SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Rzecznik Praw Obywatelskich chce walczyć z patostreamerami. „Trzeba ich odciąć od źródeł finansowania”

Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO) zorganizował „okrągły stół” dotyczący zjawiska patostreamingu, czyli publikowania w sieci treści o charakterze brutalnym i patologicznym. W dyskusji uczestniczyli przedstawiciele rządu, policji, organizacji walczących z hejtem w internecie oraz autorzy blogów i influencerzy. - Patostreaming ma swoje korzenie bardzo głęboko, trzeba z nim walczyć na kilku płaszczyznach, a jednym ze skutecznych sposobów jest odcięcie patostreamerów od źródeł dochodów - oceniają w rozmowie z Wirtualnemedia.pl uczestniczący w spotkaniu blogerzy i eksperci branży internetowej.

Article

Zjawisko patostreamingu polega na przedstawianiu w internecie (najczęściej w mediach społecznościowych i na platformach wideo) przemocy oraz wulgarnych treści po to, by uzyskać od widzów opłaty za ich oglądanie.

Ostatnio sprawą patostreamingu zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO), który zaznacza, że w Polsce w ostatnich latach zjawisko to nasila się w sposób nie znany w innych krajach. Wulgarne, poniżające materiały, często pełne przemocy fizycznej i słownej, nierzadko są nagrywane pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających z lekceważeniem prawa i zasad współżycia społecznego.

RPO podkreśla, że materiały tego typu mają dużą oglądalność, a ich nadawcy na tym zarabiają. Dostają też pieniądze za to, że zrobią coś odrażającego czy okrutnego: może to być znęcanie się nad osobą bliską, jej bicie lub poniżanie. Szczególnie groźny zaś jest fakt, że patostreaming mogą oglądać dzieci, często bez wiedzy rodziców o istnieniu takiego zagrożenia.

W ubiegłym tygodniu RPO zorganizował „okrągły stół” poświęcony metodom walki z patostreamingiem. W spotkaniu wzięło udział grono ekspertów, wśród nich przedstawiciele policji, prawnicy, organizacji pozarządowych, popularni blogerzy i influencerzy, a także Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji.

Patostreaming to polska specjalność

Rzecznik dostał dopiero jedną skargę w sprawie patostreamingu (od sąsiadów nadawcy takich treści, czyli patostreamera). Nie ma takich skarg resort cyfryzacji, a Ministerstwo Sprawiedliwości szuka na razie narzędzi do opisu problemu. Ale o skali zjawiska alarmują organizacje pozarządowe, wychowawcy, psychologowie i badacze społeczni.

- Coraz więcej osób zwraca uwagę na mowę nienawiści i się jej sprzeciwia - podkreśla Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, inicjatorka spotkania, odpowiedzialna w biurze RPO za strategiczne postępowania sądowe. - Patologiczne treści w internecie często idą dalej – naruszają nietykalność cielesną innych osób, promują przemoc, utrwalają negatywne stereotypy. Najczęściej dostępne są na popularnych platformach bez ograniczeń wiekowych. Zorganizowaliśmy w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich spotkanie ludzi, dla których punktem wyjścia jest godność jako nienaruszalna podstawowa wartość. Patostreaming jest jaskrawym przykładem łamania godności i nie ma na to naszej zgody w przestrzeni publicznej jaką jest Internet.

Z dyskusji wynikało, że patostreaming jest zjawiskiem, które na tak szeroką skalę pojawiło się tylko w Polsce. Przedstawiciel Google podkreślał, że podobnych zgłoszeń firma nie ma z innych krajów. Prawdopodobnie więc zjawisko to jest skutkiem głębszych procesów zachodzących w naszym społeczeństwie, na co wskazywali inni też uczestnicy spotkania.

Podczas spotkania podkreślano, że przemoc i agresja słowna obecna jest nie tylko w internecie i nie tylko w formach „ludowych” – dziennikarze i politycy nie stronią od agresywnych komentarzy, programy typu „reality show” są nadawane w dużych stacjach telewizyjnych, przemoc i mowa nienawiści jest częścią kultury masowej i debaty politycznej. Większość z nas przestaje więc na to reagować.

W trakcie dyskusji ustalono też, że w walce z patostreamingiem należy umiejętnie wykorzystywać istniejące już rozwiązania prawne, wyczulić społeczeństwo i wywołać w nim ostrzejsze niż dotąd reakcje na prezentowanie patologicznych treści, a także opisywać w mediach zjawisko patostreamingu w taki sposób, by nie wzmacniał on dodatkowo autorów takich treści i nie zwiększał ich popularności.

Potrzebna edukacja, nie cenzura

W rozmowach z serwisem Wirtualnemedia.pl eksperci segmentu internetowego oraz popularni blogerzy i vlogerzy uczestniczący w spotkaniu u RPO chwalą zgodnie fakt, że rozpoczęło się poszukiwanie sposobów walki z patostreamingiem. Podkreślają jednak, że będzie to trudne, a samo zjawisko ma głębokie i złożone korzenie. Wśród nich jest Artur Kurasiński, popularny bloger i influencer.

- Rzadko uczestniczę w takich spotkaniach, bo z reguły efekty ograniczają się do wypicia herbaty i zjedzenia ciastek – przyznaje Artur Kurasiński. - Tym razem (może to zasługa różnorodności zaproszonych osób) podczas spotkania w siedzibie RPO odniosłem wrażenie, że po pierwsze mieliśmy możliwość wysłuchania stron, które zazwyczaj nie spotykają się w jednym miejscu (np. wiceminister cyfryzacji, prokurator specjalizujący się w zwalczaniu mowy nienawiści, przedstawiciel Google i Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich) oraz stworzenia kilku pomysłów na to jak radzić sobie z takimi zagadnieniami (szybko doszliśmy do wniosku, że patostreaming to tylko część zjawiska).

Kurasiński zastrzega, że nie będzie relacjonował całości blisko 3,5-godzinnego spotkania. Wylicza natomiast główne postulaty, które padały w różnych wypowiedziach:

- Edukacja rodziców powinna być wdrożona jak najszybciej. To rodzice są wzorcami dla swoich dzieci i to oni określają normy w domu. Jeśli rodzice nie umieją odróżnić co jest dobrą albo złą treścią czy zachowaniem, to ciężko o to winić ich dzieci.

- Nie liczmy na to, że szkoła nas wyręczy w wychowaniu dzieci. Nie ma na to środków, czasu ani wiedzy wśród kadry nauczycielskiej. Musimy jako rodzice tak naprawdę pamiętać o tym, że dziecko w szkole uczy się, a w domu wychowuje.

- Istnieją zapisy prawne pozwalające na karanie patostreamerów - trzeba je tylko zastosować. Internet to przestrzeń publiczna i rządzi się takimi samymi prawami jak plac czy szkolna stołówką. Obnażanie się, wyzwiska, przemoc werbalna - na to wszystko są zapisy w polskim prawie.

- Platformy internetowe nie mogą zasłaniać się problemami technologicznymi. YouTube umie wykryć, że prawa do muzyki użytej w klipie wideo nie należą do autora wideo i zablokować konto. Facebook wykrywa na zdjęciach nagość (piersi, sutki, genitalia). Platformy nie mają interesu w blokowaniu kontrowersyjnych treści chyba, że to godzi w ich model biznesowy albo wizerunek

- Policja i prokuratura działają - czasami pozorna opieszałość wynika z problemów ze zdobyciem materiałów dowodowych czy brakiem zgłoszeń osób poszkodowanych. Przedstawiciel Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga Północ wystosował apel o zbieranie dowodów w modelu crowdfundingowym - skraca to czas w przygotowaniu sprawy.

- Totalna kontrola i cenzura nie rozwiążą problemu - zawsze będą sposoby na obejście zabezpieczeń. Wyścig zbrojeń trwa i jak na razie to służby oraz prawo nie mogą dogonić technologii.

- Stosowanie zasady „idź za pieniędzmi" - oddziaływanie na patostreamerów metodą odcięcia ich od publiki oraz pozbawienie zarobków. Przedstawiciele Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich postawili tezę, że duża część patostreamerów nie odprowadza podatków od „donejtów" i można wyręczyć policję służbami celnymi.

- Przykład idzie z góry - nasze media publiczne i komercyjne są zdemolowane poprzez agresję werbalną. Dziennikarze w mediach społecznościowych skaczą sobie do gardeł. Wyzwiska, wulgaryzmy są częścią debaty publicznej (politycy). Nie możemy wymagać żeby dzieci i młodzież udawały, że nie słyszą czy nie widzą takich zachowań. Musimy zmienić też publiczną debatę jeśli chcemy zmienić zachowania dzieci.

Patostreamerów trzeba odciąć od pieniędzy

Maciej Budzich, vloger i bloger, autor kanału Mediafun na YouTube w rozmowie z nami widzi najskuteczniejsze metody walki z patostreamingiem w pozbawieniu twórców tych treści dochodów oraz w jednoznacznym ostracyzmie w środowisku internetowym i reklamowym.

- Przede wszystkim był to bardzo ważne spotkanie, ponieważ po raz pierwszy, z inicjatywy Rzecznika Praw Obywatelskich, przy okrągłym stole spotkało się tak wiele różnych środowisk, które w sprawie walki z patotreściami w sieci mogą wspólnie podjąć walkę – podkreśla Maciej Budzich. - O ile wszyscy byliśmy zgodni, że z takim treściami trzeba walczyć, to jednak prezentowaliśmy bardzo różny poziom wiedzy i znajomości tematu. To spotkanie było szansą, żeby wymienić się swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniami i możliwościami walki.

Nasz rozmówca uważa, że twórcy patotreści weszli w kolejną, niebezpieczną fazę rozwoju. Mimo walki, usuwania ich kanałów, wciąż mają zasięgi, przyciągają uwagę, co jest bardzo łakomym kąskiem dla wszystkich tych, którzy chcą na nich zarobić.

- Takim przykładem jest niedawno zakończona druga już edycja gali walk Fame MMA (walki w klatce pomiędzy youtuberami), w której gwiazdami wieczoru i główną walką był pojedynek dwóch czołowych patostreamerów Rafonixa i Daniela Magicala – wyjaśnia Budzich. - Uważam za karygodne i moralnie nieetyczne wspieranie takich ludzi, dawanie im blasku reflektorów, poklasku publiczności i robienie z nich bohaterów, łącząc jednocześnie z biznesem. Bo najważniejszymi rzeczami jakich oni pożądają to publiczność oraz zarabianie pieniędzy. I właśnie to dają im takie wydarzenia jak Fame MMA, jednocześnie utwierdzając ich w przekonaniu, że to co robią jest „cool”.

Budzich przypomina, że w ramach swojej działalności, także w branży reklamowo - marketingowej od dawna ostrzega firmy przed wchodzeniem we współpracę z tego typu „influencerami” i wspieranie wydarzeń, które ich promują.

- Zachęcam też społeczność do ostracyzmu i potępiania firm, marek i ludzi, którzy takie jednostki wspierają. Odcinanie ich od poklasku publiczności, piętnowanie ich kryminalnych zachowań i ograniczanie możliwości zarabiania pieniędzy spowoduje, że tworzenie patologicznych treści nie będzie się po prostu opłacać – przewiduje popularny bloger.

Z kolei Kamil Bolek, CMO i członek zarządu LifeTube zaznacza, że zwalczanie zjawiska patostreamingu musi przebiegać równolegle na wielu płaszczyznach.

- Bardzo dobrze, że tematem patostreamerów zainteresowały się nie tylko mainstreamowe media, ale również instytucje państwowe, takie jak Rzecznik Praw Obywatelskich – ocenia Kamil Bolek. - Była to przestrzeń do otwartej dyskusji, zrozumienia różnych perspektyw i przedstawienia wielowątkowości problemu.

Zdaniem naszego rozmówcy dużym plusem jest fakt, że na spotkaniu obecni byli przedstawiciele bardzo różnych środowisk - od przedstawicieli rządu, poprzez rozmaite organizacje, po biznes, sieci partnerskie czy samych youtuberów.

- Na tym etapie trudno mówić jednak o konkretnych rozwiązaniach - i bardzo dobrze! - uważa Bolek. - Zaczęto od dyskusji i wysłuchania różnych stron, aby zrozumieć całe zjawisko i jego złożoność. Patrostreamingu nie da się „zakazać ustawą", ani wprowadzić żadnej innej prostej regulacji czy kontroli. Rozmawialiśmy przede wszystkim o możliwościach odcięcia patostreamerów od źródeł przychodu (czyli tzw. „donejtów"), o skuteczniejszym egzekwowaniu istniejącego prawa (zdecydowana większość popełnianych przez patostreamerów przestępstw ścigana jest na wniosek, a nie z urzędu - o czym ofiary często nie wiedzą), o kluczowej roli „samoregulacji" społeczności (flagowanie materiałów, zgłaszanie patologicznych treści itp.) i przede wszystkim o ogromnej roli edukacji, której brakuje - wśród użytkowników internetu, ich rodziców, szkół oraz organów państwa. Dopiero połączenie wszystkich tych elementów, w dłuższej perspektywie, pozwoli wyeliminować patostreaming z życia publicznego lub odpowiednio karać jego twórców – podsumowuje Bolek.

 

 

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Rzecznik Praw Obywatelskich chce walczyć z patostreamerami. „Trzeba ich odciąć od źródeł finansowania”

4 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Alek
Nie zabraniać, tylko edukować. Żeby dzieciak, który wchodzi w dorosłe życie wiedział jak odróżnić prawdę od fałszu, umiał uciec od wpływów rówieśników i znał konsekwencje swoich zachowań. EDUKACJA!
12 9
odpowiedź
User
Przemysław kwiatek
Szanowni Państwo kochani moi lepiej zajmijcie się tym kto u nas na YTpolska promował i wybił prawie całą patole niejaki bo*del ma ponad 1.3mln subów żeruje on na NAIWNOŚCI DZIECI i wprowadza w błąd widownią 76% to dzieci w wieku 5-15lat i im wode z mózgu robi co było widać na fam house Powinno mu kanał dawno usunąć jaknpatostrimera usuwają gdzie tu sprawiedliwość BO*DEL
15 8
odpowiedź
User
adek
Szanowni Państwo kochani moi lepiej zajmijcie się tym kto u nas na YTpolska promował i wybił prawie całą patole niejaki bo*del ma ponad 1.3mln subów żeruje on na NAIWNOŚCI DZIECI i wprowadza w błąd widownią 76% to dzieci w wieku 5-15lat i im wode z mózgu robi co było widać na fam house Powinno mu kanał dawno usunąć jaknpatostrimera usuwają gdzie tu sprawiedliwość BO*DEL

okuratny z cieibe człowiek boży prezydencie
9 8
odpowiedź
User
Zalgo
>byń rzecznikiem praw obywatelskich
>chciej ograniczać prawa obywatelom
no fajnie mamy
11 10
odpowiedź