SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Anna Wendzikowska o mobbingu w telewizji. "Byłam poniżana, gnębiona"

Anna Wendzikowska, przez ostatnie 15 lat reporterka „Dzień dobry TVN”, opisała, że w miejscu pracy przez długi okres była źle traktowana, co pogłębiło jej problemy ze zdrowiem psychicznym. - Status quo trwało latami. Tak, to ja zapoczątkowałam dochodzenie, które zakończyło się zwolnieniami - podkreśliła.

Anna Wendzikowska, fot. screen z YouTube / Elle PolskaArticle

W obszernym wpisie na swoich profilu instagramowym Anna Wendzikowska przypomniała, że do polskiej telewizji trafiła po czterech latach pracy w Londynie. - Znałam inne standardy. Nie miałam na to zgody. Zgłaszałam, jasne że zgłaszałam. Na początku jest jeszcze ogromne poczucie niesprawiedliwości. Potem się cichnie.. - stwierdziła.

- Byłam poniżana, gnębiona, codziennie drżałam o pracę. Niby „gwiazda z telewizji", a ja byłam traktowana jak dziewczynka z podstawówki, którą co chwilę bije się po łapkach za każde niedociągnięcie. Tak naprawdę byłam w swoim schemacie niewidzialności, niedocenienia i ciągłego udowadniania swojej wartości - wyliczyła.

Anna Wendzikowska o kulisach pracy w telewizji

Wskazała konkretne sytuacje. - Kiedy zdjęto z anteny moje wejścia w studio usłyszałam: sorry, Anka, „nie oglądasz się". Pomyślałam, cóż, trudno, chodzi o dobro programu. Ale coś mnie tknęło i sprawdziłam wyniki oglądalności z ostatnich tygodni. W momencie mojego wejścia wykres oglądalności pikował w górę. Wtedy usłyszałam: oglądalność nie jest najważniejsza - opisała.

- Prosiłam o pomoc, żebym nie musiała sama montować materiałów, żebym nie musiała robić tłumaczeń sama. Albo żebym przynajmniej mogła robić montaż z domu, zdalnie. Nie wyrabiałam się ze wszystkim przy dzieciakach. Byłam z nimi sama. Usłyszałam: nikt tu nie ma specjalnych praw. Ja chyba miałam „specjalne prawa", ale takie represyjne. Jeśli mój materiał nie był gotowy na 48h przed emisją, z nagranym tłumaczeniem, podpisami, to spadał z emisji, a ja nie ile dostawałam pieniędzy. Dla porównania inni reporterzy kończyli swoje materiały w ostatniej chwili, czasami późno w nocy, tuż przed porannym programem - stwierdziła.

- Czy to mobbing? Teraz wiem, że tak. Tych sytuacji były dziesiątki, jeśli nie setki. To materiał na książkę, a nie na post.. - podkreśliła Wendzikowska. - Wtedy sądziłam, że to co mi się przytrafia to moja wina. Że jestem zła, nieudolna, trudna.. że może jeśli bardziej się postaram to wszystko będzie pięknie, a problem zniknie. Nie znikał, było coraz gorzej - zaznaczyła.

>>> Praca.Wirtualnemedia.pl - tysiące ogłoszeń z mediów i marketingu

Opisała również okoliczności wyjazdu na galę rozdania Oscarów. - Nikt nie wie, że poleciałam na wywiad do Los Angeles trzy tygodnie przed porodem. Musiałam mieć pisemną zgodę od lekarza. Cały lot siedziałam jak na szpilkach. Bałam się, że urodzę w samolocie. Nikt nie wie, że poleciałam na jedną noc do Filadelfii zostawiając dziecko z nianią, kiedy miało dwa tygodnie. Wiele osób wie natomiast, że wróciłam do pracy sześć dni po porodzie. Jak strasznie wieszaliście za to na mnie psy. Nie wiedzieliście, jak bardzo bałam się, że ciąża będzie idealnym pretekstem, żeby się mnie pozbyć... a ja potrzebowałam tej pracy, a przynajmniej wtedy, w burzy hormonów, tak właśnie myślałam. Bo byłam sama i miałam dwójkę dzieci na utrzymaniu - zrelacjonowała.

Anna Wendzikowska przyznała, że zmagała się z depresję i od młodości cierpi na zespół dorosłego dziecka alkoholika. - Były leki, była terapia, na jakiś czas pomagało. Ale z przemocą jest tak, że jak się na nią godzisz to jej poziom rośnie - wyliczyła.

- I o nie jest historia o tym, jak byłam źle traktowana, ale o tym, dlaczego w tym trwałam. W ciszy i poczuciu winy, że mnie to spotkało.. Najprościej byłoby stwierdzić, że mobbing był przyczyną depresji. Ale myślę, że było zupełnie inaczej. Przyczyną mojej sytuacji w pracy, były moje nieuleczone traumy i schematy, które sprawiły, że akceptowałam takie traktowanie. A depresja to był bezpiecznik. Wywaliła, żebym zwróciła uwagę na to, co się ze mną dzieje. Głęboko, głęboko w środku - zaznaczyła.

Według dziennikarki te kłopoty spowodowały, że na różne sposoby zaczęła dbać o swoje zdrowie psychiczne. - Zaczęłam czytać, słuchać podcastów, oglądać video wywiady. Medytowałam, godzinę dziennie, codziennie przez rok. Ćwiczyłam jogę. Robiłam afirmacje. Hipnozę, integrację emocji w oddechu, oddechy z Wimem Hoffem, morsowanie. Spróbowałam wszystkiego. Mój układ nerwowy się regulował. Powoli wracałam do siebie - wyliczyła.

Przełomem okazał się dwutygodniowy pobyt w Gwatemali.-  Tam wszystko kliknęło. Kiedyś napiszę o tym więcej. Teraz tylko o tym, jak codziennie o świcie spotykaliśmy się na poranne medytacja, potem ćwiczyliśmy jogę. Może to przypadek, ale może tak miało być, że cały tydzień poświeciliśmy na pracę nad odwagą serca... codziennie układałam dłonie w mudrę abhaya hridaya (mudry to gesty wykonywane palcami i dłońmi, które mają oddziaływać na energię całego ciała) i odwaga, żeby pójść za sercem przyszła - opisała.

„Prawda, co się dzieje w tej TV, która co roku zostaje pracodawcą roku”

W czasie pobytu w Gwatemali Anna Wendzikowska zdecydowała się odejść z pracy, a przyspieszyła ten krok spontanicznie. - Miałam zrobić coś jeszcze. Nie planowałam tego. Coś mnie poprowadziło. Siedziałam w taksówce z San Marcos do Guatemala City. To była kilkugodzinna podróż. Czytałam jakiś niusy w necie. Wyskoczył mi post na FB o kolejnej sytuacji mobbingu w kolejnej organizacji medialnej i pod spodem jednym z komentarzy był komentarz mojej byłej koleżanki z redakcji. Wyleciała z pracy w jakiejś słabej sytuacji, której szczegółów nie pamiętam, bo przez lata tych sytuacji było mnóstwo. Napisała: ciekawe kiedy ktoś odważy się powiedzieć prawdę o tym, co się dzieje w tej TV, która co roku zostaje pracodawcą roku - zrelacjonowała.

- Wtedy poczułam, że to muszę być ja. Napisałam więc mejla. Nie dla siebie, dla kolegów, którzy może się bali, a może nie czuli, że ich działania mogą coś zmienić. Bo status quo trwało latami. Tak, to ja zapoczątkowałam dochodzenie, które zakończyło się zwolnieniami - stwierdziła Wendzikowska.

- Nie, to nie tylko moja historia to spowodowała. Tych historii było kilkadziesiąt i moja wcale nie była najgorsza. Działanie tym razem było szybkie i zdecydowane. Ale dla mnie nie było odwrotu. Te wszystkie emocje, które adrenalina przez lata skutecznie tłumiła wywaliły na powierzchnię. Płakałam przez kilka dni, a płacz przyniósł ulgę. Żeby odzyskać sprawczości i zacząć odbudowywać poczucie własnej wartości musiałam zamknąć tamte drzwi. Nikt mnie nie zatrzymywał - podkreśliła.

Anna Wendzikowska przez 15 lat w „Dzień dobry TVN”

W całym wpisie Anna Wendzikowska nie podała nazwy stacji, o którą chodzi. W polskiej telewizji była związana jedynie z Grupą TVN, w której przez 15 lat jako reporterka m.in. przeprowadzała wywiady z gwiazdami filmowymi. O odejściu z programu poinformowała na początku sierpnia.

Dlaczego dopiero teraz opisała swoje problemy w pracy i ze zdrowiem psychicznym? - Przez cztery ostatnie miesiące próbowałam tego nie napisać, zostawić, dać spokój, iść dalej. Ale nie potrafię już milczeć. Mówiono mi, ostrzegano: nie mów o tym, nikt nie zrozumie, będzie hejt, a ty będziesz „niezatrudnialna”, stracisz kontrakty.. trudno. Już się nie boję. A jeśli ktoś mnie nie zatrudni, bo stanęłam w prawdzie, to ja i tak nie chcę takiej pracy… Zło rodzi zło, dobro rodzi dobro, a prawda nas wyzwoli - wyjaśniła.

- A ja Ci za tego maila już zawsze będę wdzięczna, bo udało się zmienić coś, co było beznadziejne, a wydawało się nie do ruszenia. Trzymaj się Ania - stwierdziła w komentarzu Agnieszka Woźniak-Starak.

W okresie współpracy z TVN Anna Wendzikowska pojawiała się też w innych kanałach nadawcy. Prowadziła programy „PytAnia, Dziewczyny z Hollywood” i „Przystanek Hollywood” w TVN Fabuła oraz „O tym się mówi” w TVN Style. W 2011 roku wzięła udział w „Tańcu z gwiazdami” emitowanym wtedy w TVN.

Jako aktorka zagrała m.in. w filmach „Show” i „Nienasycenie” oraz serialach „Kryminalni”, „M jak miłość” i „Klan”.

Dołącz do dyskusji: Anna Wendzikowska o mobbingu w telewizji. "Byłam poniżana, gnębiona"

47 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Tomek
Straszne. Jeździła ciągle po świecie za czyjeś pieniądze i jeszcze narzeka.
odpowiedź
User
Rio
No coż , nie każdą osobę mobbowaną stać na podróże go Gwatemali, lekcje jogi i te news age-owe bzdety. Ale nie podważam relacji pani Anny, dla wielu dziennikarzy w Wwie jest jasne że TVN to fatalny pracodawca i należy go unikać , chyba że ktoś jest gotów zapłacić dużą cenę psychiczną za karierę.
odpowiedź
User
Lol
Zapamiętam ją jako miernego dziennikarza, z początku nachalnie promowanego przez stację - pomimo intelektualnych braków. Wywiad z Sigourney Weaver, udawana rozmowa z aktorami Mamma Mia. Kto takich ludzi puszcza na wizję!?
odpowiedź