Wojciech Kurowski przez lata pojawiał się w materiałach Andziaks. Influencerka regularnie gościła w należącej do jej ojczyma rezydencji Gubałówka.
W ostatnich dniach pojawiły się informacje, że Kurowski jest poszukiwany przez małopolską policję. Jak podał serwis Boop, mężczyzna jest oskarżony o wyrządzenie szkody w kwocie prawie 6,1 mln zł spółce Optima Development Poland i jej wierzycielom. Chodzi o części zakopiańskiego hotelu za jedynie 10 tys. zł.
Optima Development Poland ma zadłużenie wynoszące ponad 80 mln zł, m.in. wobec kilkuset posiadaczy jej obligacji.
Andziaks: nigdy nie miałam wglądu w interesy ojczyma
W nagraniu opublikowanym w niedzielę wieczorem Andziaks podkreśliła swoją osobistą więź z ojczymem. – Jest to człowiek, który mnie wychował, którego kocham i traktuję jak tatę. Dał mi w życiu naprawdę ogrom ciepła i dobra. I za to mu jestem bardzo wdzięczna. I będę za to wdzięczna całe życie – stwierdziła.

– Chcę wierzyć, że jest niewinny i że nie zrobił rzeczy, które są mu zarzucane. Ale moja wiara wynika z miłości do niego, a nie z dowodów, z informacji w tej sprawie – zaznaczyła.
Zapewniła, że nagrywała materiały w rezydencji Gubałówka, goszcząc tam u swojego ojczyma. – Nie widziałam wtedy i w sumie wciąż nie widzę żadnej niewłaściwości w tym, że chciałam wesprzeć działalność mojego ojczyma. Bardzo zależało mi na tym, żeby pokazać to miejsce, żeby przyjeżdżało jak najwięcej osób, żeby to też generowało oczywiście jak największe dochody. Bardzo chciałam, żeby hotel był bardziej rozpoznawalny, przyjeżdżałam do niego ja, przyjeżdżali moi znajomi, zależało mi na tym, żeby pokazać go jak największej ilości osób – opisała.
Równocześnie Andziaks podkreśliła, że nie była zaznajomiona z jego działalnością biznesową. – Nigdy nie miałam wglądu w jakiekolwiek interesy mojego ojczyma. Kiedy ruszyła rezydencja, miałam może 20–21 lat i nigdy nie uczestniczyłam w prowadzeniu tych biznesów, w podejmowaniu decyzji – wyliczyła. – Z ręką na sercu mówię wam, że nigdy nie znałam szczegółów tej sprawy i wciąż tak naprawdę ich nie znam. O kolejnych informacjach, zarzutach dowiaduję się z internetu tak samo jak wy – stwierdziła.

– Nie jestem w stanie wyjaśnić czegoś, o czym sama po prostu nie mam pojęcia. Bardzo bolą mnie informacje o tym, że świadomie ukrywam informacje, że świadomie go chronię. Chcę powiedzieć to bardzo wyraźnie: to nie jest moja sprawa, tylko mojego ojczyma – zaznaczyła.
Influencerka stwierdziła, że Wojciech Kurowski przebywa obecnie w Austrii. – Z informacji, które posiadam, wynika, że odpowiednie organy wiedzą o miejscu pobytu mojego ojczyma. Nie rozumiem jednak, jak dokładnie funkcjonuje procedura wydawania listu gończego w takiej sytuacji. Nie znam zasad tych postępowań i nie zamierzam udawać, że znam się na tych wszystkich kwestiach prawnych, bo totalnie się na tym nie znam – przyznała.
Jej zdaniem przeświadczenie, że wszystko zawdzięcza swojemu ojczymowi, jest nieprawdziwe. – W rzeczywistości wygląda to na ten moment odwrotnie. To ja go wspieram finansowo, to ja go zabierałam na wakacje, to ja finansowałam wszystkie takie rzeczy – wyliczyła.
WIDEO

Andziaks o zarobkach i podatkach
Niedawno Andziaks narzekała, że "płaci strasznie duże podatki", a z drugiej strony nie korzysta z usług (publicznych – przyp.) w Polsce". Zaznaczyła, że z tego powodu wolałaby rozliczać się podatkowo za granicą.
W odpowiedzi pojawiły się analizy, że jej największa spółka zarejestrowana w Polsce przy 12 mln zł przychodów w 2025 roku zapłaciła jedynie 26,1 tys. zł podatku CIT.
W niedzielnym nagraniu Andziaks przyznała, że jej wypowiedź o podatkach "to była głupota". – Powiedziałam nieprawdę i nie powinnam była tego mówić, więc rozumiem wasze oburzenie i negatywne komentarze na moje słowa – stwierdziła.
Zapewniła, że 26,1 tys. zł CIT odprowadzone przez jedną ze spółek nie przedstawia pełnego obrazu podatkowego jej biznesu. – Prowadzę kilka działalności, nie tylko jedną spółkę – wskazała.

– Jak już wiecie, cały internet o tym huczy, jedna z moich spółek korzysta z estońskiego CIT-u. W tym systemie, co do zasady, podatek od zysków spółki jest odroczony do momentu wypłacenia pieniędzy poprzez dywidendę, od której ja muszę zapłacić 25 proc. podatku. To nie jest tak, że ja sama sobie to wymyśliłam. Taki system rozliczenia zaproponował mi doradca podatkowy, który wiedział, że zysk właśnie chciałabym przeznaczać na rozwój mojej firmy – opisała.
– Prowadzę również jednoosobową działalność gospodarczą, z której co miesiąc odprowadzam znaczące kwoty podatków – zaznaczyła. – Wszystkie moje działalności są prowadzone legalnie i są rozliczane zgodnie z obowiązującymi przepisami – podkreśliła.
Andziaks to jedna z najpopularniejszych polskich influencerek w kategorii lifestylowej. Na YouTube jej kanał ma 1,27 mln subskrybentów, na Instagramie obserwuje ją 1,6 mln użytkowników, a na TikToku – 481 tys.











