SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Co dalej z emeryturami Polaków?

Przyszłość polskich emerytów w dużym stopniu zależy od koniunktury panującej na GPW. Niestety, nie chodzi o koniunkturę ograniczoną do ostatnich pięciu lat. Interesuje nas zdecydowanie dłuższy okres - kilkunastu, kilkudziesięciu lat. Z każdym rokiem przybywać będzie w Polsce emerytów, a szczyt nastąpi za około 7 - 10 lat, kiedy na emerytury przechodzić będzie pokolenie powojennego wyżu demograficznego.

Co dalej z emeryturami Polaków?

Emeryci będą na utrzymaniu coraz mniejszej ilości młodych Polaków (oczywiście, jeśli obecne trendy demograficzne się utrzymają). Dynamika wpłat będzie malała, a wypłaty będą rosły. W tej sytuacji, jeśli system emerytalny nie zostanie zreformowany, wypłacane emerytury mogą znacznie odbiegać od oczekiwań i nie zapewnią w miarę spokojnego życia emerytom. To jednak tylko jedna strona medalu. Drugą jest oczywista dla każdego, kto zajmuje się rynkami finansowymi prawidłowość - hossa i bessa to jak narodziny i śmierć. Po hossie zawsze przychodzi bessa, a ona może znacznie zmniejszyć zasoby OFE, a przez to i wypłacane świadczenia.

Czy bańka spekulacyjna pęknie?
Niebezpieczne jest również to, że brak dużych ofert publicznych na GPW ogranicza możliwości inwestycyjne funduszy. Skupiając się na niewielu dużych spółkach podnoszą ich kursy do poziomów skrajnego przewartościowania (widzimy to teraz na GPW), a to w końcu musi doprowadzić do pęknięcia bańki spekulacyjnej, bardzo dla emerytów bolesnej. Ne może więc dziwić propozycja Krzysztofa Rybińskiego, wiceprezesa NBP, który proponuje zmianę limitu ograniczającego inwestowanie przez OFE w zagraniczne akcje z 5 na 30 procent. Gdyby taka decyzja została podjęta to co prawda spowodowałaby przemieszczenia kapitału doprowadzające do większej korekty na GPW, ale w dłuższym okresie miałaby zbawienny wpływ na wyniki OFE. Problem jednak jest w tym, że politycy niechętnie zgodzą się na wypływ pieniędzy z OFE za granicę Polski.

Globalna presja inflacyjna
Niestety to nie jest jedyny problem. Gospodarka kapitalistyczna rozwija się w cyklach, w których po okresie rozwoju nadchodzi spowolnienie lub nawet recesja. Już obecnie na świecie widać rosnącą presję inflacyjną wynikającą w dużym stopniu nie tylko z dużego wzrostu cen surowców, ale i ze zmian na rynku pracy w krajach, które były od wielu lat rezerwuarem taniej siły roboczej. W Chinach płace zaczęły szybko rosnąć, a specjaliści zarabiają nawet o 50 procent więcej niż jeszcze kilka lat temu. W Indiach też widać już problemy. W Bangalore, mieście na południu kraju będącym centrum wysokich technologii i usług informatycznych, są już firmy które ze względu na wysokie koszty pracy rozglądają się za innym miejscem do prowadzenia swoich interesów. Owszem, jest jeszcze alternatywa (Bangladesz, Wietnam itp.), ale i ona kiedyś się wyczerpie. Założyć więc trzeba, że globalna presja inflacyjna będzie rosła, a to zmusi banki centralne do kolejnych podwyżek stóp, co znaczne ochłodzi koniunkturę giełdową na całym świecie. To tylko jedno z zagrożeń dla światowego wzrostu. Może być ich dużo więcej (cena ropy, wojny itp.). Wszystko to może sprowadzić na giełdy bessę, która zaszkodzi kapitałom zgromadzonym w OFE.

Niemiłe niespodzianki
Wniosek z tego jest prosty. Poszerzenie działania OFE na inne giełdy światowe nie rozwiąże problemu zysków, od których zależą nasze emerytury. Indeksy giełdowe mają tendencję do poruszania się w danym czasie w jednym kierunku - szczególnie mocno naśladują to, co dzieje się na giełdzie amerykańskiej. Widać więc, że w czasie naszego aktywnego, przedemerytalnego życia mogą nas spotkać (i z cała pewnością spotkają) niemiłe niespodzianki. Jeśli trafimy w okres rozwoju, jaki np. panuje w ciągu ostatnich 20 lat to nasze emerytury będą rzeczywiście godziwe. Jednak możemy też trafić na bessę, a może być ona długa i uporczywa. W Japonii rozpoczęła się ona w 1991 roku, kiedy to indeks Nikkei sięgnął poziomu 39.000 punktów. Obecnie jest na poziomie około 18.000 pkt., a po drodze odwiedził 8.000 pkt. To może się powtórzyć na każdym rynku. Widać więc, że OFE nie muszą być skarbcem, z którego będziemy czerpali będąc na emeryturze. Trzeba dywersyfikować ryzyko inwestując już obecnie w różnego typu fundusze mniej zależne od giełdowej koniunktury.

Stopa zastąpienia
Ryzyko należy dywersyfikować, ale trzeba mieć co różnicować. Pieniędzmi wpłaconymi do OFE nie możemy sami aktywnie zarządzać. Robią to za nas wyspecjalizowane, w tym celu stworzone instytucje. Zgodnie z informacjami zamieszczonymi na stronach KNF stopa zastąpienia, czyli procentowa relacja świadczenia emerytalnego do wysokości wynagrodzenia, które było otrzymywane przed przejściem na emeryturę, będzie wynosiła około 50%. Satysfakcjonujące? Chyba nie dla wszystkich. Należy dodać, że stopa zastąpienia będzie wynosiła 50% przy założeniu opłacania składki przez około 40 lat z wynagrodzenia bliskiego średniej krajowej. Im nasze zarobki są wyższe tym stopa zastąpienia niższa, może wynosić nawet poniżej 30%. Co zrobić z dziurą w domowym budżecie wynoszącą 50 lub 70%? Trzeba już teraz, kiedy pracujemy i posiadamy stałe źródło dochodów, zacząć inwestować pieniądze. Tylko dzięki regularnemu oszczędzaniu jesteśmy w stanie zapewnić sobie godne życie na emeryturze.
Nie wchodząc w szczegóły, bo to mogłoby stanowić temat kolejnego artykułu, osobom poszukującym rozwiązań inwestycyjnych można zaproponować następujące produkty: fundusze inwestycyjne, ubezpieczenia z funduszami kapitałowymi, wszelkiego rodzaju programy oszczędnościowe, obligacje, lokaty bankowe. Przy wyborze odpowiedniego produktu najważniejsze jest odpowiedzenie sobie na kilka pytań - czy potrafimy być konsekwentni, jakie ryzyko jesteśmy w stanie zaakceptować, jaki okres inwestycji nas dotyczy?

Jak oszczędzać na emeryturę?
A oto kilka zasad, którymi warto kierować się przy podejmowaniu decyzji dotyczących oszczędzania pieniędzy na emeryturę.

I. Systematyczne oszczędzanie.
Jeżeli już podjęliśmy decyzję o gromadzeniu środków na dodatkowe wypłaty emerytalne, to warto również podjąć postanowienie o tym, aby oszczędzać na nie w sposób systematyczny i zdyscyplinowany. Aspekt psychologiczny jest tutaj wybitnie ważny, bowiem do gromadzenia środków w trzecim filarze nikt nie może nas zmusić. Bardzo łatwo jest wówczas poddać się przyjemnościom bieżącego konsumowania kosztem naszego kapitału. A sukces strategii oparty jest w dużej mierze o niewielkie kwoty, ale gromadzone regularnie i przez bardzo długi czas. Każda zwłoka będzie tutaj działać tylko na naszą niekorzyść.

II. Indeksowanie wpłat o inflację.
Ponieważ oszczędzanie na emeryturę jest procesem wieloletnim, to potężną rolę zaczyna tu odgrywać inflacja i warto zwrócić uwagę na to, aby odkładane przez nas kwoty w jakiś sposób ten fakt jednak uwzględniały. Jeśli założymy, że roczna inflacja wyniesie średnio 2%, to decydując się na odkładanie 1000 PLN miesięcznie, aby zachować tą samą realną wartość naszych pieniędzy, po 10 latach musielibyśmy odkładać już kwotę 1219 PLN. Niszczący proces inflacji jest wspierany poprzez składanie procentu, a im dłuższy okres, tym bardziej ów proces będzie widoczny. Po następnych dziesięciu latach będziemy więc musieli odkładać po 1486 PLN, po jeszcze kolejnych dziesięciu będzie to 1811 PLN.

III. Dbanie o jak najniższy poziom płaconych podatków.
Aby lepiej przedstawić wagę wpływu poziomu płaconych podatków na kapitał emerytalny, warto posłużyć się przykładem. Załóżmy, że w wieku 30 lat podjęliśmy decyzję o oszczędzaniu kwoty 300 PLN miesięcznie i bez korygowania o wzrost inflacji, odkładaliśmy taką samą sumę przez następne 35 lat, aż do osiągnięcia wieku emerytalnego. Każda składka była inwestowana, a średnia roczna stopa zwrotu jaką udało się nam uzyskać wyniosła 10%. Oznacza to, że w sumie udało się nam odłożyć 126 000 PLN (300PLN*35lat*12miesięcy), a dzięki inwestowaniu całkowity zgromadzony w dniu przejścia na emeryturę kapitał wyniesie 1 011 273 PLN. Jeśli podjęlibyśmy wówczas decyzję o wypłaceniu tej kwoty (np. kończymy inwestycje w akcje i wpłacamy wszystko na lokatę z której korzystamy w następnych latach), wówczas zgodnie z dzisiaj obowiązującym prawem zapłacimy 19% podatku od zysków kapitałowych. Danina taka wyniesie 168 202 PLN (19%*(1 011 273-126 000)), czyli nasz kapitał emerytalny zmniejszy się o 16,6%. Warto więc zadbać o to, aby bez potrzeby nie pozbawiać się takiej sumy. Można całkowicie uniknąć płacenia podatku, korzystając z oszczędzania w ramach Indywidualnego Konta Emerytalnego. Takie konto można otworzyć w banku, biurze maklerskim, zakładzie ubezpieczeń czy TFI. Roczny limit wpłat jest oczywiście ograniczony (w 2007 roku wynosi 3697 PLN), ale dla większości oszczędzających w zupełności wystarczający. Jeśli chcielibyśmy odkładać większe sumy, a nasz portfel miałby być złożony z akcji i obligacji warto zadbać o to, aby część akcyjna znalazła się pod podatkowym parasolem IKE. Szanse na większe zyski (i potencjalnie wyższy podatek) dotyczą właśnie akcji.

IV. Ile trzeba oszczędzać?
Powracając do przykładu powyżej, w którym osoba w wieku 30 lat podjęła decyzję o miesięcznym odkładaniu 300 PLN (ale tutaj już indeksuje swoje wpłaty o wskaźnik inflacji), otrzymaliśmy w dniu jej przejścia na emeryturę kwotę 1 299 958 PLN (przy założeniu inflacji rocznej na poziomie 2,5%, jest to w dzisiejszym pieniądzu 547 533 PLN). Zakładając, że osoba taka zamierza wypłacać sobie dodatkową emeryturę w realnej kwocie 3000 PLN (wciąż indeksowanej o inflację) i przyjmując, że pieniądze przynoszą nam w tym czasie stopę zwrotu 5%, to kapitału wystarczy nam aż do 84 roku życia, czyli na następnych 19 lat. Należy jednak pamiętać, że podstawowym warunkiem powodzenia jest długi czas oszczędzania i systematyczność. Założenia w postaci 10% stopy zwrotu przy oszczędzaniu, 5% stopy przy wypłatach i 2,5% inflacji są bardzo bezpieczne, realne do osiągnięcia i powinny jedynie stanowić dodatkową zachętę. Jest dość prawdopodobne, że efekty mogą okazać się nawet nieco lepsze.

V. Najtrudniejsza będzie oczywiście odpowiedź na pytanie w co i jak inwestować.
Podstawową zasadą, którą należałoby przyjąć, jest akceptowanie w miarę wysokiego poziomu ryzyka w okresie budowania kapitału i jego zdecydowana redukcja w momencie zbliżania się do wieku emerytalnego i samej emerytury. Wysokie ryzyko oznacza oczywiście inwestowanie w akcje, co jednak nie oznacza wcale, że nie można tego ryzyka w pewien sposób ograniczyć. Po pierwsze należy stosować dywersyfikację międzynarodową i budować swój portfel także w oparciu o aktywa notowane poza granicami kraju. W krótkim terminie oczywiście może być różnie, natomiast w perspektywie kilku czy kilkunastu lat taki zabieg przyczynia się do widocznego obniżenia poziomu ryzyka i to przy możliwości osiągnięcia podobnych zysków. Po drugie, warto posiadany portfel akcji zabezpieczać obligacjami. Oczywiście, że historycznie łatwo jest udowodnić iż portfel złożony w 100% z akcji przynosi najlepsze stopy zwrotu. Jednak przeszłość wcale nie musi przełożyć się na przyszłość (patrz lata 60-te i 70-te), a poziom cenowy po którym przyjdzie nam kupować akcje może okazać się nie do pobicia przez naprawdę długi okres. Obligacje w portfelu ograniczą straty podczas silnej przeceny akcji nie tylko z tego powodu, że akcji będzie dzięki temu mniej ale także dlatego, że to właśnie wówczas obligacje potrafią sporo zyskać na wartości (wszyscy sprzedają akcje i kupują obligacje). Po trzecie sam model budowania naszego kapitału zmusi do dynamicznego zarządzania portfelem. Każdego miesiąca nowe wpłaty będzie trzeba jakoś ulokować. Inwestowanie "z klucza" w akcje jest jakimś pomysłem, ponieważ sam fakt kupowania po różnych cenach obniża nasze ryzyko i ustrzeże przed nabyciem wszystkiego na samej "górce". Taki model jednak będzie dobrze działać jedynie w bardzo wczesnym okresie budowania kapitału. Potem, każda kolejna wplata będzie stanowiła z osobna już jedynie niewielki procent zgromadzonej kwoty. Warto więc pójść o krok dalej i takie decyzje podejmować samodzielnie. Przykładowo, jeśli zaczniemy nasze oszczędzanie w modelu 80/20 (80%-akcje, 20%-obligacje) można zastosować prostą strategię polegającą na tym, że po wzrostach cen akcji raz na jakiś spieniężymy część zysków i przerzucimy je na obligacje. Jeśli akcje zwyżkują bardzo dynamicznie i przez długi okres czasu, warto będzie nawet zwiększyć udział obligacji ponad wyjściowe proporcje. Nowe wpłaty i nadwyżkę na obligacjach warto jest wykorzystywać na zakupy akcji podczas silnych wyprzedaży. Nie gonić za wszelką cenę i z całym kapitałem za uciekającym trendem na akcjach, a kupować właśnie podczas bessy i po przecenach sięgających kilkunastu czy kilkudziesięciu procent.

VI. Pieniądze warto powierzyć specjalistom.
Jeśli na co dzień nie jesteśmy pasjonatami inwestowania na rynkach kapitałowych (a i wtedy kiedy za takich się uważamy, też pewnie warto się konsultować), to najlepszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z porad i opieki doradców finansowych. Bardzo łatwo bowiem jest ulec potędze krótkoterminowych wydarzeń i trendów, które z reguły prędzej czy później prowadzą do strat. Istotą oszczędzania na emeryturę jest inwestowanie w bardzo długim horyzoncie, a tutaj naprawdę przydaje się szeroka wiedza i doświadczenie. Pomoc doradcy może okazać się nieoceniona przy stworzeniu planu i podstaw strategii, zgodnie z którą będziemy później postępować, monitorowaniu portfela i jego późniejszym korygowaniu w celu dostosowania go do zmieniających się warunków rynkowych. Przyda się nam także oczywiście ktoś, kto "zadba" o naszą systematyczność w oszczędzaniu i przypomni o zaległej składce. Pokusa bieżącej konsumpcji, to chyba największe zagrożenie naszych programów emerytalnych.


Autorzy komentarza:

Przemysław Jóźwiak, doradca inwestycyjny
Piotr Kuczyński, główny analityk
Rafał Patzer, kierownik zespołu produktów
Xelion. Doradcy Finansowi

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Co dalej z emeryturami Polaków?

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl