W sobotę policja poinformowała, że w piątek wieczorem funkcjonariusze zatrzymali 53-letniego mężczyznę, który mógł mieć związek ze zgłaszaniem fałszywych alarmów, które skutkowały m.in. interwencją w mieszkaniu należącym do szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza.
Telewizja pisała, że "pracownicy stacji są celem ataków związanych z fałszywymi wezwaniami służb", które są informowane, jakoby w mieszkaniach ludzi związanych z telewizją znajdowały się osoby, które chcą targnąć się na swoje życie lub znajdują się tam ładunki do zdetonowania. MSWiA informowało, że między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi, "czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia".
W niedzielę Komenda Stołeczna Policji na platformie X poinformowała, że zwolniono zatrzymanego w tej sprawie mężczyznę.

"Prowadzone przez Policję dalsze czynności, analiza zabezpieczonych materiałów i danych teleinformatycznych doprowadziły do nowych ustaleń w sprawie. Zgromadzony materiał wskazuje, że doszło do nieuprawnionego wykorzystania danych osobowych mężczyzny oraz dostępu do wykorzystywanej przez niego poczty elektronicznej. Przeprowadzone czynności i szczegółowa analiza materiału dowodowego nie potwierdzają jego bezpośredniego i świadomego udziału w rozsyłaniu fałszywych wiadomości o zagrożeniu życia i zdrowia" - wyjaśniono.
W związku z tym mężczyzna został zwolniony, a jego status procesowy zostanie zmieniony na pokrzywdzonego - poinformowano. Policja podkreśliła, że mężczyzna współpracował z funkcjonariuszami, rozumiał powagę sytuacji i deklarował chęć pomocy w wyjaśnieniu sprawy. "Tym samym statusem zostaną objęte także dodatkowe dwie osoby, które padły ofiarą podszycia się i wykorzystania ich danych przez sprawców" - dodano.

W komunikacie podkreślono, że postępowanie ma charakter rozwojowy. Warszawscy policjanci, przy wsparciu specjalistów Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, Centralnego Biura Śledczego Policji oraz we współpracy z prokuraturą, kontynuują "intensywne działania mające na celu ustalenie i zatrzymanie osób odpowiedzialnych za organizowanie i rozsyłanie fałszywych alarmów".
Postępowanie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Mokotów. "Mając na uwadze liczbę incydentów oraz ich zakres, Komendant Stołeczny Policji podjął decyzję o przejęciu prowadzonego śledztwa przez Wydział Dochodzeniowo-Śledczy Komendy Stołecznej Policji" - dodała warszawska policja.
Policja weszła do domu Tomasza Sakiewicza
W piątek Telewizja Republika informowała, że policja weszła do domu redaktora naczelnego tej stacji Tomasza Sakiewicza. On sam na antenie relacjonował: "Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się tu jakieś dziecko".

Do informacji odniosła się wówczas policja. Przekazała, że policjanci zostali powiadomieni, iż w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu. "Funkcjonariusze zastali w lokalu kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami. Na czas wyjaśnienia sytuacji, mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki" – przekazywała policja.
O sprawę był pytany w piątek minister Kierwiński. - Policja i wszystkie służby reagują w związku ze zgłoszeniami. Zareagowały wszystkie służby państwa i te reagują w sposób jak najbardziej zasadny, jak najbardziej profesjonalny — odpowiedział szef MSWiA. Dodawał, zwracając się do dziennikarza Republiki: "Państwo od początku bardzo głośno krzyczeli, że to są nieuprawnione interwencje. Natomiast interwencje nie dotyczyły działalności państwa stacji, ale konkretnych, sformułowanych gróźb".

W sobotę wieczorem Telewizja Republika informowała, że policja otrzymała fałszywe zgłoszenie, jakoby w siedzibie stacji podłożono ładunek wybuchowy. – Prawdopodobnie nie wyjdziemy z naszej stacji teraz – powiedziała Edyta Lewandowska do polityków goszczących w studiu po godz. 20.
Zaznaczyła, że w związku z alarmem bombowym do siedziby stacji jedzie policja. – Zaraz pewnie będzie nas przeszukiwać. Może któryś z panów tę bombę przyniósł? – spytała.
Głos w sprawie zabrał Karol Nawrocki
W sobotę do sprawy na platformie X odnosili się m.in. szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki oraz prezydent Karol Nawrocki. Szef BBN zapowiedział wystąpienie do ministra Kierwińskiego o informację nt. działań podległych mu służb ws. "nękania dziennikarzy Telewizji Republika".
Prezydent Nawrocki wskazał, że "jeżeli dziennikarz w Polsce musi się zastanawiać, czy kolejne fałszywe zgłoszenie nie skończy się wejściem służb do domu, skuwaniem współpracowników i przeszukaniem redakcji – to znaczy, że przekraczana jest bardzo niebezpieczna granica" - napisał.

Kierwiński w odpowiedzi na wpis Grodeckiego ocenił, że stawiana przez szefa BBN teza jest nieprawdziwa, a policja interweniowała "w związku z możliwym zagrożeniem życia".












