SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Dziennikarze wykpili teorie „GW” i „W Sieci” o źródłach „Wprost”. Informatorem biznesmen

Według „Gazety Wyborczej” nielegalne podsłuchy polityków, których nagrania publikuje „Wprost”, zorganizowali byli oficerowie BOR, poseł PiS i dziennikarz. „W Sieci” na autora nagrań typuje przede wszystkim sfrustrowanego majora BOR-u. Inni dziennikarze wykpili te doniesienia, uznając je za mało prawdopodobne „wrzutki” z ABW.

Article

- Przeciek z ABW: poseł PiS, dziennikarz i byli oficerowie BOR wchodzili w skład grupy, która zorganizowała operację nielegalnego nagrywania spotkań najwyższych urzędników państwowych - napisał w weekendowej „Gazecie Wyborczej” Wojciech Czuchnowski. - Taki scenariusz badają tajne służby. Ale prokuratura go nie potwierdza. Do tych informacji trzeba podchodzić ostrożnie - zaznaczył.

Przypomnijmy, że w śledztwie dotyczącym podsłuchania opublikowanej przez „Wprost” rozmowy Bartłomieja Sienkiewicza i Marka Belki zatrzymano menedżera restauracji, w której spotkali się polityk i prezes NBP. W piątek „Rzeczpospolita” podała, że zatrzymany zeznał, iż autorem nagrań jest Piotr Nisztor, dziennikarz śledczy, który dostarczył je tygodnikowi (więcej na ten temat). Nisztor szybko to zdementował, a do jego wersji skłania się Czuchnowski, którego informator - znający akta tego śledztwa prokurator - twierdzi, że aresztowany menedżer restauracji mógł ewentualnie coś takiego powiedzieć poza protokołem przesłuchania.

- Według ABW grupę, która namówiła menedżera do podsłuchiwania i wyposażyła go w sprzęt, tworzyli: poseł PiS (podano nam jego nazwisko) kilku oficerów BOR zwolnionych ze stanowisk (wśród nich major Dariusz P., były szef oddziału zabezpieczenia i ochrony) oraz wspomniany już dziennikarz, który jest znajomym majora i posła i który w swojej karierze często publikował teksty na podstawie stenogramów z podsłuchów - napisał dziennikarz „Gazety Wyborczej”. - Śledczy ze służb nie mają jednak koncepcji, jaka była motywacja tej grupy, kto jaką rolę w niej pełnił i dlaczego zdecydowała się upublicznić nagrania właśnie teraz - dodał, zaznaczając, że do tych doniesień trzeba podchodzić ostrożnie.

Taką wersję jako bardzo mało prawdopodobną ocenili dziennikarze komentujący sprawę na Twitterze. - Znam taką wersję ale kompletnie mi się ona nie skleja - napisał Robert Zieliński z TVN24.pl. - Też dostałem tą wrzutkę o majorze Dariuszu Palczewskim i pośle Opiole, bo to o nich chodzi. Bzdury. Faktem jest, że Palczewski zna i Nisztora i Opiołę. Jak mawiał mój mentor z tego, że ktoś z kim sika w jednej bramie, jeszcze nic nie wynika - stwierdził Cezary Gmyz z „Do Rzeczy”. - Też to wiem. Opioła jako uczestnik spisku to brzmi dość oryginalnie. Plus major P. z BOR, który nigdy w ochronie osobistej nie chodził i wykonywał biurowe prace od miesięcy. Podpucha, moim zdaniem - ocenił Michał Majewski, szef działu śledczego „Wprost”. - Cudowne są te wyrzuty ABW. Tylko logiki brak. I wiedzy – skonstatowała Agnieszka Burzyńska z „Wprost”.

Podobny wersję sporządzenia nagrań przedstawia w nowym numerze tygodnik „W Sieci”, który już na okładce sugeruje, że za podsłuchami stoją rosyjskie służby. W niedzielę udostępniono jedynie zapowiedź artykułu Marka Pyzy i Marcina Wikło „Restauracja rodem ze szpiegowa”.

- Sfrustrowany major Biura Ochrony Rządu podejrzewany o powiązania z Rosjanami plus restauracja znajdująca się pod ich operacyjną kontrolą. Do tego dziennikarz specjalizujący się w przeciekach z rozmaitych służb i tygodnik dramatycznie walczący o przetrwanie, z naczelnym próbującym uciec od gangsterskiej przeszłości. W tle polityczne motywy PSL i Bronisława Komorowskiego. To właśnie ta mieszanka doprowadziła do wybuchu i ujawnienia nagrań kompromitujących ekipę Donalda Tuska - twierdzą dziennikarze. - Czterdziestokilkuletni oficer BOR, w służbie od piętnastu lat, do niedawna pełnił kluczowe funkcje, był wiceszefem pionu logistyki i szefem Oddziału Profilaktyki Ochronnej i odpowiadał właśnie za zabezpieczenie miejsc, w których pojawiały się chronione osoby - według naszych informacji to on miał stać za nagrywaniem najważniejszych polityków w państwie - dodają.

Już sama zapowiedź artykułu okładkowego wywołała w sobotę wieczorem ostrą wymianę zdań na Twiterze między Michałem Karnowskim z zarządu wydającej „W Sieci” spółki Fratria a publicystami „Do Rzeczy” Wojciechem Wybranowskim i Rafałem Ziemkiewiczem. - O, do autorów „W Sieci” dołączył zdaje się generał Dukaczewski? Bo to jego odkrycia na okładce. Gratuluję - ironizował Ziemkiewicz. - Rafale, nie myślisz, że się ośmieszasz? Czy to jest sposób twojej gazety na ratunek? Nie lepiej wziąć się do roboty? - odpowiedział mu Karnowski. - Proszę najpierw przeczytać. Ale źródło też ważne. Tak pisałem przy Beger, tak i dziś - zaapelował.

- Wybacz, z baśni preferuje te braci Grimm. Niepotrzebne mi czytanie spinu, który od kilku dni służby puszczają, szukając kto łyknie. No tu przynajmniej jest modyfikacja. Zniknął poseł, pojawiły się ruskie - stwierdził Wybranowski, nawiązując do tekstu w „GW”. - Cóż mogę na taki „fakt” odpowiedzieć? Że „Wprost” to czyste dobro bez związku ze służbami? Jak ktoś chce być ślepy to będzie - zaripostował Karnowski. - Nie mówimy teraz o „Wprost”, a Waszej okładce. I tzw. „śledztwie”. Ustaleniach zbieżnych ze spinem, które służby puszczały. I zastanów się proszę, czy powielanie tej wersji nie śłuży zakryciu prawdy. To tak a propos bycia ślepym - odpowiedział mu publicysta „Do Rzeczy”.

- Odkładamy telefony, notatniki, bazy danych dostępne i mniej, spotkania też nie mają sensu. „W Sieci” już wie kto nagrywał - wyśmiał artykuł tygodnika Robert Zieliński. - Trochę mnie dziwi, że koledzy dali się złapać na tą samą wrzutkę co „Gazeta Wyborcza” - dodał Cezary Gmyz.

W niedzielę Michał M. Lisiecki, szef kontrolującej „Wprost” spółki PMPG, ujawnił na Twitterze fragment tekstu z nowego numeru tygodnika wyjaśniający, że źródłem nagrań podsłuchanych rozmów jest biznesmen, którego personalia znają tylko Piotr Niszto i Sylwester Latkowski. Już wcześniej Latkowski poinformował, że redakcja otrzymała te materiały za darmo.

 

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Dziennikarze wykpili teorie „GW” i „W Sieci” o źródłach „Wprost”. Informatorem biznesmen

5 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Jan Paweł II
Szambo
13 8
odpowiedź
User
Gazeto
Toniesz w tej dziennikarskiej nieudolności i służalczości wobec władzy. Po co ci to?
11 8
odpowiedź
User
Shellac
Karnowscy robią co mogą, żeby zostać Michnikami koncesjonowanej pseudo prawicy; Sakiewicz powinien zacząć się bać...
9 10
odpowiedź
User
Yogidługonogi
Niezły mam ubaw, kiedy patrzę, jak wszyscy mają swoje teorie podsłuchowe. Nagrania musiał robić amator, bo gazety już znają źródła, inspiracje, a nawet wykonawców. Logiczny wniosek, jaki z tego wynika, jest taki, że rząd to banda debili, bo wciąż nie mają pojęcia kto, co i dlaczego. Niech poczytają GazoWnię albo WSieci.:-)))
9 9
odpowiedź
User
art
Wyborcza jest mniej wiarygodna niż pudelek
11 8
odpowiedź