Jak podaje portal telesatellite.com, Ferrari argumentuje, że korzystanie z nielegalnego IPTV i streamingu osłabia finansowanie sportu.
— Aby uświadomić konsekwencje takich działań, w dłuższej perspektywie trzeba sankcjonować użytkownika końcowego — stwierdziła. Rządowy projekt zakłada nakazy blokowania pirackich źródeł w trybie natychmiastowym oraz twardsze kary, inspirowane rozwiązaniami z Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.
Francuskie przepisy obecnie są bardzo surowe
Francuskie prawo od lat penalizuje piractwo audiowizualne. Po wejściu w życie w 2009 roku przepisów znanych jako Hadopi, przeniesionych do Kodeksu własności intelektualnej, dostęp do treści chronionych bez zezwolenia jest traktowany jak przestępstwo podrabiania. Grozi za to do 300 tys. euro grzywny oraz do trzech lat więzienia — podobnie jak za nielegalne pobieranie plików.

Francuski serwis branżowy przywołuje analogię do mandatu za przejazd na czerwonym świetle: odpowiedzialność spoczywa na kierowcy, a nie na producencie auta. Tę logikę autor odnosi do odbiorców nielegalnych transmisji — odpowiedzialność ponosi abonent pirackiego streamu, podczas gdy państwo skupia się na ściganiu operatorów IPTV i nakładaniu blokad na operatorów telekomunikacyjnych.
Według danych cytowanych przez telesatellite.com nawet 10 mln internautów we Francji ogląda nielegalnie mecze Ligue 1 i Ligi Mistrzów. Straty dla audiowizualnych nadawców i całego sportu autor szacuje na ponad 1 mld euro rocznie. Liga Piłki Nożnej Zawodowej (LFP) nasiliła skargi wobec sprzedawców pirackich subskrypcji, ale użytkownicy końcowi często wymykają się postępowaniom.
Jak wynika z badań Arcom przywołanych przez serwis, w 2025 roku 14 proc. internautów we Francji konsumuje sport z nielegalnych źródeł. To odsetek nieco niższy niż wcześniej, ale wciąż wysoki. W niedawnych akcjach przeciw abonentom IPTV pojawiały się surowsze reakcje: wysokie kary dla platform (do 300 tys. euro) i pouczenia dla osób prywatnych.

Organy nie nadążają za zmianami technologicznymi. Francuski regulator wysłał tysiące ostrzeżeń, lecz przez dwanaście lat zapadło jedynie 517 wyroków skazujących za piractwo. Przy rozproszonych serwerach i szyfrowanych aplikacjach sądowe blokady nie nadążają za nowymi źródłami sygnału. Projekt ustawy ma to nadrobić przez nakazy dynamiczne i automatyzację działań.
Walka z piractwem IPTV nie jest łatwa. W sklepach z aplikacjami Google czy Apple bez trudu można znaleźć oprogramowanie służące do nielegalnych list m3u z tysiącami kanałów i streamów sportowych z całego świata. W przypadku blokady jednej pirackiej domeny, usługi przeważnie wracają pod innym adresem. Dystrybutorów list ciężko ścigać, bo najczęściej mieszkają na terenie Azji.
Szybkie blokady też nie są rozwiązaniem idealnym. Po wprowadzeniu antypirackiej tarczy we Włoszech, część użytkowników narzekała na problemy z legalnymi usługami. Narzędzie nie zwiększyło znacząco zainteresowania oryginalnymi subskrypcjami. Poza tym część piratów sięga po nielegalne subskrypcje w związku z brakiem konkretnych treści w normalnych usługach na danym terytorium.












