SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Gigantyczny wzrost usług w chmurze Microsoftu. Polskie telekomy też notują większy ruch w sieci

Microsoft poinformował, że zaobserwował aż 775-procentowy wzrost wykorzystania platformy Azure, która świadczy usługi w chmurze. Ogromną popularnością cieszy się też Microsoft Teams do pracy zespołowej. Z kolei polskie telekomy mówią, że w ostatnich tygodniach odnotowały 50-70 wzrost ruchu w sieci.

Fot. PixabayArticle

"Wraz z ograniczeniami związanymi z koronawirusem i przejściem pracowników na pracę zdalną zaobserwowaliśmy ogromny wzrost wykorzystania Microsoft Teams, Windows Virtual Desktop i Power BI" - poinformował Microsoft na swojej stronie internetowej.

Jak podaje firma, wzrost usług w chmurze wyniósł 775 proc. w regionach, w których doszło do dużego rozwoju pandemii. To przede wszystkim północna i zachodnia część Europy, południowa część Wielkiej Brytanii, środkowa Francja, wschodnia Azja, południowe Indie i południowa Brazylia.

Z platformy Microsoft Teams do pracy zdalnej korzysta teraz ponad 44 mln użytkowników, którzy w ostatnim tygodniu generowali codziennie ponad 900 mln minut rozmów w Teamsach. O pracy polskich dziennikarzy w środowisku Microsoft Teams pisaliśmy kilka dni temu.

Microsoft ustala priorytety

W ostatnim tygodniu ponad trzykrotnie wzrosło z kolei wykorzystanie wirtualnego pulpitu systemu Windows do pracy zdalnej, a o 42 proc. - usługi Power BI, od kiedy została ona udostępniona do przetwarzania danych o koronawirusie.

Microsoft podkreśla, że mimo wzrostu popytu nie doszło do znaczących zakłóceń w realizacji jego usług w chmurze. Firma przyznała jednak, że priorytetem jest dla niej pomoc organizacjom, które zajmują się bezpieczeństwem, zdrowiem i walką z koronawirusem oraz zapewnienie klientom biznesowym sprawnej obsługi platformy Teams dla pracowników zdalnych.

Microsoft ograniczył więc oferty bezpłatnego korzystania z jego platform, aby nie ucierpieli na tym obecni klienci, a także poinformował, że z usługi OneNote w ramach platformy Teams nie będą mogli korzystać klienci niekomercyjni. Firma zapewniła także, że w najbliższych tygodniach będzie dostępna większa pojemność usług w chmurze w newralgicznych regionach.

"W ostatnich dniach mniejsze natężenie"

Polskie telekomy przyznają, że pandemia koronawirusa wpłynęła na zwiększenie ruchu użytkowników sieci.

- W połowie marca, czyli w momencie, kiedy rozpoczęła się epidemia koronawirusa, natężenie ruchu głosowego w sieci Play wzrosło o 30 proc., natomiast ruch transmisji danych w ciągu dnia wzrasta o 40 proc. i wyrównuje się wieczorem do standardowego poziomu. W kolejnym tygodniu natężenie głosowego wzrosło do 50 proc. Ale teraz zarówno ruch głosowy, jak i  transmisji danych ustabilizował się na tym poziomie, a ostatnie dni przyniosły nawet mniejsze natężenie - powiedziała portalowi Wirtualnemedia.pl Ewa Sankowska-Sieniek, kierownik biura prasowego Play.

Jak dodaje przedstawicielka Play, dział techniczny firmy stale monitoruje sytuację, a sieć została tak zaprojektowana, aby uwzględniać większe niż standardowe wykorzystanie jej.

"W szczycie 70-proc. wykorzystanie usług głosowych"

Plus również zapewnia, że zwiększony ruch nie wpłynął negatywnie na stabilność działania sieci. - Widzimy, że zwiększyła się rozpiętość szczytowych godzin korzystania z sieci. Ze względu na ograniczone możliwości kontaktu osobistego odnotowaliśmy więcej połączeń i są one dłuższe. Średnie użycie usług głosowych było w ubiegłym tygodniu wyższe o około 50 proc. w stosunku do okresu normalnego, a w szczytach jest to ok. 70 proc. - powiedział nam Arkadiusz Majewski, starszy specjalista ds. komunikacji korporacyjnej Plusa.

Jak dodał przedstawiciel Plusa, wzrost transferu danych internetowych jest mniejszy i wynosił około 25 proc. - W tym wzroście transmisji danych ma również swój udział streaming, który w porównaniu do wcześniejszych okresów jest wyższy o kilka procent. Tym, co jest obecnie charakterystyczna dla ruchu internetowego, to jego praktycznie równe rozłożenie na cały dzień, podczas gdy wcześniej widać było zwiększone użycie w porze wieczornej i w weekendy - podkreśla Majewski.

Kwarantanna i praca zdalna nie są również obciążeniem dla sieci grupy Netia. - W szczycie ruch jest wyższy o ok. 10 proc. a każdego dnia jest taki, jak w weekendy. Szczytowe wykorzystanie naszej sieci waha się w okolicy 50 proc. - poinformował nas Karol Wieczorek, PR Manager Netii.

"W szczycie sieć obciążona jest na poziomie 50 proc."

Jak dodał specjalista, struktura ruchu klientów korporacyjnych (w tym instytucji publicznych) – porównując pierwszy tydzień marca z trzecim - praktycznie się nie zmieniła. Świadczy to o tym, że firmy dość szybko poradziły sobie z przeniesieniem pracowników na prace zdalną, wykorzystującą dostęp do sieci korporacyjnych.

- Wbrew alarmistycznym sygnałom - zwłaszcza ze strony zachodnioeuropejskich operatorów - nie odnotowaliśmy drastycznego wzrostu ruchu w godzinach wieczornych szczytów. Ruch w tych okresach owszem, wzrósł, jednak o zaledwie ok. 10 proc. i obecnie obciążenie naszej sieci w szczycie waha się w okolicach 50 proc. jej aktualnej pojemności. Warto przy tym zaznaczyć, że za poziom alarmowy uważa się 75-procentowe wysycenie sieci - podkreśla Karol Wieczorek.

Jak dodaje przedstawiciel Netii, znacząco wzrósł ruch w dni powszednie w godzinach pracy i parę godzin po. Ruch w ciągu dnia jest jednak nadal znacznie mniejszy niż w wieczornych szczytach. - Amplitudy ruchu sieciowego za ostatnie dwa tygodnie, praktycznie we wszystkich kategoriach ruchu, dla wszystkich dni tygodnia, wyglądają niemal identycznie jak te za soboty i niedziele - dodaje Wieczorek.

Dołącz do dyskusji: Gigantyczny wzrost usług w chmurze Microsoftu. Polskie telekomy też notują większy ruch w sieci

1 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Gość
A Netflix obniżył bitrate w odpowiedzi na prośby o niedopuszczenie do przeciążenia sieci. Nic takiego się nie stało, a Netflix zaoszczędził.
odpowiedź