Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
Artykuł o sytuacji finansowej Katarzyny Pełczyńskiej- Nałęcz, oparty na danych z jej oświadczeń majątkowych, pojawił się na Gazeta.pl w piątek. Zatytułowano go: "Aż 300 tys. zł w rok. Tyle zarabiała Pełczyńska- Nałęcz. Mamy oświadczenie majątkowe".
W sobotę na tekst zwrócił uwagę poseł Janusz Cieszyński z Rozwoju Plus. – Abstrahując od oceny merytorycznej @Kpelczynska mam nadzieję, że kanaliom które zleciły i napisały ten "artykuł" nie ujdzie to na sucho. Kiepskie foto, szczucie na pensję ministra, która nie jest w Polsce za wysoka – ktoś się urodził 80 lat za późno i już nie ma Der Sturmera... – ocenił na platformie X.

W niedzielę po południu do wpisu Cieszyńskiego odniósł się Sebastian Ogórek, od marca 2026 roku szef redakcji ekonomicznej "Gazety Wyborczej" i Gazeta.pl, połączonej w ramach struktury 1Digital.
– Tytuł tekstu zmieniliśmy, był błędem w tekście informacyjnym, bo zawierał subiektywną ocenę. Panią @Kpelczynska za niego przepraszam – poinformował. – Nadal będziemy jednak patrzeć politykom w oświadczenia majątkowe i o tym pisać – to część naszej normalnej pracy – zaznaczył.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poza rządem i Polską 2050
W czwartek wieczorem Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała na platformie X o rezygnacji z funkcji ministry funduszy i polityki regionalnej. Ogłosiła to po tym, gdy Sejm co prawda nie uchwalił proponowanego przez PSL zniesienia dwukadencyjności w samorządach, ale za zniesieniem tej zasady opowiedziało się wielu posłów koalicji rządzącej, w tym 6 z głosujących posłów jej ugrupowania Polski 2050, a trzech wstrzymało się od głosu.
Pełczyńska-Nałęcz napisała na X m.in., że dwukadencyjność została utrzymana, ale stało się to "pomimo głosów Koalicji 15 X". "Koalicja, w tym niestety znaczna część posłów Polski 2050, stanęła przeciw ludziom, a za politykierskimi układami. To nie pierwsza taka decyzja koalicji, ale fundamentalnie ważna" – napisała Pełczyńska-Nałęcz, informując, że "odchodzi z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla niej ważniejsze niż stołki".

Odnosząc się do kwestii swojego przywództwa w Polsce 2050, Pełczyńska-Nałęcz napisała wówczas, że "partię zostawia w rękach jej założyciela, który odszedł, ale jednak wrócił". – Życzę mu, by przypomniał sobie, w imię jakich wartości szedł do władzy – dodała.
https://x.com/Kpelczynska/status/2113329967731802447
W sobotę przewodniczący klubu parlamentarnego Polski 2050 Szymon Hołownia we wpisie na X poinformował, że zarząd Polski 2050 podjął decyzję o usunięciu z partii Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
"To dla naszego środowiska bardzo trudne, ale – wobec znanych faktów – niestety nieuniknione. Zarząd Polski 2050 podjął decyzję o usunięciu z partii Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz za »działanie na szkodę partii oraz wbrew uchwałom organów statutowych partii«" – napisał Hołownia.
Decyzję zarządu skomentowała wieczorem we wpisie na X Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. "Zostałam skazana na wygnanie za myślozbrodnię. Obiecuję recydywę dalszego wolnego myślenia" – podkreśliła. "Drogi Szymonie, wiem, że się starasz. Ale kierownik i tak nie doceni. Tyle w temacie" – dodała.

https://x.com/Kpelczynska/status/2114079169348768018
Informację o podjętej przez zarząd Polski 2050 decyzji skomentował również dla PAP poseł ugrupowania, wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka.
– Zarząd partii zadecydował w głosowaniu o ustaniu członkostwa Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz ze względu na jej działanie na szkodę partii. Rezygnacja z rządu, rezygnacja z przewodniczenia partii to były ruchy, które nie były z nikim uzgodnione, które były wbrew uchwałom ugrupowania, w których potwierdzaliśmy istnienie koalicji 15 października. Uznaliśmy, że to są działania, które burzą wizerunek partii, psują jej dobre imię – powiedział PAP Gramatyka.
Jak mówił, "w drodze głosowania członkostwo pani Pełczyńskiej-Nałęcz zostało wygaszone". Dopytywany o to, czy decyzja została podjęta jednogłośnie, odpowiedział, że "nie ma możliwości przekazania takiej informacji".

Na pytanie, czy od decyzji przysługuje odwołanie, Gramatyka powiedział: – Z pewnością tak. Na pewno do sądu partyjnego. Potem nie znam ścieżki odwoławczej, ale myślę, że ona jest dość jasno opisana w statucie.
źródło części tekstu: PAP











