SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Bojkot Oleju Kujawskiego. "Konsumenci mogą być zmęczeni angażowaniem ich w kolejne formy protestu"

Od kilku dni w social mediach krążą filmy, na których Olej Kujawski jest wylewany do zlewu bądź sedesu. To reakcja internautów na obecność jego producenta, firmy Bunge Polska, na liście firm, które rzekomo kupowały ukraińskie zboża. Wzywają oni do bojkotu marki. - W 9 przypadkach na 10 takie socialmediowe działania pozostają chwilowym trendem, bez wpływu na marki i rynek. Tak jest i w tym wypadku.Choć nagłówki portali grają klikbajtowymi tytułami, to skala krytyki nie jest powszechna. Nagrania z kuchenno-sedesowej utylizacji oleju bardziej odbieram jako element budowania zasięgu niż świadectwo przekonań ich twórców - uważa Urszula Podraza. 

Od kilku dni w social mediach internauci przekazują sobie listę kilkuset firmy, które miały kupować importowane do Pol;ski zboża. Do tej pory żadna instytucja ani też ministerstwo nie potwierdziły jej prawdziwości. Do tej pory nie podano też, z jakiego okresu miałyby pochodzić dane o ilości kupowanych ukraińskich zbóż.  

Spośród firm, które są na tej liście internauci wychwycili przede wszystkim Bunge Polska, producenta Oleju Kujawskiego. W ślad za tym w sieci pojawiły się informacje, jakoby Olej Kujawski miał być produkowany na bazie rzepaku, który do Polski przyjeżdża z Ukrainy (kwestią podnoszoną w odniesieniu do zbóż importowanych z Ukrainy jest ich jakość - mają nie spełniać rygorystycznych norm jakościowych, ponieważ rolnicy w Ukrainie nie muszą stosować przy ich uprawie wymogów narzuconych przez Unię Europejską w zakresie m.in. stosowania nawozów czy oprysków). 

Użytkownicy social mediów w odpowiedzi na te informacje zaczęli wzywać do bojkotu Oleju Kujawskiego. Jedni zapewniają, że już nigdy więcej nie kupią tego produktu, inni wrzucają filmy pokazujące, jak wylewają Olej Kujawski do sedesu lub zlewu. 

 

 

Szybka reakcja Bunge Polska

Producent Oleju Kujawskiego, Bunge Polska zareagował na tę sytuację praktycznie natychmiast. Firma wydała oświadczenie, w którym informuje, że w 2022 roku importowała kukurydzę oraz śrutę słonecznikową z Ukrainy, z których większość została następnie sprzedana i  wyeksportowana poza granice Polski, ale nie importowała stamtąd do Polski ukraińskiego rzepaku, ani oleju rzepakowego.  

"Głównym priorytetem Bunge jest zapewnienie, że dostarczamy żywność bezpieczną, pożywną i wysokiej jakości. Przestrzegamy rygorystycznych standardów jakości i kontroli w całym naszym łańcuchu dostaw, od pozyskania surowca, przez proces produkcyjny aż do momentu dostawy do naszych klientów końcowych. Wszystkie nasiona i składniki używane w naszych produktach przechodzą kontrolę jakości, aby mieć pewność, że nasze produkty są bezpieczne i zgodne ze standardami Bunge oraz wszystkimi obowiązującymi przepisami krajowymi i unijnymi. Zdecydowana większość nasion wykorzystywanych przez Bunge w Polsce pochodzi z krajowych upraw, pozyskiwanych ze wszystkich regionów kraju" - zapewnia firma.

“Nie ma wielkiego poruszenia”

Marek Gonsior, doradca marki i niezależny konsultant zwraca uwagę, że na profilach Oleju Kujawskiego w mediach społecznościowych trudno dostrzec ślady wielkiego poruszenia. 

- W przeciwieństwie do wielu innych bojkotów, gdzie pod postami sponsorowanymi przez marki wstawiano setki, a nawet tysiące negatywnych komentarzy i emotikon wyrażających gniew, tutaj sytuacja wydaje się być inna. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że marka skupia się głównie na tradycyjnych działaniach - twardym ATL i trade marketingu - co w paradoksalny sposób może ją chronić - zauważa. - Choć zdarzają się pojedyncze prywatne posty czy komentarze nawołujące do bojkotu, ich zasięg wydaje się być marginalny i nie wpływa na tak silny brand o masowej dystrybucji - dodaje. 

Nasz rozmówca zwraca też uwagę na fakt, że sam powód bojkotu nie dla wszystkich jest czytelny, a ponadto nie jest póki co oparty na twardych dowodach. Powód bojkotu nie bazuje też na kwestiach światopoglądowych, co osłabia jego oddziaływanie. 
- To wszystko nie oznacza jednak, że takie sytuacje należy bagatelizować. Wydanie oświadczenia jest słusznym krokiem, marka powinna obserwować dalszy rozwój zdarzeń i przygotowywać się na ewentualną poważną sytuację kryzysową - zaznacza Marek Gonsior.

W ocenie eksperta konsumenci mogą być zmęczeni ciągłym napływem negatywnych informacji i angażowaniem ich w kolejne formy protestu czy poparcia. Przypomina w rozmowie z Wirtualnemedia.pl, że ostatnio mieliśmy do czynienia z bojkotami firm kontynuujących działalność w Rosji, byliśmy także skłaniani do bojkotowania IKEA czy Orlenu. 

- Czy którykolwiek z tych bojkotów ma dzisiaj realny wpływ na te marki? Wątpię. Oczywiście można tutaj przywołać przykład TV Republika, jednak trzeba zauważyć, że to nie konsumenci, a przedsiębiorcy są głównymi inicjatorami tego bojkotu, podejmując racjonalne decyzje oparte na skalkulowanych efektach - wskazuje Marek Gonsior.

Internet kocha bojkoty, ale to miłość platoniczna

W podobnym tonie wypowiada się Urszula Podraza, ekspertka zajmująca się strategią i doradztwem komunikacyjnym. Zauważa, że internet kocha bojkoty, ale jest to miłość platoniczna. W 9 przypadkach na 10 takie socialmediowe działania pozostają chwilowym trendem, bez wpływu na marki i rynek.   

- Tak jest i w tym wypadku. Choć nagłówki portali grają klikbajtowymi tytułami (np. „w sieci wrze”), to skala krytyki nie jest powszechna. Nagrania z kuchenno-sedesowej utylizacji oleju bardziej odbieram jako element budowania zasięgu niż świadectwo przekonań ich twórców. Ta widowiskowa w założeniu forma protestu może zresztą szybko przynieść realne szkody w gospodarstwach domowych – zapchanie rur i awarie toalet – przed czym przestrzegają specjaliści - wylicza.

Podobnie jak przedmówca, Urszula Podraza uważa, że wydanie oświadczenia przez Bunge Polska jest stosowane do okoliczności - odpowiedź na zarzuty jest merytoryczna, konkretna.

- W sytuacji, gdy lista firm sprowadzających rzekomo ukraińskie zboże jest mało wiarygodna – nie wiadomo jaki okres obejmuje, kto jest jej autorem – podejmowanie dodatkowych działań byłoby niepotrzebnym podsycaniem kryzysu. Nie tylko minister rolnictwa, ale i przedstawiciel Polskiej Federacji Producentów Żywności studzą emocje, zwracając uwagę na brak podstaw do oskarżeń wobec producenta Oleju Kujawskiego - podkreśla Urszula Podraza. 

- Ten przykład pokazuje, jak łatwo dzisiaj rzucić oskarżenia. Użytkownicy social mediów rzadko je weryfikują, chętnie powtarzają chwytliwe hasła, a za nimi media zwane niegdyś tradycyjnymi. W takich sytuacjach osoby odpowiadające za komunikacje marek powinny zachować zimną krew, działać rozważnie, formułować precyzyjne treści - dodaje. 

Dołącz do dyskusji: Bojkot Oleju Kujawskiego. "Konsumenci mogą być zmęczeni angażowaniem ich w kolejne formy protestu"

52 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Gade
Nie kupuje olej kujawski
odpowiedź
User
Kisd
Śmieszą mnie zawsze takie bojkociki XD
Kupili to się dla firmy liczy, bo hajs polecial, a co z tym olejem zrobia ich juz nie obchodzi
odpowiedź
User
Kons
Niech robią z tym olejem co chcą, tylko niech wylewają nie do kanalizacji, bo robią problem innym.
odpowiedź