementy trzeba oznaczać, a które są na tyle sztuczne, że konsument sam potrafi je odróżnić. Prowadzimy działania edukacyjne, a nasz dział prawny przygotował też odpowiednie materiały.

To jednak kwestia bieżąca. Z perspektywy strategicznej widzimy, że po trzech latach zachłyśnięcia się AI klienci chcą konkretów: co działa, co nie działa, gdzie warto tę technologię stosować. Chcą wyników i case studies. To jeden z powodów, dla których zdecydowaliśmy się zorganizować nasz festiwal.

Jednocześnie pojawia się coraz więcej kreacji przygotowanych przez AI, które są średniej jakości. Klienci zastanawiają się, czy "nie ucieka" nam kreatywność i czy nie stajemy się wszyscy średniakami marketingu. Obawiamy się, że taki kierunek mógłby prowadzić do pochopnych decyzji o redukcji działów marketingu i zespołów agencji – z efektem odwrotnym do zamierzonego: komunikacja stałaby się coraz mniej efektywna, tworzona przez algorytmy zamiast przez ludzi rozumiejących markę i jej odbiorców.

Czyli pytanie brzmi już nie tylko: "Co AI może zrobić?", ale też: "Co powinno zostać po naszej stronie?".

Chcemy pokazać przykłady wykorzystania AI, w których kreatywność pozostaje nadrzędna. Człowiek wymyśla koncept, a narzędzia pomagają go realizować. Dlatego zaprosiliśmy Andrzeja Dragana. Będzie mówił przede wszystkim o swojej pracy reżysera: jak wykorzystywał AI w nagrodzonym Fryderykiem teledysku i jak technologia wspierała jego kreatywność.


Gościem specjalnym będzie też Neil Harbisson – artysta i aktywista uznawany za pierwszego oficjalnego cyborga na świecie. Wszczepiona w jego czaszkę antena pozwala mu "słyszeć" barwy za pomocą wibracji dźwiękowych. Harbisson nie traktuje technologii jako narzędzia – uważa, że sam nią jest. To perspektywa, która zmusza do zadania sobie pytania: dokąd zmierza fuzja człowieka z technologią? AI jest narzędziem w rękach marketera, a nie jego zastępstwem. Nadal siedzimy na fotelu pilota.

Tegoroczny festiwal ma mocniej łączyć media z kreacją. W tej drugiej dyskusja o AI bywa bardziej emocjonalna. Klienci obawiają się, jak konsumenci odbiorą markę wykorzystującą sztuczną inteligencję?

Tak. Uruchomiliśmy badanie dotyczące tego, jak konsumenci postrzegają AI w reklamie. Sprawdzamy, czy je dostrzegają, akceptują i czy wpływa ono na wiarygodność marki. Nie zdradzimy jeszcze wyników, premierowo pokażemy je na Innovation Festival.

Mamy przeświadczenie, że sposób przygotowania kreacji może wpływać na wizerunek marki.

Z innych badań wiemy, że znaczenie ma medium, w którym pojawia się reklama. Podobnie może być z kreacją. Myślę, że firmy z większymi budżetami będą inwestowały w rzeczywiste sesje i produkcje, a te z mniejszymi częściej sięgną po ogólnodostępne rozwiązania AI. Próbujemy sprawdzić, jak konsumenci będą na to reagować.

A jeśli marce zarzuca się wykorzystanie AI, choć go nie użyła? Jak powiedzieć, że materiał stworzyli ludzie, nie brzmiąc przy tym jak przeciwnik technologii?

Dziś odbiorcy są tak przebodźcowani i podejrzliwi wobec tego, co widzą w sieci, że każda nietypowa estetyka natychmiast rodzi podejrzenie o pójście na skróty. Dlatego najgorsze, co marka może w tym momencie zrobić, to wejść w pozycję obronną i zacząć gorączkowo powtarzać: "Nie, przysięgamy, żadnego AI tu nie było!". Negacja jest zawsze słaba komunikacyjnie, bo zmusza cię do tłumaczenia się z czegoś, czego nie zrobiłeś, a przy okazji niechcący ustawia cię w roli technologicznego sceptyka. A przecież nie chodzi o to, by udowadniać, że nienawidzi się innowacji.

Lepiej pokazać proces. Marka pewna swojej tożsamości nie musi się tłumaczyć z narzędzi – mówi o ludziach, pomysłach i wartościach stojących za kreacją. Myślę zresztą, że niedługo "made by humans" stanie się premium – tak jak "handmade" czy "organic" w świecie produktów. Konsumenci zaczną pytać o skład kreacji podobnie jak pytają o skład jedzenia. Marki, które już teraz budują transparentność procesu twórczego, będą w lepszej pozycji – niezależnie od tego, czy korzystają z AI, czy nie.

Jak AI zmienia codzienną pracę WPP Media? 

Poza codzienną pracą biurową i rozwiązaniami typu Copilot są to przede wszystkim dane. Mamy ich mnóstwo a AI pomaga nam w segmentacji oraz wyłuskiwaniu informacji najbardziej wiarygodnych i dostosowanych do potrzeb klienta. Rozwijamy w tym celu Open Intelligence – naszą autorską platformę, która agreguje dane z wielu źródeł jednocześnie: badań własnych, danych partnerskich, platform mediowych oraz informacji o zachowaniach zakupowych konsumentów.

Zamiast polegać na jednym, często wąskim źródle, łączymy je i weryfikujemy wzajemnie – wydobywając insighty niemożliwe do uzyskania inną drogą. AI przetwarza te dane w czasie rzeczywistym i przekłada je bezpośrednio na konkretne rekomendacje kampanijne.Każdy może poprosić czata o zaplanowanie kampanii i segmentację. Tyle że takie segmentacje są średnie, jeśli nie słabe, bo bazują na starych, nieadekwatnych czy ogólnodostępnych danych. Tymczasem insight zawsze był kluczem w marketingu, tym momentem "aha", dzięki któremu wiemy, jak ciekawie i efektywnie dotrzeć do konsumenta.

Platformy mają przecież ogromne ilości danych. Czego w nich brakuje?

Zrobiliśmy badanie zachowań konsumentów w social mediach. Platformy rzeczywiście mają mnóstwo danych, ale dotyczą one zachowania w ich środowisku. Błędem jest przenoszenie wniosków z segmentacji platformy A na całą kampanię. Konsument przyjmuje tam pewną rolę, gra, manipuluje zamieszczonymi informacjami i postami. Zadaniem agencji mediowej jest wyłuskanie z tych danych prawdy o konsumencie.

W dostępie do unikalnych, wiarygodnych danych widzę ogromną rolę agencji na najbliższe lata. Zainwestowaliśmy w Open Panel, badanie na 10 tys. użytkowników, które zbiera informacje o korzystaniu z mediów i zachowaniach konsumenckich. Pozwala nam weryfikować to, co otrzymujemy z innych źródeł. Przy takiej ilości danych do obróbki AI ma ogromne znaczenie.

A kiedy już wiecie, do kogo chcecie dotrzeć…?

Wtedy przychodzi optymalizacja kampanii, którą zajmujemy się od lat. Korzystamy z danych historycznych, a rozwijające się algorytmy trafiają do narzędzi służących choćby do szacowania zasięgu czy KPI-ów. Widzimy, że prognozy coraz lepiej się sprawdzają.

Technologia wpływa też na raportowanie. Kiedyś trzeba było przeklejać dane w Excelu. Teraz klient może zalogować się do dashboardu i na bieżąco sprawdzać realizację kampanii. Dostaje nie tylko raport, ale też wnioski na przyszłość. Człowiek musi oczywiście ocenić, czy nie ma błędów i czy algorytm nie halucynuje. Cały proces jest jednak łatwiejszy, a post-buy powstaje znacznie szybciej.

Jak oceniacie własne wdrożenia AI? Samą oszczędnością czasu?

Początkowo właśnie efektywność przychodziła nam do głowy jako pierwsza. W tym roku stworzyliśmy nagrodę Techmasterów dla pracowników, bo wiele projektów powstaje oddolnie. Kiedy zaczęły napływać zgłoszenia, zobaczyliśmy, że oszczędność czasu to nie wszystko.

Drugim kryterium jest skalowalność. Jeśli jedna osoba przygotowywała bardzo dobre raporty, dzięki AI możemy rozszerzyć to rozwiązanie na całą firmę czy inne rynki. Wiedza dostępna wcześniej w jednym miejscu staje się dostępna ogólnie.

Trzecim jest wartość dodana dla klienta: rzeczy, których wcześniej nie mogliśmy robić albo było to trudne. Przykładowo dane o zachorowaniach trzeba było wyszukiwać w różnych miejscach. Teraz łatwiej uwzględnić je w kampanii i zwiększyć jej efektywność. Tak określiliśmy trzy kryteria: efektywność, skala i wartość dodana. W pierwszej, testowej edycji mieliśmy kilkanaście zgłoszeń. Druga jest w toku.

Jak pokazujecie klientowi, że korzystanie z tych narzędzi mu się opłaca?

To zależy od klienta, ale podam przykład narzędzia Advanced Social. Chcemy, żeby kampanie korzystały z potencjału różnych platform, zamiast ograniczać się wyłącznie do jednej platformy, bo przecież inne platformy mogą być bardziej wiarygodne, efektywne i mogą nam pozwolić obniżyć koszt dotarcia.

Barierą było przygotowanie kolejnych kreacji. Wspólnie z VML opracowaliśmy narzędzie, które dzięki AI adaptuje post z Instagrama na Pinteresta, TikToka czy Snapchata. Możemy zrobić to jednym czy dwoma kliknięciami. Koszt jest na tyle niski, że mieści się w kampanii mediowej, bez dodatkowej opłaty dla klienta.

Czyli upraszczacie też sam proces.

Przy dużej kampanii kilkaset złotych nie musi być istotną barierą. Większym problemem jest szukanie wykonawcy i przeformatowywanie materiałów dla stosunkowo małej skali działań. Część klientów zostawała przy jednej platformie, mówiąc: "Mam kreację z centrali i święty spokój". Usuwamy właśnie taką przeszkodę w rozszerzaniu kampanii.

Czy optymalizacja algorytmiczna nie utrudnia długofalowego myślenia o marce? Łatwo skupić się na chwilowym skoku sprzedaży, zamiast budować jej wzrost na lata. Dane pomagają przekonywać klientów do tej drugiej perspektywy?

Nie wiem, czy pomagają. Wydaje mi się, że czasem przeszkadzają, bo zaczynamy myśleć wyłącznie o danych. Szczególnie przy obecnym nacisku na retail media: jesteśmy tu i teraz, widzimy sprzedaż. Mam wrażenie, że ubywa dużych kampanii ogólnopolskich z efektem "wow". Dziesięć czy piętnaście lat temu było ich więcej, jak choćby kampania Heyah, o której mówiła cała Polska.

Teraz każdy patrzy na to, co można zoptymalizować. Punktów styku jest tak dużo, że ogólnopolska kampania staje się ogromnym wyzwaniem logistycznym. Retail media są blisko sprzedaży i dają stosunkowo szybki efekt. Myślę, że przez najbliższy rok, dwa czy trzy trudno będzie wrócić do budowania marki, dopóki sami marketerzy nie zobaczą, jak jest ważne.

Nasze badania ekonometryczne pokazują, że w długiej perspektywie podział budżetu między brand i performance ma ogromne znaczenie. Część środków trzeba przeznaczać na budowanie marki. Proporcje zależą od branży i konsumentów, a badania pomagają je określić. Widzę jednak duży nacisk na krótkoterminową efektywność kosztową.

Branża przeżyła już "rok mobile'a" i fascynację metaverse. Czy marketerzy nie obawiają się, że AI to kolejna obietnica? Nadal trzeba ich przekonywać?

Myślę, że podchodzą do tego racjonalnie. Klienci tacy jak L'Oréal czy T-Mobile od dawna są nastawieni na innowacje i jako pierwsi realizują z nami nowe projekty. Przeznaczają na nie jednak część budżetu, testują, a jeśli rozwiązanie się sprawdza, wdrażają je.

Nie widzę zachłyśnięcia się na zasadzie: przenieśmy wszystko na AI, zwolnijmy połowę marketingu i agencji, a maszyny zrobią resztę. Pierwsze dwa lata były szukaniem odpowiedzi, gdzie to ma sens. Teraz faktycznie zaczynamy wdrażać rozwiązania, które możemy pokazać klientowi. Budżety przesuwają się stopniowo.

Powiedziałabym, że około 10-20 proc. naszych aktywności jest skierowanych w tę stronę. Docelowo pewnie dojdziemy do 50-60 proc. Chcielibyśmy, żeby zawsze zostawało 20-30 proc. na kreatywność. Dlatego pokazujemy rolę marketera, osoby kreatywnej i mediowca w tworzeniu kampanii z AI.

Czy łatwiejszy dostęp do technologii zachęca firmy do przenoszenia kompetencji mediowych do siebie?

Nie pojedyncze przypadki. Takim przykładem jest jeden z naszych klientów, z którym pracowaliśmy od prawie 25 lat. Obsługiwaliśmy go od A do Z. Teraz przeniósł do siebie zakup digitalu i planowanie, pozostawiając u nas jeszcze część zakupową. Nadal współpracujemy, choćby przy trendach, benchmarkach i narzędziach.

Klienci rozumieją, że część rzeczy mogą robić sami. Chyba nikogo nie będzie jednak stać na stworzenie działu obejmującego wszystkie kompetencje. Mając kilkuset klientów, mamy więcej doświadczeń oraz większe budżety na inwestowanie w narzędzia i ich testowanie.

A jakie wyzwania pojawiają się przy samodzielnej obsłudze kampanii?

Dbanie o wiarygodność i brand safety. Nie wystarczy więc, że gdzieś jest najtaniej i najłatwiej. Trzeba dbać – podkreślam to bardzo mocno – o wspomniane powyżej brand safety, a z pytaniami o nie klienci do nas wracają regularnie.

Nie widzę nasilenia in-housingu w ostatnich latach. W pandemii i po niej pojawiło się przekonanie, że wszystko będzie online i zautomatyzowane. Tymczasem część mediów nadal kupuje się bezpośrednio. Potrzebne są relacje i negocjacje. Widzimy powrót do OOH oraz rozwój retail mediów niedostępnych programatycznie. Na festiwalu będzie kilkudziesięciu partnerów z obszaru retail mediów i danych. Trzeba z nimi porozmawiać, zrozumieć ich ofertę i sposób wykorzystania nośników. Właśnie w tym obszarze najwięcej wydarzyło się ostatnio na naszym rynku.

Retail media mogą wyglądać jak nowe określenie znanej od dawna reklamy w sklepach. Jak tłumaczycie klientom, na czym polega zmiana?

Rozmawiamy o ścieżce zakupowej i połączeniu online z offline. W internecie możemy śledzić te ścieżki, a dane i AI pomagają segmentować konsumentów nie tylko według tego, czy kupują, ale też jak kupują. Łatwiej identyfikujemy punkty styku.

Z kolei media tradycyjnie offline'owe negocjowały wcześniej działy trade marketingu. Były częścią umowy czy pakietu, zamiast być traktowane jak media. Często za nie przepłacano, nie był to wolny rynek. Teraz są to głównie ekrany cyfrowe, których zakup i optymalizacja mogą być automatyzowane oraz zasilane danymi.

Próbujemy połączyć te światy, żeby podążać za konsumentem i docierać do niego w momencie decyzji zakupowej. Nie możemy jeszcze w pełni odwzorować jednego świata w drugim, ale tworzymy narzędzia, które nas do tego przybliżają.

I sprawdzić, czy reklama w sklepie rzeczywiście zadziałała.

To też jest rewolucja: dane potwierdzające efektywność konkretnego nośnika. Czy reklama wyświetlona mi w Żabce zadziałała? Akurat Żabka dobrze dzieli się danymi, więc możemy to oceniać w zasadzie na bieżąco.

Jak marketer powinien krytycznie oceniać efekty AI? Szczególnie w małej firmie, dla której zastąpienie agencji technologią oznacza dużą oszczędność.

Klientowi zawsze będzie zależało na sprzedaży. Nieważne, czy korzysta z AI, czy nie, po miesiącu widzi, czy sprzedaż wzrosła, czy spadła. Jego narzędzia oceny pozostały te same.

Bardziej zaawansowani klienci zrobią jeszcze badania świadomości marki, ale nie widzimy wzrostu popularności takich badań. Podejście jest pragmatyczne: możemy spróbować, a później przychodzi test w postaci wyników sprzedaży.

Ale zostaje jeszcze pytanie o strategię.

Dokładnie. Przez miesiąc czy dwa próbujemy coś robić, a w trzecim można już zacząć rozmowę o tym, co robimy źle strategicznie. Czy nie trzeba zmienić media miksu i na przykład wrócić do telewizji.

Jak automatyzacja zmienia współpracę agencji z klientem? Liczby są ważne, ale trzeba też się porozumieć i zbudować zaufanie do strategii.

Ostatnie dwa czy trzy lata przyniosły ogromną zmianę. Mniej się spotykamy i rozmawiamy, wszystko przeszło na Teamsy i Zoom. Większość klientów pracuje zdalnie i oczekuje automatyzacji.

Coraz ściślej współpracujemy z zespołami kreatywnymi, bo klient chce mieć wszystko w jednym miejscu. Nie chce pięciu partnerów, między którymi musi rozstrzygać, czy więcej budżetu przeznaczyć na kreację, czy aktywację.

Wypracowujemy platformę, na której zobaczy media plan, KPI i przypisane kreacje. Będzie mógł zaakceptować materiały i przekazać uwagi, a później śledzić wyniki kampanii. Bez odszukiwania maili, tworzenia katalogów i kolejnych spotkań. Z największymi klientami zaczynamy już przechodzić na takie platformy.

Wygodniej, ale czy nie traci się czegoś po drodze?

To oszczędza czas, ale może też zabijać kreatywność. Na początku mojej pracy wiele rzeczy wymyślaliśmy z klientem przez telefon. Kiedy miałam pomysł, dzwoniłam sprawdzić, czy mu się podoba i czy mamy nad nim pracować. Teraz wygląda to inaczej. Na pewno usprawniamy pracę, ale są plusy i minusy.

Czy AI pomaga markom się wyróżniać, czy raczej upodabnia ich komunikację?

Kiedy patrzę na media plany, większość opiera się na telewizji i platformach, a część budżetu zostaje na inne działania. Używamy tych samych danych, narzędzi i rozwiązań optymalizacyjnych na Mecie czy YouTubie. Kampanie wyglądają podobnie.

Teraz algorytmy, często zapewne narzędzia samych platform, zaczną przygotowywać podobne kreacje. Może się okazać, że kampanie różnią się logotypem, kolorami i tekstem, ale poza tym są prawie takie same. Tego się obawiamy.

Innovation Festival ma być refleksją nad tym, jak nie wylądować w świecie marketingowego średniactwa. To byłby pierwszy gwóźdź do trumny branży, bo zaczęlibyśmy być niepotrzebni. Konsument dostałby nudną, powtarzalną komunikację. Jeśli wszystko jest takie samo, jak ma wybrać markę?

Paradoksalnie to może być okazja do renesansu kreatywności. Dobra idea bardziej się wyróżni.

Tak. Może trochę wrócimy do lat 90. i początku lat 2000., kiedy jako rynek robiliśmy świetne kampanie ogólnopolskie. Później, gdy mocno weszły platformy, fragmentaryzacja media planów sprawiła, że kampanie stały się bardzo skomplikowane i pracochłonne.

Jeśli AI ułatwi adaptowanie materiałów do poszczególnych punktów styku, będziemy mogli skupić się na idei i dopracowaniu głównej kreacji. Mam nadzieję, że pójdziemy w tę stronę, zamiast jedynie tłumaczyć i przeformatowywać globalne materiały, przez co wszystko będzie wyglądało tak samo.

A jak uczyć juniorów? Nawet nudne przeklejanie danych w Excelu zmuszało do obcowania z liczbami. W PR podobną funkcję pełniło pisanie informacji prasowych. Jeśli te zadania przejmuje AI, co zastąpi ten etap nauki?

Ciągle zatrudniamy nowe osoby, ale boom na zatrudnianie pewnie już minął. To nie sytuacja sprzed pięciu lat, kiedy przyjmowaliśmy jako organizacja 30-40 osób miesięcznie.

Sami zadajemy sobie pytanie: czy ktoś, kto od razu wejdzie na platformę, stanie się ekspertem w swojej dziedzinie? Jak go uczyć? Wierzę, że wypracujemy rozwiązania. Zawsze się tego obawiamy, a potem młodzi ludzie dochodzą inną drogą do tego, do czego my dochodziliśmy. Będą uczyli się przede wszystkim wyciągania wniosków z raportów, zamiast ich przygotowywania. Wszyscy idziemy w tym kierunku.

Od czego powinien zacząć marketer, który chce połączyć technologię, doświadczenie i kreatywność, nie zapominając o sprzedaży?

Od konsumenta. Gdybym była początkującą marketerką, najpierw chciałabym go dobrze zrozumieć. To wydaje się łatwe, ale konsumenci potrafią zwodzić nas na manowce, również przez dane, które zostawiają.

Czasem warto wrócić do podstaw: spotkać się z grupą docelową na fokusie, przejrzeć posiadane dane, zainwestować w badania dla konkretnej marki. Konfrontować pomysły z konsumentem. Jeśli skupimy się wyłącznie na wyborze kreacji czy punktów styku, pogubimy się. Testem kampanii powinno być spojrzenie na nią oczami odbiorcy.

Czyli wyjście poza własną marketingową bańkę.

Pod koniec zeszłego roku zrobiliśmy badanie "Media Bubbles", które pokazało, jak duża jest ta bańka. Marketerzy patrzą na kampanie swoimi oczami i zakładają, że konsument jest do nich podobny. Dlatego trzeba weryfikować pomysły, plany i wyniki przez badania czy choćby rozmowę z odbiorcami. Nasze bańki robią się coraz twardsze i trudniej z nich wyjść.

Na jakie potrzeby marketerów odpowiada tegoroczny Innovation Festival?

Chcemy spojrzeć na trendy pragmatycznie: pokazać, jak je wykorzystać. Dennis Potgraven z WPP Media China – strateg z bogatym doświadczeniem zdobywanym w Nestlé, Ahold Delhaize oraz agencjach – opowie o tamtejszym rynku i o tym, jak chińskie marki inspirują się europejskimi, a następnie rozwijają te pomysły w znacznie bardziej zaawansowanym technologicznie środowisku. Będą też – wspomniani wcześniej – Andrzej Dragan, który połączy temat AI z kreatywnością, oraz Neil Harbisson – żywy dowód na to, że granica między człowiekiem a technologią jest coraz bardziej umowna.

Przygotowujemy retail market z kluczowymi dostawcami retail mediów i danych. Liczymy na udział 250 naszych klientów. Chcemy, żeby mogli przyjrzeć się ofercie rynku, ocenić przydatność rozwiązań i zobaczyć narzędzia ułatwiające wdrożenie. Nazwałabym to praktycznymi innowacjami.

Miarą sukcesu będzie klient, który po festiwalu powie: "To było ciekawe, spróbujmy u nas."?

Taka jest intencja. Marketer działający w farmacji na co dzień myśli o tym, co sprawdza się w jego marce – i kręci się w kołowrotku ROI. Czasem warto spojrzeć szerzej. Prezentujemy rozwiązania, które sprawdziły się u innych klientów albo które przetestowaliśmy i widzimy, że mają sens. Nie pokazujemy wyłącznie wizji tego, co można by kiedyś zrobić.

Zaplanowaliśmy trzy warsztaty poświęcone AI oraz jego wykorzystaniu przy m.in. lepszym rozumieniu konsumenta, analizie danych i kreacji. Uczestnicy usiądą przy laptopach i sami wypróbują narzędzia. Po poprzednich edycjach pojawiało się sporo zapytań i briefów. Nie bez powodu organizujemy wydarzenie we wrześniu czy październiku – to naturalny moment, w którym zaczynamy planować strategie na kolejny rok. Liczymy, że dzięki festiwalowi będą bardziej innowacyjne.

Innovation Festival by WPP odbędzie się 30 września 2026 roku w kampusie WPP w Warszawie pod hasłem "Human Soul & Tech misja Marketera w czasach AI-rewolucji". Rejestracja uczestników rozpocznie się o godz. 13.30, a wystąpienia o godz. 14.00. Wśród prelegentów znajdą się Andrzej Dragan, Neil Harbisson i Dennis Potgraven z WPP Media China. Program obejmuje także warsztaty AI, strefy Creativity, Consumer i Tech oraz Retail Media Market. Szczegółowy program i formularz rejestracyjny dostępne są na stronie wydarzenia.

Materiał sponsorowany WPP Media

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

#WM GLOBAL: AI zmienia reklamę i media, Google pod presją, kolejne zwolnienia

#WM GLOBAL: AI zmienia reklamę i media, Google pod presją, kolejne zwolnienia

MSWiA płaci TVP 5 mln zł, Kanał Zero pokaże to za darmo. Inaczej było za czasów PiS

MSWiA płaci TVP 5 mln zł, Kanał Zero pokaże to za darmo. Inaczej było za czasów PiS

Duży apetyt na "Kuchenne rewolucje". Widzów przybywa

Duży apetyt na "Kuchenne rewolucje". Widzów przybywa

Hit TVP powstaje w Australii. Ekipa zaczęła zdjęcia

Hit TVP powstaje w Australii. Ekipa zaczęła zdjęcia

Właściciel koreańskiej stacji tvN chce oferować treści w Polsce

Właściciel koreańskiej stacji tvN chce oferować treści w Polsce

Nowy sezon "Hotelu Paradise" ogląda 440 tys. osób

Nowy sezon "Hotelu Paradise" ogląda 440 tys. osób